nic z tego nie rozumiem

23.01.08, 10:56
Wiem, że to tak musi być. Mój jeszcze mąż, bo mieszkamy razem- ale
podjęlismy decyzję o rozstaniu nie odzywa się do mnie sam z własnej
inicjatywy. Zapytany o coś owszem odpowie, ale krótko- tak , nie.
Chyba coś ze mna nie tak,wiem że się rozstajemy,a ja chciałabym
rozmawiać. No, bo w końcu jak się jest pod jednym dachem i nie ma do
kogo się odezwać. Sytuacja jest jeszcze dziwniejsza, bo on pyta się
czy zrobic mi cos do jedzenia, w czym mi pomóc, mówi o której wróci
do domu, no i najdziwniejsze chce spać w jednym łóżku-razem, ale
osobno. Jednoczesnie jest zdecydowany na rozstanie, szuka
mieszkania i napomyka o wyprowadzce. Ja go nie rozumiem i siebie
też.
    • isabell1976 Re: nic z tego nie rozumiem 23.01.08, 11:04
      Jak dla mnie to wyglada jakbyście jeszcze coś do siebie czuli i
      wcale nie chcieli się rozstawać. Porozmawiajcie o tym najlepiej.
      • mamamufina Re: nic z tego nie rozumiem 23.01.08, 11:41
        Racja. To ja nie chciałam się rozstawać, ale po wielu wielu
        przemysleniach doszłam do wniosku, że przecież nikogo do niczego nie
        zmuszę- nic na siłę, bo się nie da. Więc poddałam się.
        Ale ..dlaczego on się o mnie troszczy,....i tego właśnie nie
        rozumiem. Jeśli on chiał się rozstać i nic nie czuje więc..o co mu
        może chodzić. Próbowałam rozmawiać, ale on nie chce, a ja nie
        naciskam-bo też podjęłam pewne decyzje. Ale mnie to męczy i zżera
        ciekawość.
        • sylwiamich Re: nic z tego nie rozumiem 23.01.08, 11:57
          Wyrzuty sumienia, ciepłe uczucia po tylu latach, uglaskiwanie żeby
          nie prowokować, chęć myślenia o sobie jak o dobrym człowieku....i
          mozna by tak dalej i dalej.
          Wyobrażasz sobie sytuację gdy kochasz, jesteś dobra i mówisz o
          odejściu?PO co? Jeśli będziesz potrafiła odpowiedzieć na to
          pytanie...to jest to następny, tym razem pozytywny przyczynek.
      • zoffia0 Re: nic z tego nie rozumiem 23.01.08, 23:12
        oj Isabell ja tak bym tego nie widziała, mój tez tak robił ale to wynikało z wygodnictwa i charakteru ciągle niezdecydowanego,
        nie tak łatwo sie spakować i odejść w 5 min.
        dalej jak przychodzi to korzysta ze wszystkiego i nawet zakupy robi do domu ...płacąc z mojego kontawink
        ps.Isabell coś tam skrobnęłam smilepoczta.
    • a.niech.to Re: nic z tego nie rozumiem 23.01.08, 14:42
      Są różne powody rozstań. Nie wszystkie wywołują burzę emocji. Myślę,
      że wiele par mogłoby tylko pozazdrościć tak sympatycznego rozstania.
      Im kulturalniejsze, tym łatwiejsze porozwodowe życie także dla
      dzieci, co chyba najważniejsze.
      • zoffia0 Re: nic z tego nie rozumiem 24.01.08, 00:03
        >Nie wszystkie wywołują burzę emocji<
        oj jak dobrze by było ale ja się się przekonałam (
        może tylko na sobie)
        że powodem dla którego zostaje podjęta decyzja o rozstaniu jest inna kobieta ,
        mało który pan pójdzie na niepewne .
        MY,
        kobietyu uczymny ich wygodnictwa ,
        wszystko pod nos i za nich ,
        w moim związku to było ciągnięcie na siłę , bo pan ciągle miał jakieś słabości
        a kobieta ta słaba istota tak na codzień musi być jak stal .
        Ale to się,
        przynajmniej na mnie,
        zemściło,
        zarzucił mi obrak miłości tylko co z tej miłości ja dzień jak co dzień czyli szarocrying
    • black_amazing Re: nic z tego nie rozumiem 23.01.08, 15:37
      Mysle że powinnaś jeszcze poczekać,że on nie jest do końca zdecydowany. Być może
      potrzeba Wam troche czasu-zobaczysz jak to będzie,a z rozwodem zawsze zdążysz.
    • salemka1 Re: nic z tego nie rozumiem 23.01.08, 21:37
      Moim zdaniem facet po prostu jest kulturalny i tyle. Chce rozejść sie bez
      szarpaniny. Jego zachowanie może wynikać z tego, że uważa, że skoro mieszka
      jeszcze z Tobą pod jednym dachem, to jakoś go to zobowiązuje do normalnego
      zachowania. I tyle.
    • marcin-z-lasu Re: nic z tego nie rozumiem 24.01.08, 06:51
      Czas na rozmowy już minął.
      Z drugiej strony, Twój mąż decyzji jesszcze nie podjął. Ile jeszcze będziecie się tak bawić?
      • gosikone Re: nic z tego nie rozumiem 24.01.08, 10:29
        <Czas na rozmowy już minął>
        Wiem, że minął. Zreszta mój mąż zawsze miał poważne problemy i ma
        nadal z rozmowami z bliskimi- ze mną nie miał dopóki nie byłam
        bliska.
        <Ile jeszcze będziecie s
        > ię tak bawić?
        Racja- to męczarnia i powiem wam, że gdyby nie maleńkie dziecko-to
        nie zastanawiałabym się ani chwili, bo nie lubię gdy ktoś mnie tak
        traktuje....we mnie już cos się zamknęło-nie gotuję mu, nie
        dogadzam, nie piore, nie prasuję jego rzeczy, nie umiem. Moje
        uczucia sa gdzieś schowanie,uśpione, staram się o nich zapomnieć. A
        dziecko- potrzebna mi pomoc. Ja myślę, że on jest w domu tylko dla
        dziecka, więc...to on wstaje do małej, karmi-gdy jest w domu. Jeżeli
        jest tylko dla dziecka no to niech się nim zajmuje. Oj, chyba
        dzisiaj jestem wsciekła.- a z rana był znowu taki miły, gdyby nie
        był byłoby łatwiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja