Do majkela01.Zmiana separacji na rozwód w ...

08.01.08, 09:14
Witam, mam pytanie do Majkela.W czerwcu ubiegłego roku (po 11 latach
małżeństwa)złożyłam w Sadzie pozew o separację bez orzekania o
winie. Przyczyną był alkoholizm męża,znęcanie psychiczne, niechęc do
bliskosci, brak szacunku i szereg innych o których nie chcę się
tutaj rozpisywac. Mamy 7 letnie dziecko. Na naszej pierwszej
rozprawie we wrześniu 2007 Sąd zwrócił się do mnie czy podtrzymuję
pozew a do męża czy się zgadza.Odmówił.Mielismy 14 dni na
zastanowienie się i pisemne oświadczenie co dalej, w jakim kierunku
ma iśc proces.Mąż dalej się nie zgadzał, więc Sąd bedzie rozstrzygał
winę którejś ze stron.W grudniu 2007 roku musiałam wyprowadzic się z
własnego domu ponieważ sytuacja w domu była nie do zniesienia,
dziecko zaczęło miec problemy w przedszkolu a kontroli i śledzeniu
mnie w pracy nie było końca. Powiadomiłam Sąd pod jakim adresem
mieszkam z dzieckiem.Chodzę na terapię dla osób współuzależnionych
od alkoholu.Mąż podjął leczenie ale po 4 miesiącach przerwał i
prawdopodobnie dalej naduzywa alkoholu.Teraz 14 stycznia mamy
następną następną rozprawę. Przez te pół roku, nie zauważyłam
maciupeńkiej zmiany w jego zachowaniu, jakiejkolwiek próby
udowodnienia że zasługuje na tę separcję. Nieustanne zastraszanie,
kontrola, śledzenie, groźby są dla mnie nie do zniesienia.Boję się.
Mąż nie jest nawet tym samym człowiekiem co kiedyś, jest gorszy.
Moje pytanie jest następujące, czy mogę w trakcie trwania procesu,
rozprawy 14 stycznia zmienic moją decyzję na rozwód.?Czy jest
konieczne wcześniejsze pismo w tej sprawie skierowane do Sądu?.Oraz
jakie mam szanse na jego otrzymanie. I o ile jeszcze pół roku temu
nie chciałam orzekania o winie, zeby załatwic to szybko i miec
spokój, tak po tym co przeszlismy przes ostatnie lata i ostatnie pół
roku uważam ze on nie zasługuje na taki prezent.Chce orzekania o
winie.Swiadkami są moja mama i siostra.Wiem ze jest to rodzina,
jednak głównie oni mogą potwierdzic relacje pomiedzy nami. Podałam
również osoby z którymi pracuję, mogace zaświadczyc o jego
agresywnym zachowaniu-ale sąd nie wezwał tych osób. Czy to oznacza
że planuje ich zaprosic na potencjalną następną rozprawę (tylko nie
to!!) czy są oni poprostu zbędni. Proszę pomóz mi........Pozdrawiam
    • plujeczka Re: Do majkela01.Zmiana separacji na rozwód w ... 08.01.08, 10:26
      Boze jakbym widziała swoje zycie, wszystko odzyło ......a sprawy
      prawnicze masz racje najlepszy jest Majkel.Co do orzekania o winie
      mam duze doswiadczenie ale pisałam juz o tym ,ze to szkoda zdrowia,
      moja sprawa trwa ponad 2 lata i konca nie widać.....pozdrawiam Cie
      • johana7611 Re: Do majkela01.Zmiana separacji na rozwód w ... 08.01.08, 17:48
        Witaj, czy to oznacza że u Ciebie wszystko jest też w toku. Dlaczego
        trwa to tak długo,czy ty składałaś pozew? Czy dzisiaj z perspektywy
        czasu uważasz że pomimo wszystko nie liczy się PRAWDA bedąca kapką
        zadoścuczynienia za to co przeszłaś?. Pozdrawiam
        • tricolour Żadnej litości... 08.01.08, 19:05
          ... dla alkoholika, a także dla siebie. Orzekaj winę jeśli tylko mąż jest winny
          i nie daj się namówić na byle jakie załatwianie sprawy bez "prania brudów".

          Nie słuchaj podpowiedzi ludzi wygodnych, tchórzliwych...
    • majkel01 Re: Do majkela01.Zmiana separacji na rozwód w ... 08.01.08, 17:48
      tak, możesz na rozprawie zmienić swoje żądanie ze separacji na rozwód, i z nie
      orzekania o winie na orzekanie. Sąd zapewne innych osób nie wezwał dlatego
      ponieważ wcześniej wina miała nie być orzekana, czyli nie było potrzeby ich
      wzywania. Być moze powody były tez inne np. niewłaściwy adres itd. Na złożenie
      pisma procesowego jest chyba ciut za późno, bo to już za tydzień. Gdyby było
      więcej czasu wystarczyło by napisac pismo że zmienia się żądanie ze separacji
      bez winy na rozwód z winą i wnosi się o wezwanie pozostałych swiadków na termin
      rozprawy. Jednak w tym przypadku najprawdopodobniej na rozprawie zostaną
      przesłuchani świadkowie wezwani, a pozostali na inny termin. Jesli nie chcesz
      tamtych świadków możesz na rozprawie oświadczyć iż rezygnujesz z dowodu z ich
      zeznań.
      • johana7611 Re: Do majkela01.Zmiana separacji na rozwód w ... 08.01.08, 20:26
        Tak jak wspomniałam Sąd po pierwszej rozprawie dał nam 14 dni na
        zdecydowanie się. Po tym czasie, kiedy mąż absolutnie nie zgodził
        się na jakąkolwiek separację, złozyłam pisemne oświadczenie w Sądzie
        że maż nadal się nie zgadza i wobc teg proszę o orzekanie o
        winie,ale meża. 1 grudnia 2007 wyprowadziłam się z synem z własnego
        domu, wynajęłam mieszkanie, zmieniłam mu wszystko, nowy dom, nowe
        otoczenie nowe przedszkole i pani.ALe cel przyswiecał mi jasny. Chcę
        życ dla siebie i dla niego. Ale to nic nie zmieniło, kilkanaście
        telefonów dziennie, na komórkę, do pracy. Śledzenie,
        zastraszanie.Patrzę na niego i zastanawiam się :kim jest ten
        człowiek?CZy ja kiedykolwiek mogłabym pozwolic mu się do siebie
        zbliżyc?.TO nie jest miłośc.Stąd moje rozważania nad rozwodem.
        Wnosząc o separację czułam ze to da mi poczucie bezpieczeństwa.
        Myliłam się.Nawet gdybym ja dostała-robiłby to samo bo ma prawo, bo
        jestem jego żoną.Nie rozumiem i przeraża mnie to dlaczego na tym
        forum jak grom z jasnego nieba padają słowa,że "nie masz szans n
        aorzekanie o jejo winie","musisz miec dobrego adwokata czyt.
        koosalnie drogiego"bo inaczej nawet nie wychodź z domu. Obawiam się
        rozprawy to jasne, ale czy może byc gorzej niż było? Nie może.
        Wierzę w to. Nie chcę iśc do Sadu, sciemniac , kłamac. Nie mam nic
        do ukrycia i naprawdę wierzę że prawda wygra.Męczy mnie tylko
        prawdopodobieństwo, ze to nie druga i nie ostatnia rozprawa.
        uwierzcie mi, że ja cały czas się zastanawiam gdzie jaka mogłaby byc
        moja wina, tak przed samą sobą.Zrobiłam wszystko, naprawdę wszystko
        bysmy byli rodziną. Na nic. Straciłam siebie,moje poczucie własnej
        wartości jest jak sprany mop.Dlaczego Sad ma byc przeciwko
        mnie.Walczę by moje dziecko nie miało nigy syndromu DDA który ja
        mam.Walczę by wyrósł przy mojej pomocy na wrażliwego meżczyznę który
        szanuje kobietę.I mam zamiar byc szczesliwą babką.Powiedzcie mi w
        imie czego mam "darowac" winę mojego meża.Że zniszczył mi 11 lat
        mojego zycia, że przez te lata nie czułam się kobietą, ze
        zrezygnowałam z własnej ścieżki zawodowej dla domu i chorego dziecka
        bo on PRACOWAŁ,że wymiotowałam kiedy zblizał się piatek, urlop czy
        święta na okolicznośc tego , że i tak będzie pił, dlaczego mam
        puscic przez palce ze nigdy nie chciał ze mna byc blisko, a ja tego
        tak pragnęłam.Dlaczego????.Bo to krócej trwa. Przezyłam kilkanaście
        bardzo trudnych lat, conajmniej o 6 za dużo - tłumaczac sobie dla
        dziecka. Dzisiaj wiem, ze pozew w sądzie, wyprowadzka i jasno
        określone małe cele to najlepsze decyzje w moim zyciu.I nie chodzi
        juz nawet o to ze rodzina męża wiesza na mnie wszystko co najgorsze,
        nie chodzi o to ze życzę mu wszystkiego najgorszego i go
        nienawidzę.Absolutnie nie. Życzę mu zeby znalazł szczęscie
        jakiekolwiek ono by nie było ale nie ma mozliwosci zebym ja je
        tworzyła.Chciałabym tylko żeby Sad wydał szybki i sprawiedliwy wyrok
        bo chcę miec to już za sobą.Dziekuję Majkel za pomoc. I błagam nie
        dobijajcie mnie taraz ze z moimi planami i zasadami urwałam się z
        choinki, bo takiego wsparcia teraz nie potrzebuję. Pozdrawiam Was
        gorąco
        • tricolour Właśnie dlatego powinnaś orzekać winę... 08.01.08, 20:36
          ... by prawda i sprawiedliwość nabrały właściwego znaczenia.
          • johana7611 Re: Właśnie dlatego powinnaś orzekać winę... 08.01.08, 21:21
            Dziękuję.
    • sadaga Re: Do majkela01.Zmiana separacji na rozwód w ... 09.01.08, 10:28
      myślę ze warto powalczyć o rozwód z orzeczeniem winy męza. chociażby
      po to by kiedyś nie płacić mu alimentów. ja też o to będę chciała
      zawalczyć (nie tylko ze względu na romans meża).
      dużo przeszłaś... współczuję.
      zastanowiłaś mnie tym syndromem DDA. bo ja też przed każdym zjazdem
      meza na studiach, większą imprezą czy jego urlopem zawsze miałam ból
      brzucha, duży lęk w jakim stanie wróci, czy w jakim stanie będzie
      gdy ja wrócę z pracy. takie czekanie jest okropne. ostatnio miałam
      też duze przeczucie (wiesz głos wewnętrzny) ze sam popija,
      sygnaliowałam to zresztą i jemu i teściowej (niestety po alkoholu
      jest agresywny a jak zaczyna pić nie umie powiedzieć stop)... czyżby
      był to początek współuzależnienia? nie chce mi sie wierzyć ale...
      • akacjax sadaga 09.01.08, 10:43
        Wspóluzależnienie to nie zespół objawów na czas picia męża, to zespół zmian jakie wywołuje przebywanie z osobą uzależnioną-jakiekolwiek jej uzależnienie ma objawy.
        To zakrada się po cichu, często podłoże ma w dzieciństwie, a potem tworzy takie błędne koło. To nie śmiech, czy obojętność, że mąż za dużo wypił, czy że w ogóle wypił, to odwrotnie-wstyd, potem próby ukrycia tego, stłumienia swoich uczuć itd.
        • sadaga Re: sadaga 09.01.08, 11:57
          hm... u mnie było tak, ze ja często starałam się ukryć to ze maż
          wypił albo jego agresję po(wstyd), ale nie zawsze mi sie to udawało
          (zresztą nieraz musiałam prosić o pomoc moją mamę lub teściową bo
          agresja meża skupiała sie na mnie). dochodzę do tego, ze we mnie od
          jakiegoś czasu (dłuższego) był lęk przed tym, czy on się nie napije
          i jaki wróci, czy też jak ja wrócę czy on nie będzie pijany. nie
          zdawałam sobie z tego sprawy. dopiero teraz jak on odszedł (zresztą
          z powodu romansu) widzę ze zupełnie inaczej funkcjonuję. samą mnie
          to zastanawia i zadziwia. czuję się tak jakbym obudziła się z
          letargu.
          • akacjax Re: sadaga 09.01.08, 12:29
            Może warto przyglądnąć się dokładniej i coś z tym zrobić?
            • sadaga Re: sadaga 09.01.08, 13:07
              myśle że masz rację. warto. i dziękuję Ci akacjax. Twoje wpisy
              zawsze dużo mi dawały.
    • ewiku bez względu jak długo bedzie trwał rozwód... 09.01.08, 12:14
      sądź się aż do orzeczenia o winie męża bo tu nie chodzi o ukaranie jego czy
      zemstę, tylko o odbudowanie własnej wartości jako kobiety... nie odpuszczaj
      mężowi niczego bo inaczej nigdy w sercu nie zamkniesz tej sprawy i nie uda Ci
      się zacząć nowego życia bez starego balastu...

      i bez względu na konsekwencje walcz o swoje miejsce w życiu i pamiętaj też o
      tym, że jesteś wzorem siły i wiary w siebie dla Twojego syna i on się przy Tobie
      uczy ja sobie radzić z problemami...smile))

      ( a tak całkiem na marginesie: stałaś się dla swojego męża treścią jego życia i
      on bez tego dokuczania Ci nie potrafi żyć, on tym żyje i jak zamknie się sprawa
      rozwodu to on straci cel życia, piszę o tym dlatego, żeby Ci uzmysłowić jakim w
      gruncie rzeczy słabym i wystraszonym człowiekiem jest Twój mąż i tak naprawdę to
      nie masz się czego bać )


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • sadaga ewiku ma rację 09.01.08, 13:00
        mądrze i sensownie napisała.
        • johana7611 Re: ewiku ma rację 10.01.08, 22:00
          Witajcie, dopiero etraz weszłam na forum. Powiem Wam tak w
          Poniedziałek mam rozprawę o 13. Nie potrafię nawet nazwac tego
          uczucia które mi teraz towarzyszy. Czuję dziwny spokój.Nie boję się
          tak że jestem przerazona co bedzie. Tak jakby to wogóle nie
          dotyczyło mnie. I odczuwam zadowolenie i dume z tego że mam w sobie
          siłę. Na pewno czuję wsparcie w mamie, siostrze , w pracy, w mojej
          grupie dla osób wspóuzależnionych od alkoholu, no i w naszym nowym
          domu. Wiecie jakie to cudowne życ tak jak teraz zyję. jakie to
          cudowne odpocząc od ciagłego zycia w permanentnym stresie,codziennym
          napięciu, strachu. Zsaypiac i budzic się w ciszy i spokoju. Wszystko
          co było kiedyś ma inny smak, inną barwę inne znaczenie. Nawet
          wynoszenie smieci jest piekne, a zmęczenie to drobnostka. A jak
          pieknie móc rozmawiac przez telefon swobodnie nie kryc się, i nie
          bac.I jak wspaniale popatrzec w lustro uśmiechnac się i powiedziec
          sobie że życie jest piekne. Mróz na dworze ma tak piekny zapach, a
          ludzie na ulicy dają tyle radosci.Mam 31 lat i nie wiedziałam, że
          można tak spokojnie i fajnie zyc. Czy ktokolwiek na moim miejscu
          zrezygnowałby z tego dla "takiego" człowieka??. Powiem Wam moi
          drodzy, że jeszcze pół roku temu, obwiniałam się nawet za to że nap.
          smiałąm się w pracy, że byłam na kawie z siostrą i smiałysmy się.
          Karciłam siebie za to ze czułam wtedy radośc. Moje zycie nie miało
          prawa do radosci, do zadowolenia, do usmiechu.A w tej chwili idę na
          aerobik, śmieję sie dbam o siebie - i to jest cudowne ze tego chcę
          tak mocno i wiem że mam prawo. Każdy człowiek ma takie prawo. Bycie
          żoną nie moze dawac znaku równosci w byciu czyjaś własnością.
          Rozmawiałam z ksiedzem, który powiedział mi bardzo dla mnie ważne
          słowa. A mianowicie to, ze noszenie tzw." krzyża" to mit. Bóg chce
          zeby kazdy człowiek był szczęsliwy. Że przysięga małżeńska cyt"
          przyrzekam Ci miłosc, wiernosc i uczciwosc małżeńską oraz to ze cię
          nie opuszczę aż do smierci" obowiązuje jak najbardziej ale pod
          jednym i podstawowym warunkiem: wtedy kiedy miedzy ludźmi jest
          miłosc, wzajemny szacunek, przyjaźn, pożądanie.Czy to nie może byc
          dla mnie kwintesencja sensu związku dwojga ludzi?.Ale wracając do
          tematu, orzeczenie winy mojego meża ma dla mnie duze znaczenie. Bo
          cóz to znaczy "wina". Zaniedbanie, niepielęgnowanie małzeństwa, żony
          brak szacunku do rodziny, którą tworzylismy pzrez 11 lat. Tylko
          dlaczego za mój morderczy wysiłek ciągnięcia tego wózka pzrez tyle
          lat tylko ja i moje dziecko ponosimy jakikolwiek koszt.Rozwód czy
          separacja bez orzekania winy, dla mnie oznacza obopólną winę obu
          stron. A ja nigdy pod czymś takim się nie podpiszę.Kto zył lub zyje
          z alkoholikiem wie o czym mówię, jakie to ma odbicie na rodzinę, na
          relacje miedzy ludźmi na całe nasze życie. Znoszenie jego picia,
          istna harówa przez tyle lat, rezygnacja z siebie a w konsekwencji
          życie na lekach psychotropowych , bo bez nich normalne codzienne
          funkcjonowanie to nieustanny paraliżujacy lek - to ma byc moje 50 %
          winy tak?. Pytanie tylko czy sad mi uwierzy. Zeznawac bedzie moja
          mama, siostra.Sąd nie wezwał ale podałam dane mojego bezposredniego
          przełożonego i koleżanki z pracy. Mam zaświadczenia z ostatnich lat
          z Centrum Pomocy Rodzinie, Ośrodka interwencji kryzysowej oraz z
          Osrodka Leczenia Uzależnień. Za tydzień skończę pierwszy etap
          terapii trwajacy pół roku. Załączyłam również zawiadomienie do
          Prokuratury o popełnieniu przestępstwa znecania się psychicznego
          nade mną, którego nie złozyłam w Prokuraturze ale które wyjaśnia
          powody, dla których musiałam razem z dzieckiem wyprowadzic się z
          domu.Nie złożyłam Zawiadomienia, bo nie chcę żeby ojciec mojego
          dziecka miał wyrok.To akurat robię tylko i wyłącznie dla syna. Co
          jeszcze....mogę choc niezrecznie mi tutaj o tym mówic udowodnic ze
          mój mąż nie chciał sypiac ze mną pzrez te wszsystkie lata. Pani
          mojego syna z poprzedniego przedszkola powiedziała mi że mogę podac
          jej dane w Sadzie jako osoby, która może potwierdzic jak przez
          ostatnie pół roku Syn się zachowywał, jak sytuacja w domu odbiła się
          na jego psychice.Wiem, ze to może głupie, ale mam również zachowany
          sms od mojej cudownej teściowej (pozdrawiam), w którym ubliża mi i
          mnie obraża ile byłam wart pzrez te ostatnie 12 lat. Myślę ze to
          wszystko wystarczy, musi wystarczyc.No ale wszystko może się zdarzyc.
          • johana7611 Dzisiaj miałam rozprawę-Majkel pomóż i doradź 14.01.08, 21:19
            Witam Was serdecznie.Dzisiaj miałam rozprawę. Sędzina zapytała mnie
            czy jakie na dzisiejszy dzień są moje żądania. Poinformowałam Wysoki
            Sąd o tym że chcę rozwodu z orzekaniem o winie męża. Na to maż że
            nie zgadza się na rozwód,zdecydował ze na separację ze swojej winy
            tak, ale już na rozwód ze swojej winy -nie!. Kompletnie zgłupiałam.
            Zapytano mnie również czy zgadzam się na mediację-odmówiłam.
            Szczerze mówiąc chciałam przedstawic powody dla których
            zrezygnowałam z separacji i mediacji, ale nie miałam na to żadnych
            szans. Sad zdecydował ze nie bedzie przesłuchiwał moich świadków
            czyli mamy i siostry, bo dzis to nie ma sensu, ponieważ dla mojego
            meża jest to sytuacja nowa i musi zając stanowisko. Dostaliśmy
            kolejne 14 dni na dostarczenie konkretów na pismie tzn. świadków z
            adresami i dowody winy za rozpad zwiazku, wtedy Sąd wyznaczy nowy
            termin.Wiem, że mogłam się zgodzic dzisiaj na separację z jego winy
            i teraz piłabym winko że mam to z głowy, ale postanowiłam inaczej i
            nie mam odwrotu. Jednak jak wyszlismy z sali rozpraw, szybko mój maż
            wylał mi wiadro pomyj na głowę. Boję się. Wiem i jestem przekonana
            że nie ponoszę winy za to ze nie jestesmy rodziną ale wiem że nie ma
            szansy zebym to wygrała bez adwokata. Powiem Wam moi drodzy, że było
            mi przykro, kiedy sędzina powiedziała, że najprawdopodobniej
            skieruje sprawę do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyki itd., bo z
            dokumentów wynika żemamy problemy emocjonalne ( moja terapia dla
            osób współuzależnionych).To niesprawiedliwe bo uważam to akurat za
            swój +, że walczę o siebie i spokój dla nas między innymi
            uczęszczając do takiej grupy wsparcia. Po wyjściu z Sadu, nie
            wytrzymałam i nie obyło się bez ostrej wymiany zdań, której
            konsekwencją było to, że mąż powiedział mi że zgodzi się na rozwód
            ale mam nie dążyc do orzeczenia winy.Cieżkie to wszystko jest. ALe
            nie chce żeby do końca życia mnie szantażował. Sam sie przedemną
            przyznał że wie że jest tej sytuacji winny ale w Sadzie się nie
            przyzna za to że w ogóle przyszło mi do głowy napisac (nie wysłac)
            Zawiadomienie do Prokuratury za znęcanie się psychiczne.Że piszę te
            pisma do Sądu,z bzdurami na jego temat itd. I że chce miec czyste
            papiery. Jutro umówiłam się z prawnikiem. Majkel doradź mi jakie mam
            szanse żeby ta sprawę wygrac. Wiem, ze mój maż dalej mnie śledzi, bo
            wyskoczył jak z karabinu, że w Piatek wchodziałam do hotelu X o tej
            i o tej godzinie. Czyli się "puszczam". A ja mam juz dosyc obracania
            się za siebie, mam taką a nie inną pracę, umawiam się z róznymi
            podwykonawcami w róznych miejscach na spotkania, o czym może
            zaświadczyc mój przełozony, z którym zresztą miałam umówione
            spotkanie.Mój maż jak twierdził, będzie domagał się billingów z
            mojego telefonu służbowego - czy ma do tego prawo?. Czy ma prawo
            mnie sledzic, nawet jak prawnie jestem jeszcze jego zoną, czy tak
            robią wszyscy?.Powiedzcie mi co jest normą a co nie. Majkel jeszcze
            jedno pytanko, czy terapeuta z Ośrodka gdzie chodzę na terapię może
            byc moim świadkiem w Sądzie, przedstawiając sytuację -po co tam
            chodzę?, czy nie . Wiem ze obowiazuje tajemnica poufności, ale
            przecież to jest na moją własną prośbę i dotyczy mnie samej.Proszę o
            pomoc, czy mam się poddac własnie teraz??
            • majkel01 Re: Dzisiaj miałam rozprawę-Majkel pomóż i doradź 14.01.08, 22:13
              hmm... nie wiem czy to nie był błąd taktyczny. Mąż musiałby powiedzieć dlaczego
              jego wina itd. BYła by separacja z jego winy, on pokrywa koszty.... a pozniej za
              jakiś czas składasz pozew o rozwód i wskazujesz sygnaturę akt sprawy o
              separację. Masz już wtedy dobry materiał do orzeczenia rozwodu i to z winy jego,
              jako dodatkowy dowód wskazujesz że od orzeczenia separacji nie zrobił nic w
              kierunku naprawy.
              • majkel01 Re: Dzisiaj miałam rozprawę-Majkel pomóż i doradź 14.01.08, 22:15
                aha....nie doczytałem dokładnie. Rozumiem że rozwód i tak będzie? Zatem wszystko
                OK, chyba że zalezy ci na tej winie.
                • johana7611 Re: Dzisiaj miałam rozprawę-Majkel pomóż i doradź 14.01.08, 23:19
                  Tak, ale jakie mam szanse żeby Sad orzekł jego winę.Czy dam sobie
                  radę bez adwokata.? Proszę Cie o odpowiedź na inne moje pytania. pa
                  • majkel01 Re: Dzisiaj miałam rozprawę-Majkel pomóż i doradź 15.01.08, 18:10
                    według mnie terapeuta nie może być świadkiem.
Pełna wersja