jakiś taki marazm i zniechęcenie mnie ogarnęło...

30.01.08, 10:25
... nie wiem, czy to ta pogoda, czy siedzenie w domu i brak kontaktu
z ludźmi, a może cała ta moja sytuacja mnie jakoś przybijaja.
Miałam nadzieję, że dogadam sie z mężem odnosnie rozwodu, bez
orzekania o winie, o kwocie na dzieci, by szybko to załatwić i nie
obciążać niepotrzebnie psychiki i dzieci (zwłaszcza starszego). Ale
mój mąż nagle zaczał robić problemy, że to, że tamto, że chce wrócić
(!), a ja już nie chce po raz kolejny zaczynać, chcę skończyć ten
etap i zacząć coś powoli nowego, spokojnie, wreszcie znaleźć swoje
miejsce.
Powiedzcie mi, jak może się rozwlec sytuacja, gdy mój mąż powie w
sądzie, że chce wrócić do mnie? Mamy dwójkę dzieci, w tym jedno 6-
miesięczne, więc tu jest punkt zaczepienia dla sądu..
No i czy to jest wymóg, że jak są małoletnie dzieci, to musi być
ktoś jako świadek odnośnie ich sytuacji? Nie chciałabym, by moje
dziecko było ciągane po różnych badaniach i ośrodkach, bo z sytuacją
już się pogodziło, życie ma w miarę unormowane z powodu
niemieszkania z tatą, nie chcę by znowu mu to weszło na tapetę...
    • cathy_bum Re: jakiś taki marazm i zniechęcenie mnie ogarnęł 30.01.08, 10:35
      Odpowiem tylko w sprawie świadka na dzieci, bo reszty po prostu nie
      wiem. Wystarczy ktoś z rodziny, przyjaciół, kto zna dobrze dzieci.
      Zwykle nawet nie trzeba go wskazywać z nazwiska w pozwie, tylko jest
      to "świadek doprowadzony" - o tyle wygodne, że jak babcia się
      rozchoruje, to bez kłopotu zeznaje kuzynkasmile Świadek jest pytany o
      Wasze relacje z dziećmi, o to czy są zadbane, czy chorują etc. Jak
      wyglądają kontakty z rodzicami. Jak znoszą rozstanie rodziców.
      Czasem zamiast tego świadka przeprowdzany jest wywiad kuratorski -
      przed sprawą przychodzi do domu pani (zwykle), która oglada w jakich
      warunkach dziecko mieszka, czy jest zadbane. Przeprowadza rozmowę z
      rodzicem.
      Badania, ciąganie po ośrodkach - to wtedy, kiedy są kłopoty z
      ustaleniem opieki itp. Normą to to nie jestsmile
      • calawtrawie2 Re: jakiś taki marazm i zniechęcenie mnie ogarnęł 30.01.08, 10:39
        A kiedy mogą być kłopoty z ustalaniem opieki? Mam nadzieję, że przy
        małych dzieciach raczej nie...
        • cathy_bum Re: jakiś taki marazm i zniechęcenie mnie ogarnęł 30.01.08, 10:40
          Wtedy, kiedy Twój mąż wystąpi o takie prawo.
          • cathy_bum Re: jakiś taki marazm i zniechęcenie mnie ogarnęł 30.01.08, 10:43
            Zeby dokładnie napisać - i tak po rozwodzie zwykle rodzice mają
            pełne prawa rodzicielskie, chyba że sąd orzeknie inaczej (wtedy też
            są badania). Ale ustala się, z kim dzieci będą mieszkać i kto się
            nimi będzie opiekować na codzień. Zwykle jest to matka, zwłaszcza
            wwypadku małych dzieci. Niemniej tata też ma prawo wnieść o opiekę i
            czasem ojcowie z tego prawa krzystają. Wtedy sąd musi rozstrzygnąć
            tę kwestię.
            • calawtrawie2 Re: jakiś taki marazm i zniechęcenie mnie ogarnęł 30.01.08, 10:51
              Nie chcę mu zabierać praw czy w jakiś sposób ograniczać kontaktu z
              dziećmi, po prostu tak po cichu liczę, że dzieci nie będą aż tak
              mocno wmieszane w sądowe sprawy (wywiady i innne). Mąż nie ma raczej
              zastrzeżeń jeśli chodzi o opiekę nad nimi (bo ja mam mieszkanie,a on
              u mamusi, no i raczej on nie z tych, co z dziećmi godzinami lubią
              siedzieć), ale kto go wie, co do głowy mu przyjdzie...
              • cathy_bum Re: jakiś taki marazm i zniechęcenie mnie ogarnęł 30.01.08, 10:56
                Jeżeli będziecie dogadani w sprawie opieki nad dziećmi, to cała
                procedura sądowa ich dotycząca przejdzie bezszmerowo. Moje dziecko
                nawet nie wiedziało, że ciocia pojechała ze mną do Sądu zeznawać w
                jej sprawie.
                Najlepiej zaznaczyć w pozwie, że świadek na okoliczność sytuacji
                małoletnich będzie, to nie czeka Was wywiad kuratorski. Ale gdyby
                nawet, to ten wywiad nie jest traumatyczny jakoś, a dzieci często
                nawet kurator nie ogląda. U mojej kumpeli pani była, kiedy Młode
                były w szkole - obejrzała zdjęcia stojące na komodziesmile)) Zresztą
                wrzuć temat w wyszukiwarkę - sporo już o tym było.
Pełna wersja