Był Adwokat czy nie??

09.01.08, 11:35
Tak zainspirowany postem jedzy4 i to właściwie dla niej.
Wypowiedzcie się kto korzystał podczas rozwodu z adwokata i co mu to dało oraz
czy druga strona korzystała z adwokata i co jej to dało.
Nasze wypowiedzi może pomogą jedzy4 do podjęcia decyzji czy warto barać
adwokata bo dla mnie warto mimo że ja nie korzystałem z usług ww grupy
społecznej ze względu na porozumienie się z byłą żoną- czego wszystkim życzę
ze względu na zdrowie.
Pozdrawiam
**
Największym głupcem jest ten, kto sądzi, że poza nim wszyscy są głupcami.
    • salsa13 Re: Był Adwokat czy nie?? 09.01.08, 11:45
      na pierwszej rozprawie - pojednawczej byliśmy bez adwokata
      potem dowiedziałam się, że on ma adwokata, ponieważ ja jestem
      człowiekiem nie nadającym się do spraw w sądzie, też oddałam sprawę
      adwokatowi, on wszystko poprowadził i wszystko załatwił, dokładnie
      tak jak chciałam, uzyskałam zarówno orzeczenie jego winy jak i
      alimenty w takiej kwocie w jakiej chciałam
      mój adwokat tak wszystko poprowadził, że rozwód szybko się zakończył
      a on na wszystko się zgodził, jego adwokat nie wyegzekwował nic -
      muszę dodać, że to nie ja złożyłam wniosek o rozwódsmile
      • serganda Re: Był Adwokat czy nie?? 09.01.08, 17:57
        Myslę,ze osoby biegłe w sprawach administracyjnych, mające na co dzień do
        czynienia z prawem, pewne swoich racji, zdyscyplinowane i nie poddające się
        emocjom mogą w sądzie pojawić się bez adwokata.
        W innym przypadku lepiej mieć wsparcie.
        Oczywiście, jeżeli nie można się dogadać poza sądem.

        Na głupocie innych ta grupa społeczna doskonale zarabia...
        • serganda Re: Był Adwokat czy nie?? 09.01.08, 18:04
          aha, zapomniałam dodać(precyzyjne wyrażanie się) celowo użyłam grupa społeczna a
          nie zawodowa...
          Bo prawnicy tworzą pewną kastę, czyli klasę społeczną, cechującą się wieloma
          cechami, dla innych nie do przyjęcia...i potrafią załatwiać sprawy, dla ludzi z
          zasadami niewykonalnych.

          Ale oczywiście są wyjątki, jak wszędzie...
Pełna wersja