Co TU robię?

22.01.08, 10:27
Prowadzę życie towarzyskie zaprawione humorem. Powiem brutalnie:
często zabijam nudę.

Żyję w (złudnej?) nadziei, że komuś może się przydać jakaś odrobina
mojego życiowego doświadczenia.

Uprasza się o potraktowanie wątku jako odtrutki na niedawne
rewelacje, które - jak mniemam - już nimi być przestały. smile))
    • tricolour Zamiatanie pod dywan... 22.01.08, 10:40
      ... nie jest odtrutką - jest ucieczką przed odpowiedzialnością, że się wywaliło.

      Poza tym powody bycia na forum są pewnie podobne u każdego...
      • a.niech.to Re: Zamiatanie pod dywan... 22.01.08, 11:33
        tricolour napisał:

        > ... nie jest odtrutką - jest ucieczką przed odpowiedzialnością, że
        się wywaliło
        ???
      • phokara Re: Zamiatanie pod dywan... 22.01.08, 12:00
        tricolour napisał:

        > ... nie jest odtrutką - jest ucieczką przed odpowiedzialnością, że
        >się wywaliło

        Twoja interpretacja - ok, szanuję. Rozumiem nawet to, że wałkujesz
        temat, który jest wielka wirtualna atrakcja choc Ciebie i wiekszosci
        tutejszej nie dotyczy. To ludzkie. Serio rozumiem, sama u siebie
        zdiagnozowałam kiedyś podobne tendencje, więc ok.

        Twoja ocena jest Twoja ocena, masz prawo, jak wszyscy do
        wypowiadania opinii. Ja tez, ale zaluje, ze wlaczylam sie w tutejszy
        watek jedna.panidrugiej, nie powinnam.

        W kwestii mojego forum, biore pelna odpowiedzialnosc za kazde slowo
        tam napisane. Ja to pisalam, szczerze i dzisiaj napisalabym to samo.
        Gdybym wiedziala, ze mozna to czytac, nie napisalabym nic. Nie
        interesuje mnie promocja w hipermarkecie i robienie show. Gdyby tak
        bylo znam lepsze, bardziej widowiskowe sposoby, naprawde.

        Nie bede przepraszac, bo musialabym zrobic to nieszczerze, choc to
        kuszaco wygodne. Wszyscy mogliby sie wzruszyc, to takie mile.

        Nie mam poczucia wywalenia i nie zamierzam sie tlumaczyc. Mozesz
        miec inne zdanie, ale w MOIM pojeciu, to by bylo totalne
        gowniarstwo, choc z pewnoscia dostarczyloby wszystkim wielu
        wirtualnych emocji. Nie chce mi sie. A juz walka o jakis netowy
        wizerunek, to wybacz. Szkoda pradu. Przeczolgajcie go sobie jak
        chcecie.

        Sorry - to był ostatni komentarz w tej sprawie. Reszta w jutrzejszym
        Fakcie lub Super Expresie. Bawcie się dobrze. Bo ten gatunek to
        jednak komedia, a nie dramat psychologiczny, tak po mojemu.



        • a.niech.to Re: Zamiatanie pod dywan... 22.01.08, 12:17
          phokara napisała:

          > Bawcie się dobrze. Bo ten gatunek to
          > jednak komedia, a nie dramat psychologiczny, tak po mojemu.
          Po ichniemu może być to tragifarsa. Że napada się bezbronnych, nie
          usprawiedliwia rozboju. To tak po mojemu, i chyba nie tylko.smile
        • tricolour No to niedobrze... 22.01.08, 12:27
          ... że gdybyś wiedziała, że ktoś może przeczytać, co napisałaś, to byś nie napisała.

          Bo to oznacza, że uśmiechasz się komuś w oczęta, a potem obgadujesz gdy nie go
          nie ma. To brzydko.

          "Reszta w jutrzejszym Fakcie lub Super Expresie. Bawcie się dobrze" - nie bedzie
          nawet wzmianki w tych tytułach - nie rozcienczaj. I ja się nie bawię... nie bawi
          mnie gdy ktoś nie potrafi sprzątnąć kupy po sobie.
          • phokara Re: No to niedobrze... 22.01.08, 12:42
            > Bo to oznacza, że uśmiechasz się komuś w oczęta, a potem
            >obgadujesz gdy nie go nie ma. To brzydko.

            Nie. To Twoim zdaniem tak oznacza. I ok.
            A teraz sędzio sprawiedliwy dopisz do tego pointę, jaką chcesz i
            rozwlecz tą kupę po wszystkich komnatach wirtualnego pałacu.
            Przecież to takie typowe działanie w 'słusznej sprawie' dochodzenia
            do prawdy. Można zaczepić się o dowolne słowo, przecinek i kropkę.
            Karuzela się kręci, wata cukrowa się sprzedaje.

            Ja tu nic nie będę sprzedawać. Płacę za wszystko w realu, no coś za
            coś. Jeśli może być to dla kogoś satysfakcją - to już, załatwione.

            Trzymaj się Tri, za dobrze choć wirtualnie Cię znam, więc
            przepraszam, że nie dam się wkręcić w dalszy młyn dyskusji. Wiem, że
            możemy tysiące postów wywalić na ten temat, a ja potem będę żałować.
            Nazwanie mnie tchórzem jest zdecydowanie mniejszą ceną. Wybór jest
            prosty. Zabieram się do pracy.


            • tricolour Mylisz się... 22.01.08, 12:46
              ... ja tego nie rozwloke poza ramy dwóch wątków. Nawet nie zajrzałem do tamtego
              forum. Do prawdy nie będę dochodził zbyt długo, bo poza tekstem, który do mnie
              kierujesz jest także warstwa pozawerbalna, uczuciowa, która nie jest z tym
              tekstem spójna.

              Temat uważam za domknięty na dzisiaj, co nie oznacza zamknięcia przez w/w
              niespójność. Też zmykam do pracy.

              Miłego dnia. Szczerze.
              smile)
              • phokara Re: Mylisz się... 22.01.08, 12:52
                Dzięki. Tobie też.
                I też szczerze. (aż głupio, że muszę to dopisywać - no ale to jest
                właśnie konkretna cena).
    • anja_pl Re: Co TU robię? 22.01.08, 10:59
      czekasz na spotkanie na wiosnę? wink

      ja też wink))))))
      • sylwiamich Re: Co TU robię? 22.01.08, 11:09
        Jak będzie a.nich.to, lili, nanga...ja też przyjadęsmile))
        • anja_pl Re: Co TU robię? 22.01.08, 11:25
          co to za warunki ???? !!!!!!!!

          należy się zgłosić bezwarunkowo smile)))
          • sylwiamich Re: Co TU robię? 22.01.08, 11:32
            Żeby nie moje ograniczenia czasowe...pracuję co drugi
            weeekend....zaklepałabym na 100%.Jeszcze mamę muszę na nogi postawić
            i szykuję sięsmile))
            • anja_pl Re: Co TU robię? 22.01.08, 12:31
              Ustalimy termin by pasował i Nandze i Tobie i oczywiście a.niech.to
              smile

              zatem wszystkich zainteresowanych spotkaniem z wiosną we Wrocławiu
              proszę na priv plan zajęć na weekendy kwietniowo-majowe smile
              • a.niech.to Re: Co TU robię? 22.01.08, 13:16
                Dostosuję się do Was. Byle było ciepło.smile))
                • anja_pl Re: Co TU robię? 22.01.08, 14:40
                  poczekamy, aż będzie wystarczająco ciepło..
      • a.niech.to Re: Co TU robię? 22.01.08, 11:53
        Jasne, w międzyczasie oddaję się filozofii bytu i popłniam teksty
        dostarczające pożywki intelektualnej exowi, a zapewne i innym
        zaprzyjaźnionym osobom, które to oświecone dodatkowo jego krytycznym
        komentarzem nie omieszkają albo i omieszkają, co stanowi wyłącznie
        ich sprawę, jako że ja nie mam na nią żadnego wpływu.
    • a.b1 Re: Co TU robię? 22.01.08, 13:28
      przyzwyczajenie...
      pozatym, mam dług, kiedyś ja tu dostałam cenne rady i wsparcie,
      czuje się zobowiazana, jeśli tylko wiem coś na pewno to się tym
      dziele...
      no i jak ja bardzo lubie czytać, ludzi którzy z cała stanowczością
      coś tam twierdzą, mija kilka miesięcy, nowe doświadczenia i zmiana
      zdania.... same smaczki
      wink
      • z_mazur Re: Co TU robię? 22.01.08, 14:27
        > no i jak ja bardzo lubie czytać, ludzi którzy z cała stanowczością
        > coś tam twierdzą, mija kilka miesięcy, nowe doświadczenia i zmiana
        > zdania.... same smaczki
        > wink

        To było świetne stwierdznie a.b1
        To jest też chyba jedna z rzeczy która mnie fascynuje na tym forum.
        Zresztą żeby daleko nie szukać, wystarczy poczytać moje histo(e)
        ryczne posty z początku bytności na tym forum. smile))
        • a.niech.to Re: Co TU robię? 22.01.08, 14:50
          Doroślejemy?big_grin
          • a.b1 Re: Co TU robię? 22.01.08, 15:12
            wiesz? chyba tak...
            dla mnie to forum jest moim prywatnym dowodem na to, jak z
            ryczącego, zachlipanego babska, któremu absolutnie nic w życiu już
            nie wyjdzie, zmieniłam się w naprawdę samodzielną osobę. Ciągle ucze
            się takich "dorosłych" zachowań i ciągle się nadziwić nie moge, że
            taka fajna babka jak ja (no musze sobie pokadzić troszeczkewink)
            wyszła za mąż, za mojego ex, toż teraz na chłopców tego pokroju to
            ja nawet nie zwracam uwagi, a lata temu wydawało mi się, że ja Pana
            Boga za nogi złapałam wink)))))
Pełna wersja