niechęć do exa

18.01.08, 10:10
po okresie płaczu i ogromnego bólu, następnie etapie totalnej
obojętności nadszedł okres kiedy czuje do m niechęć, nawet
obrzydzenie. nie chce go widywać, nie chce z nim rozmawiać.
przyjeżdza do synka - tego mu nie zamierzam utrudniać, choć jako
ojciec dalej średnio się sprawdza(ale to inna sprawa). ale jeśli
chodzi o kontakty ze mną - nie mogę na niego patrzeć bez
obrzydzenia. co prawda nie ma we mnie nienawiści, z czego się
cieszę, ale jako człowiek m stracił u mnie szacunek. pierwszy raz
czuję coś takiego, zwłaszcza ze do człowieka który był mi b. bliski.
generalnie już sie poukładałam, uspokoiłam, chcę zacząć zycie na
nowo. tylko to obrzydzenie... dziwnie mi z tym. czy to minie? jak
było u Was?
    • plujeczka Re: niechęć do exa 18.01.08, 10:28
      mój prawie eks jest mi zupełnie obojętny , nie widuję go jedynie w
      ciagu 3 lat spotkalismy się 2 razy na sali sadowej.Ba moze zabrzmi
      to nieciekawie ale jestem " szczęsliwa" ,że znalazłą się ponoć
      Pani , która przygarnęła mojego eks i miłość kwitnie.Jej zyczę
      powodzenia , majac alkoholika w domu bedzie jej to bardzo potrzebne,
      bo ze dalej pije to wiem
    • anbale Re: niechęć do exa 18.01.08, 10:28
      Myślę, że jakiś cień niechęci pozostanie na zawsze. Właśnie nie
      żadna nienawiść, wrogość czy coś takiego- bo zrónoważonym jednostkom
      takie emocje mijają- ale taka niechętna obojetność. Albo kompletna
      putka w temacie tego człowieka- mnie się przytrafiło coś w takiego w
      przypadku kogoś, kto potraktował mnie wybitnie chamsko: zupełne
      wyparcie, jakby mi się przyśnił, jakby w ogole nie istniał.
      • jagoda4444 Re: niechęć do exa 18.01.08, 13:50
        Przeszłam różne fazy jak każdy, a kiedy czułam do eksia obrzydzenie
        właśnie pisałam pozew rozwodowy. Co też wpisałam do pozwu, że
        właśnie jedyne uczucie do eks to obrzydzenie. Na dzień dzisiejszy
        wpisałabym - obojętność
      • sadaga Re: niechęć do exa 18.01.08, 14:06
        anbale w tym co napisałaś jest b. dużo z tego co ja odczuwam. bo
        jest niechętna obojętność, obrzydzenie ale i wyparcie. nie ma
        nienawiści ani wrogości. ale nie chcę z nim mieć najmniejszego
        kontaktu, stracił w moich oczach wiele, dla mnie jest tak jakby on
        umarł. przeszłam w jakimś sensie okres żałoby i dobrze by było
        gdybym już nie musiała go oglądać. tylko jak to pogodzić kiedy jest
        dziecko? dlatego trudno mi z tym co czuję. takiej pustki w
        odniesieniu do kogokolwiek nigdy nie czułam.
        • anbale Re: niechęć do exa 18.01.08, 14:28
          Wiesz co, to co czujesz, to w Twojej sytuacji nie jest takie złe.
          Naprawdę o wiele gorzej by było, gdybyś tkwiła w jakimś ciężkim
          załamaniu albo co gorsza miotała się rozpaczliwie z jakimiś
          złudzeniami i samą siebie niszczyła.
          Myślę, że szybko wyjdziesz na prostą i bardzo Ci tego życzę.
          • sylwiamich Re: niechęć do exa 18.01.08, 23:51
            Zdrowijesz dzieciaku...
            Po okresie rekonwalescencji...on jeszcze przed Tobą będziesz czuła
            do niego obojętna niechęć.Jak do rzeczy, osoby która się nie
            sprawdziła w praniu.Tzw. trafiony, zatopionysmile))
    • mini_me Re: niechęć do exa 18.01.08, 13:56
      A ja właśnie wczoraj stwierdziłam że czuję niesmak do m do tego co zrobił i co teraz robi (i nie chodzi mi o stosunek do mnie tylko o to co robi z własnym życiem oczekując że będę go żałować)
      • jarkoni Re: niechęć do exa 19.01.08, 04:33
        Niechętna obojętność- to jest dobre słowo.
        Czy Wam się kiedykolwiek przyśnił ex? Mnie kilka razy, ale od długiego czasu już
        nie. Pisałem to już kiedyś: kocham dzieci, ale już wjeżdżając na osiedle gdzie
        mieszkałem, czuję stres i wręcz zaczynam się pocić z tego powodu. Nie wchodzę do
        mieszkania, nie chcę już nigdy go widzieć, ex też nie, z dziećmi umawiam sie na
        dole po zadzwonieniu domofonem..
        Dziwne? Czy normalne?
        • jarkoni Re: niechęć do exa 19.01.08, 04:35
          PS. Nie śpię, bo oglądałem mecz Radwańskiej, wygrała.
          Miałem skojarzenie: nie było tekstu " a co Ty tu robisz o tej porze, wyłącz TV,
          wszyscy śpią"
          • 156cm Re: niechęć do exa 19.01.08, 07:21
            No wlasnie, WSZYSCY spia! Ja to nawet moglabym sie z eks
            zakolegowac, ale kazde moje slowo to dla niego szansa, wiec jak tu z
            nim gadac? Co czuje? Jestem zadowolona, ze nareszcie sobie jakos
            radzi i pomalu wychodzi na prosta. Natomiast szczegoly z jego zycia
            kompletnie mnie nie interesuja. Czasem jedynie mnie wscieka, jak
            sobie przypomne ile miesiecy mi wisi z pieniedzmi. Aczkolwiek jest
            to bardziej niesmak niz zlosc.
        • hela37 Re: SEN Z EX 19.01.08, 10:50
          Kiedy śni mi się ex wiem że przygotować się muszę na niespodzianki z jego
          strony. Niestety - facet uwielbia robić mnie w balona co sprawia mu
          radość.Doszłam do wniosku że w ten sposób się dowartościowuje wyznając zasadę -
          po trupach do celu.Jestem zołza i nie mogę się doczekać kiedy wreszcie trafi na
          większego cwaniaka.
    • gb.team Re: niechęć do exa 19.01.08, 08:11

      tylko to obrzydzenie... dziwnie mi z tym. czy to minie? jak
      > było u Was?

      Nie wiem czy powinnam, ale jednak pokuszę się o doprecyzowanie słowa obrzydzenie
      w relacjach między ludźmi. Zwykle odczucie takie pojawia się w związku z
      fizycznością , fizjologią.
      Kiedy człowiek sobie uświadomi, że tolerował swobodę partnera w zakresie
      czynności fizjologicznych to wtedy przychodzi obrzydzenie.
      Cieszę się ,że juz nie będę musiała w nocy wietrzyć pokoju bo nocne salwy
      "wiatrów" mojego eks były naprawdę nie do wytrzymania. Cieszę się, że ten facet
      w okresie andropauzy nie będzie mnie przymuszał , z powodu pernamentnego braku
      wzwodu do eksperymentów z gadżetami.
      Dla mnie to jest obrzydliwe w wykonaniu starszego faceta. Każdy wiek ma swoje
      wady i zalety i najlepiej je pokonywać z osobą która zna nas lepiej niz inni.
      Teraz niech się męczy z nim panna . Pieniądze to nie wszystko. Sorry , nie
      jestem nekrofitką.....więc obrzydzeniem mnie napawa myśl wspólżycia seksualnego
      partnerów z różnicą wieku 22 lata.
    • artemisia_gentileschi Re: niechęć do exa 19.01.08, 10:05
      Normalny, kolejny etap, tez to przerabialam. Najpierw zal i
      nienawisc, potem niechec, obrzydzenie, teraz na szczescie osiagnelam
      juz punkt w ktorym eks jest mi obojetny. Moge z nim normalnie
      rozmawiac, nie rzucam sie jak przychodzi do Mlodych, nawet dosc
      zyczliwie sie do niego odnosze. I oby tak pozostalosmile))
      • jarkoni Re: niechęć do exa 22.01.08, 00:58
        U mnie żal minął, nienawiść też, niechęć pozostaje jeszcze, naprawdę myslisz, że
        stan obojętności spowoduje życzliwość i normalność?
        • a.niech.to Re: niechęć do exa 22.01.08, 12:10
          jarkoni napisał:

          > myslisz, ż
          > e
          > stan obojętności spowoduje życzliwość i normalność?
          To zależy od realistycznej oceny exa. Różni ludzie chodzą po tym
          pięknym świecie, daleka jestem od pogardy, lecz stanowczo nie z
          wszystkimi jest mi drodze. Normalność w odniesieniu do mojego exa to
          omijanie go łukiem na tyle szerokim, że nawet jeśli się uśmiecham,
          on nie ma prawa tego zauważyć.
    • cathy_bum Re: niechęć do exa 22.01.08, 11:58
      Kolejny etap na drodze ku normalnoścismile)
      Miałam taki etap wręcz fizycznego obrzydzenia do exa, że kiedyś
      musiałam wysiąść z samochodu, którym razem jechaliśmy. Bałam się, że
      się rozchoruję. Serio.
      Teraz jest mi obojętny. Nic mnie nie obchodzi, czy jest wobec mnie
      miły czy obrażony. Zwisa mismile) Potrafię z nim pogadać o polityce,
      pogodzie... i oczywiście Młodej. Jego wyczyny ruszają mnie tylko,
      jeśli dotyczą naszej córki. Tutaj mam ostatnio kłopot, bo postępuje
      wobec niej nie fair. Co budzi moją niechęć i złość. Ale ponieważ
      znam przyczyny tej exowej odchyłki, spokojnie czekam na jego
      pogodzenie się z faktami.smile
    • lilyrush Re: niechęć do exa 22.01.08, 15:24
      Ja zaczynam zauważać problem. Puszczają mi hamulce. Jak byliśmy
      małżeństwem to byłam zdecydowanie bardzie wyrozumiała i na mnóstwo
      rzeczy nie reagowałam na zasadzie zenie będę sobie w domu bagienka
      robić. A teraz tego nie mam, a eks mnie rozkłada zupełnie.
      Najbardziej lubię, kiedy powtarza uparcie, że jego ja już zupełnie
      nie obchodzę i on mi niczego w życiu nie będzie utrudniał i go to
      nie interesuje
      Po czy m przy każdej możliwej okazji pod pretekstem kontaktów z
      dzieckiem udupia mnie maksymalnie. Na Świata wyjechać z dzieckiem
      nie mogę, ale jego na całe świata tez nie weźmie. Niby bierze go na
      wieczór i noc, ale nagle się okazuje, że jednak na noc toby mi go
      oddał, bo ma cos załatwić. I tak na okrągło. Staram się liczyć do 10
      i ustalać wszystko na piśmie. Najlepiej byłby, gdybym się w ogóle z
      nim osobiście nie spotykała, ale niestety nie zawsze się da to
      zrobić.
      A najgorsze jest to, ze nie pozbędę się tego człowieka z życia przez
      najbliższe 16,5 roku!!!!!
      • a.niech.to Re: niechęć do exa 22.01.08, 15:41
        lilyrush napisała:

        > A najgorsze jest to, ze nie pozbędę się tego człowieka z życia
        przez
        > najbliższe 16,5 roku!!!!!
        Musisz nauczyć się z tym żyć. Exa ma się dożywotnio.
        • lilyrush Re: niechęć do exa 22.01.08, 15:45
          a.niech.to napisała:
          > Musisz nauczyć się z tym żyć. Exa ma się dożywotnio.

          Bez przesady, Jka dzeicko skończy 18 lat to juz napewno bede go
          miaął daleko. A moze i wcześniej, jak dzecie samo postanowi iec go
          daleko
          >
          >
    • a.b1 MUSZE TO NAPISAĆ!! 22.01.08, 15:50
      po 5 latach małżeństwa, z których 4,5 roku to zupełnie białe
      małżeństwo, nic, zero czułości, zero dotyku, zero pożądania, brat i
      siostra...
      kiedy to mój ex, na wszystkie moje próby zalotów, wmówił mi jaka to
      ja jestem beznadziejna, drętwa i do niczego się nie nadająca, jak ja
      to na niego aseksualnie działam, pozatym na rysunkach w ksiązce to
      łechtaczka jest gdzie indziej a j napewno jej nie mam bo jej niema
      tam gdzie w ksiażce i może powinnam iść do lekarza....więc po tych
      wszystkich jazdach, po ciągłym upokorzeniu i ciagłym podkreślaniu
      jak ja się do seksu nie nadaje
      ODKRYŁAM
      mój eks bzyka lalke, okrpną dmuchaną, smierdzącą lateksem lalke, z
      żółtymi włosami i rozdziabionymi wargami, ponadto bzyka atrape
      pochwy, chociaz to mnie jeszcze tak nie zszokowało jak odkrycie że
      mój były bzyka skarpetke!!!
      po ostatnim odkryciu, nabrałam takiego obrzydzenia, ze nie mogłam
      znieść kiedy moje rzeczy stykały się z jego rzeczami...
      troche czasu juz mineło
      teraz mnie smieszy, ale uczucie obrzydzenia skutecznie zabiło
      wszystkie uczucia jakie miałam, zarówno te pozytywne jak i te
      negatywne...
      zastanawia mnie tylko, czy jego nowa dziewczyna zaakceptuje
      skarpetke w sypialni wink...oj złosliwa bywam
      • cathy_bum Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 22.01.08, 15:58
        Erotyczne zastosowanie skarpetki mnie rozwaliłobig_grin Najlepsza byłaby
        chyba z lycrą, bo dobrze przylegawink
        • a.b1 Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 22.01.08, 16:02
          NIE KOCHANA!!! się mylisz, góralska biała, wełna naturalna wink
          • sbelatka Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 22.01.08, 16:43
            to mu sie szybko w praniach sfilcuje... chyba, ze traktuje ją
            przedmiotowo i po jednokrotnym przeleceniu - won! Ale czyzby az tak
            byl pozbawiony uczuć wyższych???? he he
            • a.b1 Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 22.01.08, 16:52
              szczerze? juz mnie to nie inetresuje...
              jak odkryłam, że konkuruje ze skarpetką, to odniechciało mi się
              jakichkolwiek rozmów, chęci chodzenia do psychologów, ratownictwa,
              czegokolwiek...
              kurcze, w pewnym momencie naprawde zazdrosciłam dziewczyną, które
              uwazały, ze faceci zdradzają je z laskami z netu na gadulcu...a co
              ja miałam powiedzieć?
              mój mąż zdradza mnie ze ...skarpetką
              hihihihihi...to dopiero ochyda
            • a.niech.to Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 22.01.08, 17:33
              A może nie mógł się oderwać od wspomnień o owieczce?
          • tricolour Ekolog. 22.01.08, 16:51
          • a.niech.to Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 22.01.08, 17:32
            Facet włosienicę nakładał, a nic a nic nie skumałaś z jego
            wzniosłego męczeństwa.
          • cathy_bum Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 22.01.08, 19:15
            a.b1 napisała:

            > NIE KOCHANA!!! się mylisz, góralska biała, wełna naturalna wink

            Auuu! To drapie!!! Ja na gołą stopę sobie takiej skarpetki nie
            włożę, a żeby intymności w to ocierać???!!! Hardcorowiec....
            • a.b1 Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 23.01.08, 01:45
              cathy_bum napisała:

              > a.b1 napisała:
              >
              > > NIE KOCHANA!!! się mylisz, góralska biała, wełna naturalna wink
              >
              > Auuu! To drapie!!! Ja na gołą stopę sobie takiej skarpetki nie
              > włożę, a żeby intymności w to ocierać???!!! Hardcorowiec....
              az nie chce wiedzieć jakie go kobiety kręcą wink)))))
              • cien_wiatru Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 24.01.08, 13:12
                jezu, ten numer ze skarpetka mnie powalil, jeszcze w zyciu o czyms takim nie
                slyszalam
                • sylwiamich Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 24.01.08, 13:30
                  Dziewczyny...ja nie daję z Wami radysmile))))))))))Biała....nie dość że
                  fetyszysta to jeszcze rasista?smile))))
                  • a.b1 Re: MUSZE TO NAPISAĆ!! 24.01.08, 14:02
                    sylwiamich napisała:

                    > Dziewczyny...ja nie daję z Wami radysmile))))))))))Biała....nie dość
                    że
                    > fetyszysta to jeszcze rasista?smile))))
                    hahahahaahahahhhaahaha....spadłąm z fotela...hhahahahahaha
                    cholera, mogłam w pozwie wpisać dodatkowo, ze rasista....ale ja nie
                    uświadomiona byłam
Pełna wersja