Motyl i skafander- co w sytuacji ostatecznej ...

23.01.08, 21:10
okazuje sie ważne...
Przeczytałam właśnie recenzje filmu Motyl i skafander i to co mi
utkwiło w głowie i gdzieś sie kołacze cytuje "Bohater filmu: snob,
hipokryta, kobieciarz i egoista, który zostawił dla kochanki zonę z
małymi dziecmi. Teraz,leży w szpitalu sparaliżowany i tylko zona go
odwiedz i opiekuje się nim...Film przejmujący ale nieczułoskowy,
niedepresyjny i nienudny." ...zaciekawiona jestem...ktos moze
widział?
    • panda_zielona Re: Motyl i skafander- co w sytuacji ostatecznej 23.01.08, 21:22
      Filmu nie widziałam,ale znam podobną sytuację z życia.
      • elein Re: Motyl i skafander- co w sytuacji ostatecznej 23.01.08, 21:41
        Ja też znam podobną. Z tym, ze facet- absolwent wielu kochanek-
        porzucil zone dla innej kobiety gdy najmlodsze dziecko mialo juz ok
        10 lat, potem zachorowal nagle i równie nagle porzuciła go ta
        kochanka, zajęła sie nim żona, wrócił do domu na łono rodziny, a po
        kilku latach gdy stanął na nogi odszedł do kolejnej mlodej
        kochanki... ciekawe, czy jak mu się znowu zdrowie posypie to czy
        żona bedzie miala ochote znowu go kurować.
        • nangaparbat3 Re: Motyl i skafander- co w sytuacji ostatecznej 23.01.08, 22:05
          Moze żona woli kurować niz co insze?
          • elein Re: Motyl i skafander- co w sytuacji ostatecznej 23.01.08, 22:11
            Może. Ale wieść gminna niesie, że szczęśliwa ani nawet obojętna z
            powodu kolejnego porzucenia nie była. Tym bardziej, że pan tym razem
            dociskany przez kochankę złozył pozew rozwodowy.
            Może wojenne nastroje żony za pare lat miną i znowu spełni się w
            spokojnym kurowaniu.
    • plujeczka Re: Motyl i skafander- co w sytuacji ostatecznej 24.01.08, 14:07
      filmu nie ogladałam ale swoja drogą zastanawiam sie czy te byłe zony
      opiekuja się byłym mężem z litości czy z miłości.?
      • grajfrut Re: Motyl i skafander- co w sytuacji ostatecznej 24.01.08, 16:19
        Ja film widziałam, pamiętam tę historię kiedy ukazała się książka.
        I to nie jest film o relacjach mąż-żona-kochanka, tylko o dramacie
        człowieka uwięzionego we własnym ciele. Moim zdaniem film
        rewelacyjny, i daje do myślenia czym naprawdę jest życie, i ile
        rzeczy mamy nie zdając sobie z tego sprawy.
        A poza tym jeśli chodzi o szczegół filmu nie tylko żona go odwiedza
        i sie nim opiekuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja