do Rybaka (i innych)

15.01.08, 00:41
Pisałeś kiedys, ze zona woli stracić sporo pieniędzy na adwokata, sądowy
podział majątku etc., byle tylko nie przyjąć Twojej propozycji. I pytałes
"dlaczego?"
Usłyszałam dzisiaj o eksperymencie psychologiczny,m, ktory co nieco wyjaśnia.
Badany mogł przydzielić pieniadze sobie i drugiej, obcej osobie. Miał do
wyboru: albo on dostaje 50 jednostek, ten drugi 80, albo on dostaje 10, a ten
drugi nie dostaje nic.

Wiekszość badanych wybierała druga wersję.
Woleli sami dostac o wiele mnie, byle ten drugi nie dostał wiecej od nich
(obydwaj dostawali za nic).

Tak na marginesie: przyszło mi do głowy, ze jest to własnie traktowanie
drugiej osoby jak wroga: niech ja stracę, byleby on nie zyskał. I chyba tez o
to mi chodziło, kiedy pisałam watek, co najwazniejsze w zwiazku.
    • plujeczka Re: do Rybaka (i innych) 15.01.08, 08:15
      moze przewidzieć co sie wydarzy, bez watpienia pozostała mi niechęć
      do tego człowieka , nie ma mowy o zadnych poprawnych kontaktach itp.
      A mogło byc inaczej..............
      • rybak Re: do Rybaka (i innych) 15.01.08, 14:27
        Wiesz Nanga, to smutne, co piszesz.
        Ale i smutne jest to, co czuje. Tyle ze juźz sie z tym pogodzilem. Co
        z tego, ze przez nascie lat bylem dla kobiety szoferem, bankierem,
        deweloperem, kochankiem, partnerem, pogotowiem psychologicznym,
        polisa ubezpieczeniowa, cicerone, kucharzem i co tam jeszcze...? W
        koncu i tak stalem sie dywanikiem przed kominkiem (I to byl moj
        najwiekszy blad!smile
        Bo dywanika sie nie kocha. Dywanik sie ma. A jak dywanik znika, to
        sie wscieka. Nie na siebie. Na dywanik. Bo mial byc przeciez zawsze.
        Tak milo sie wen wycieralo nogismile
        A teraz wojna. Coz, c'est la viesmile
        Sek w tym, ze wojna ma to do siebie, ze moze byc wylacznie totalna.
        Innych wojen nie ma na swiecie. Kazda wojna nietotalna konczy sie
        przegrana tego, kto sie z gory samoogranicza i nie jest gotow
        poswiecic wszystkiego, by wygrac (Sun Tzu, czy inny Clausewitzsad
        Wiec - wojna przy rozwodzie niszczy wszystko.Nic nie zostaje. Tylko
        pogorzelisko i popioly. Jesli ktos pierwszy nacisnie ten czerwony
        guzik, juz niczego sie nie cofnie...
        A skoro juz musze byc draniem... czyli czlowiekiem skutecznym...
        Ostatnio na sprawie rozwodowej, kolejnej, ex patrzyla na mnie i
        ostentacyjnie popluwala na podloge, az sie wysoki sad zdziwil.
        Ja tam sie nie dziwie.
        Nienawisc. To dobre slowo na to, co ona teraz robi i czuje.
        Ja nienawisci do niej nie czuje. Nigdy nie czulem. Czuje raczej
        litosc dla niej, bo wiem, co ja w koncu czeka. I zal do niej, ze
        teraz, zamiast rozmawiac, otrzasnac sie z nienawisci, ratowac co
        mozna z pozaru, ktory ja niszczy, zmusza mnie do skutecznego
        walczenia o swoje. Skutecznego, a zatem bez ogladania sie na nic.
        Beznamietnego, pragmatycznego, z wykorzystaniem calej mojej
        inteligencji, a wiec pozornie (dla osoby postronnej) okrutnego.
        MUSZE zrobic to, co musze. Musze sie rozwiesc, musze odzyskac co
        bezdyskusyjnie moje w sferze materialnej. Nic ponadto. Cudzego nie
        chce. Swojego nie dam. I tak oto z emocjonalnej walki o uczucia robi
        sie beznamietna walka o kase.
        Skutecznie, beznamietnie, okrutnie.
        I tyle.
        Ź
        ŹZal...
        • nangaparbat3 Re: do Rybaka (i innych) 15.01.08, 15:16
          We wszystko uwierzę, ale to popluwanie...
          • cien_wiatru Re: do Rybaka (i innych) 15.01.08, 15:32
            gdybym nie byla 13 lat mezatka to tez bym nie wierzyla
          • rybak Re: do Rybaka (i innych) 15.01.08, 15:36
            smile Spokojnie, nie plułla z rozmachem. Na to jest za bardzo Dulska.
            Nie, ona z tych, co na odlew nie walna, sa zdolni uderzyc tylko w
            plecysmile)). A i to jak nikt nie widzi.
            Popluwala, patrzac na mnie z dzika nienawiscia, tak pod nosem, ze
            starannie wystudiowanym (ciekawe, jak dlugo cwiczyla przed lustremsmile
            grymasem, takim dyskretnym, ale jednak, zebym widzial, na suchosmile)).
            Miala zla twarz. Ale sad to zauwazyl. Coz, nienawidziec tez trza
            umiecsmile I miec do tego charakter.
            Nanga, ja nie koloryzuje. Naprawde wpadlem pod psychopatkesad
            • nangaparbat3 teraz ja 15.01.08, 16:07
              rybak napisał:

              > smile Spokojnie, nie plułla z rozmachem.

              o mało nie dokonałam sławetnego oplucia monitora.
              Ale wiesz - skoro poczucie humoru Cie nie opuszcz, to jest dobrze, a bedzie
              jeszcze lepiej smile

              Na to jest za bardzo Dulska.

              Oj, Dulskich ci u nas dostatek...
Pełna wersja