girri
15.01.08, 12:12
Witam, zblizam sie do decyzji o rozwodzie (jestem juz po pierwszej
wizycie u prawnika), ale mieszkam za granica i po rozwodzie nie
wyobrazam sobie innego rozwiazania jak powrot do Polski. Niestety
czeka mnie ciezka walka w sadzie (moj maz nie chce sie na to
zgodzic). Wierze, ze wygram, ale ciagle nie moge sie zdecydowac na
ten krok. Wiem na pewno, ze juz meza nie kocham, ale on nie chce
rozwodu i na razie udalo mu sie przekonac mnie, ze zrobie dzieciom
wielka krzywde wywozac ich do Polski, bo mimo najlepszych checi nie
zapewnie im czestego kontaktu z ojcem. Odleglosc i ceny biletow
wykluczaja wizyty czesciej niz raz na miesiac - dwa, czyli nie jest
to kontak 1-2 razy w tygodniu jak w przypadku gdy rodzice mieszkaja
w tym samym miescie.
On sie teraz stara naprawic rozne bledy, ktore popelnial, ale po
pierwsze te starania to poprawa z poziomu -10 na -5 czyli dla mnie
to ciagle nie tak jak byc powinno, a po drugie jestem juz tak
wypalona, ze je doceniam umyslem, ale serce nic nie czuje.
Czasem pytam siebie czy uda mi sie wytrwac w malzenstwie bez
milosci? Od pol roku sie tak kotluje, wiem ze jestem z nim tylko z
powodu tego poczucia odpowiedzialnosci. Ale teraz adwokat mnie
nastraszyl, ze z wiekiem dzieci bedzie mi coraz trudniej uzyskac
pozwolenie na wyjazd (sad uwzglednia "zakorzenienie dziecka" w
aktualnym zyciu, jak jestmale to nie ma znaczenia, przy duzym moga
mi nakazac zostac tutaj, a ja nie moge ani ze wzgledow praktycznych
ani emocjonalnych).
Bardzo by mi pomoglo pogadanie z kims w podobnej sytuacji, a moze
ktos rozwiodl sie w Polsce a potem wyjechal na drugi koniec kraju?
Z gory dziekuje.