dostałam anonim

08.01.08, 19:05
Dostałam dzis anonimowy list, ze mój mąż mnie zdradza (lub
zdradzał). Kiedy przycisnełam troche nadawce - okazało sie, ze
napisał do mnie były kolega mojego meza ze studiów. Pisał, ze moj
maz "był blisko" z pewną brunetką (wspolna znajoma). Maz studiował
zaocznie, w innym miescie, w tym roku skonczył studia. Nie znam jego
znajomoych stamtad.
Miedzy nami nie jest najlepiej, choc ostatnio jest ok.
Ten kolega pisał ze maz był zwiazany z ta kobieta 2 lata temu (zimą
2006 - dodam, ze 1.02.2006 urodziłam nasze dziecko), opisywał to
tak: całowali sie, przytulali, tanczyli, wychodzili i przychodzili
razem, ale nie wiem czy Cie zdradzał.
W najblizsza sobote maz spotyka sie (po kilku miesiacach
niewidzenia) ze znajomymi z uczelni, w innym miescie. Juz wstepnie (
e mailowo) skontaktowałam sie z detektywem. Tylko nie wiem czy to ma
sens, skoro ten romans był dwa lata temu. Nie mam zadnych dowodów,
oprocz słow tego anonimowego kolegi.
Jestem załamana, co ja mam robic? A juz wydawało sie ze jest lepiejsad

PS. Tak, byłam juz tu, w tamtym roku:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=61288841&v=2&s=0
    • cien_wiatru Re: dostałam anonim 08.01.08, 19:22
      Sama piszesz, ze :
      domniemany romans mial miejsce 2 lata temu
      teraz miedzy Wami jest o.k.
      zrodlem informacji jest donos

      Ja bym to zostawila w spokoju,bo nie mam zaufania do informacji pochodzacych z
      takiego zrodla.
      Ale w temacie zdradzania nie mam doswiadczenia.

      Jak na razie temat mnie nie dotyczy,ale bardzo jestem ciekawa jak watek sie potoczy.
    • artemisia_gentileschi Zoja 08.01.08, 19:38
      Przeczytalam rowniez ten stary watek. Facet Cie ewidentnie zdradza
      lub przynajmniej zdradzal - a Ty planujesz z nim kolejne dziecko? Na
      litosc boska...
    • danagr Re: dostałam anonim 08.01.08, 19:41
      przeczytaj swoje wczesniejsze posty, odpowiedzi na nie i wyciagnij wnioski, moim
      zdaniem tam masz wskazowki jak postapic. Nik ci nie powie co masz robic, sama
      musisz podjac decyzje i zastanowic sie czy wynajecie detektywa ma sens.
      • cien_wiatru Re: dostałam anonim 08.01.08, 19:49
        To w koncu ten kolega jest anonimowy czy nie ? Jak sie w koncu dowiedzialas od
        kogo jest anonim ? Cos mi tu nie gra, ale moze to nie gra roli. A pytalas moze
        kolegi czemu Ci o tym powiedzial ? Bo mu sie Ciebie zal zrobilo ? A czemu Ci nic
        nie powiedzial 2 lata temu ?
    • nangaparbat3 Re: dostałam anonim 08.01.08, 20:05
      Przyszło mi do głowy, ze jestem okropnie glupia i naiwna, ale na Twoim miejscu
      pokazalabym anonim meżowi, spytała, czy to - jeśli w ogóle jest prawdą - jest
      skończone, i powiedziała, że bardzo mnie to zabolalo, że w tej sytuacji proszę,
      żeby nie jechał na spotkanie, bo tak czy inaczej, za bardzo bedę sie bała.
      Poprosiłabym go takze, by przy okazji (ale innej niz ten zjazd) dał w mordę
      koledze, bo mu sie słusznie nalezy.
      • movisz Re: dostałam anonim 08.01.08, 22:36
        > Poprosiłabym go takze, by przy okazji (ale innej niz ten zjazd)
        dał w mordę
        > koledze, bo mu sie słusznie nalezy.

        A za co koledze ma dac w morde? Za to ze sam byl swinia. Za to ze
        moze jeden znalazl sie porzadny ktoremu szkoda oszukiwanej
        dziewczyny? Wszystko jedno czy moze byl zly na jej meza czy odbil
        mu ta z dlugim ciemnym wlosem?
        W jakim swietle ja stawial wobec znajomych tak sie zachowujac.
        Po przeczytaniu poprzedniego jej postu cos mi sie wydaje ze facecik
        mysli ze znalazl potulna kobitke i mile cieple gniazdko na dodatek
        mlodsza o 14 lat ktora bedzie krecil przez cale swoje zycie.
        Jakos nie wierze ze te sklonnosci do innych przyszly mu nagle 2
        lata temu i znikly. Po prostu nie wierze.
        Poza tym spedzanie kazdego weekendu, jedynych dni wolnych poza
        domem to pokazuje najlepiej gdzie ma cala rodzine. A potomstwo
        zawsze dobrze miec.
        Dziewczyno - obudz sie! i zacznij stawiac warunki. Ty tu jestes
        mloda, ty masz czas na zmiany.

        • nangaparbat3 Re: dostałam anonim 08.01.08, 23:38
          movisz napisała:

          > > Poprosiłabym go takze, by przy okazji (ale innej niz ten zjazd)
          > dał w mordę
          > > koledze, bo mu sie słusznie nalezy.
          >
          > A za co koledze ma dac w morde? Za to ze sam byl swinia. Za to ze
          > moze jeden znalazl sie porzadny ktoremu szkoda oszukiwanej
          > dziewczyny?
          Po dwóch latach? Kiedy nawet nie jest pewien, czy rzecz wyszła poza publiczne
          przytulanie i pocałunki? Kiedy sam przypuszcza, ze juz sie skonczyła?
          Kiedy w tak waznej sprawie zwracajac się do kogos wysyła anonim? Jak ostatni tchórz?
          W mordę - złe intencje. Bo tylko złe mogły nim kierować.
          I "porządnym" w zadnym razie bym go nie nazwała.

          Wszystko jedno czy moze byl zly na jej meza czy odbil
          > mu ta z dlugim ciemnym wlosem?
          > W jakim swietle ja stawial wobec znajomych tak sie zachowujac.

          W złym swietle stawiał siebie samego i panią, z ktorą się zadawał - czy raczej
          ona sama sie stawiała, razem z nim.


          > Po przeczytaniu poprzedniego jej postu cos mi sie wydaje ze facecik
          > mysli ze znalazl potulna kobitke i mile cieple gniazdko na dodatek
          > mlodsza o 14 lat ktora bedzie krecil przez cale swoje zycie.
          > Jakos nie wierze ze te sklonnosci do innych przyszly mu nagle 2
          > lata temu i znikly. Po prostu nie wierze.
          > Poza tym spedzanie kazdego weekendu, jedynych dni wolnych poza
          > domem to pokazuje najlepiej gdzie ma cala rodzine. A potomstwo
          > zawsze dobrze miec.
          > Dziewczyno - obudz sie! i zacznij stawiac warunki. Ty tu jestes
          > mloda, ty masz czas na zmiany.

          Innych postów Zojki nie czytałam, więc byc moze w tej części masz rację.
          >
          • movisz Re: dostałam anonim 09.01.08, 00:23
            >>>Kiedy nawet nie jest pewien, czy rzecz wyszła poza publiczne
            przytulanie i pocałunki?<<<

            > W złym swietle stawiał siebie samego i panią, z ktorą się zadawał -
            czy raczej
            > ona sama sie stawiała, razem z nim.


            Nie! Publiczne przytulanie i pocalunki niezony kiedy wlasna zona
            siedzi sama w domu z dzieckiem napewno pokazuje go w zlym swietle
            ale przede wszystkim jest ponizajace, lekcewazace i osmieszajace
            wlasnie dla rodziny (zony i dziecka). Jakos on niespecjalnie z tego
            powodu stracil przyjaciol. Jakos to zle swiatlo nikomu z nich (poza
            jednym) nie przeszkadza. To ona bedzie musiala spojrzec w oczy jego
            przyjaciolom. Myslisz ze to nie jest ponizajace spojrzec w oczy
            ludziom ktorzy wiedza wiecej na temat meza niz ona sama.
            Dlaczego ludziom jest tak trudno wyjsc z dolka po publicznym ich
            ponizeniu? Dlaczego ludzie nie wynosza "brudow" z ich domow?
            Bo jest im wstyd ze zostali tak osmieszeni przez najblizsza osobe.
            I poza "policzkiem" jaki dostali od wspolmalzonka to jeszcze musza
            robic dobra mine do ludzi. Przez palanta.
            Ja po prostu nie rozumiem jak mozna przejsc z czyms takim do
            porzadku dziennego?
            Zwlaszcza ze ona jest mloda a on az 14 lat starszy.
            • nangaparbat3 Re: dostałam anonim 09.01.08, 00:33
              Ja to bym się wstydziła, gdybym zdradziła, a nie dlatego, ze ktoś mnie zdradza.
              Gdybym zrobiła coś złego.
              Gdyby mnie zdradził mąż, na pewno bardzo by mnie to bolao, na pewno bym nbyła
              zrozpaczona, na pewno bałabym się, ze nasz związek sie rozpadnie. Ale nie
              czułabym sie ani ponizona, ani osmieszona.
              Wiesz, kto by sie czuł ośmieszony i ponizony? Ktoś, kto uważa męża za swą wlasność.
              I zupełnie nie pojmuję, co tu ma róznica wieku do rzeczy. Czy młodszy maż nie
              osmiesza, kiedy zdradza? (Jeśli w ogóle o osmieszaniu można mowić).
              • misbaskerwill złe intencje? 09.01.08, 10:14
                Nie zgadzam się z Tobą, Nanga...

                Ja bym najpierw porozmawiał z "poligamistą". Jednak gdybym zobaczył, że ta rozmowa - powiem dokładniej - szantaż, że jego żona się dowie, nic nie zmieniła - to bym postąpiłbym podobnie.
                Pewnie powiesz, że skrzywdziłbym bliską przyjaciółkę - przynajmniej nie ukrywałbym się za anonimem i próbowałbym najpierw dokładnie wybadać, jakie układy ma z mężem.

                Już raz tak postąpiłem - rozmawiałem z żoną kochanka mojej ex.
                Wiem, że postąpiłem nie po chrześcijańsku - to przyniosło głównie jej ból, nie wiem dokładnie, jak to się skończyło...

                Dało to chyba tylko tyle, że ex przez chwilę zrozumiała, co zrobiła. Po czym i tak to wyparła ze świadomości...

                Po tym wszystkim zaczynam rozumieć, dlaczego nie mieszanie się w cudze sprawy jest wyrazem nie tylko tchórzostwa, jednak jeszcze naiwnie wierzę, że nawet bolesna prawda powinna ujrzeć światło dzienne, przynajmniej jeśli ktoś jest ciągle oszukiwany.

                Papież Grzegorz I Wielki pisał: „Nawet jeśli prawda może powodować zgorszenie, lepiej dopuścić do zgorszenia niż wyrzec się prawdy”...
                A może źle rozumiem te słowa...
                • nangaparbat3 Re: złe intencje? 09.01.08, 18:30
                  Misiu, OK, ale przeciez nie czekalbys dwa lata?
                  I powiem Ci tak: 20 lat temu ojciec mojej przyjaciołki miał romans ze swoja
                  studentką. Nie wiem, czy jej mama o tym wiedziała - ja wiedziałam. Nie
                  powiedziałam o tym nikomu.
                  Ci państwo, juz teraz staruszkowie, są razem, troszczą sie o siebie, na pewno w
                  jakis sposób kochaja.
                  • nangaparbat3 c.d. 09.01.08, 18:43
                    Gdyby Szanowny Anonim był meżem Atrakcyjnej Brunetki, zareagował "na bieżąco" i
                    spotkał się z Zoją, by porozmawiać z nia twarzą w twarz - oczywiście nie
                    nawoływałabym do żadnego mordobicia. Bo nie tylko CO sie liczy, ale takze JAK.
                    Gość, ktory Zoje poinformpowal, jest zalosnym tchórzem, skoro zrobił to za
                    pomocą anonimowego listu. Nie ma dla niego usprawiedliwienia, zadnego.
                    A w ogole: jeśli zamierzamy serwować bliźniemu wiadomości mogące w jednej chwili
                    wywrócic cale jego zycie, musimy najpierw wiedzieć, jak mu pomożemy z taka
                    wiadomością sobie poradzić. Stanać przed nim w realu i patrząc w oczy
                    powiedzieć, co mamy do powiedzenia. Wysłuchać pytań, a jeśli potrafimy -
                    udzielic zgodnych z prawdą odpowiedzi. Przyjąć na siebie pierwszą reakcję - i
                    pomóc przetrwać.
                    Inaczej morda w kubeł.
    • bazyliada Re: dostałam anonim 08.01.08, 23:05

      Zoja skontaktowałaś się z detektywem, co cchciałabyś aby on
      potwierdził ? jesteś gotowa na to że to co "rozpozna " detektyw może
      być przykre ?
      na pytanie co ja mam robić ? zawsze pierwsz podpowiedź brzmi-
      porozmawiać
    • akacjax Re: dostałam anonim 08.01.08, 23:10
      Co chciał sobie kolega załatwić anonimem to jedna sprawa, a druga to Twoje nastawienie do sytuacji.

      > Miedzy nami nie jest najlepiej, choc ostatnio jest ok.
      Czy to "ok" nie jest takie chwilowe-wyciszające?
      Pora na poważną rozmowę z mężem, ale spokojną, rzeczową. Przemyśl jakie stanowisko warto zająć. A przed tym radzę wystroić się, zostawić dziecko z mężem i wyjść do koleżanki na pogaduchy, które dodadzą Ci pewności siebie.
      Bo ważne jest mieć wsparcie w realu, nie tylko tu na forum.
      • agash4 Re: dostałam anonim 09.01.08, 05:50
        hej witam wszystkich po dluzszej nieobecnosci. Podoba mi sie co pisze movisz na
        temat tej sprawy. Ja wiem ze to jest straszna prawda, ale zdrady zdarzaja sie
        tak czesto i romanse i romansiki, ze gdyby ludzie nie tolerowali tego tak jak to
        ma miejsce to wiekszosc osob rozwodzilaby sie kilka razy w zyciu. No ale mnie
        akurat te statystyki nie sa straszne i nie toleruje zdrajcow. Mialam to
        szczescie na razie , ze znalazlam sile i wyleczylam sie i z chorego malzenstwa i
        chorej milosci. Klamcy ZAWSZE sie wypieraja - rozmowy nic nie daja!!! Jesli
        wiesz ze zdradza Cie lub to robil (duzo szans ze powtorzy),zastanow sie co
        chcesz z tym zrobic i dzialaj. Gadanie z nim nic nie da oprocz kolejnego stresu
        i szarpania nerwow. A z anonimem sie skontaktuj, jesli chcesz temat zglebic. Bo
        ta wyprawa na zjazd to pewne kolejne lowy lub come back starej historii.
        • mirabilandia Re: dostałam anonim 09.01.08, 12:18
          Moze jeszcze raz wyjasnie ta sytuacje, bo chyba nie wszyscy
          zrozumieli:
          Maz studiował przez 4 lata w innym miescie, co drugi weekend
          wyjezdzał na uczelnie. Napisał do mnie kolega z tej uczelni
          (anonimowo - nie znam jego danych), ze moj maz zima 2006 roku miał
          romans, ktory trwał do wakacji (2006r). Romans miał z jakas
          tamtejsza studentka. Ja NIE ZNAM znajomych meza ze studiów, ani tego
          kolegi, ani nikogo innego nigdy nie widziałam na oczy. Maz sie z
          nimi spotykał tylko na uczelni.
          Chciałam wynajac detektywa, bo w najblizsza sobote maz jedzie na
          spotkanie z tymi znajomymi - chce wiedziec czy tamten romans nadal
          trwa, a moze jest juz ktos nowy? Poza tym sama swiadomosc, ze on tam
          kogos miał jest dla mnie ponizajaca i nie do zaakceptowania. Jesli
          tak rzeczywiscie było, nie moge z nim byc. Niewazne ze bylo to
          prawie 2 lata temu. Tylko ze nie mam na to zadnych dowodow oprocz
          słow tego anonima. Maz oczywiscie sie wyprze, jestem tego pewna. A
          ja mysle, w glebi serca, ze to jest prawda - ze mial wtedy romans.
          No i nie wiem co mam TERAZ robic. Rozmowa nic nie da, beda jego
          slowa przeciwko moim, a zostawic tak tego tez nie moge i nie chce!
          Nie moge spac po nocach i chce mi sie płakac ciagle, ale nie mam
          pojecia jak postapic sad( Pomozcie!

          PS. On nie jest starszy 14 lat, tylko 4 lata, ale to nie ma
          znaczenia - pisze bo ktos źle zrozumiał moj poprzedni watek.
          • mirabilandia Re: dostałam anonim 09.01.08, 12:19
            napisałam pod drugim nickiem, jestem juz taka skołowana sad(
            • movisz Re: dostałam anonim 09.01.08, 16:48
              Popieram wersje znalezienia detektywa i upewnienia sie
              co sie dzieje. Moze byc ze byla to jednorazowa akcja z jego
              strony i juz sie wiecej nie powtorzy ale musisz byc tego pewna
              by odzyskac spokoj.
              Swoja poprzednia opinie opieralam na rozmowie ktora mialam
              niedawno ze swoja przyjaciolka, ktora to byla oszukiwana przez
              wiele lat przez swojego meza i wszyscy wokolo o tym wiedzieli
              tylko nie ona, zajeta opieka na dzieckiem. I ona wlasnie miala
              pretensje do wspolnych znajomych ktorzy ukrywali to przed nia.
              Niby nie chcieli sie wtracac w ich prywatne sprawy ale ona to
              widziala innaczej. Wg mnie to niekoniecznie byly prywatne sprawy bo
              poprzez kochanki robila sie to zewnetrzna sprawa. Milczenie w takiej
              sprawie jest poparciem dla osoby zdradzajacej i ulatwianie jej
              bawienie sie kosztem zony siedzacej w domu, opiekujacej sie
              dzieckiem. Czyli w pewnym sensie wspoluczestnictwo w tym.
              Jej rola jest sprowadzona do nianki i gosposi.
              Ty napewno tez bys sie pobawila w weekendy tak jak on to robi.
              Zycze Ci byscie dogadali sie. Jednorazowe "zbladzenie" niekoniecznie
              musi przekreslac zwiazek ale jedno jest pewne ze powinniscie razem
              uczestniczyc w jego zyciu towarzyskim. Przeciez istnieja opiekunki
              do dzieci. Warto z nich skorzystac
              • nangaparbat3 Re: dostałam anonim 09.01.08, 18:50
                >>>Milczenie w takiej
                sprawie jest poparciem dla osoby zdradzajacej i ulatwianie jej
                bawienie sie kosztem zony siedzacej w domu, opiekujacej sie
                dzieckiem.

                OK
                Tylko zamiast informować zone po dwoch latach, trzeba było WTEDY przypomnieć
                koledze - i jego wybrance - ze facet ma żonę.
                Założę się, ze zona i małżeństwo lepiej by na tym wyszły. Sto razy.
    • ewiku nad czym Ty się zastanawiasz?... 09.01.08, 12:45
      sprawdź męża obojętnie jak, nawet przez detektywa bo to nie on tylko Ty
      potrzebujesz spokoju serca a nie będziesz miała tego spokoju jeżeli nie będziesz
      wiedzieć PRAWDY obojętnie jaka ona nie jest...


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • zoja.pl Re: dostałam anonim 09.01.08, 19:32
        Jutro spotykam sie z detektywem. Nawet jesli ten romans, który był 2
        lata temu, zakonczył sie to nadal mam obawy, bo on dziwnie sie
        zachowuje. Np. dzisiaj bardzo szybko zakonczyl pewna rozmowe na gg
        jak zobaczył ze ja ide. Okazało sie ze rozmawial z kolezanka ze
        studiów. Boje sie ze on jednak kogos ma, byc moze kogos innego, ale
        jednak.

        Mam tylko pewnien problem. Maz zauwazył zmiane w moim zachowaniu
        (jestem smutna, przygnebiona) i nie chce jechac na to spotkanie w
        sobote. A jak nie pojedzie to nie dowiem sie czy kogos tam ma.

        No i musze siedziec cicho do niedzieli. Nie wiem jak ja to wytrzymam.
        A jak ten detektyw niczego nie odkryje, bo akurat w ta sobote nic
        sie tam nie wydarzy? Taka usługa troche kosztuje, a rezultatów moze
        nie byc. Wiec moze powiedziec o wszystkim mezowi i czekac na jego
        reakcje?

        Tak strasznie mi ciezko, a jeszcze nie mam komu sie zwierzyc sad(
        • nangaparbat3 Re: dostałam anonim 09.01.08, 19:47
          Zoja,
          ktos przysyła Ci anonim o romansie meża sprzed 2 lat bezposrednio przed
          spotkaniem ludzi, ktorzy wtedy studiowali.
          Ten ktoś nie bierze zadnej odpowiedzialności za swoje informacje. Nie ponosi
          najmniejszego ryzyka. Jest intrygantem (lub intrygantką). To ze akurat teraz
          wysłal Ci ten anonim pozwala przypuszczać, że ma w tym swój interes. Ma jakis
          interes w psuciu Twego małzeństwa.
          Ufasz mu nieskończenie bardziej niz czlowiekowi, który jest Twoim mezem, ma z
          Tobą dziecko.
          Piszesz:
          > Mam tylko pewnien problem. Maz zauwazył zmiane w moim zachowaniu
          > (jestem smutna, przygnebiona) i nie chce jechac na to spotkanie w
          > sobote. A jak nie pojedzie to nie dowiem sie czy kogos tam ma.

          I to jest rzeczywiscie problem.
          Jeśli maz z powodu Twego przygnebienia chce zrezygnować z wyjazdu, to moze
          jednak jest o co powalczyć? Co ponaprawiać, połatać?
          • ewiku Re: dostałam anonim 09.01.08, 20:12
            tylko kto ma naprawiać i łatać?... żona?

            myślę, że skoro mąż już coś zauwazył to pogadaj z nim ale tak szczerze i powiedz
            mu, że dostałaś anonim i żeby Ci udowodnił swoją niewinność jeżeli ten anonim
            jest kłamstwem...

            i nie daj się zwieść żadnym zapewnieniom jeżeli serce podpowiada Ci coś innego...


            ----------------------------------------------
            Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
            • mirabilandia Re: dostałam anonim 09.01.08, 21:43
              Udowodnił niewinnosc... ale jak?
              Jesli tamto juz jest skonczone, to jak ma mi to udowodnic. A jesli
              ma jakis nowy romans, to jak mi udowodni ze go zakonczy?

              Cały czas koresponduje z tym anonimem. Podaje on nazwiska i nazwy
              miejsc, ktore sa mi znane z opowiadan meza. To musiała byc prawda.
              Dowiaduje sie tez nowych faktów - romans miał miejsce nie w 2006, a
              w 2005 roku - od zimy do lata (pewnie miedzy styczniem a czerwcem).
              Przed chwila dowiedziałam sie ze ona nawet przyjezdzała do meza, do
              naszej miejscowosci (jak pisałam maz studiował w innej).

              Az mnie brzuch boli jak to czytam. Jest mi niedobrze.... Jesli to
              wszystko prawda, a niestety wychodzi na to ze tak...to jak ja bede
              mogła z nim dalej zyc? Jak bede mogła go pocałowac skoro bede miała
              przed oczami tamta kobiete, która go całuje???
              • zoja.pl Re: dostałam anonim 09.01.08, 21:48
                Znowu pisze pod starym nickiem, przepraszam...


                A tak poza tym, to strasziłam chec do zycia... Nie wiem jak ja sobie
                teraz poradze...jestem w całkowitej rozsypce..
                • libra22 ..... 09.01.08, 22:04
                  A mnie się zdaje, że nie chcesz z nim być i walczyć o to małżeństwo.
                  • zoja.pl Re: ..... 09.01.08, 22:33
                    Kocham go bardzo. I nie wyobrazam sobie bez niego zycia. Ale jestem
                    strasznie przez niego zraniona. Nie umiem sobie z tym poradzic, nie
                    bede umiała mu wybaczyc bo przed oczami ciagle bede miała tamta
                    kobiete.

                    Co mam robic? Czekac do soboty - puscic go czy nie na to spotkanie?
                    Porozmawiac? Wynajac detektywa? sad(
                    • akacjax Re: ..... 09.01.08, 23:17
                      Co robić?
                      Pomysleć wreszcie o sobie. Jeżeli ma romans-to i tak to wyjdzie, jeżeli nie-to albo poprawia się Wasze relacje, albo nie.
                      Natomiast pewne jest, że jeżeli Ty nie zajmiesz się sobą, to nikt tego za Ciebie nie zrobi. Pomyśl o sobie, co Ty chcesz robić w sobotę, a nie myśl-czy śledzić go, czy zakazać wyjazdu.

                      Pisujesz z nadawca anonimu-pytałas dlaczego to robi, dlaczego teraz?
                    • nangaparbat3 Re: ..... 09.01.08, 23:30
                      Przed oczami bedziesz miała to, co zechcesz.
                      Trudno odsunac na bok emocje, ale mozna odsunac wyobrazenia.
                      Zauważ, ze on wybrał Ciebie, nawet jeśli romansował z inną.
                      On przez trzy lata, zostwaszy ojcem, mógł sie zupełnie zmienić - to oze byc
                      teraz całkiem inny człowiek.
                      Jest gotów zrezygnować ze spotkania z tamta, żeby Cie nie martwić - a Ty sie
                      martwisz, bo nie mozesz na niego nasłać detektywa?
                      To sie nazywa "miłość"? No wybacz.
                      • movisz Re: ..... 09.01.08, 23:52
                        > Zauważ, ze on wybrał Ciebie, nawet jeśli romansował z inną.
                        > Jest gotów zrezygnować ze spotkania z tamta, żeby Cie nie martwić -
                        a Ty sie
                        > martwisz, bo nie mozesz na niego nasłać detektywa?

                        Mam nadzieje ze widzisz jak podskakuje i klaszcze w dlonie z
                        zachwytu! Jakiz on kochany i po co sie go czepiac?
                        Masz poczucie humoru.
                        Musisz byc ciekawa osoba bo mnie by to nigdy nie przyszlo do glowy
                        ze to mogloby przemawiac na jego korzysc.

                        A co mysli o tym rabbi Jachiel Michal ze Zloczowa?
                        • nangaparbat3 Re: ..... 10.01.08, 00:22
                          movisz napisała:


                          > Mam nadzieje ze widzisz jak podskakuje i klaszcze w dlonie z
                          > zachwytu! Jakiz on kochany i po co sie go czepiac?

                          Miło ucieszyc bliźniego.

                          > Masz poczucie humoru.


                          Mam.
                          > Musisz byc ciekawa osoba bo mnie by to nigdy nie przyszlo do glowy
                          > ze to mogloby przemawiac na jego korzysc.

                          Że zostaje z zoną, bo jej smutno, zamiast jechac na imprezę? Nie rozumiem Cie.
                          > A co mysli o tym rabbi Jachiel Michal ze Zloczowa?

                          Rabbi Jachiel?

                          Kiedyś, wyglaszając kazanie przed licznym zgromadzeniem, rzekł: "Trzeba słuchać
                          moich słów" i zaraz dodał: "Nie poiwadam >Słuchajcie moich słów<, mam więc na
                          mysli siebie: i ja powinienem słuchac moich słów."

                          Bo widzisz, nie chcę sie porownywać z rabbim, ale wszystko co piszę w tym watku
                          wyrasta z mojej bardzo ciezkiej, wieloletniej pracy nad sobą, nad opanowaniem,
                          uciszeniem własnej zazdrosci.
                          • movisz Re: ..... 10.01.08, 02:25
                            > Że zostaje z zoną, bo jej smutno, zamiast jechac na imprezę? Nie
                            rozumiem Cie.

                            Widocznie mamy inny system oceny czlowieka a wlasciwie traktowanie
                            sie wzajemne w rodzinie bo dla mnie wogole nie jest dopuszczalne
                            chodzenie na imprezy samemu kiedy zona z dzieckiem siedzi sama w
                            domu. Wg mnie nie przynosi to niczego dobrego dla malzenstwa.


                            > Rabbi Jachiel?
                            >
                            > Kiedyś, wyglaszając kazanie przed licznym zgromadzeniem,
                            rzekł: "Trzeba słuchać
                            > moich słów" i zaraz dodał: "Nie poiwadam >Słuchajcie moich słów<,
                            mam w
                            > ięc na
                            > mysli siebie: i ja powinienem słuchac moich słów."

                            Wybacz ale jestem umyslem scislym i zawsze sprawialo mi trudnosc
                            rozszyfrowanie Szekspira co on chcial powiedziec przez to co
                            powiedzial.
                            Podobnie jest z owym rabinem. Dla mnie sie to przyslowiowej kupy nie
                            trzyma.
                            • nangaparbat3 Re: ..... 10.01.08, 23:20
                              movisz napisała:

                              > > Że zostaje z zoną, bo jej smutno, zamiast jechac na imprezę? Nie
                              > rozumiem Cie.
                              >
                              > Widocznie mamy inny system oceny czlowieka a wlasciwie traktowanie
                              > sie wzajemne w rodzinie bo dla mnie wogole nie jest dopuszczalne
                              > chodzenie na imprezy samemu kiedy zona z dzieckiem siedzi sama w
                              > domu. Wg mnie nie przynosi to niczego dobrego dla malzenstwa.

                              Dlaczego? Dopóki dziecko było małe, zdarzałao nam się bywać na imprezach osobno,
                              rzadko bo rzadko, i wlasnie na takich jak ta - typu zjazd koleżenski. A niby co
                              ja miałabym robic na spotkaniu ludzi, ktorzy z Exem chodzili do szkoły? Czy on
                              na spotkaniu mojego roku?


                              > Wybacz ale jestem umyslem scislym i zawsze sprawialo mi trudnosc
                              > rozszyfrowanie Szekspira co on chcial powiedziec przez to co
                              > powiedzial.
                              > Podobnie jest z owym rabinem. Dla mnie sie to przyslowiowej kupy nie
                              > trzyma.

                              Teraz to sie nazywa UMYSL SCISLY?
                          • aron95 Re: ..... 10.01.08, 08:19
                            nangaparbat3 napisała:


                            > Bo widzisz, nie chcę sie porownywać z rabbim, ale wszystko co piszę w tym watku
                            > wyrasta z mojej bardzo ciezkiej, wieloletniej pracy nad sobą, nad opanowaniem,
                            > uciszeniem własnej zazdrosci.

                            Dobrze Ci idzie , jeszcze troszkę pracy nad emocjami
                            winko na bok i bedzie całkiem oki
                            • nangaparbat3 Re: ..... 10.01.08, 23:22
                              aron95 napisał:

                              > nangaparbat3 napisała:
                              >
                              >
                              > > Bo widzisz, nie chcę sie porownywać z rabbim, ale wszystko co piszę w tym
                              > watku
                              > > wyrasta z mojej bardzo ciezkiej, wieloletniej pracy nad sobą, nad opanowa
                              > niem,
                              > > uciszeniem własnej zazdrosci.
                              >
                              > Dobrze Ci idzie , jeszcze troszkę pracy nad emocjami
                              > winko na bok i bedzie całkiem oki
                              Teraz to chyba ja mam umysł SCISLY. (patrz wyzej)
                    • movisz Re: ..... 09.01.08, 23:58
                      Chcialabym ci cos poradzic ale trudno.
                      Przypuszczam ze jakbym byla w takiej sytuacji to dalabym sobie ten
                      weekend na przemyslenie i poukladanie spraw w glowie i przygotowanie
                      sie do rozmowy.
                      Wiem ze bedzie ci ciezko ale moze warto.
          • a.niech.to Re: dostałam anonim 10.01.08, 08:44
            nangaparbat3 napisała:

            > Ten ktoś nie bierze zadnej odpowiedzialności za swoje informacje.
            Nie ponosi
            > najmniejszego ryzyka. Jest intrygantem (lub intrygantką). To ze
            akurat teraz
            > wysłal Ci ten anonim pozwala przypuszczać, że ma w tym swój
            interes. Ma jakis
            > interes w psuciu Twego małzeństwa.
            Grubo po rozwodzie dotarły do mnie 2 anonimy na temat prowadzenia
            się mojego jeszcze-męża. W jakim celu ktoś je napisał? Były
            autorstwa dwóch rożnych osób, przynajmniej na to mi wyglądało.

            • sylwiamich Re: dostałam anonim 10.01.08, 09:41
              Mam podobne doświadczenia.Moj znajomy...gdy złożył pozew rozwodowy
              dowiedział sie od "przyjaciółek" swojej żony...z kim, dlaczego i
              jak.Może takie tajemnice zbyt im jednak ciążą?Trochę póżno się nimi
              dzielą.Ja osobiście uważam że prawda...choćby najgorsza...warta jest
              poznania.Jednak wcześniej staram się zorientować czy ktoś tą prawdę
              chce poznać.Bo kiedyś zostałam posądzona o jak najgorsze intencje.
              Nanga...jesteś cudowną kobietą.
              Ale powinnaś zauważyć że ktoś ze zdrajcą pod jednym dachem żyć nie
              może i nie chce.Ja to doskonale rozumiem.Należę do osób które
              zdradzone występują przeciwko zdrajcy.Z wściekłością huraganu.Więc
              po co?Jesli tego odbudować się nie da.Bo odemnie taka osoba juz
              wsparcia w trudnych sytuacjach nie otrzyma...nie uwierzę drugi
              raz..nigdy.
              • nangaparbat3 Re: dostałam anonim 10.01.08, 23:33
                Pewnie ze jak ktoś nie moze, to nie może.
                Byc moze tez bym nie mogła, nie wiem. Wolalabym nigdy sie nie dowiedzieć.
                ale w całej tej historii uderzajace jest jedno - jak łatwo wierzymy obcemu,
                absolutnie w zaden sposób nie zasługujacemu na zaufanie człowiekowi, o którym
                wiemy tylko i na pewno, ze działa w złych intencjach, i jak łatwo nie wierzymy
                czlowiekowi, wobec którego deklarujemy miłość.
                W pracy często staje wobec dylematu: uwierzyć i zostać oszukaną czy zarzucic
                kłamstwo i przekonać sie potem, że mój zarzut był niesłuszny. I zawsze wybieram
                pierwszą wersję, jesli nie mam 100% pewnosci wolę zaryzykować, że zostanę
                oszukana, niz ze oskarżę niewinnego.
                Bo jeśli niesłusznie oskarżę, odmowie zaufania, na jakie zasługuje - stracę je
                prawie na pewno. A jeśli ktoś kłamie, a ja ufam, to albo ma jakies sumienie, i
                wtedy on zostaje z problemem i poczuciem winy, albo sumienia nie ma, wtedy i tak
                nic nie pomoże i nie ma się o co rozbijać.
    • aron95 Co ma być to będzie 10.01.08, 08:11
      Żadni detektywi ,pilnowanie , trzymanie za rączkę nie pomogą .

      Małżeństwo ma sie opierać na ufności a nie pilnowaniu
      • a.niech.to Re: Co ma być to będzie 10.01.08, 08:38
        Żuczku, jestem z Tobą.
      • elein Re: Co ma być to będzie 10.01.08, 10:45
        aron95 napisał:


        >
        > Małżeństwo ma sie opierać na ufności a nie pilnowaniu


        i to jest qlue sprawy smile
        zdradzany ma ufać, że partner nie zdradza, a zdradzający ma ufać, że partner
        nie będzie go śledził nawet jeśli domyśla się zdrady smile)

        owszem, małżeństwo jest ok kiedy jest zaufanie.
        A co gdy zaufania dawno nie ma a zdradzacz dopomina się o nie = o utrzymanie
        wygodnego tylko dla siebie status quo ?

        • zoja.pl Re: Co ma być to będzie 10.01.08, 12:21
          No i stało sie.
          Wczoraj nie wytrzymałam i bardzo późnym wieczorem zaczełam z nim
          rozmowe. Powiedziałam wszystko co wiem i kazałam mu opuscic
          mieszkanie. Chyba go zaskoczyłam, bo... przyznał sie do wszystkiego.
          Potwiedził ze romans trwał kilka miesiecy w 2005 roku. Powiedział,
          ze zrobił to, bo wtedy było miedzy nami naprawde źle.
          Mowi ze to juz wszystko dawno skonczone, ze teraz nie ma nikogo i ze
          mnie kocha. Płakał i przepraszał.
          Nie spalismy razem. Dzis rano przeprowadzilismy powazna rozmowe, on
          powiedział ze zrobi wszystko co ja zdecyduje.
          Tylko ze ja nie mam pojecia co zrobic.
          Boje sie ze mu juz nigdy nie zaufam, ze bede miała przed oczami
          tamta kobiete. Nie bede mogła juz go przytulic, pocałowac. A jednak
          nadal go kocham.

          Powiedziałam ze teraz musi sie starac, musi mi udowodnic ze mu na
          mnie zalezy i ze chce ratowac to małżeństwo.
          Oczywiscie ja tez bede sie starała, ale on musi odbudowac zaufanie
          (czy to wogole jest jeszcze mozliwe?)

          W pierwszym odruchu kazałam mu sie wyprowadzic, ale pewnie poszedlby
          do swoich rodzicow. Wszyscy by sie dowiedzieli. Nie wiem czy tego
          chce, bo to takie upokazajace. Jednoczesnie chce zeby poniosl
          konsekwencje tego co zrobił.

          Dzis wieczorem zdecyduje czy zostanie czy nie. Moze taka rozłąka
          jest nam potrzebna aby zobaczyc czy bedziemy za soba tesknic, czy
          jest jeszcze co ratowac.

          Sama nie wiem, znow jestem w rozterce.
          • ewiku Re: Co ma być to będzie 10.01.08, 12:37
            upokarzające jest dla Was obojga udawanie, że coś jest zapomniane, że wybaczone itd.

            Twój mąż jest dawno dorosłym facetem i powinien się był już zdradzając liczyć z
            tym, że Ty możesz się kiedyś dowiedzieć i wyciągniesz z tego konsekwencje...sad((

            jesteście w luksusowej sytuacji, że on się chce i ma dokąd wyprowadzić bo samo
            czasowe rozstanie jest dobrym pomysłem choćby po to, żebyście oboje, w spokoju i
            bez nacisku z drugiej strony zastanowili się czego chcecie od siebie i od życia
            i czy chcecie dalej być ze sobą...
            istotne jednak jest, że narzucicie sobie jakiś konkretny termin, powiedzmy
            miesiąc czy dwa z możliwością przedłużenia...

            oczywiście dziecko powinno mieć nadal kontakt z ojcem ale nie koniecznie Ty
            musisz być przy tym, żeby uniknąć sytuacji, w której poczujesz się zmuszona
            odpowiadać na nie chciane pytanie czy już coś zdecydowałaś...

            piszesz, że kochasz swojego męża ale nigdy nie zapominaj o tym, że tylko
            najpierw kochając siebie możesz komuś innemu dać miłość i że cokolwiek
            postanowisz ZAWSZE najpierw spytaj siebie: chce tego naprawdę?
            powodzenia...smile))


            ----------------------------------------------
            Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
          • movisz Re: Co ma być to będzie 10.01.08, 16:25
            Tak myslalam ze nie wytrzymasz dluzej i bedziesz zadala
            wyjasnien. Mysle ze dobrze sie stalo. Widac ze jestes szczera i
            rozsadna osoba i wydaje mi sie ze podejmiesz wlasciwe decyzje.
            Ja osobiscie bylabym przeciwko jego wyprowadzce zwlaszcza
            ze nie dotyczy to bierzacej sprawy ale sprzed 2 lat. Przypuszczam
            ze mial czas na przemyslenie co jest dla niego wazne w zyciu.
            Czasami sie popelnia blad ale najwazniejsze jest czy wyciagnelo
            sie z tego wlasciwe wnioski. Nie wolno takiej osoby przekreslac.
            Faktem jest ze bedzie musial odbudowac zaufanie jakim go dazylas.
            Ale w ten sposob udowodni ci ze mu rzeczywiscie zalezy na was.
            Jedno jest pewne ze powinniscie wiecej czasu spedzac razem a nie
            osobno. Spedzanie czasu razem najbardziej zbliza ludzi do siebie.
            Nawet jesli jest to tylko siedzenie na kanapie i ogladanie filmu.
            Ja jestem zwolenniczka dawania innym drugiej szansy. Ale to ja.
          • tricolour Jak załatwić małżeństwo? 10.01.08, 17:39
            Wystarczy napisać anonim (ale taki anonim, by w razie potrzeby można było
            znaleźć i "przycisnąć" nadawcę o szczegóły) o sprawie sprzed trzech lat. Jak sie
            trafi na podatny grunt, to rozwód murowany... tak z czystej sympatii i
            bezinteresownie.
            • movisz Re: Jak załatwić małżeństwo? 10.01.08, 18:00
              Pewnie ze jest to dobry sposob ale takze jak sie raz udalo
              i nic sie nie wydalo to zawsze mozna miec chec sprobowac
              jeszcze raz. Moze znow sie nie wyda.
              Natomiast jak sie ma pelna swiadomosc co mozna stracic
              nastepnym razem to tego nastepnego razu moze juz nie byc.
              Ja osobiscie nie lubie byc oszukiwana i nie wyznaje zasady
              zeby lepiej nie wiedziec bo nie boli.
              Jak mawiaja, klamstwo ma krotkie nogi i wierz mi ze predzej
              czy pozniej wychodzi. A moze jednak lepiej jak to jest wczesniej.
              Kobieca intuicja predzej czy pozniej podpowiada ze cos jest nie tak,
              zawsze komus sie cos wymsknie w rozmowie i pomalu wiaze sie
              fakty nawet sprzed wielu lat.
              Sprawdzone.
              Dlatego jak ma sie swiadkow "przestepstwa" to trzeba sie liczyc ze
              predzej czy pozniej to wyjdzie. Zawsze komus sie nacisnie na odcisk
              i w ramach "rewanzu" wyciaga sie z rekawa atuty w celu dopieczenia
              delikwentowi.
              • tricolour Zdrada jest podła... 10.01.08, 18:17
                ... i nie ma żadnego usprawiedliwienia. Facet przyznał się i niech teraz pokutuje.

                Druga strona tego medalu jest taka, że anonim okazał się być znajomym, którego
                można wypytać o szczegóły. I za to należą mu się baty: za krętactwo.
                • movisz Re: Zdrada jest podła... 10.01.08, 18:53
                  Faktem jest ze zawod donosiciela jest bardzo niewdziecznym zawodem
                  ale czasami sie przydaje i nie zawsze bym potepiala.
                  Ja np. wole byc uprzedzona ze ktos robi mi swinstwo.
                  • tricolour Toteż ja nie potępiam... 10.01.08, 19:04
                    ... i uważam za normalne, że ludzie dobrze się znający (a tym bardziej
                    przyjaciele) zwrócą uwagę na zachowanie nie licujące z obowiązkami
                    małżeńskimi... ale napisałem smile)

                    Potępiam tego "anonima" który po 3 latach wyciąga asa z rękawa i co robić?
                    Przecież autorka wątku chce mieć drugie dziecko właśnie z mężem, który chyba w
                    ciągu tych ostatnich lat był OK. No tak to rozumiem.
            • jakniejatokto Re: Jak załatwić małżeństwo? 10.01.08, 18:15
              Sorry, ale jestem kobieta ( i wiem, ze zaraz spadna gromy na moja
              glowe) i tak sie zastanawiam... co ty tak dokladnie zrobilas, jak
              bylo miedzy wami bardzo zle, zeby to poprawic? Nie zauwazylas, ze
              sie psuje? Rzadko kiedy ktos nawiazuje romans bedac w szczesliwym
              malzenstwie, a do kazdej historii sa dwie strony.
              Przeczytalam twoj poprzedni watek... i od razu przypomnialy mi sie
              slowa mojej pierwszej milosci: - nie trzymaj mnie krotko. Im
              bardziej skracasz lancuch, tym bardziej pies sie szarpie. I tak nie
              masz do niego zaufania - korzystasz z kazdej okazji, zeby
              przegladnac jego komorke czy gadu. Po cholere ciagniesz wiec ten
              zwiazek? Zeby sie rodzina nie dowiedziala, ze wam nie wyszlo? I
              jeszcze jedno - ty naprawde myslisz, ze on nie wie, ze go
              kontrolujesz? Hahaha. Jezeli jest typem buntownika to bedzie cie
              zdradzal po to, zeby zachowac pozory posiadania kontroli nad swoim
              zyciem i sytuacja z rzucaniem palenia jest moim zdaniem swietnym
              tego przykladem. Moze napisalam za ostro, ale mam schize na punkcie
              kontroli (moj eks niemaz taki byl)
              • danagr Re: Jak załatwić małżeństwo? 10.01.08, 18:59
                jakniejatokto napisała:
                > przypomnialy mi sie
                > slowa mojej pierwszej milosci: - nie trzymaj mnie krotko.

                Sa takie typy ktore trzeba trzymac krotko, nawet te co maja baaardzo dlllugi
                lancuch, potrafia sie zerwac....to z mojego doswiadczenia.
              • movisz Re: Jak załatwić małżeństwo? 10.01.08, 19:10
                >>>Sorry, ale jestem kobieta ( i wiem, ze zaraz spadna gromy na
                moja
                glowe) i tak sie zastanawiam... co ty tak dokladnie zrobilas, jak
                bylo miedzy wami bardzo zle, zeby to poprawic? Nie zauwazylas, ze
                sie psuje? Rzadko kiedy ktos nawiazuje romans bedac w szczesliwym
                malzenstwie, a do kazdej historii sa dwie strony.<<<

                Nie znamy szczegolow co sie wtedy dzialo u nich ale moglo takze
                byc, ze psulo sie miedzy nimi i bylo nerwowo bo pan maz znalazl
                sobie odskocznie od nudnych domowych obowiazkow i szarpal sie
                wewnetrznie czy sobie odmienic czy nie a zona wyczuwajac ze cos sie
                dzieje nie tak pilowala mu glowe bo kazdy broni swojego.
                I kogo winic w takiej sytuacji?
                Ja osobiscie nie jestem zwojenniczka tezy jaka panuje tu
                powszechnie ze zawsze dwie osoby musza byc winne psucia sie
                zwiazku. Czasami zmiana zachowania jednej osoby jest konsekwencja
                tego ze i druga nie zachowuje sie innaczej.
                Procz tego ja zawsze bronie matek z malymi dziecmi ktore jak wiem z
                wlasnego doswiadczenia nie maja czasu dobrze sie wyspac z nadmiaru
                nowych obowiazkow a tu wymaga sie jeszcze od nich prob reperowania
                dokladnie nie wiadomo czego.
        • nangaparbat3 Re: Co ma być to będzie 10.01.08, 23:34
          elein napisała:

          > aron95 napisał:
          >
          >
          > >
          > > Małżeństwo ma sie opierać na ufności a nie pilnowaniu
          >
          >
          > i to jest qlue sprawy smile
          > zdradzany ma ufać, że partner nie zdradza, a zdradzający ma ufać, że partner
          > nie będzie go śledził nawet jeśli domyśla się zdrady smile)
          >
          > owszem, małżeństwo jest ok kiedy jest zaufanie.
          > A co gdy zaufania dawno nie ma a zdradzacz dopomina się o nie = o utrzymanie
          > wygodnego tylko dla siebie status quo ?
          >
          >

          Nie wierzę, ze w końcu nie wpadnie.
          Bez detektywa.
      • ewa009 Re: Co ma być to będzie 12.01.08, 23:29
        Witaj w tym poscie podaje Aronowi piąteczke , żadnych detektywów i kontroli
        jesli Cie kocha to bedzie z Tobą i przy Tobie ale jesli nie jestes w jego sercu
        to szkoda kasy na detektywa. I nie czytaj anonimów bo to (moim zdaniem )pisza
        ludzie zli ,którzy chca innych skrzywdzić.
        • a.niech.to Re: Co ma być to będzie 13.01.08, 07:44
          ewa009 napisała:

          > I nie czytaj anonimów bo to (moim zdaniem )pisza
          > ludzie zli ,którzy chca innych skrzywdzić.
          Sąd bardzo kategoryczny i krzywdzący pewną grupę anonimopisów. Jeden
          z moich bliżej mi nieznanych na pewno nie miał takiej intencji,
          drugi NN też raczej nie. Dotarły do mnie wieści o exie, gdy byliśmy
          już po rozwodzie, a moje zainteresowanie jego przeszłością/osobą
          zjeżdżało ostro do poziomu zera. Snułam różne domysły, ale dość
          szybko dałam sobie z tym spokój jako z działaniami niecelowymi.
          • nangaparbat3 Re: Co ma być to będzie 13.01.08, 11:27
            A ja sie zgadzam z Ewą.
            Dostałaś kiedys anonim, w ktorym ktoś Ci mówi coś dobrego, miłego, chce Cie
            ucieszyć, a moze nawet uszczęśliwić?
            A moze by spróbować takich anonimów?
            • a.niech.to Re: Co ma być to będzie 13.01.08, 12:20
              Z otrzymanych anonimów wyciągnęłam pożytki, więc trudno byłoby mi
              jednoznacznie definiować pobudki autorów, po prostu mnie one nie
              interesują, podobnie jak sami autorzy. Na tym zakończyłam
              roztrząsania. Myślę, że gdyby ktoś miałby mi do przekazania jakieś
              ważne treści intelektualno-emocjonalne, z łatwością zrobiłby to
              osobiście.
    • ta Re: dostałam anonim 11.01.08, 00:30
      Anonim mogła napisać kobieta, z którą mąż miał romans...
      Jeśli mąż zerwał tę znajomość, działanie takie może być
      1)zemstą porzuconej kochanki, poprzez wywołanie niepokoju w jego
      rodzinie.
      2)próbą wywołania kryzysu w rodzinie w nadziei odzyskania kochanka
      Prymitywne, ale powszechne scenariusze.
      Ta_

      P.S.Ja chciałabym znać prawdę i nie potępiałabym nikogo, kto by mi
      ją przekazał. Przynajmniej nie traciłabym życia dla oszusta.

      • cyjanokobalamina Re: dostałam anonim 12.01.08, 23:10
        ta napisała:

        > Anonim mogła napisać kobieta, z którą mąż miał romans...

        Pomyslalam o tym samym. Rzadko kiedy mezczyzni wpadaja na pomysl
        napisania anonimu. Poza tym dosc latwo rozpoznac plec autora po
        stylu, w jakim wiadomosc jest napisana.

        Mozliwe, ze po zakonczonym romansie nadal utrzymywali sporadyczny
        kontakt, ktorego stopien zazylosci nie wystarczal tej kobiecie.
        Wyslala anonim tuz przed zjazdem, zeby Twoj biedny maz wyplakal jej
        sie w rekaw. Albo to zwyczajna zemsta.

        A teraz pytanie: czy pozwolisz tej pani namieszac sobie w zwiazku?
    • squaw33 Re: dostałam anonim 13.01.08, 12:12
      wiem co to znaczy być zdradzonym i zdradzjącym
      i wiem co znaczy dostać anonim!
      współczuję Ci tego życzliwego, bo jak mówisz, nie ma on wcale dowodów (do tego
      sprawa sprzed 2 lat!)
      rzeczywiście to może być prawda, ale domyślanie może być zabójcze
      ja też raz dostałam anonim, wpadałam w paranoję, ale dość szybko sie z tym
      uporałam, tłumacząc, ze wcześniej czy później się wyda, oczywiście on się
      zapierał i wcale mu nie uwierzyłam, jednego dnia wszystkie fakty układały się
      przeciwko niemu, drugiego dnia wprost przeciwnie...
      myślę, ze ktoś był, ale to już nieaktualne i wątpię czy kiedykolwiek sie dowiem
      przecież gdyby Ci się coś takiego przydarzyło też nie chciałabyś żeby sprawa
      zamknięta coś popsuła...

      kiedyś też mnie zdradził mąż i przyznał się sam, ale w imię miłości wybaczyłam
      mu, bo płakał, że tak się stało i przepraszał, i nigdy nie żałowałam ,że mu
      wybaczyłam, (pomimo iż teraz się z nim chcę rozejść, ale to nie ten powód jest)
    • yoma Re: dostałam anonim 13.01.08, 14:58
      Kobieto, zastanów się

      jutro znowu dostaniesz anonim, i co, wynajmiesz kolejnego detektywa?

      > Mam tylko pewnien problem. Maz zauwazył zmiane w moim zachowaniu
      >cryingjestem smutna, przygnebiona) i nie chce jechac na to spotkanie w
      > sobote. A jak nie pojedzie to nie dowiem sie czy kogos tam ma.

      No to powiedz mu: Masz olać to, że jestem przygnębiona. Jako i ja olewam, ze ze
      względu na moje przygnębienie chciałeś zostać. Wynajęłam detektywa, żeby cię
      śledził, i jak nie pojedziesz, to będą to pieniądze wyrzucone w bloto...
Pełna wersja