Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas.

15.01.08, 20:21
Wiem ze mnie tu napewno zjecie.
Historja jest taka, ze poznalam go okolo 3 lat temu i powoli, powoli
zblizylismy sie do siebie, zakochalismy i on zdecydowal sie na nowe
zycie ze mna. Jestem o prawie polowe mlodsza od jego zony.
Nie wiem jaka jest prawda, ale on twierdzi ze zyli obok siebie jak
brat z siostra. Maja jedna 15letnia corka. Zyja razem od 18 lat.
Widzialam ja i faktem jest ze roznia nas swiaty. On twierdzi ze przy
mnie jest szczesliwy. Nie zmuszalam go do decyzji, nie nalegalam ale
nie powiedzialam nie kiedy mi oznajmil o decyzji. Na poczatku sie
wachalam. Ona tez bedzie o mnie myslec tak jak wy tutaj o kochankach
waszych mezow?
ALE ISTNIEJE JEDNO WIELKIE ZAPYTANIE

Dlaczego - jezeli wasze zwiazki sie nie ukladaja. Jezeli brak
komunikacji i czulosci - dlaczego NIC sobie z tego nie robicie?
Moim zdaniem o zwiazek trzeba dbac. Trzeba zaskakiwac, urozmaicac,
starac sie. Dlaczego zonie mojego faceta zylo sie wygodnie i teraz
raptem jest jej smutno i przykro? Czasami gdy mi opowiada jak
wygladalo ich zycie - wlosy mi deba staja. Strasznie zimne. Dla
nich to bylo normalne.
Radze obudzic sie wszystkim przed czasem.
i dodam cos jeszcze - to ze bede matka i zona - nie znaczy ze nie
moge przestac byc atrakcyjna i pociagajaca w oczach mojego partnera.
Powodzenia.
    • aron95 Oj naiwna naiwności 15.01.08, 20:28
      Za parę latek będziesz inaczej śpiewać .
      A na już- powodzenia życzę
    • libra22 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 20:30
      Wiesz co - nie mam ochoty Cię "zjeść" za to, że dla Ciebie rozwodzi się po 18 latach małżeństwa jakiś facet.

      Ale Twoja druga część postu trąci arogancją niedoświadczenia. Nie lubię jak poucza mnie ktoś, kto nie ma doświadczenia w dziedzinie, co do której poucza. Sądzę, że o tym dlaczego po kilkunastu latach wygląda to inaczej niż na początku związku będziemy mogły porozmawiać, gdy Ty bedziesz już miała za sobą te kilkanaście lat. Bo w teorii masz rację - w pełni się z Tobą zgadzam. Tylko w praktyce nie jest to takie proste i oczywiste.
      Życzę Ci powodzenia. Żebyś zawsze pamiętała o swojej odezwie i umiała ją stosować w swoim związku.
      smile
    • ewa009 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 20:43
      Witaj Kata80, życze Ci /Wam szczescia. Nie podoba mi sie to co piszesz o nas.
      Twierdzisz ,ze Ty wiesz i masz wzór na zdrowy szczesliwy zwiazek ,ze jestes
      ciekła ,kochajaca a my wszyscy po rozwodzie jestesmy jak żona Twojego faceta,
      zimna ,zła nieatrakcyjna.Zostan tą zoną ,zostan mama pozyj kilka lat w zwiazku
      tak na co dzien a nie tylko kiedy oboje sie do spotkan przygotowujecie aby było
      romantycznie.I tak bardzo wierzysz w slowa swojego faceta? ,ktory Ci opisuje jak
      to jest u nich zle- dziewczyno a co On Ci miał mowic. Jak napisał moj eks
      powodzenia i pozyjemy zobaczymy. Nie oceniaj bo kazdy ma tu inna historie a Ty
      wszystkich do jednego wora.
    • pieg00ska Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 20:47
      dodam cos jeszcze - to ze bede matka i zona - nie znaczy ze nie
      > moge przestac byc atrakcyjna i pociagajaca w oczach mojego
      partnera.

      Droga Kato
      Weż pod uwagę, ze nawet będac atrakcyjną i pociągającą, można się
      lekko zdziwić, czego ci nie zyczę.


      Weź pod uwage także fakt, że obraz tego małżeństwa znasz wyłącznie z
      relacji męża, zona nie miała okazji przedstawić swojego zdania,
      pewnie też nie ma ochoty smile z pewnością jednak obie wersje
      diametralnie się różnią.
      Naprawdę musisz być bardzo młoda.
      pieg00ska
      • phokara Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 20:51
        Ja Cię nie będę zjadać, bo cos mi się widzi,że możesz mieć w
        przyszłości problemy z życiem większe niż z ortografią.
        Ja Ci naprawdę życzę powodzenia i wielkiej siły. Będziesz jej bardzo
        potrzebować, bo skoro ten mężczyzna "rozwodzi się dla was" to
        będziesz dźwigać na plecach i tego faceta i całą waszą przyszłą
        rodzinę. Jesteś młoda, więc nie masz pojęcia jaki to ciężar.
    • nangaparbat3 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 20:48
      Sugerowałabym forum "macochy".
    • akacjax Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 20:51
      A co Twój wybrany robił sobie z tego, że miał nudę w małżeństwie? No, takie JEDNO pytanie.
      • zielona_ropucha Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:03
        I żyli długo i szczęsliwie...
        Koniec bajki.
        Teraz wracamy do rzeczywistości i moich ulubionych skarpet i
        wrzeszczacej latorośli...nie zapomnij zdjać szpilek jak będziesz
        szła o drugiej w nocy uważyć kaszke,bo możesz się przewrócić
        zahaczywszy uprzednio o jedną pustych butelek Twojego mezczyznysad((
        To tylko taki koszmarek,mozesz mieć inaczej...ale piszę tu o
        tym,czego nie znasz i mam nadzieję nie poznasz.
        • libra22 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:14
          Mogę mniemać, że mój eks też się skarżył na zimę w naszym małżeństwie. I zapewne zapominał dodawać, że dużą część mrozu wygenerował onsmile I że ja nic nie wiedziałam, że tak cierpi biedaczek. Bo zapomniał mnie o tym powiedziećwink

          Zielona - przypominają mi się reklamy, na których żony/matki czyszczą ubikacje ubrane w perły i szpilki itp
          Te nierealne wizje to wina TVwink
          • zielona_ropucha Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:19
            Najlepsze sa przerażone plamą Panie Domusmile))
            Ja tam wiem,kto winien: "znajomy" powiedział,że inni faceci tak nie
            mająsmile))) Pewnie tak samo doswiadczony/a jak autorka wątkusmile))
            • pieg00ska Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:22
              czegoś tu nie rozumiem...
              naprawdę nie czyscicie kibla w szpilkach i perłach??
              ogromne niedopatrzenie big_grin

              pozdrawiam
              pieg00ska
              • libra22 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:29
                Olśniło mnie. czemu mój mąż mnie zostawił - bo ja ogólnie nie chodze w szpilkach! więc tego kibla nie mogłam czyścić ubrana jak trzebasad
                • zielona_ropucha Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:36
                  Ja czyściłam w szpilkach i perłach dopóki nie zahaczyłam szczotką do
                  czyszczenia muszli o perłowy sznur,który sie zerwał i wpadł w
                  otchłań...przy okazji szpilka ugrzęzła w wyszczerbionej fudze i
                  upadając nacisnęłam na spłuczkę,co skutkowało utratą pereł i
                  mężczyzny.
    • artemisia_gentileschi Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:21
      kata80 napisała:

      > Wiem ze mnie tu napewno zjecie.

      Nie zjem Cie, kotku.

      > Historja jest taka, ze poznalam go okolo 3 lat temu i powoli,
      powoli
      > zblizylismy sie do siebie, zakochalismy i on zdecydowal sie na
      nowe
      > zycie ze mna.

      Wzruszajace.

      Jestem o prawie polowe mlodsza od jego zony.

      Typowe.

      > Nie wiem jaka jest prawda, ale on twierdzi ze zyli obok siebie jak
      > brat z siostra.

      Buhahahahahabig_grinDDDD

      Maja jedna 15letnia corka. Zyja razem od 18 lat.
      > Widzialam ja i faktem jest ze roznia nas swiaty. On twierdzi ze
      przy
      > mnie jest szczesliwy.

      W to akurat wierzesmile

      Nie zmuszalam go do decyzji, nie nalegalam ale
      > nie powiedzialam nie kiedy mi oznajmil o decyzji. Na poczatku sie
      > wachalam.

      Tiaaaa.

      Ona tez bedzie o mnie myslec tak jak wy tutaj o kochankach
      > waszych mezow?

      A skad mam wiedziec?

      > ALE ISTNIEJE JEDNO WIELKIE ZAPYTANIE
      >
      > Dlaczego - jezeli wasze zwiazki sie nie ukladaja. Jezeli brak
      > komunikacji i czulosci - dlaczego NIC sobie z tego nie robicie?

      Skad wiesz kochanie, co robimy czy robilysmy?

      > Moim zdaniem o zwiazek trzeba dbac. Trzeba zaskakiwac, urozmaicac,
      > starac sie.

      Tak slonko, dziekujemy za rade.

      Dlaczego zonie mojego faceta zylo sie wygodnie i teraz
      > raptem jest jej smutno i przykro? Czasami gdy mi opowiada jak
      > wygladalo ich zycie - wlosy mi deba staja. Strasznie zimne.

      Ojejku.

      Dla
      > nich to bylo normalne.
      > Radze obudzic sie wszystkim przed czasem.

      Dziekujemy za druga madra rade.

      > i dodam cos jeszcze - to ze bede matka i zona - nie znaczy ze nie
      > moge przestac byc atrakcyjna i pociagajaca w oczach mojego
      partnera.

      Pozyjemy, zobaczymy. A jak Ci urosnie dupsko i zmarszczki sie
      porobia? Moze i Ciebie Twoj Misio wymieni na mlodszy model, skoro ma
      taki zwyczaj?

      > Powodzenia.

      Nawzajem.
      • libra22 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:25
        "Radze obudzic sie wszystkim przed czasem'

        To jednak zdecydowanie nie to forum. My już jesteśmy przeterminowane na tę mądrość. Jesteśmy już "po czasie". Kaganek oświaty trza ponieść gdzie indziej.

        (w sumie powinnam podziekowac autorce za dawkę śmiechusmile
      • zielona_ropucha Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:26
        Pięknesmile))Uśmiałam się smile)))
        • a.niech.to Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 16.01.08, 08:10
          Sarkazm przemawia przez Ciebie i Arte... Mnie są bliskie porywy
          młodości. big_grinDD
    • movisz z przymrozeniem oka 15.01.08, 21:31
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=74398614
      Sluchajcie, mysle ze to podpucha.
      Po prostu niemozliwe jest by miec takie myslenie. No chyba,
      ze dziewcze jest swiezo po zawodowce.

      Prosze zwrocic uwage na to jej stwierdzenie:
      >>>W koncu trzeba zachowac jakies reguly. Bez nich - to nie bylby
      zwiazek. A moj na pewno nie bedzie taki, jaki on mial ze swoja
      zona, ktora na wszystko sie godzila i przymykala oko<<<

      No zupelnie forum humorum.

      Widze w tym albo wielka oblude albo , zeby delikatnie to
      ujac: brak madrosci. Obstaje przy tym drugim.

      • libra22 Re: z przymrozeniem oka 15.01.08, 21:36
        Mówisz o głupocie? Też może być. Albo bardzo duża chęć usprawiedliwienia się przed samą sobą. Nawet inteligentni ludzie dla zmniejszenia poczucia winy wmawiają sobie rózne dziwne rzeczy i są nielogiczni.
      • ewa009 Re: z przymrozeniem oka 15.01.08, 21:38
        Hmm , nas poucza a sama ma niewesołe dylematy, moze podpucha ale jesli nie to
        zal mi tego młodzitkiego dziewczatka.
        • nangaparbat3 Re: z przymrozeniem oka 15.01.08, 22:33
          a ,mnie zal tego pana.
          Jak przejrzy i zorientuje się, dla kogo rozwalił rodzinę, bedzie juz pewnie za
          późno. No i córki szkoda - 15 lat to czasem bardzo trudny wiek, przerabiałam.
    • anja_pl Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:42
      kata80:

      jesteś kolejną kochanką, która wie lepiej niż żona, co się w
      małżeństwie dzieje
      i widzi wszystko obiektywnie, bo stoi z boku i zna sprawę od
      podszewki,
      zna sprawę nie tylko z relacji męża i oczywiście żony,
      ale także całego ich otoczenia, ba, a nawet prześcieradła...

      i tak znasz sytuację każdego z nas na tym forum, powiem więcej,
      wszystkich rozwiedzionych...

      tak sądzę, bo jedynie to upoważnia cię do "złotych rad" nam tu
      dawanych,

      jesteś młoda, naiwna i niedojrzała,
      inne epitety zostawiam pozostałym, bo bym musiała potem sama siebie
      wycinać ....

      jeśli nie znasz wszystkiego, to zamknij się, i spadaj do swojego
      s...a, i módl się, by żona wybaczyła wam krzywdę, jaką Jej
      wyrządziliście,

      proście o wybaczenie córkę, którą skrzywdziliście, a ten twój s...n,
      niech płaci maksymalne alimenty,

      i tak nie wiem czy Młodej nie stracił...

      i wcale się nie zdziwię, jak za 2-3 lata będziesz szukała na jakimś
      forum pomocy...

      nie żebym była złośliwa czy mściwa...
    • zimnokrwista_bestia Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 21:44
      kata80 napisała:
      > Dlaczego - jezeli wasze zwiazki sie nie ukladaja. Jezeli brak
      > komunikacji i czulosci - dlaczego NIC sobie z tego nie robicie?

      Mój mąż wmawiał mi, że go nie kocham. Był w tym tak dobry, że
      zaczęłam wierzyć w to, że mam jakiś "defekt", który uniemożliwia mi
      tego okazanie. Próbowałam udowodnić mu swoje uczucie przy każdej
      nadającej się do tego okazji (wierz mi fantazj mi nie brak)i
      dziwiłam się dlaczego tego nie odczuwa, nie widzi. Tak się przejęłam
      jego słowami, że nie zauważyłam, że już od dawna nie widzę oznak
      JEGO miłości. On raczył przyjmować moje "awanse".

      > Moim zdaniem o zwiazek trzeba dbac. Trzeba zaskakiwac, urozmaicac,
      > starac sie. Dlaczego zonie mojego faceta zylo sie wygodnie i
      teraz
      > raptem jest jej smutno i przykro? Czasami gdy mi opowiada jak
      > wygladalo ich zycie - wlosy mi deba staja. Strasznie zimne. Dla
      > nich to bylo normalne.

      Mimo tego, co napisałam wyżej myślę, że mój mąż mógłby spokojnie
      sprzedać zainteresowanej nim panience, tekst jaki powyżej napisałaś.


      > Radze obudzic sie wszystkim przed czasem.
      > i dodam cos jeszcze - to ze bede matka i zona - nie znaczy ze nie
      > moge przestac byc atrakcyjna i pociagajaca w oczach mojego
      partnera.

      W oczach mojego męża nadal jestem atrakcyjna i pociągająca, wiem bo
      mi o tym mówił i to całkiem nie dawno. I co z tego... nic.

      > Powodzenia.
      Dziękuję, zawsze się takie życzenie w życiu przyda.
      Ciesz się swoim szczęściem i dbaj byś nie znalazła się w takiej
      sytuacji jak większość tutaj.
      Ale proszę Cię oszczędź sobie rad, bo znasz tylko jedną "stronę
      medalu", a życie czasami jest bardziej pokręcone niż scenariusz nie
      jednej z brazylijskich nowel.
    • elein Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 22:17
      Kata80 , wpadnij tu za rok, dwa opowiedzieć jak daleko ciągle Wam
      do tego slubu smile
      i znowu za jakieś 15 lat, opowiedzieć jak bardzo masz udany
      związek smile
      nie zapomniej! bedziemy czekać big_grin
      • zimnokrwista_bestia Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 22:30
        Też czytałam ten wątek na "kobiecie". Pozwala nabrać "dystansu" do
        opisywanej tu historii smile
      • a.niech.to Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 16.01.08, 08:15
        Na dzień dzisiejszy polecam autorce wątku lekturę tego Forum,
        włącznie z archiwum. Samo życie.
    • nangaparbat3 Kata 15.01.08, 22:37
      Tośmy pojechali po bandzie. Nawet mi troszke głupio.
      Ale zrozum - pouczanie porzuconych zon przez młodą kochanke - to się nie mogło
      dobrze skończyć.
      Chyba powinnaś ten swoj pomysł przegadać z psychologiem.
      • anja_pl Re: Kata 15.01.08, 23:17
        hahahahaha

        nanga, uwielbiam Cię,
        mówiłam Ci juz o tym?
        • nangaparbat3 Re: Kata 15.01.08, 23:34
          Ja Cie też, ale daj spokój. Naprawdę mi nieswojo w zwiazku z tym watkiem.
          Jest gdzieś w Biblii napisane: nie łącz sie z tłumem przeciw jednemu.
          Lepiej, jak sie z sobą kłócimy.
          Zdecydowanie smile
          • elein Re: Kata 16.01.08, 00:09
            ale przecież na Kate nikt tu nie napada. raczej dostała wiele
            wyrazów współczucia od starych i doświadczonych bab smile)) mnie jej
            szkoda,bo bedzie bolaaałooo
    • danagr Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 22:42
      czy aby nie jestes przyszla zona pana trzemeszno?
      • nangaparbat3 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 22:43
        danagr napisała:

        > czy aby nie jestes przyszla zona pana trzemeszno?

        Chcesz powiedzieć, że pani Trzemesznowa zostanie pomszczona?
        • danagr Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 22:50
          ona mnie nic nie zrobiła, niech jej idzie to małżeństwo na zdrowie ale coś mnie
          tknęło po przeczytaniu posta tego pana i teraz ta pani pisze jakby broniła
          swojego przyszłego, do tego jedno dziecko i lata małźeństwa.
          Nie powiązałabyś jednego z drugim?
          • elein Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 22:53
            ja nie smile) bo jako bywała w świecie przeczytałam wczesniej wątek na
            Kobiecie, że mąż ma jechać z żona na wakacje,
            a pan z trzemeśni nie mówił żeby miał gdzie jechać...
            ale był tu gdzies obok wątek o wycieczce do Egiptu... tylko ze z
            kochanką a nie z żoną więc znowu nie pasi smile)
          • nangaparbat3 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 22:54
            a mało to takich związków? Identycznych co do układu - i jakości?
            • danagr Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 22:56
              być może spudłowałamsmile
      • phokara Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 22:43
        No teraz to odpadłam ze śmiechu...
      • ivone7 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 15.01.08, 22:46
        czyzby teoria spisku...
      • trzemeszno Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 16.01.08, 00:43
        Nie - nie jest. Mam wrażenie, że moja przyjacióła mogłaby być matką
        bohaterki tego wątku. I pewno większości z was.

        hehe - ale wam zawód sprawiłem.
        • trzemeszno Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 16.01.08, 00:47
          I jeszcze jedno - czytajcie dziewczyny uważnie - ja napisałem o
          córce studentce a tu mowa o dziewczynce w wieku 15 lat.
    • panda_zielona Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 16.01.08, 00:39
      A czy przypadkiem decyzji o życiu z Tobą nie spowodowała Twoja
      ciąża.Gdyby nie to, Pan dalej lawirowałby pomiędzy Tobą i żoną.
      • bylominelo a ja Wam życzę dobrze :) 16.01.08, 09:41
        Kata - te złe słowa skierowane do Ciebie nie zmienią jego miłości do
        Ciebie - to, że im w głowach sie nie mieści, że można tak pokochać ,
        że dawne życie, majątek nic nie stanowi już wartości tylko Ty .
        Jest takie fajne pasujące dla niektórych związków powiedzenie :
        nie odwiążesz nie przywiązanej łodzi - łatwo odejść od rodziny do
        której tak naprawdę nigdy sie nie było przywiązanym.
        • nangaparbat3 Re: a ja Wam życzę dobrze :) 16.01.08, 17:23
          I Ty bys chciała kogoś, kto miał rodzinę (a jesli są dzieci, to wciąż ją jak
          najbardziej ma) i nigdy nie bylo do niej przywiazany?
    • kasper254 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 16.01.08, 15:05
      Pewne rzeczy, kata80, są niestrawne. Rodzi to niepomierne
      konsekwencje. Zjedzenie może być finalnym aktem destrukcji. Nie bój
      się więc- średnio inteligentny człowiek nie dąży do
      samounicestwienia.
      Ale nie to jest najważniejsze. Moja była żona jest prawie dwa
      razy starsza niż moja obecna żona. Zrobiła mi straszna krzywdę i
      moim bliskim. Bardzo wiele zniszczyła, chociaż nie musiała; nie
      musiała być tak okrytna i cyniczną. Po rozwodzie do dzisiaj
      podawała/podaje wiele wersji odejścia ( co najmniej 6). W dniu
      rozwodu, gdy na rozprawie chciano mi wzywać lekarza, Ona -
      triumfująca - tego samego dnia wieczorem dzwoniła do naszego
      (jeszcze wówczas i jej) bliskiego i informowała, jak jest
      szczęśliwą, zamożną rozwódką. Dzisiaj już tak nie jest - ale to poza
      marginesem moich myśli- tzn. zamożną jest dalej, ale już nie tak
      super-szczęśliwą.
      Mimo tego, co było, nigdy nie opowiadałem mojej obecnej żonie o
      moim pierwszym małżeństwie, o tym, jaka była była żona itd. Nasze
      życie było "święte" i jako takie musi nim zostać, mimo tego, co się
      stało. Jestem mu winien szacunek i dystans. Jakże mógłbym spychać
      tyle lat w sferę profanum, jakże mógłbym trywializować czas mojej
      drogiej, kochanej, jedynej rodziny?
      Pewnie to zmiana obyczajów. Pomijam już fakt, jaki łachudra
      zostawi żonę na młodszy model. Budzi niesmak to, co wygaduje (a tak
      wynika ze słów autorki postu) główny bohater jej opowieści. Jak
      pluje na swojej przecież gniazdo. Jedni powiedzieliby, że to głupek,
      a inni - że kretyn do kwadratu; jeszcze inni - że to niedorostek;
      być może znalazłby się taki,który określiłby go frajerem i dupkiem.
      Otwieram tutaj pole dla wielu możliwości. Fajnie,że wróciła phokara.
    • bar221 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 16.01.08, 15:13
      Ciebie też zostawi, bo o kilku latch nie będziesz umiała być
      interesująca.
      • libra22 Nango:-) 16.01.08, 15:50
        Ja nie jestem tak dobra jak Ty, to wiem. Ale w tym przypadku autorka sama
        sprowokowała takie, a nie inne reakcje swoją arogancją i totalnym nietaktem. Nie
        mówi się osobie chorej na raka, że jakby się zdrowo odżywiała, to na pewno by
        nie zachorowała.
        I tak uważam, że większość wypowiedzi była tylko ironiczna i z dystansem, a nie
        napadającasmile Większość z nas wchodziła w małżeństwo z takimi samymi myślami i
        ideami (że trzeba dbać itp)
        • nangaparbat3 Re: Nango:-) 16.01.08, 17:29
          Masz rację (poza ta moją domniemaną "dobrocią").
          Ale jak pisano w innym wątku - wpływaja na nas nasze wlasne doswiadczenia. dwa
          czy trzy lata temu delikatnie, ironicznie, ale jednak dokuczyłam dziewczynie,
          która napisała o sobie, ze była "katalizatorem rozpadu zwiazku". Z czasem
          okazało się, ze to jedna z najmadrzejszych, najlepszych osob, z jakimi zetknelam
          się w necie, a może i nie tylko. do dzis troche mi wstyd tamtej "delikatnej"
          napasci - jak widać czkawka się odbija.
          • klapoucha1 hehe,moi drodzy to jest nic! 16.01.08, 19:40
            przeczytajcie jeszcze to
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=74400703
            zwłaszcza tą wypowiedź 'narzeczonej':"Ten rozwod dojdzie do skutku.
            A chociazby ze wzgledu na walory,takie jak pupa"
            buahahaha
            • panda_zielona Re: hehe,moi drodzy to jest nic! 17.01.08, 14:51
              "tak się nie robi" mówisz?
              Kiedy to zostałaś specjalistką od moralności?

              "siostrze" powiedział, że byłaś pomyłkąwink


              Zdaje się,że "narzeczony" już się określił.
    • marieta_makieta Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 17.01.08, 12:35
      Przeczytałam sobie post Katy80 i zrozumiałam, dlaczego moja
      przyjaciółka często powtarza, że dziękuje Bogu, że ma za sobą piekło
      zwane młodością. Ma na myśli oczywiście wczesną młodość, ok. 25 roku
      życia. Założę się, że Kata ma poniżej 30 lat.
      NIe mam jeszcze dzieci, ale i bez tego wiem, że nie da się
      małżeństwa przeżyć na haju, w szpilkach, perłach i wieczorowej
      sukni. Prędzej czy późnej pojawią się jakieś obiady do ugotowania,
      mieszkanie do posprzątania, majtki do uprania, wizyty u rodziny,
      przyjmowanie gości. Złe dni, zmęczenie pracą i inne tego typu punkty
      potencjalnie zapalne. Drobiazgi, których nie zazna się przy
      kochance, zwłaszcza tej odwiedzanej, z którą się nie mieszka. Która
      czeka wypachniona i ubrana odświętnie.
      NIe potepiam Cię, Kata i nie zamierzam opieprzać. To nie Ty
      przysięgałaś tej kobiecie, że jej nie opuścisz aż do śmierci.
      Tylko radzę Ci, abyś dla własnego dobra zeszła na ziemię. Zadaj
      sobie pytanie, co Twój przyszły mąż zrobił by ratować swoje
      małżeństwo? Może jego żona się przestała starać, bo on też przestał?
      Znasz sprawę tylko od jednej ze stron.
      A jesli chodzi o bycie matką, to być może nie powinnam się
      wypowiadać, bo ich dzieci nie mam. Obserwuję moją siostrę, moje
      przyjaciółki i widzę, że macierzyństwu daleko do cukierkowych
      obrazków z durnych książeczek dla kobiet w ciąży. MOja siostrzenica
      miała potworne kolki i moja siostra z mężem przez jakieś trzy
      miesiące prawie nie spali. Trudno w takiej sytuacji być piękną i
      pociągającą.
      • a.niech.to Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 17.01.08, 12:51
        marieta_makieta napisała:

        > nie da się
        > małżeństwa przeżyć na haju, w szpilkach, perłach i wieczorowej
        > sukni.
        Bez tego też się nie da, powstanie wspólnota (partykularnych)
        interesów. wink Na haju płodzi się udane dzieci.big_grin
        • marieta_makieta Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 17.01.08, 13:27
          A.niech.to, ja się z Tobą zgadzam zasadniczo. Chodzi mi o to, że
          całego małżeństwa nie da się na haju spędzić, w tym sensie, że proza
          życia w końcu zapuka do drzwi. A co do płodzenia dzieci na haju, to
          hmm... zamierzam (a raczej zamierzamy) za jakiś czas spróbować.
    • ewiku miałam sie tu nie odzywać ale się nie da milczeć 17.01.08, 13:27
      cytuję autorkę ale z wątku na FM:

      Starosc nie radosc.
      Nie kazdy moze byc stary i piekny.
      A co do mojego zwiazku- rzeczywiscie jestem o wiele mlodsza i
      utrzymywal go w tajemnicy przez jakis czas. I rzeczywiscie bylo pare
      dziwnych sytuacji zwiazynaych z kretactwemi utrzymywaniem tajemnic.
      Typowe uklady.
      Jestem na tyle roztropna i na tyle twardo stapam po ziemi - ze
      postawilam ultimatum. Albo sie bawimy, albo sie kochamy. W rachube
      wchodza uczucia.
      Do wspolnego mieszkania wprowadzamy sie od kwietnia. Rozumiem, ze po
      tak dlugim stazu ciezko jest odejsc z dnia na dzien, ale albo sie
      kogos kocha, albo nie.
      JA ogolnie zauwazylam, ze faceci czesto boja sie powedziec prawdy.
      Stawiaja na harmonie - nawet ta wyklamana. Wola oklamac, i mic
      spokoj niz powiedziec prawde za ktora idzie byc moze klotnia, lub
      ida ostre slowa.
      W sumie czesto sa tchorzami. Nie uogolniam! Pisze - szesto!


      ... dziewczyny co Wy na to?...
      bo ja czuję się "rozłożona" cynizmem i krótkowzrocznością...
      i coś mi tu pachnie na związek podparty tylko kasą...sad((


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • squaw33 Re: Moj przyszly maz rozwodzi sie dla nas. 18.01.08, 12:34
      właściwie nie wiem po co tu piszę, bo już tyle chętnych się wypowiedziałosmile

      otóż ja inną kwestię poruszę, bo jestem na etapie rozwiązywania związku z o 20
      lat starszym mężczyzną

      i wiem co znaczy jak facet się zaniedba i zaniedba młodą atrakcyjną żonę, bo i
      taki wariant jest prawdopodobny...

      ale może się uda?
      cholera wie
      ja nie wiem
Pełna wersja