oliwka73
06.02.08, 11:34
Czytam Was już od kilku tygodni i zbierałam się do napisania o
sobie, no i dzisiaj chyba nastąpiła fale uderzeniowa, więc jestem

Jesteśmy małżeństwem od prawie 2 lat, nie mamy dzieci, jesteśmy po
decyzji że się rozwodzimy, mąż już nie mieszka u mnie od 3 m-cy.
Nasze małżeństwo od początku nie wyglądało zbyt dobrze, były kłótnie
itd., no ale to chyba jak wszędzie, niestety problem większy pojawił
się jak zaczął palić trawkę, uciekać i wychodzić sobie do kolegów i
na imprezki kiedy chciał i na ile chciał, uważał że ja go
ograniczam, zaczęły się poważne awantury, wyzywanie, rzucanie
przedmiotami, nawet mnie uderzył. Potem jak wychodził z ciągu na
kilka dni to oczywiście mnie przepraszał, obiecywał że przestanie
palić, że się kochamy i damy radę przez to przejśc...no ale nie
daliśmy, było coraz gorzej tzn. coraz więcej palił, totalny brak
kontaktu, zaniki pamięci, nie poznawałam tego człowieka

(.
W końcu nie wytrzymałam i go wyrzuciłam z domu, a jemu chyba to było
bardzo na rękę w końcu był wolny i mógł robić co chciał, czyli palić
imprezować i być cały dla przyjaciół...
Jak miał kryzysy to dzwonił do mnie że chce porozmawiać że tylko ja
go rozumiem że on sobie nie radzi etc., rozmawiałam z nim,
wysłuchałam i to wszystko, myślałam że należy mi się odrobina
szacunku, ale niestety się myliłam, jak zaczynał palić znowu
koledzy, a ja w odstawkę. Jak dzwoniłam do niego kilka razy zapytać
co u niego albo w sprawach kredytu to mnie poniżał i wyżywał się na
mnie.
Ja miałam tego dosyć więc się odcięłam, nie odzywałam i minęło kilka
tygodni i on zadzwonił czemu tak milcze i że trzeba porozmawiać, że
on nie chce być moim wrogiem tylko przyjacielem, że musimy omówić
sprawę złożenia pozwu etc...
Poza tym zadaje mi pytania czy kogoś mam, że jestem wspaniałą mądrą
i piękną kobietą i że napewno kogoś poznam itd... Opowiada mi też o
swoich podbojach imprezowych, nie wiem po co on to robi, a ja nie
umiem tego przerwać, boli mnie jeszcze słuchanie jak się świetnie
bawi, ile kobiet poznaje i gdzie sobie nie wyjeżdza i jaki jest
teraz szczęśliwy

(
Ja też nie chce być jego wrogiem, ale wydaje mi się że jak nie zerwę
tego kontaktu to ja sobie z tym nie poradzę i będę cały czas żyła
jego życiem i tym co on robi, a nie swoim. To jeszcze cholernie boli
i nie wiem co mam zrobić. Wiem że już nie możemy być razem, że to
był toksyczny związek, ale trudno mi się z tym pogodzić

( choć wiem
że to głupie...
Może też przechodziliście przez taki rozterki i macie jakąś metodę,
sposób żeby sobie z tym poradzić, zapomnieć, żyć swoim życiem i być
szczęśliwa- czy to możliwe???