calawtrawie2
13.01.08, 21:47
Kurcze, miałam wczoraj spotkanie z adwokatem, napisał mi pozew
rozwodowy, bez orzekania o winie. Chciałam się dogadać z mężem, żeby
uniknąć sobie, jemu a zwłaszcza starszemu dziecku ciagania po
sądach, ośrodkach diagnostycznych, itp., wzywania świadków. Dzisiaj
mu to pokazałam, a on na to że chyba zwariowałam, że chyba sobie
jaja robię... Powiedziałam mu, że jak takie podejście ma, żeby
naszych znajomych, rodziców i dziecko ciągać po sądach, to ja wtedy
zmienię na pozew z orzekaniem o winie, a wtedy to może się ciągnąć i
ciągnąć. Rozumiem, że emocje itd, bo sama wczoraj tak się czułam,
jak to czytałam..
Powiedzcie, jak to jest?Dało się u Was uniknąć Wojny przez duże W?
Ja jej nie chcę, chcę mieć spokój, z nim rozwód i w miarę dobre
stosunki. Jak się czuliście dostając takie coś do ręki? Ile czasu
dać chłopu na ochłonięcie, by logicznie i rzeczowo z nim porozmawiać?