smutno mi BOZE...

29.12.07, 13:47
mam sie uczyc nie daje rady, niedlugo sesja,znowu mnie depresja
lapie, a to juz rok minal, myslalam ze juz po wszystkim a tu nagle
zaczyna sie wszystko od nowa , chce mi sie wyc,chce krzyczec na caly
swiat jak bardzo jestem nieszczesliwa
    • wania46 Re: smutno mi BOZE... 29.12.07, 14:22
      Ewelka pomylilas fora?
      Po Nowym Roku marsz do lekarza (chocby rodzinnego).Depreche sie leczy!)
      Jakby rodzinny okazal sie bezduszny to wal prosto do psychiatry.
    • zonaniezona1 Re: smutno mi BOZE... 29.12.07, 14:27
      Na razie zamiast się uczyć , obejrzyj komedię na tv, zadzwoń do koleżanki.
      Małymi kroczkami do celu!
      • wania46 Ewelka,sorry... 29.12.07, 14:34
        Bo Ty moze dluzej na tym forum niz ja.Ale do doktora(tylko ludzkiego)masz iscsmile
    • danagr Re: a moze 29.12.07, 14:38
      powtarzaj sobie jak mantre, ze nadchodzi nowy rok i bedzie duzo, duzo, duzo
      lepszy od mijajacego. Jesli nie pomoze to nic tylko dobry psycholog.
    • zawsze-marta Re: smutno mi BOZE... 29.12.07, 14:42
      to płacz i krzycz tak jak ja...
      tylko to nic nie daje,
      nic...
    • m_niczka Re: smutno mi BOZE... 29.12.07, 15:05
      Zapewne Cię to nie pocieszy, ale trochę podobnie mam i to dokładnie
      po roku... może to jakiś roczny kryzys czy jak? sama nie wiem. Też
      bym krzyczała, ale katar niemożliwy mnie dopadł i co najwyżej mogę
      sobie pojęczeć... więc jęczę...U mnie to wszystko przez Święta i
      Nowy Rok, chyba.

      Pozdrawiam ciepło,
      M
      • ewelka01 Re: smutno mi BOZE... 29.12.07, 17:01
        tak sie wlasnie zastanawiam nad tym psychologiem
        dla mnie dobre jest wygadanie sie, gadam juz ile moge i do kogo moge
        pomaga na chwile
        moze uznacie mnie za nienormalna ale zaraz po swietach spotkalam sie
        z byla mojego meza, byla przede mna a jak sie okazalo to prowadzil
        chwile podwojne zycie z nia i ze mna,
        moze to spotkanie z nia tez mnie tak dobilo ale musialam to zrobic
        • jarkoni Re: smutno mi BOZE... 29.12.07, 17:19
          Jakbyś była z centrum Polski to bym pomógł.
          Nie nakręcaj się sama kobieto, bardziej wyciszenie niż gadki z byłą i ponowna
          adrenalina. Rób jak uważasz, jeśli chcesz do lekarza w Łodzi, zapraszam.
          Jeśli nie, szukaj blisko siebie.
          Spokoju i odpoczynku życzę
          PS. Nie daj się, miałem coś podobnego
          • ewelka01 Re:ja z poludnia 29.12.07, 17:26
            ale wielkie dzieki za pomoc, tak jak mowisz sama sie nakrecam wiem,
            ale te cholerne mysli same wchodza mi do glowy, nie moge nad tym
            zapanowac, nie mam nad tym kontroli, to jest straszne
    • z.odzysku A może zbliżająca się ... 29.12.07, 19:00
      ... sesja to Twoja szansa na przegonienie depresji?
      Wpadniesz w wir nauki i zapomnisz o złych myślach?
      Może widmo oblania egzaminów zachęci Cię do ostrego wkuwania, przez
      co skupisz się jedynie na nauce? smile

      Trzymaj się!! smile
    • a.niech.to Re: smutno mi BOZE... 29.12.07, 19:09
      Nie diagnozuj swojego stanu jako początku depresji. Równie dobrze
      możesz przeżywać głębokie załamanie nastroju, które nie pociągnie za
      sobą choroby. Spróbuj uruchomić mechanizmy obronne, te które już
      znasz i te, które możesz odkryć w wyniku podjętych poszukiwań.
      Trochę wiem na temat depresji, jeśli masz ochotę, pisz na @.
      Pozdrawiam
    • plujeczka Re: smutno mi BOZE... 30.12.07, 17:29
      witaj, taki stan wskazuje na depresję, jeżeli jesteś z wybrzeża to
      mogę Ci podać namiary na doskonałą pania psychiatrę a jeżeli nie to
      poszukaj u siebie ale pamietaj dobry psychiatra, zły wyrzadza więćej
      szkód niż te problemy niż te z którymi do niego poszłaś.Dla osób
      uczących sie sa dzisiaj doskonałe leki, zobaczysz postawi Cie na
      nogi dobry lekarz tylko musisz sie do niego wybrać i nie daj
      się,pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja