"Atrakcyjna trzydziestolatka poszukuje sponsora"

06.01.08, 20:16
kolejny sposób na zycie...

kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4807571.html
    • danagr Re: "Atrakcyjna trzydziestolatka poszukuje sponso 06.01.08, 21:08
      ciary mnie przeszly ,jak to przeczytalam. Nie moglabym tak zyc. Kurde.....nie
      dzisiejsza jestem.
      • z.odzysku Raczej normalna jesteś... 06.01.08, 21:56
        danagr napisała:
        > .... Nie moglabym tak zyc. Kurde.....nie dzisiejsza jestem.

        ... bo bohaterka artykułu jest zwyczajną prostytutką.
        Dostaje kasę za usługi seksualne, a próbu szukania innych określeń
        na ten proceder, czy też usprawiedliwiania się dlaczego prowadzi
        taki tryb życia są po prostu śmieszne.
    • artemisia_gentileschi Co kto lubi;) 06.01.08, 21:19
      Generalnie nie obchodzi mnie co kto robi ze swoja d., byle bylo to z
      osoba pelnoletnia i za jej zgoda.
      • kasiekgo Re: Co kto lubi;) 06.01.08, 21:26
        Ja bym tak nie mogła.
        • artemisia_gentileschi Re: Co kto lubi;) 06.01.08, 21:54
          A ja z latwoscia moge wyobrazic sobie sytuacje, w ktorych moje
          zasady wzielyby w leb, i nie tylko moglabym zostac czyjas
          utrzymanka, ale nawet wstapic do Samoobronywink Na przyklad gdyby moje
          dzieci umieraly z glodu. Albo wymagalyby kosztownego leczenia. Na
          szczescie zycie nie postawilo mnie przed tak dramatycznym wyborem i
          zarabiam mozgiem, ale nie mnie kogokolwiek oceniac.
          • zielona_ropucha Re: Co kto lubi;) 06.01.08, 21:58
            Ja tam uważam,że to po prostu normalne...nie zawsze są głodne
            dzieci...po prostu kasa...kasa...i tyle,nic wiecej. Ich sprawa pod
            warunkiem,że są zdrowe.
            Nie dla każdej jest to dramatyczny wybór.
            • danagr Re: Co kto lubi;) 06.01.08, 23:28
              przeciez kasa to nie wszystko!!!!. Owszem, z nial latwiej zyc ale gdzie
              moralnosc, szacunek do samego siebie. Poza tym wypowiadajace sie, nie byly w
              dramatycznych sytuacjach zeby podjac sie takiego zarobkowania.
              Sama dostalam propozycje sponsoringu za naprawde nie male pieniadze, odrzucilam,
              chodz nie jest mi latwo finansowo.....klocilo sie to z moim czlowieczenstwem.
              • julka1800 Re: Co kto lubi;) 07.01.08, 12:05
                Mnie tez niby nie interesuje co kto robi, jednak z drugiej strony
                moja wyobraznia moze stworzyc obraz kiedy to w przypadku
                nieszczescia (choroba) sprzedaje sie najpierw samochod, potem
                mieszkanie, dzialke a potem...??? Oczywiscie fakt, ze ma sie glowe
                na karku i w dodatku nie pusta swiadczy przeciwko sprzedazy wlasnego
                ciala.
                Wiec co? łatwizna czy moze robia to, bo lubia?
                • nangaparbat3 Re: Co kto lubi;) 07.01.08, 17:59
                  Była kiedys (ze dwa lata tamu) w programie Drzyzgi pani w średnim wieku,
                  Ukrainka, na oko po prostu ciepła, delikatna pani, która przyjechała do Polski
                  zarobic na operację sparalizowanej dorosłej corki. Opowiedziała, ze najpierw
                  zarabiala sprzątaniem, potem trafiła do agencji, i tam już została, zbiera na
                  operację. Że bardzo się wstydzi tego co robi, ale dla corki zrobi wszystko.
                  Wypowiedzi publiczności: swięte oburzenie, jak ona może, to niemoralne,
                  nieetyczne, w końcu na pewno, gdyby tylko sie postarała, mogłaby w uczciwy sosób
                  zarobić te .... tysiecy dolarów (nie pamietam zupełnie ile, ale na pewno szlo w
                  tysiace dolarów).
                  Mozna było pomysleć, ze ta pani pracuje sama ze soba, że w tak światobliwym
                  społeczeństwie agencje towarzyskie padają z braku popytu, prawda?

                  To była dygresja, panie z reportażu na pewno nie są w aż tak dramatycznej
                  sytuacji, poza tym maja chyba jakis wybór swoich stałych klientów, więc moze
                  rzeczywiście mozna tak dobrać, by polubić?
                  A jak sie do tego ma pani, ktora zawiera święty związek małzeński skuszona
                  majatkiem wybranka? W tym kontekscie prostytutka chyba jest uczciwsza - jasno
                  stawia sprawę i nie oszukuje.
                  • sylwiamich Re: Co kto lubi;) 07.01.08, 23:28
                    Wśród prostytutek są kobiety idące do łóżka z facetem wbrew swojej
                    woli, dla kasy, dla specjalnych doznań, bo to lubią, z przymusu, z
                    biedy, z poczucia misji, przez kogoś, dla kogoś.....podobnie jak u
                    innych, zatrudnionych poza tym sektoremwink))
                  • tricolour Prostytutka mówiąc o swej pracy... 07.01.08, 23:46
                    ... otwarcie nie zmienia negatywnej oceny moralnej tejże pracy.

                    Pamiętasz swoje święte oburzenie jakąś statystyką, po lekturze której chciałaś
                    lecieć do sądu? W świetle powyższego własnego postu "wynika" że nie miałaś
                    powodu tak żywiołowo reagować.
                    • sylwiamich Re: Prostytutka mówiąc o swej pracy... 07.01.08, 23:50
                      Nie do mnie?smile
                      • tricolour Pisałem do Nangi... 07.01.08, 23:51
                        ... zapędziła sie w kozi róg z relatywizowaniem.
                        • sylwiamich Re: Pisałem do Nangi... 08.01.08, 09:02
                          To ja pojadę po bandzie...jedni sprzedają przymioty ciała wystepując
                          w filmach, inni uprawiając sport, inni walcząc na ringu, modelki
                          robią to na wybiegu..
                          • tricolour Moim zdaniem jest różnica... 08.01.08, 18:15
                            ... między aktorką, sportowcem, modelką, a dziwką. Nie wezmę sobie dziwki za
                            żonę i matkę, a modelka - proszę bardzo.
                            • sylwiamich Re: Moim zdaniem jest różnica... 09.01.08, 06:47
                              tricolour napisał:

                              > ... między aktorką, sportowcem, modelką, a dziwką. Nie wezmę sobie
                              dziwki za
                              > żonę i matkę, a modelka - proszę bardzo.


                              Mowy wyznacznik moralności...kogo Tri chciałby za
                              żonę...buachachasmile))))I nie przeszkadzałoby Ci że chadza półnaga,
                              dotykają ją inni faceci, a miliardy gości robi sobie dobrze dzięki
                              niej (zdjęcia).I że sprzedaje swoje ciało...wszystko oprócz tej
                              jednej części ciała? I że na zdjęciach udaje pożadanie i inne
                              uczucia, podobnie jak dziwka?
                              To że dziwwki mają taki statut społeczny nie było na przestrzeni
                              wieków stałe...to pewnie jest to społeczne widzenie.Tobie się nie
                              dziwię...psychologia ewolucyjna, kościół.....tratatata....Gówno mnie
                              obchodzą dziwki.Nie oceniam ich.I nie interesuję nimi.
                              • tricolour Jakiś durnowaty post Ci wyszedł... 09.01.08, 07:49
                                ... źle spałaś, nie spałaś?

                                Tak Cię te dziwki gówno obchodzą, że zaraz się zsikasz przy pisaniu...
                                • sylwiamich Re: Jakiś durnowaty post Ci wyszedł... 09.01.08, 07:57
                                  A wypowiedzieć się na temat możesz? Czy tylko rzucać debilnymi
                                  tekstami? Nie spałam...byłam w pracy.A siku juz robiłam....kiedyś to
                                  juz mówiłam komuś....a...wiem...facet mnie zaczepił na GG...czy
                                  nasikam na niegosmile)A moje emocje stąd że mnie wkurza jak ktoś
                                  nadmiernie ocenia i interesuję się czyjąś dupą.To niezdrowe.
                                  • tricolour Ależ oczywiście... 09.01.08, 08:25
                                    ... dla mnie dziwka to najgorszy i najbardziej upodlony zawód. Nie będę się
                                    spierał, że jest inaczej i jeśli komus takie zajęcie nie przeszkadza - proszę
                                    bardzo.

                                    No i rozumiem, że wsadzenie "kościoła" do rozmowy miało symbolizować
                                    wstecznictwo. Dla mnie jest to wyraz tego, że nie radzisz sobie z rolą Kośioła w
                                    Twoim życiu. To tak jak z jakimś przedmiotem w szkole, którego się nie umie i
                                    nie rozumie, to ze strachu się dystansuje. No i nie uczy się więc dystans się
                                    powieksza...
                                    • sylwiamich Re: Ależ oczywiście... 09.01.08, 10:09
                                      Kościół to nie to samo co wiara.Dla mnie nie to samo.No i ludzie
                                      kościoła...tacy jak Ty...odstręczają mnie od niego najbardziej.I
                                      rozumienie niewiele z tym ma wspólnego.Bo wiara osadza się na
                                      wierze...na dogmatach...a tych rozumieć nie trzeba.
                                      A boję się nie niewiedzy...boję się ludzkiej podłości...ta jest
                                      bezinteresowna.
                                      Dla Ciebie Tri dużo kobiet to dziwki.W bardziej czy mniej obcesowej
                                      formie o tym mówisz.
                                      • tricolour Ja odstręczam? 09.01.08, 18:00
                                        To nawet fajne - nie wiedziałem, że mam aż taki wpływ żeby kilkoma
                                        zdaniami odstręczać.

                                        Mówiąc serio: uważam, że to "odstręczanie" to wygodne wytłumaczenie.
                                        Czegoś. Bierności, zaniedbania itp. Taki prosty (prymitywny)
                                        mechanizm: ja odstręczam, Ty masz awersję. Nie rozumiem jednak
                                        dlaczego Twoje działanie zależy od mojego skoro nie mamy ze sobą nic
                                        wspólnego.

                                        Przyzam, że jeszcze nikt mnie nie odtręczył od czegokolwiek, więcej:
                                        wzbudził ciekawość.
                                        • sylwiamich Re: Ja odstręczam? 09.01.08, 21:50
                                          Jesteś jednym z wielu znanych mi przedstawicieli tego
                                          precederu.Wykorzystywania nauk Kościoła do własnych, chorych
                                          celów.Uważasz sie za kogoś, kto poprzez uczestnictwo w tym obrządku,
                                          ma prawo oceniać innych w niewybredny sposób.Już Ci pisałam że dla
                                          mnie jesteś trollem.Potrafisz na podstawie czyjegoś postu wysnuć tak
                                          dalece idące wnioski że daja Ci one prawo do oczerniania kogoś.
                                          Moje działanie nie zależy wcale od Twojego...przeceniasz
                                          się.Podobnie...nie wzbudzasz mojej ciekawości.Wręcz
                                          przeciwnie.Uważam że postępujesz żle, a to nigdy nie
                                          ciekawi...raczej wzbudza inne uczucia.
                                          Tu przychodzą ludzie mający za soba trudne doświadczenia
                                          życiowe.Potrafia się otworzyć i coś o sobie powiedzieć...nawet o
                                          swoich błędach.Tylko czychasz na kogos takiego...dołożyć,
                                          oklepać.Ciekawe czemu my tak niewiele wiemy o Tri?
                                          • tricolour Mylisz się... 09.01.08, 23:31
                                            ... nie zdarzyło mi sie oklepać kogoś, kto pisze z bólem. Nie polemizuję z
                                            ludzkimi dramatami. Za to chętnie wdaje się w dyskusję gdy jedno zdanie przeczy
                                            drugiemu. Lubię wytykać niespójność. To tyle na temat "Tylko czychasz na kogos
                                            takiego...dołożyć, oklepać" - ale na to trzeba chcieć spojrzeć z dystanu, ale
                                            żeby tak spojrzeć, to trzeba mieć dystans do siebie i poukładaną własna osobę.

                                            Dla Ciebie mogę być zły i odrażający, ale to nie ma dla mnie żadnego znaczenia,
                                            bo mnie nie znasz. Znasz tylko moje netowe wypowiedzi, siłą rzeczy ograbione za
                                            wszystkiego poza równym tekstem.

                                            Co do ostatniego zdania: Ty (żadne "my") o mnie wiesz mało. Kilka osób z tego
                                            forum zna mnie osobiście, jadło ze mną i piło, grało w kręgle i śmiało sie ze
                                            wspólnych dowcipów, robiło zdjęcia. Nie raz.
                                            • sylwiamich Re: Mylisz się... 10.01.08, 09:07
                                              Ja piszę o Tri...nie o Janie Kowalskim który chodzi na kręgle i
                                              opowiada dowcipy.To chyba logiczne jest? Troll to osoba będąca takim
                                              trochę wymyślonym indywiduum.Przerysowanym indywiduum.Prywatnie
                                              możesz być super-gość-jak-rzadko-który. Mnie to srednio
                                              obchodzi...bo jak widzisz na spotkaniach nie bywam.My....czyli
                                              społeczność tego forum.I wniosek swój wysnuwam na podstawie postów
                                              które tu piszesz.A piszesz o sobie mało.Za to zachowania innych
                                              potrafisz podsumować szybko.Na podstawie jednego, dwóch postów,
                                              wygłupiania się.
                                              • tricolour Skoro oceniam... 10.01.08, 10:58
                                                ... to daję prawo do oceny siebie.

                                                Co do pisania na forum: ludzie pokiereszowani emocjonalnie, z
                                                podeptanym poczuciem własnej wartości mają skłonność do pisania
                                                wręcz intymnych rzeczy o sobie. Nie trzymają granic, bo te granice
                                                zostały zniszczone przez problemy związku więc opisują przeżycia,
                                                które powinny być filtrowane przez wstyd, zażenowanie itp.

                                                Z czasem to się zmienia i powstaje naturalna granica dzialąca "ja" i
                                                świat. Nic szczegónego nie ma w dbaniu o własną prywatność.
                                                • sylwiamich Re: Skoro oceniam... 10.01.08, 11:10
                                                  tricolour napisał:

                                                  > ... to daję prawo do oceny siebie.
                                                  >
                                                  > Co do pisania na forum: ludzie pokiereszowani emocjonalnie, z
                                                  > podeptanym poczuciem własnej wartości mają skłonność do pisania
                                                  > wręcz intymnych rzeczy o sobie. Nie trzymają granic, bo te granice
                                                  > zostały zniszczone przez problemy związku więc opisują przeżycia,
                                                  > które powinny być filtrowane przez wstyd, zażenowanie itp.
                                                  >
                                                  > Z czasem to się zmienia i powstaje naturalna granica dzialąca "ja"
                                                  i
                                                  > świat. Nic szczegónego nie ma w dbaniu o własną prywatność.


                                                  Tak...oceniasz innych.O sobie nic nie mówisz...nie ma oceny.
                                                  Co do pisania na forum i granic własnej prywatności.Każdy ustala je
                                                  sam.Każdy inaczej czuje wstyd i zażenowanie.Ktoś pisał że stydzi się
                                                  że był zdradzany.Nanga pisze żeby wstydził się ten co zdradza.Jest
                                                  jeszcze takie powiedzenie.."niech się wstydzi ten co widzi".
                                                  Nie ma naturalnych granic identycznych dla wszystkich.Takie
                                                  identyczne bywaja narzucone.Od stwierdzania gdzie kończy sie granica
                                                  zachowania prywatnosci, a zaczyna ekshibicjonizm nie jesteś Ty.Nawet
                                                  psychologowie mają co do tego podzielone zdania.I tak jak dla Ciebie
                                                  osoby piszące na forum ekshibicjonizują się, tak Ty dla innych
                                                  mozęsz być przykładem nieporadzenia sobie z własnymi emocjami i
                                                  przeżyciami.Bo mówienie świadczy o:
                                                  -dopuszczeniu innych do swojego świata...czyli wyjściu ze skorupy.
                                                  -przeżyciu i pewnym pogodzeniu się z faktami
                                                  -chęci podzielenia się własnymi przeżyciami w celu udzielenia pomocy
                                                  innym własnym przykładem ( w terapii odchodzi się pomału od
                                                  zachowania dystansu pomiędzy terapeutą i pacjentem)
                                                  -i wiele wiele innych przyczyn...
                                                  • tricolour Masz rację... 10.01.08, 11:23
                                                    ... dla innych mogę być świetnym przykładem nieradzenia sobie z
                                                    emocjami ("i wiele innych przyczyn") i stąd zasklepienie.

                                                    Tyle, że to nieprawda - tyle mówię o sobie ile mam kontaktu z
                                                    osobami, bo granice "Każdy ustala je sam".

                                                    Ekonomia myslenia podpowiada, że rozwiązania najprostsze są
                                                    najbardziej prawdopodobne.
                                                  • sylwiamich Re: Masz rację... 10.01.08, 11:30
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... dla innych mogę być świetnym przykładem nieradzenia sobie z
                                                    > emocjami ("i wiele innych przyczyn") i stąd zasklepienie.
                                                    >
                                                    > Tyle, że to nieprawda - tyle mówię o sobie ile mam kontaktu z
                                                    > osobami, bo granice "Każdy ustala je sam".
                                                    >
                                                    > Ekonomia myslenia podpowiada, że rozwiązania najprostsze są
                                                    > najbardziej prawdopodobne.

                                                    I dalej ciągnąć ten logiczny wywód...skoro nieprawdą jest że twoje
                                                    niemówienie o sobie świadczy o tym że nie radzisz sobie z emocjami
                                                    to nie prawdą jest również że osoby mające większą otwartośc niż Ty
                                                    są zaburzone.I tyle.
                                                    Najprostsze są moje czy Twoje? Oczywiście znając Tri...Twoje.Bo Tri
                                                    jest przedtawicielem wszystkich ludzi...i kobiet i męzczyzn.A może
                                                    powienieneś zdać sobei sprawę że tak nie jest?Że na tym forum
                                                    nalezysz raczej do orginałów?Ża oc Cie zresztą lubię...bo z kim bym
                                                    tak dyskutowała gdyby Ciebie nie było? Od dziecka pociągały mnie
                                                    anomaliewink))
                                                  • tricolour Od dziecka marzyłem... 10.01.08, 11:35
                                                    ... by byc anomalią i nawet nie wiedziałem, że najprościej jest się
                                                    wyjątkowym kiedy jest sie sobą i niczego nie udaje.

                                                    Co do pytania "Najprostsze są moje czy Twoje" - odpowiedź jest
                                                    jedna: dla Ciebie Twoje, dla mnie- moje.
                                                  • sylwiamich Re: Od dziecka marzyłem... 10.01.08, 12:00
                                                    tricolour napisał:

                                                    > ... by byc anomalią i nawet nie wiedziałem, że najprościej jest
                                                    się
                                                    > wyjątkowym kiedy jest sie sobą i niczego nie udaje.

                                                    Big Brothera nie oglądąłeś? Cięgle mówią w telewizorni by być
                                                    sobąsmile))Ale nie sądzę, że to świadczy o wyjątkowości...uważam że
                                                    wszyscy jesteśmy sobą...czyli zlepkiem wielu ludzi którzy znaczyli
                                                    cokolwiek w naszym życiu, przepuszczonymi przez filtr naszej
                                                    inteligencji, chęci do samodzielnego myślenia i podatności na wpływy
                                                  • tricolour Nie oglądałem bo głupi... 10.01.08, 12:02
                                                    ... jak każda kalka czegoś z obcej kultury.
                                                  • sylwiamich Re: Nie oglądałem bo głupi... 10.01.08, 12:07
                                                    Będąc na szkoleniu dla nauczycielek zadano pytanie:
                                                    -Bo cgyba nie ma wśród nas osoby która by nigdy w zyciu nie
                                                    próbowała alkoholu?
                                                    Na co wstała pewna pani...o dziwo nie blondynka...tak więc nic jej
                                                    nie tłumaczy i powiedziała:
                                                    -Ja nie piłam bo mi nie smakuje.
                                                    Tri...tyś blondynem...więc głaszcze po głowie i przyjmuję Cie
                                                    uroczyście do klubusmile)
                                    • artemisia_gentileschi Re: Ależ oczywiście... 09.01.08, 20:41
                                      tricolour napisał:

                                      > ... dla mnie dziwka to najgorszy i najbardziej upodlony zawód.

                                      Jest podaz, bo jest popyt, takie sa prawa rynku. Ergo: co sadzisz o
                                      klientach dziwek?
                                      • tricolour Takie samo mam zdanie o klientach... 11.01.08, 12:12
                                        ... dziwek. Hm... ciekawe, że nie przychodzi mi żadne dosadne określenie, bo
                                        "dziwkarz" znaczy coś innego. Widać wyraźnie, że panuje tu swoista asymetria w
                                        ocenie zachowań, skoro brakuje słownictwa.

                                        W każdym razie koleś chodzący na dziwki, to ten sam typ szmaciarza, co i ona.
                                        • sylwiamich Re: Takie samo mam zdanie o klientach... 11.01.08, 12:19
                                          I wniosek jest taki że nie ma co się tą niszą zajmowaćsmileI nie znaczy
                                          to że pragnę aby moje dziecko pracowało w tym zawodzie.Nie
                                          chciałabym aby pracowała jako sprzedawczyni na straganie (zimno jak
                                          cholera), jako nauczycielka (obyś cudze dzieci uczył), żeby się
                                          boksowała zawodowo (szkoda noska) i wiele innych.Szmaciarz...ładnewink
                                          • sylwiamich Re: Takie samo mam zdanie o klientach... 11.01.08, 12:22
                                            A szczerze mówiąc, znam gorsze sposoby szmacenia się i kogoś....Ale
                                            każdy ma swoją moralność i rozrywki..jak powiedziała ewiku..nic mi
                                            do tegosmile)
                                        • artemisia_gentileschi Re: Takie samo mam zdanie o klientach... 11.01.08, 16:16
                                          To ladnie, ze jestes konsekwentny. Spytalam bo tzw. opinia publiczna
                                          na ogol tepi dziwki, przymykajac oko na klientele burdeli.
                                          Nienawidze podwojnej moralnosci.
          • pomimo1 Re: Co kto lubi;) 08.01.08, 11:02
            podpisuje sie rekami i nogami. potrafie sobie wyobrazic sytuacje, gdzie bylabym
            w stanie tak zyc. wystarczylaby choroba dziecka, jakas ciezka niedola
            finansowa. nie mialabym zadnej moralnosci,a dodam, ze jestem raczej konserwatywna.
    • alicja611 zycie 07.01.08, 01:03
      Nie mi oceniac moralnosc tych kobiet. Nie potepiam ich ani nie bronie. Bo wkoncu
      czyz nie jest prostytucja trwanie w zwiazku malzenskim u boku mezczyzny, ktorego
      sie juz nie kocha? Postrzegam raczej Panie jako zaradne zyciowo babki
      (zapewniam, ze wiele
      panienek idzie do lozka za przyslowiowego drinka albo mile slowa)...bo wiadomo
      jak nie ma popytu nie ma podazy. Jezeli frajerzy chca placic...to prosze bardzo.
      Szkoda tylko naiwnych zon, ktore czekaja w domu z dziecmi i obiadkiem na takiego
      zapracowanego ksieciasmile.
      • marek_gazeta Nie prostytutki - business women 08.01.08, 09:16
        Nie chcę grać roli moherowca, ale zupełny relatywizm bijący z Twojego postu, jak i z artykułu w "Wyborczej" (skądinąd specjalistki w różnego typu relatywiźmie), musi dziwić i dziwi.

        Te panie to prostytutki. Nazwa "sponsoring" to tylko ładne sreberko. Większość z nich właśnie nie okazała się zaradna życiowo, bo nie ukończyła właściwych szkół, czy też nie miała pomysłu na sensowny biznes. Przypadki skrajne (prostytuowanie się dla chorego dziecka itp.) to margines. Uznanie mogą jedynie dziwić stawki wyciskane z klientów - 500-700 złotych za noc to rzeczywiście nieźle. Ciekawe, co owe panie oferują? Szczytowanie pod sufitem? Choć mnie się wydaje, że cena jest podyktowana raczej względami higienicznymi - pani obsługuje 3-4 panów tygodniowo, zamiast dziennie, mniejsze jest prawdopodobieństwo złapania czegoś przykrego.

        Rozumiem, że jak dam d... paru homoseksualistom (pardon, gejom na poziomie, w Mercedesach i garniturach od Armaniego) i w ten sposób zarobię na SUV-a, to kobiety będą aż piszczeć na widok takiego zaradnego życiowo faceta w super autku? W końcu - "jest popyt - jest podaż".

        > Bo wkoncu czyz nie jest prostytucja trwanie w zwiazku malzenskim
        > u boku mezczyzny, ktorego sie juz nie kocha?

        No właśnie nie. A raczej - niekoniecznie. Zupełnie nie widzę analogii.

        > Szkoda tylko naiwnych zon, ktore czekaja w domu z dziecmi i
        > obiadkiem na takiego zapracowanego ksieciasmile.

        Myślę, że wiele spośród tych żon zdaje sobie sprawę i przymyka oko - dziwka nie jest zagrożeniem, gorzej z kochanką.
        • z_mazur Re: Nie prostytutki - business women 08.01.08, 09:49
          A ja jako forumowy relatywista, nie uznałbym tych kobiet za
          prostytutki. smile)))
          Prędzej można mówić o utrzymankach, metresach.
          Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to to samo. Dla mnie jednak jest
          różnica.
          • julka1800 Re: Nie prostytutki - business women 08.01.08, 10:56
            Niby roznica jest, ale jak sie wejdzie na jedna z tych stron
            internetowych... hmmm
        • i33 Re: Nie prostytutki - business women 09.01.08, 08:39
          a ja podziwiam takie kobiety!
          umieją być bezpardonowe, umieją wpasować sie w potrzeby róznych
          facetów w krótkich odstepach czasowych,są przedsiebiorcze i
          zdecydowane...
          doskonala swe umiejetności w dużym obszarze ryzyka----
          no ja bym sie nie odważyła..!
    • ewiku nie rozumiem oburzenia... 08.01.08, 17:37
      i krytyki kobiet z powyższego artykułu...
      a ci mężczyźni, którzy zdradzają i jeszcze za to płacą to niby są ok?


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • tricolour Krytyka jest oczywista... 08.01.08, 18:11
        ... bo to dziwki są. Najpodlejszy, najbardziej szmaciarski zawód świata. Nawet
        mężczyźni nimi gardzą: słownie, w opowieściach, w traktowaniu...
        • ewiku Re: Krytyka jest oczywista... do tricolour 09.01.08, 10:31
          tricolour napisał:

          > ... bo to dziwki są. Najpodlejszy, najbardziej szmaciarski zawód świata. Nawet
          > mężczyźni nimi gardzą: słownie, w opowieściach, w traktowaniu...


          ... a Ty co?... na ambonie jesteś i próbujesz pouczać co dobre czy nie?... jakim
          prawem?... (((


          ----------------------------------------------
          Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
          • sylwiamich Re: Krytyka jest oczywista... do tricolour 09.01.08, 10:36
            Zresztą....Tri ciągle uważa że on, to Mężczyżni.
          • tricolour Nie na ambonie - na forum. 09.01.08, 23:34
            I dobrze wiem jak sie wypowiadają faceci i dziwkach - z zaciekawieniem (dobra
            była, ile wzięła) i jednocześnie zupełnie przedmiotowo i lekceważąco.

            Nie ma to nic wspólnego z amboną.
            • sylwiamich Re: Nie na ambonie - na forum. 10.01.08, 09:14
              tricolour napisał:

              > I dobrze wiem jak sie wypowiadają faceci i dziwkach - z
              zaciekawieniem (dobra
              > była, ile wzięła) i jednocześnie zupełnie przedmiotowo i
              lekceważąco.
              >
              > Nie ma to nic wspólnego z amboną.


              Faceci których znam nie wypowiadaja się o dziwkach...bo na dziwki
              nie chodzą.Cóż warte jest zdanie facetów którzy na nie chodzą?A Ty
              chciałbyś żeby traktowali je podmiotowo?A czy modelka za która Ty
              byś wyszedł traktowana jest podmiotowo?Odkrywa się jej głębię i
              dyskutuje w kuluarach o przymiotach ducha?A może mówi się o niej
              ile bierze i czy jest dobra?No nie żartuj Tri....
              I masz rację nie ma to nic wspólnego z niektórymi ambonami...z
              innymi ma wiele.Szkoda tylko że ludzie nie mają w sercu miłości, a
              ambony używają do poparcia dla swojej nienawiści.
            • satelitka1 Re: Nie na ambonie - na forum. 10.01.08, 10:25
              Rozumiem, że o "zwykłych kobietach" - faceci wypowiadają się z szacuneczkiem? z kwiatkiem w ząbkach? Ciekawe... Jak ktoś jest chamem to i własną matkę potrafi zmieszać z błotem. Kulturalny facet - nawet korzystając z usług "profesjonalistki" - nie będzie takich rzeczy omawiał z kolegami, gdyż o pewnych rzeczach "po prostu się nie mówi".
              A opinie facetów stojących pod "budką z piwskiem" - raczej chyba nie powinny interesować inteligentnych ludków. I gwoli wyjaśnienia - nie uprawiam "najstarszego zawodu świata".
              • resztka Re: Nie na ambonie - na forum. 15.01.08, 09:22
                jak sie nie dyskutuje?! usluge trzeba ocenic i polecic.
                wez sie zastanow, mowic ze zarabianie du..tylkiem jest OK a wymiana opinii o tym
                jak ktos "pracuje" jest chamstwem?! hehehe
        • serganda Re: Krytyka jest oczywista... 09.01.08, 18:16
          tricolour napisał:

          > ... bo to dziwki są. Najpodlejszy, najbardziej szmaciarski zawód świata. Nawet
          > mężczyźni nimi gardzą: słownie, w opowieściach, w traktowaniu...

          Mężczyźni powinni gardzić sobą,że korzystająz takich usług...

          Te dziewczyny zarabiają dużo, bo dla nich pieniądz jest jedyną wartością, nie
          widzą ile po drodze tracą...często bezpowrotnie.

          Natomiast z ich usług korzystają setki, tak twierdzą, mężczyzn...czy nie jest to
          potwierdzenie na to,że tak duży odsetek nie wyrósł jeszcze z fazy człowieka
          pierwotnego, czy zwierzęcia?
      • nangaparbat3 Re: nie rozumiem oburzenia... 08.01.08, 18:11
        Ano własnie. Na własne uszy słyszałam, jak jedna z oburzajacych się tutaj osob
        stwierdziła, że wlasciciel firmy ma prawo zawrzeć ze swoja pracownicą umowę, ze
        ta, oprócz zwykłych obowiazkow, świadczy takze usługi seksualne.

        W ogóle wydaje mi się, ze to ciężki kawałek chleba - serio mowię - bo trzeba sie
        odciąć od swoich emocji, potraktować własne ciało jak przedmiot. Że trzeba się
        zdecydować na swego rodzaju kalectwo (a moze jeszcze wcześniej zostac
        okaleczoną), żeby móc w czymś takim funkcjonować.
        Inna rzecz, ze zyjemy w kulturze, ktora powoduje, ze sami siebie sprowadzamy do
        roli przedmiotu (chocby takiego, o który nalezy nieustajaco dbać), a nawet
        towaru. Mam wiele kontaktów z młodymi dziewczynami, z roku na rok wiecej widze
        takich, które boja sie wlasnego ciała, wstydzą się go, nie maja z nim kontaktu -
        a jednoczesnie łatwo decyduja się na seks, bardzo często bez uczuć.
        Wszystko razem przygnebiające.
    • zipka Re: "Atrakcyjna trzydziestolatka poszukuje sponso 08.01.08, 20:54
      Takich sprzedajnych dziewek jest tysiace, siedzą na sympatii, albo ilove i za
      zwykła kolację, czy pójscie do kina, wieczorem oddają swoje dupska. Niestety
      takie mamy czasy.
      • misbaskerwill mamy równouprawnienie... 09.01.08, 09:54
        zipka napisała:
        > Takich sprzedajnych dziewek jest tysiace, siedzą na sympatii, albo ilove i za
        > zwykła kolację, czy pójscie do kina, wieczorem oddają swoje dupska. Niestety
        > takie mamy czasy.

        Ja bym powiedział, że te panie zaliczają samców, tak samo jak niektórzy faceci zaliczają panny.
        Na marginesie - myślę, że często same płacą za bilet do kina (a jakież to uwłaczające dla samca, hahaha)...

        Mamy więc "win-win situation" - obie strony wychodzą z takiego wieczoru... "zwycięsko".

        Ludzie są różni, a to jak oceniamy i nazywamy takie zachowania - to nasza prywatna opinia. A Twoja opinia jest bardzo seksistowska... I zapomniałeś nazwać panów, którzy się umawiają w ten sposób na sympatii - skoro one to "dziewki", to może "alfonsiaki"?smile
        • artemisia_gentileschi A to ciekawostka:) 09.01.08, 18:34
          Czyli jak idziesz z kolezanka do kina i ona sama inwestuje w swoj
          bilet to jest uwlaczajace?big_grin
          • misbaskerwill nie do końca... 11.01.08, 10:28
            artemisia_gentileschi napisała:
            > Czyli jak idziesz z kolezanka do kina i ona sama inwestuje w swoj
            > bilet to jest uwlaczajace?big_grin

            ...ale poczułbym się samcem alfa, gdyby koleżanka okazała się na tyle uległa, by pozwolić mi kupić jej bilet.
            I byłbym jej za to bardzo wdzięcznysmile.
            Oczywiście - to zależy, w jakim celu umówiłem się z koleżanką... choć tu akurat jest to jasne - napisałaś "do kina", a nie na filmsmile
            • artemisia_gentileschi Re: nie do końca... 11.01.08, 16:24
              Wiesz, ludzie raczej jednak chodza na filmy wiec nie lap mnei za
              slowka. Poszedlbys na Aliena vs Predatora 2? (niech bedzie, ze z
              nieziemska laska i Ty stawiasz bilety)wink
              • misbaskerwill Re: nie do końca... 11.01.08, 20:26
                artemisia_gentileschi napisała:
                > Wiesz, ludzie raczej jednak chodza na filmy wiec nie lap mnei za
                > slowka. Poszedlbys na Aliena vs Predatora 2? (niech bedzie, ze z
                > nieziemska laska i Ty stawiasz bilety)wink

                Jak już mówiłem... do kina - na wszystko.
                Z wyjątkiem "rozważnej i romatycznej". Wszystko ma swoje granicesmile
                Tylko dlaczego wysyłasz mnie akurat z kosmitką? big_grin
                • artemisia_gentileschi Re: nie do końca... 11.01.08, 20:28
                  Alez gdziez bym smiala cos sugerowacsmile Wybor nalezy do Ciebiesmile))
    • der1974 Re: "Atrakcyjna trzydziestolatka poszukuje sponso 09.01.08, 10:27
      Ja tam żałuję, że to tylko Pań dotyczy.
      A czemu to atrakcyjny trzydziestolatek nie miałby mieć sponsora?
      Nie musiałbym się z klientami użerać. Ehhhh.
      • sylwiamich Re: "Atrakcyjna trzydziestolatka poszukuje sponso 09.01.08, 10:33
        A kto Ci broni się ogłosić?Napewno znajdą się chętne/chętni?Bo
        trudno ustalić zainteresowania po wpisie...
        • der1974 Re: "Atrakcyjna trzydziestolatka poszukuje sponso 11.01.08, 00:09
          Chętne czy chętni a co za róznica? O pieniądze chodzi tak? Może
          faktycznie powinienem dać jakieś ogłoszenie: Atrakcyjny
          trzydziestolatek szuka sponsora/sponsorki. W takiej sytuacji to już
          nie ma znaczenia. Jak mawiał Andy Warholl przyszliśmy na obciąganie
          a nas wyruchali. Kasa sie liczy wyłącznie.

          Po namyślę, wolę się użerać ze swoimi klientami niż dawać ciała albo
          się wysilać z erekcją dwudziestoczterogodzinną. Z jednej strony dupa
          boli z drugiej zaś wiadro viagry musiałbym zeżreć. Czyżby tekst
          piosenki chodź pomaluj mój świat na niebiesko nawiązywał do męskiej
          prostytucji? Hmm nie wiem. I chyba jednak nie chcę wiedzieć.
    • zimnokrwista_bestia A mnie to wkurza. 10.01.08, 10:31
      To zjawisko łatwego seksu. I powiem więcej, łatwiej mi zrozumieć
      zawodową prostytutkę harującą na dzieci niż te chętne „amatorki”
      gżące się na tylnych siedzeniach samochodów lub w dyskotekowych
      kiblach. Wkurzają mnie te łatwe, tzw. porządne panienki, które
      studjują, lub do 17.00 pracują w biurze, a po godzinach bzykają się
      z dzianymi gośćmi za prezenty, kolacje i inne miłe dodatki do życia.
      Dlaczego mnie wkurzają? Bo ma to wpływ na moje dobre samopoczucie.
      Bo wiem, że to co mogą zaoferować facetowi kobiety posiadające pewne
      zasady, przez takie jak one traci na wartości. Użyję porównania.
      Jestem producentem oryginalnego, najwyższej jakości, ograniczonego
      ilościowo produktu. Na każdym straganie, w bramie, spod płaszcza
      można kupić tanią podróbę tego, co produkuję. Lepszej lub gorszej
      jakości, ale ciągle podróbę. Wiem, że człowiek, który chce oryginału
      na tę tandetę się nie połasi. Ale nie o to chodzi, chodzi o to, że
      ten masowy zalew obniża wartość tego co ja oferuję, że masowość tej
      nędzy wpływa na postrzeganie oryginału.
      To takie rozważania ogólne, dotyczące zjawiska w ogóle. Mam
      nadzieję, że dobrze oddałam to co miałam na myśli.

      Aha, zapomniałam dodać - podobnym niesmakiem darzę również, tych
      kolesi, którzy jak to kiedyś określiła moja koleżanka „kiszą ogórka
      gdzie popadnie”. Kobiety bardziej mnie wkurzają, bo kobietą jestem.
      Nie potrafię i nie chcę takiego zachowania zrozumieć ani w
      jakikolwiek sposób tłumaczyć.
      • zimnokrwista_bestia errata - studiują n/t 10.01.08, 10:34
      • sylwiamich Re: A mnie to wkurza. 10.01.08, 10:39
        zimnokrwista_bestia napisała: > Bo wiem, że to co mogą zaoferować
        facetowi kobiety posiadające pewne
        > zasady, przez takie jak one traci na wartości.

        Nie martw się o cenę swojego tyłka...bo faceci poza tyłkiem widzą
        kobietę jako osobęsmile)
        • zimnokrwista_bestia Re: A mnie to wkurza. 10.01.08, 10:55
          No widzisz, właśnie nie o tyłek mi chodzi, z nim wszystko w
          porządku smile

          Chodziło mi o wartość seksu jako takiego - wkurza mnie ta jego
          dostępność na wyciągnęcie ręki, na "kliknięcie myszką".

          Nijak to się ma do mojego życia - wkurza mnie to tak, po prostu.
          Może następne porównanie smile Mam w domu pawia - wkurza mnie, że inni
          swoje obdzierają z piór. No taka raczej estetka jestem smile
          • sylwiamich Re: A mnie to wkurza. 10.01.08, 10:58
            Tylko prostytutki wyceniają seks.Inne dają za darmo.I ja zaczynam
            się gubić do której grupy chcesz należeć.
            • zimnokrwista_bestia Re: A mnie to wkurza. 10.01.08, 11:21

              Może powinnam zaznaczyć, że pisałam o seksie bez miłości.

          • nangaparbat3 Re: A mnie to wkurza. 10.01.08, 23:11
            zimnokrwista_bestia napisała:

            > No widzisz, właśnie nie o tyłek mi chodzi, z nim wszystko w
            > porządku smile
            >
            > Chodziło mi o wartość seksu jako takiego - wkurza mnie ta jego
            > dostępność na wyciągnęcie ręki, na "kliknięcie myszką".
            >
            > Nijak to się ma do mojego życia - wkurza mnie to tak, po prostu.
            > Może następne porównanie smile Mam w domu pawia - wkurza mnie, że inni
            > swoje obdzierają z piór. No taka raczej estetka jestem smile

            Jak oni swoje obedrą z piór, to Twoj dopiero wzrosnie w cenę. Czym wiec się
            martwisz? Powinnaś sie cieszyć.
      • nangaparbat3 Re: A mnie to wkurza. 10.01.08, 23:09
        A mnie wkurza język, jakim teraz mowisz.
        Opisujac najintymniejsze sprawy miedzy ludźmi jezykiem rynku, sprowadzasz je do
        handlu. To cos wiecej niz po prostu porownanie - to _ ha! - deprecjacja.
      • z.odzysku Ale po co Ty się wkurzasz?... 11.01.08, 10:04
        ... przecież takich zjawisk jest naokoło cała masa. Więc szkoda
        tracić własne nerwy i dobra samopoczucie, bo i tak nic nie zmienisz.
        Jeśli masz poczucie własnej wartości na odpowiednio wysokim
        poziomie, to raczej nie musisz się obawiać, że "masowy zalew
        łatwizny" zagrozi w jakikolwiek sposób Twojej "pozycji
        konkurencyjnej na rynku" (o ile mogę użyć takiego porównania). smile

        Więc po co się przejmować tym, na co się nie ma wpływu? No po co? smile)
        • tricolour Więc bierność? 11.01.08, 12:07
          Nawet wtedy gdy można słownie potępić zachowanie prostytutki, to lepiej tego nie
          robić, bo po co? Żyłka pęknie od wysiłku?
          • megaa Re: Popyt - podaz 11.01.08, 12:58
            Tri nie chodzi o biernosc albo palenie prostytutek na stosie - takie
            dwie skrajnosci. Jezeli razi cie praca takowych pan to po prostu
            wystap z apelem do meskiej czesci ludzkosci aby z tych uslug nie
            korzystali. I problem zniknie. Nie beda przeciez oferowac czegos na
            co nikt nie ma ochoty.
          • z.odzysku Nie chodzi o żyłkę w tyłku... 11.01.08, 15:25
            ... która może ew. zostać nadwyrężona (pęknięcia nie życzę).
            Chodziło mi jedynie o to, że nie ma sensu się nakręcać.

            A co do "bierności": masz jakiś pomysł na aktywny protest przeciwko
            prostytucji, w który sam również mógłbyś się też zaangażować?
            Bo mnie zwyczajnie szkoda czasu na pisanie elaboratów potępiających
            prostytucję. Wystarczy mi powiedzenie, że jest to proceder naganny i
            ze wszech miar godny potępienia.
            Zamiast tracić czas na takie elaboraty wolę zrobić coś kreatywnego w
            innej dziedzinie. smile
            • tricolour Mam taki pomysł... 11.01.08, 16:26
              ... i wcale nie chodzi o jakieś publiczne apele czy pisanie elaboratów, bo
              rzeczywiście szkoda czasu.

              Chodzi o zwyczjne zajęcie klarownego stanowiska gdy zachodzi potrzeba - jak w
              tej rozmowie. Stanowisko może być różne, bo ludzie są rózni. Jedni mogą się
              czymś brzydzić, a drudzy mogą tym zachwycać, ale stanowisko ma być klarowne i
              spójne.

              "Wystarczy mi powiedzenie, że jest to proceder naganny i ze wszech miar godny
              potępienia" - i to jest bardzo jasne stanowisko. Moim zadaniem od tego powinno
              się zaczynać dyskusję...
      • resztka Re: A mnie to wkurza. 15.01.08, 09:34
        Interesujacy i zabawny punkt widzenia, uprawiasz polityke racjonowanego "dobra"
        ? Rozumiem dlaczego ci to przeszkadza - taniej sie trzeba sprzedac. hmmm moze
        próbuj zaimponowac innymi zaletami a nie tylko du..tylkiem.
        A porównanie do oryginalu nie trafione - sama piszesz ze Oryginal jest
        przedmiotem tak pozadanym ze wszyscy sie na nim wzoruja. Twoja wypowiedz to
        uzalanie sie producenta podrobek ze inni tez tak robia...
    • ewiku dla każdego coś dobrego... 10.01.08, 11:12
      na jego poziomie...smile))
      więc nie ma sensu moralizować, potępiać czy się wkurzać bo każdy z nas
      potrzebuje innego rodzaju rozrywek w zależności od tego na jakim jest poziomie
      moralnym, intelektualnym itd.

      to jest jak w szkole, im w wyższej jesteś klasie tym trudniej jest zrozumieć
      tych początkujących, zresztą po co nawet...


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • sylwiamich Re: dla każdego coś dobrego... 10.01.08, 11:21
        ewiku napisała: > to jest jak w szkole, im w wyższej jesteś klasie
        tym trudniej jest zrozumieć
        > tych początkujących, zresztą po co nawet...

        może i trudniej...ale na odwrót to już niemożliwe jestsmile))
      • tricolour Czyli to rozrywka jest... 10.01.08, 11:26
        ... nieźle.
        • sylwiamich Re: Czyli to rozrywka jest... 10.01.08, 11:32
          tricolour napisał:

          > ... nieźle.


          No chyba nie dla miłosci chodzi się do agencji?Zapytaj Tri swoich
          kolegów po co tam uczęszczają?smile)
          • tricolour Koledzy robią to dla rozrywki - to jasne. 10.01.08, 11:38
            Biorą kilka papierków, na których im zbywa, a potem smieją się z
            tego, co za nie dostali.
      • zimnokrwista_bestia Re: dla każdego coś dobrego... 10.01.08, 11:30
        Przez głowę mi nie przyszło kogokolwiek nawracać - ich tyłki ich
        sprawy. Kijem Wisły nie zawrócisz i mam tego świadomość.
        Na szczęście czego oczy nie widzą, tego... więc nie często się
        wkurzam.
        Po prostu czasami tak refleksyjnie, zastanawiam się nad upadkiem
        naszych obyczajów wink)))), że wszystko tak łatwo można spowadzić do
        roli towaru i usług. No nie podoba mi się to i tyle.
        • ewiku Re: dla każdego coś dobrego... 10.01.08, 11:45
          nic bardziej nie upadło niż poprzednio a akurat te obyczaje były zawsze
          "upadłe"... wystarczy zajrzeć do historii... choćby odkopywanej z popiołów
          Pompei... to te nasze obyczaje są zaledwie "przedszkolem" w porównaniu z tamtymi...

          tam gdzie jest popyt znajdzie się i podaż... i tylko tyle


          ----------------------------------------------
          Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • z.odzysku Ciekawy pogląd na rozrywkę... 11.01.08, 09:58
        ewiku napisała:
        > ... bo każdy z nas potrzebuje innego rodzaju rozrywek w zależności
        > od tego na jakim jest poziomie moralnym, intelektualnym itd.

        ... prezentujesz. Czyli, idąc dalej Twoim tokiem myslenia i
        rozwijając ten "poziom moralny", do odpowiednich typów moralnych
        można przypisać adekwatne rozrywki, wiążące się jednakowoż
        z "zarabianiem" pieniędzy... i tak:
        - morderca zabija dla rozrywki,
        - złodziej kradnie dla rozrywki,
        - prostytutka daje dupy dla rozrywki,
        - ...
        itd.

        Czy dobrze zrozumiełem to co chciałaś przekazać?
        • ewiku Re: Ciekawy pogląd na rozrywkę... 11.01.08, 10:15
          z.odzysku napisał:


          > ... prezentujesz. Czyli, idąc dalej Twoim tokiem myslenia i
          > rozwijając ten "poziom moralny", do odpowiednich typów moralnych
          > można przypisać adekwatne rozrywki, wiążące się jednakowoż
          > z "zarabianiem" pieniędzy... i tak:
          > - morderca zabija dla rozrywki,
          > - złodziej kradnie dla rozrywki,
          > - prostytutka daje dupy dla rozrywki,
          > - ...
          > itd.
          >
          > Czy dobrze zrozumiełem to co chciałaś przekazać?
          >

          ... słowo "rozrywka" użyłam w kontekście zajęcia czyli zajmowania się czymś ale
          i rozrywki bo niestety często zdarza się, że ktoś robi coś złego właśnie dla
          zabicia czasu lub rozrywki...

          z tym, że jeżeli chodzi już o prostytucję to można to zajęcie traktować
          zarobkowo i rozrywkowo i nie koniecznie jako coś złego bo tak jak pisałam, dla
          każdego coś dobrego i nie co tego oceniać... bo i po co...smile))


          ----------------------------------------------
          Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
          • z.odzysku Ależ ja nie oceniam... 11.01.08, 10:23
            ewiku napisała:
            > ... z tym, że jeżeli chodzi już o prostytucję to można to zajęcie
            > traktować zarobkowo i rozrywkowo i nie koniecznie jako coś
            > złego ...

            ... próbuję tylko poznać i zrozumieć (tu się chyba zapędzam
            niepotrzebnie) Twoje pojęcie rozrywki.
            Widzę jednak pewną nieścisłość w Twojej wypowiedzi. Wydaje mi się,
            że jeśli mówimy o prostytucji, to jej istota z definicji zawiera
            element czerpania korzyści finansowych, tak więc prostytucja nie ma
            znaczenia rozrywkowego... no chyba, że jakiś nieuświadomiony i
            niedzisiejszy jestem (co wnoszę po Twoim "nie koniecznie coś złego").

            > bo tak jak pisałam, dla każdego coś dobrego i nie co tego
            > oceniać... bo i po co...smile))

            zapewniam, że daleki jestem od oceniania.
            • ewiku Re: Ależ ja nie oceniam... 11.01.08, 10:30
              z.odzysku napisał:


              > ... próbuję tylko poznać i zrozumieć (tu się chyba zapędzam
              > niepotrzebnie) Twoje pojęcie rozrywki.
              > Widzę jednak pewną nieścisłość w Twojej wypowiedzi. Wydaje mi się,
              > że jeśli mówimy o prostytucji, to jej istota z definicji zawiera
              > element czerpania korzyści finansowych, tak więc prostytucja nie ma
              > znaczenia rozrywkowego... no chyba, że jakiś nieuświadomiony i
              > niedzisiejszy jestem (co wnoszę po Twoim "nie koniecznie coś złego").
              >
              > > bo tak jak pisałam, dla każdego coś dobrego i nie co tego
              > > oceniać... bo i po co...smile))
              >
              > zapewniam, że daleki jestem od oceniania.
              >

              ... a czy czerpanie korzyści finansowych jest czynem nagannym?

              ale sorki, wycofuję się z tematu bo robi się z tego zupełnie niepotrzebna
              filozoficzna dyskusja a ja nie mam ani zamiaru ani ochoty przekonywać
              kogokolwiek do moich racji czy punktu widzenia...

              dla mnie prywatnie, jeżeli ktoś z kimś, za obopólną zgodą, coś robi czy to
              rozrywkowo czy zarobkowo, to dopóki nie zagraża to zdrowiu i bezpieczeństwu osób
              trzecich jest dozwolone i nie komentuję tego w żaden sposób...smile))


              ----------------------------------------------
              Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
              • z.odzysku Zależy z czego się czerpie ... 11.01.08, 10:35
                ewiku napisała:
                > ... a czy czerpanie korzyści finansowych jest czynem nagannym?

                ... te korzyści finansowe. Jest wiele dziedzin, z których czerpanie
                korzyści finansowych jest nie tylko naganne, ale i karalne. Np.
                sutenerstwo.

                > ... a ja nie mam ani zamiaru ani ochoty przekonywać
                > kogokolwiek do moich racji czy punktu widzenia...

                Spoko. smile Zapewniam, że ani przez chwilę nie czułem się przekonywany
                do Twoich racji. smile
                • tricolour To jest taka jałowa dyskusja... 11.01.08, 11:54
                  ... gdy rzecz dotyczy kogoś nieokreślonego.

                  Bo skoro prostytucja to nic nagannego, to rozumiem, że córki nasze stojące na
                  ulicy i pieprzone przez przejeżdżających kolesi są jak najbardziej w porządku.
                  Lubią się pieprzyć, zarobek niezły, świeże powietrze, nowe fury... nie jest źle.

                  Dobrze zrozumiałem relatywne podejście do prostytucji?
                  • sylwiamich Re: To jest taka jałowa dyskusja... 11.01.08, 12:13
                    Nie dogadaliści się.Rozrywka to jest dla Panów korzystającychsmileI
                    niewiele to ma wspólnego z terrorystami, złodziejami czy
                    mordercamismile)Dla pań to praca.A z praca bywa tak że czasami się ją
                    wykonuje z musu, dla kasy, z przyjemością, z poczucia misjismile
                    • tricolour Szmaciarska rozrywka dla panów... 11.01.08, 12:16
                      ... i taka sama ocena pracy pań. Może być szmaciarska dla kasy, z musu,
                      przyjemności czy poczucia misji.
                      • ewiku Re: Szmaciarska rozrywka dla panów... 11.01.08, 12:27
                        tricolour napisał:

                        > ... i taka sama ocena pracy pań. Może być szmaciarska dla kasy, z musu,
                        > przyjemności czy poczucia misji.


                        ... tri... co Ci te kobiety złego zrobiły, że tak na nie nadajesz?


                        ----------------------------------------------
                        Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
                        • sylwiamich Re: Szmaciarska rozrywka dla panów... 11.01.08, 12:29
                          Ja się zastanawiam...ludzie się podpieprzają w pracy, dla kasy
                          oszukują, kłamią i zdradzają.Tyle syfu i robienia innym krzywdy...a
                          tu takie haloo o płatny seks.
                        • tricolour Nadaję także na mężczyzn... 11.01.08, 15:58
                          ... żigolaków, homoseksualistów żądających afirmacji swego postepowania,
                          alimenciarzy unikających płacenia, bo okradają dzieciaki z należnej kasy i
                          zmuszają matki do pracy ponad siły...
                  • z.odzysku Żeby było jasne... 11.01.08, 14:15
                    tricolour napisał:
                    > ... Bo skoro prostytucja to nic nagannego...

                    ... uważam, ze prostytucja jest naganna.

                    > ..., to rozumiem, że córki nasze stojące na ulicy i pieprzone
                    przez przejeżdżających kolesi są jak najbardziej w porządku.

                    Nie są w porządku.


                    > Dobrze zrozumiałem relatywne podejście do prostytucji?

                    Ja własnie ten "relatywizm" próbowałem zrozumieć. Niepotrzebnie.
                    Rzeczywiście dość jałowa dyskusja się zrobiła. Choć z drugiej strony
                    dzięki odpersonalizowanej, pozbawionej emocji dyskusji można poznać
                    różne zdania na temat. Osobliwe czasem.
    • lilyrush Re: "Atrakcyjna trzydziestolatka poszukuje sponso 11.01.08, 15:47
      Cóz..zasadniczo w pracy sprzedaejmy nasze mózgi.
      Skoro na mózg popyttu nie ma albo cena jest żałosna to dlaczego nei
      sprzedać ciała....
      • nangaparbat3 Re: "Atrakcyjna trzydziestolatka poszukuje sponso 11.01.08, 16:35
        Tak mi przyszło do głowy - przez tysiace lat kobietami sie przecież handlowało
        (posag, czy nawet regularna zapłata - raz placił ojciec za to, ze sie pozbywa,
        raz mezczyzna za to, ze bierze za zonę). Wiec problemem jest moze nie tyle sam
        fakt płacenia, co liczba opsób korzystajacych z.
        Potwierdzałoby to wciaż dość powszechne nazywanie "dziwką" kobiety majacej wielu
        partnerów.
        Pytanie: czy w społeczeństwie niepatriarchalnym funkcjonowała(by) prostytucja? A
        jeśli tak - czy uprawiajace ją osoby były/byłyby darzone podobna jak w
        społeczeństwie patriarchalnym pogardą?
        • tricolour Nie fakt płacenia, nie liczba korzystających... 11.01.08, 16:46
          ... tylko CO sie kupuje.

          Dla wielu facetów seks z ukochaną ma wymiar świętości, czegos magicznego,
          wyłącznego ze względu na wierność. Seks bywa zwięczeniem długich starań,
          zabiegów, adoracji itp.

          A tu taka łatwa droga na skrót... aż się rzygać chce.
          • sylwiamich Re: końcowe przemyślenia 11.01.08, 22:36
            Alfons łatwiej zarządza swoimi dziwkami gdy te są wykluczone ze
            społeczeństwa.Gdy uważane są za trędowate...nietykalne.
            Pracowałam z nieletnimi prostytutkami,
            Wnioski:
            Prostytucja jest zła.Kobiety biorące udział w tym precederze....
            (leci reklama w telewizornisurprisedne nie nauczyły się tego same.Nie ucz
            pogardy)...są kobietami ze swoimi historiami...czasami
            targicznymi.Nie zachowujmy się jak alfonsi.
            • nangaparbat3 Re: końcowe przemyślenia 12.01.08, 00:55
              Czytałam niedawno książkę-wywiad z zakonnicą, ktora opiekuje sie prostytutkami
              na Ślasku. Dla mnie powinna to byc lektura obowiązkowa dla kazdego, kto pracuje
              z ludźmi. a moze w ogóle dla kazdego. Uczy szacunku (miedzy innymi).
              • a.niech.to Re: końcowe przemyślenia 15.01.08, 12:38
                Wszystkie kobiety spprzedające swoje życie po kawałku za kasę
                powinny mieć w klubie GC osobną sekcję. Sądzę, że byłby to i tak
                oddział najbiedniejszych.sad((((((
Inne wątki na temat:
Pełna wersja