sadaga
18.01.08, 10:10
po okresie płaczu i ogromnego bólu, następnie etapie totalnej
obojętności nadszedł okres kiedy czuje do m niechęć, nawet
obrzydzenie. nie chce go widywać, nie chce z nim rozmawiać.
przyjeżdza do synka - tego mu nie zamierzam utrudniać, choć jako
ojciec dalej średnio się sprawdza(ale to inna sprawa). ale jeśli
chodzi o kontakty ze mną - nie mogę na niego patrzeć bez
obrzydzenia. co prawda nie ma we mnie nienawiści, z czego się
cieszę, ale jako człowiek m stracił u mnie szacunek. pierwszy raz
czuję coś takiego, zwłaszcza ze do człowieka który był mi b. bliski.
generalnie już sie poukładałam, uspokoiłam, chcę zacząć zycie na
nowo. tylko to obrzydzenie... dziwnie mi z tym. czy to minie? jak
było u Was?