calawtrawie2
30.01.08, 10:25
... nie wiem, czy to ta pogoda, czy siedzenie w domu i brak kontaktu
z ludźmi, a może cała ta moja sytuacja mnie jakoś przybijaja.
Miałam nadzieję, że dogadam sie z mężem odnosnie rozwodu, bez
orzekania o winie, o kwocie na dzieci, by szybko to załatwić i nie
obciążać niepotrzebnie psychiki i dzieci (zwłaszcza starszego). Ale
mój mąż nagle zaczał robić problemy, że to, że tamto, że chce wrócić
(!), a ja już nie chce po raz kolejny zaczynać, chcę skończyć ten
etap i zacząć coś powoli nowego, spokojnie, wreszcie znaleźć swoje
miejsce.
Powiedzcie mi, jak może się rozwlec sytuacja, gdy mój mąż powie w
sądzie, że chce wrócić do mnie? Mamy dwójkę dzieci, w tym jedno 6-
miesięczne, więc tu jest punkt zaczepienia dla sądu..
No i czy to jest wymóg, że jak są małoletnie dzieci, to musi być
ktoś jako świadek odnośnie ich sytuacji? Nie chciałabym, by moje
dziecko było ciągane po różnych badaniach i ośrodkach, bo z sytuacją
już się pogodziło, życie ma w miarę unormowane z powodu
niemieszkania z tatą, nie chcę by znowu mu to weszło na tapetę...