Za zakrętem

16.01.08, 14:25
Rozwiodłam się i odcierpiałam. Zaakceptowałam fakt, że ex po kres
moich/jego dni będzie nie najprzyjemniejszym elementem mojego życia.
Lepię mój dzban wytrwale, a efekty są widoczne.
Dochodzę do punktu, w którym powinnam wytyczyć granicę co garnkowe,
co moje. I tu mam pytanie: jak uporaliście się z tym zagadnieniem?
Leciwa jestem; brak mi czasu? siły? A może przede wszystkim dobrej
organizacji? Jestem mistrzynią rozmemłania.
    • panda_zielona Re: Za zakrętem 16.01.08, 15:22
      Rooweru też pilnuj smile)))
      • a.niech.to Re: Za zakrętem 16.01.08, 17:31
        U mnie rower służy jako gadżet na biurku.
    • bazyliada Re: Za zakrętem 16.01.08, 22:30

      Rozmemłana mistrzyni...ciekawe.
      A z czego lepisz ten dzban ?
      Może świadomość materiału wzynacza granice ?
      • a.niech.to Re: Za zakrętem 17.01.08, 11:21
        Trafnie powiedziane. smile
      • a.niech.to Re: Za zakrętem 17.01.08, 12:18
        Poetyczne okulary złożyłam w butonierce. Przecieram oczy,...i co
        widzę? Amfora, dzban?... Gaar!!! A do niego duuużo kamuszków, żeby
        się tylko nam nie pomyliły.smile)))
Pełna wersja