Dodaj do ulubionych

przestal kochac, ale juz nie jestem zdiwiona

01.02.08, 08:38
Dowiedziałam się wczoraj...., już się nie dziwię, nie zastanawiam
dlaczego.....Od wczoraj wiem, jest zainteresowany koleżanką z pracy
o 10 lat młodszą ode mnie-choć ja też nie wyglądam na swoje lata. No
cóż, ale młodsza, zawsze to coś nowego, nieznanego. Wygląda na to,
że narazie to mocne zainteresowanie , mam wrażenie, że tylko z jego
strony, choć pewności nie mam. No i oczywiście się nie przyznał, ale
w jego pracy jest osoba, która do mnie zadzwoniła. Teraz muszę się
pozbierać, ale jest mi już lepiej, bo znam przyczynę. Nie wiedziałam
tylko,że mój mąż to taki tchórz i po co robił mi wodę z mózgu,
zapomniałam, że to efekt.....wielu wielu szkoleń w jego firmie
Obserwuj wątek
    • sadaga Re: przestal kochac, ale juz nie jestem zdiwiona 01.02.08, 09:05
      współczuję. wiem jak to boli sad((
      to przykre ze Twój maż nie umiał/nie chciał się przyznać, ale
      niestety to częste - tchórzostwo i asekuranctwo.
      jeśli mogę coś doradzić - staraj się nie kierować emcjami przy
      podejmowaniu decyzji. porozmawiaj z mężem. wiem że to nie jest
      proste. przed Tobą trudny okres. jakiejkolwiek decyzji nie
      podejmiesz będzie ona i trudna i bolesna. trzymaj się
      • sylwiamich Re: przestal kochac, ale juz nie jestem zdiwiona 01.02.08, 09:26
        Jestem świeżo po rozmowie z moją przyjaciółką.Też zdradzoną.Mąż
        wrócił po tym jak wystawiła mu walizki za drzwi.Płacze i
        przeprasza.Zapewnia że kocha i że nigdy więcej.
        Jej komentarz:
        -Wiesz Sylwia, teraz musimy zbudować coś nowego.Bo to co było już se
        ne wrati.Tylko na czym kurwa??Nie ma zaufania, szacunku.
        Nie ma nicsad((
        • a.niech.to Re: przestal kochac, ale juz nie jestem zdiwiona 01.02.08, 10:06
          sylwiamich napisała:

          > teraz musimy zbudować coś nowego.Bo to co było już se
          > ne wrati.Tylko na czym kurwa??Nie ma zaufania, szacunku.
          > Nie ma nicsad((
          Jeśli nie ma nic, można zbudować coś.
          Inna rzecz, że trzeba do tego dwojga. Mój przemocowiec w trakcie
          próby odbudowywania związku sięgał po świeżutki argument w postaci
          gróźb, że zwiąże się z inną kobietą, jeśli wszystko nie będzie
          przebiegało według utartego schematu. Nadal liczył się wyłącznie on
          i jego uczucia/potrzeby, spychał na mnie winę za swoje zamiłowanie
          do młodych osóbek, wreszcie mnie zaczął rozliczać z tego, co
          zrobiłam, aby uratować związek. I żadnej próby zrozumienia mojego
          stanu psychicznego, żadnego wsparcia.
          Wymagania...groźby...wymagania...
          Twoja przyjaciółka podejmie SWOJĄ decyzję. Radziłabym jednak
          próbować, choćby po to, aby zyskać pewność. Jeśli facetowi zdarzyła
          się jednorazowa wpadka, nie musi być ona powodem rozbicia
          małżeństwa.
    • mini_me Re: przestal kochac, ale juz nie jestem zdiwiona 01.02.08, 10:31
      Witaj,
      bardzo mi przykro że jednak tak to się skończyło ale z drugiej strony wychodzę z
      założenia (bo byłam w takiej samej sytuacji) że skoro to inna kobieta to nie
      jest to moja wina i to nie ja byłam tą złą w związku tylko on jest tchórzem
      szukającym wrażeń! Więc głowa do góry tera zto już tylko lepiej będzie (mimo
      miliona dołków po drodze)
      Pakuj go w torebki po cukrze i trzymaj się ciepło!
      • mary171 Re: przestal kochac, ale juz nie jestem zdiwiona 01.02.08, 10:39
        No możesz spakować. A mój przyjechał wczoraj i do jutra zostanie.
        Jest mi potrzebny bo musi z synem siedzieć. Ja mam wychodne. Ale
        widzę, że wkurza go ze ja z takim stoickim spokojem z nim romzawiam
        i o pracy, o dziecku i o naszym rozstaniu smile A mnie to cieszy haha
        ze sie świetnie trzymam.
        Acha i już się nie dziwię. Niech on sie dziwi, dlaczego taką dziwkę
        woli od porządnej kobiety smile
    • akacjax Re: przestal kochac, ale juz nie jestem zdiwiona 01.02.08, 11:54
      Współczuję, to zawsze boli, niezależnie jak było. Ale życie idzie dalej, teraz warto pomysleć jaki wariant na teraz, na potem... Czy mąż wraca do domku na ciepły obiadek? Ma wyprane, wysprzątane?
      Może jego zauroczenie chwilowe i można jeszcze coś naprawić, ale działać należy już. Trzeba zacząć od zajęcia się sobą-na poważnie.

      A co do rzuconego tu komentarza-o budowaniu nowego-właśnie źle przyjęta zasada-przeniesienie poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego na związek powoduje, że jak legnie związek nie ma nic.
      Warto odgrzebać siebie, gdzieś z czeluści życia i na tej bazie budować na nowo z tym samym, czy innym partnerem.
    • pieg00ska Re: przestal kochac, ale juz nie jestem zdiwiona 01.02.08, 17:23
      Bardzo mi przykro, że równiez w Twoim przypadku sprawdza się czarny
      scenariusz.

      Swoją drogą, to czy na tym forum znajdzie sie jakiś przykład, który
      potwierdziłby, że "przestał kochać", wyprowadza się, a nie ma nikogo?

      Coż moge poradzić ze swojej strony? Ja dałam szansę i to nawet 2
      razy. Nie wyszłam na tym najlepiej, bo moje straty psychiczne były
      ogromne. Ale przynajmniej mam pewnośc, że ze swojej strony zrobłam
      wszystko, zeby uratowac moje małżeństwo.
      Pozdrawiam cieplutko i zapewniam że po czymś takim da sie zyć dalej.
      pieg00ska
      • yoma Re: przestal kochac, ale juz nie jestem zdiwiona 01.02.08, 18:04
        Znajdzie się, znajdzie.

        Natomiast w przypadku Zdziwionej mogło być tak: mąż chlapnął coś w pracy, że mu
        ciężko w domu, i zaraz znalazł się życzliwy, co zadzwonił i poinformował, co
        sobie wymyślił.

        Może być tak, może być inaczej, niemniej nieodmiennie mnie dziwią ludzie skłonni
        wierzyć pierwszemu lepszemu życzliwemu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka