Od prawie czterech miesięcy nie widziałem córki

12.02.08, 19:48
nic więcej nie napiszę- nie potrafię
    • otara Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 12.02.08, 20:03
      a co ? ex utrudnia widzenia ?? nie pozwala ? to załóż sprawę w
      sądzie o widzenia , i bedziesz miał wyznaczone...
      • jp66 jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 20:33
        • stokroteczka721 Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 20:42
          Przeczytałam jp66 chyba wszystkie Twoje wpisy na tym forum, jednej nocy
          siedziałam prawie do 4 rano. To nic że niewyspana wstałam do pracy ale jakże
          bogata w doświadczenia... innych!! W szoku jestem jak dorosły człowiek robi
          drugiemu na złość!! Mi to pod chorobę psychiczną podchodzi, to jakaś nienormalna
          baba!!! Jeżeli możesz coś zrobić dla swej córci to wydrukuj sobie to co pisałeś
          na tych stronach kilka tygodni wcześniej i opowiedz jej kiedyś o tym.,,jak
          walczyłeś, do czego się posunąłeś żeby ją zdobyć, ją zobaczyć... Zapewniam Cię
          że będzie bardzo z Ciebie dumna!!Ja też jestem tym bardziej że jestem
          olsztyniankąsmile A daję sobie rękę uciąć że za kilka lat zostanie Twoją kochaną
          córcią, syn już wybrał a ta wstrętna baba niech idzie do piekła!!!wrrrr
          ...poniosło mniesmile
          Ja też jestem tym bardziej że jestem olsztyniankąsmile
          • otara Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 20:50
            jak to jaj sobie robie ?? nie rozumiem ?? napisałeś na forum więc
            odpisalam...napisałam krótko tak samo jak krótko ty opisales
            sytuację ...
            • maza15 Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 21:01
              otara napisała:

              > jak to jaj sobie robie ?? nie rozumiem ?? napisałeś na forum więc
              > odpisalam...napisałam krótko tak samo jak krótko ty opisales
              > sytuację ...


              Jp pomyślał zapewne,że tu wszyscy doskonale znają Jego historię.
            • cathy_bum Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 21:04
              Jacek jest na tym forum długo. Nie opisuje więc za każdym razem
              swojej bolesnej historii od nowa, bo większość uzytkowników forum ją
              doskonale zna. Rozumiem, że piszesz tu od niedawna. Ale czasem warto
              skorzystać z wyszukiwarki albo się zapytać, zamiast zadawać
              nieświadomie komuś ból.

              Jacku, bardzo mi przykro. Nigdy nie zrozumiem, jak można się tak
              zapiec w złości i nienawiści, żeby krzywdzić przy okazji własne
              dzieci (bo przecież Twój syn też cierpi z powodu postawy ex).
              Chociaż życie mi pokazuje, że niejedna taka Twoja ex na świecie.sad(
              • otara Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 21:18
                to mógł choć wspomnieć że pisal tu wcześniej. jestem tu od niedawna
                i faktycznie nie znam wszystkich historii.niczego nie napisalam
                zlośliwie.nie jestem złośliwą osobą-a już na pewno nie w takich
                przypadkach.
                • akacjax Re: jaja sobie robisz? prawda? 13.02.08, 08:24
                  otara napisała:

                  > to mógł choć wspomnieć że pisal tu wcześniej.

                  Bez przesady. Piszemy tu od lat. Widać po ilości postów, ze nie jest to nowe forum. Co kilka dni Gazeta wyciąga zajawki wątków na pierwsze strony...pojawia się mnóstwo nowych ludzi-czy każdy post muszę zaczynać od tego-ja akacjax pisząca tu kilka lat....

                  A wystarczyłoby zwykłe: przepraszam, nie pomyślałam.
          • esencja999 Re: jaja sobie robisz? prawda? 15.02.08, 20:01
            jak ja zazdroszczę Twojej zonie-mój maż nie potrzebuje kontaktu z naszymi
            dziećmi. Uwielbia za to dzieci braci...
            Jesli jest tak jak mowisz, to kiedyś corka odwróci się od niej.Pisz do niej
            listy. Chowaj do szuflady. kiedyś jej pokażesz. Zrozumie.
        • crazyrabbit Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 20:43
          Po prostu nie zna Twojej historii...

          A ja mogę jedynie napisać - cholernie mi Ciebie żal Jacku , i Twojej
          córki też sad
          • kasiekgo Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 21:38
            Mi też jest przykro, że masz taki utrudniony kontakt z córką. Jak to
            jest, że Ci ojcowie, którzy bardzo chcą mieć kontakt ze swoimi
            dziećmi to jest im utrudniane, a ci którzy nie mają utrudnianych
            kontaktów to poprostu nie zalezy im na widzeniu swoich dzieci.
    • lapina Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 12.02.08, 22:13
      Nawet sobie nie potrafię tego wyobrazić tego co czujesz...to co mi
      przychodzi do głowy to historia mojego znajomego, który niezwykłą
      cierpliwością, wytrwałością i stanowczoscią po prawie 2 latach nie
      widywania się z córkami (b.toksyczna matka, nikt juz nie wierzył,
      że może zaczać widywac sie z dziećmi) po badaniu RODka dostał
      dzieci, od 4 miesięcy mieszka z nimi smile
      Trzymaj się, pozdrawiam bardzo serdecznie!
    • markus_wak Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 12.02.08, 23:01
      Kiedy udałem się do psychoterapeuty, juz nie pamiętam czy to bylo przed czy po
      wyprowadzeniu się, a znał moją żonę powiedział mi że musze sie liczyć ze stratą
      dzieci. Na pociechę dodał, że po latach, jako dorosłe osoby czasem wyzwalają się
      spod wpływu toksycznych matek.

      Może trzeba się zastanowić co jest dla córki mniejszym złem - brak kontaktu z
      ojcem, czy wojna sądowa, RODK, i ewentualna wyprowadzka do Ciebie. Zastanowić
      się z kimś - psychologiem dziecięcym, lub kimś kto sie z Tobą nie będzie
      identyfikował. Możesz przecież pójść do przedszkola czy szkoły i pogadać na
      temat konsultacji psychologicznej. Nie musisz matki pytać o zdanie o ile masz
      pełnię praw rodzicielskich.

      Jak mi moja była mocno dopieka manipulując kontaktami z dziećmi, a robi to
      nagminnie, to sobie powtarzam, że one matki nie wybierały, a ja na małżeństwo
      zgodziłem się osobiście, a do dzieci wręcz namawiałem, więc moje emocje muszę
      przeżyć sam,a dziecku zapewnić maksimum ochrony. Ale to cholernie nieprzyjemny
      zabieg na sobie.
      Trzymaj się.
      • elakuz Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 13.02.08, 07:39
        a co zrobic, gdy nawet w szkole ojciec nie moze sie spotkac z
        dzieckiem, bo byla juz sie dowiedziala i zastraszyla mala. Mala
        powtarza tylko jak katarynka "tatus nie przychodz, tatus idz sobie".
        Wczesniej corka wrecz "szalala" za ojcem.
        Facet jest w trakcie spraw, czeka na badania w RODK, byla ma
        kuratora, wszyscy golym okiem widza (kurator tez), ze dziecko jest
        krzywdzone. Odpuscic sobie czy walczyc? co bys doradzil? Dodam
        tylko, ze przez 6 lat bylo jako tako a teraz odbilo, bo facet
        sie .....ozenil. Nie byli malzenstwem i nie sa razem od 8 lat.
        Z gory dziekuje
        • markus_wak Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 13.02.08, 09:29
          Ja nie staram się radzić, zdaje sobie sprawę w jak trudnej jp jest sytuacji i tu
          można tylko podsuwać swoje przemyślenia lub doświadczenia i nic więcej.
          Współczucie jest miłym gestem ale żadnego problemu rozwiązać nie pomaga.

          W momencie podejmowania samodzielnej decyzji zawsze jest się samotnym.

          Istnieje spore ryzyko, ze znajdę się w podobnej sytuacji. I sam rozważam, co
          dziecku mniej krzywdy zrobi. Gdzie jest granica pomiędzy interesem dziecka, a
          moim ego. Nawet jeśli matka robi ewidentnie źle
          to nie jest dla mnie oczywiste, ze walka o nie będzie dla niego lepsza, To jest
          dylemat który każdy musi rozważyć sam.

          A w kwestii szkoły nie miałem na myśli widzenia się z dzieckiem tylko z
          psychologiem. W moim przypadku bardziej interesuje mnie opinia kogoś kto będzie
          reprezentował opinię bardziej niezależną niż moje osobiste zdanie.
    • sadaga Bardzo mi przykro... 13.02.08, 08:55
      tak łatwo "grać" dzieckiem...Jacku bardzo mi przykro...
    • jp66 Byłem dziś po córkę.... 15.02.08, 20:18
      były w domu, drzwi zamknięte, zapukałem i słyszę głos mojej ex "powiedz, nie nie
      chcesz go widzieć, no powiedz... idz na górę a ja zadzwonię na policję i powiemy
      ze nie chcesz go widzieć, powiesz policjantom prawda, no powiedz, że tak
      powiesz, to co mam zadzwonić? no powiedz..." Potem pogasiła światła i udawała,
      że nikogo nie ma. Obiecywałem sobie, że nie będę chodził,dzwonił może po jakims
      czasie uda mi się zapomnieć, że mam córkę KUR...nie potrafię przestać o niej
      myśleć. Markus- byłem w szkole poprosiłem o rozmowę z psychologiem - ex się
      dowiedziała i stanowczo zabroniła córce rozmawiać z nauczycielami, z kimkolwiek
      , dyrektorka powiedziała, że jest jej przykro ale nie może nic zrobić bo matka
      nie zgodziła się na rozmowę z psychologiem. w moim przypadku czas wcale nie
      leczy choć miał dużo czasu....Założyłem pocztę córce i piszę do niej, kiedyś dam
      jej adres, hasło... Chciałbym zapomnieć, przestać kochać, tęsknić, ograniczyć
      sie do płacenia alimentów - tylko niech mi ktos powie jak to zrobić?
      • sadaga Re: Byłem dziś po córkę.... 15.02.08, 23:27
        tak mi przykro....
      • natasza39 Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 00:00

        Przykre to.
        Kiedyś, niestety dla Twojej córki, była żona zbierze owoce teraźniejszego
        zachowania.
        Niestety będzie za późno.
        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        głupcami.
      • panda_zielona Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 00:19
        Mnie się to nie mieści w głowie.Kobieta za nic ma wyroki sądu.Nikt
        nic nie może zrobić,aby Ci pozwoliła zwidywać się z dzieckiem.
        O ile dobrze pamiętam jest katechetką,naucza więc religii,jakie
        wartości przekazuje tym dzieciakom. Ech,szkoda słów.
        Kiedyś Twoja córka się od niej odwróci i sama będzie sobie winna.
        • stokroteczka721 Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 01:10
          Kuźwa zróbcie coś z nią, czytać tego nie mogę!!!!!!!!!
          Jak można być tak ograniczonym, dziecku nie pozwalać widywać sie z ojcem??? Jaki przykład ten babsztyl daje dzieciom w szkole, przecież ona uczy religii?? Mało tego, uważam ze całe towarzystwo (dyrektor,koleżanki - nauczycielki), które obraca się wokół niej jest również nie w porządku....Stanęłabym na uszach żeby tej pseudo Pani Katechetce przetłumaczyć jak wielką robi krzywdę dziecku!!
          Normalnie ręce opadają jak to czytam!!!!! wrrrrrrrr......
      • sagaretia Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 01:32
        Ironia losu....
        Ja tak bardzo chciałabym, żeby ojciec mojej córki częściej się z nią
        widywał(jest za granicą).Kiedyś przyjeżdzał często ,ale teraz
        kochanka dyktuje warunki,a On zasłania się brakiem pieniędzy.
        Więc pomagam małej pisać maile,smsy,codziennie uwieczniam ją na
        zdjęciach i wysyłamy....przypominam mu ,że ma dziecko.A On dzwoni do
        niej co kilka dni ...to jednak tak niewielecrying
        Nie uczyłam dziecka nienawiści i gniewu na ojca i teraz zastanawiam
        się czy dobrze zrobiłam,bo mała tęskni tak bardzo .Nie mogę czasem
        tego znieść i czuję się taka bezsilna.Może powinnam była ochładzać
        to uczucie(mniej by ją bolało).Ale Ona czuje ,że i ja wciąż o Nim
        myślę.Czasem pyta czy jeszcze kocham tatę...nie potrafię
        zaprzeczyć....mam tylko ochotę się gdzieś wtedy schować.
        Były mąż wpadnie na Komunię małej w maju, po 6 miesiącach nie
        widzenia się z nią.Co gorsza boję się,że wpadnie z kochanką i
        dzieckiem na ręku ,których jeszcze ani ja ,ani córeczka nie
        widziałyśmy...i raczej nie mamy ochoty oglądać.
        Martwie się ,że jest w stanie nie uszanować święta córki i zrobić
        jakieś głupstwo.Wybaczyłam mu wiele,nie pałam nienawiścią ,ani żądzą
        zemsty,wręcz przeciwnie życzę mu dobrze....
        Ale jeśli zrobi to mojemu dziecku,jeśli znów będzie przyczyną jej
        cierpienia z własnych egoistycznych pobudek i to w takim
        dniu.....nie daruje...tym razem nie daruję.
        • cyferkowa Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 16:28
          Jacku, chyba pierwszy raz czytałam coś na tym forum ze łzami w oczach,
          strasznie mi przykro, trzymaj sie.


          • natali30 Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 20:19
            Moj znajomy mial identyczna sytuacje jak Ty Jacku. Nie poddal sie,
            walczyl, zmienil miasto zeby rozprawy sadowe - wlasnie o
            niedotrzymywanie postanowien sadowych przez zone - odbyly sie u
            sedziego ''nie zainteresowanego'' sprawaniem radosci jego ex. Dlugo
            to trwalo. Zaangazowal policje, przyjezdzal z nimi w czasie kiedy
            mial sie widziec z synem. Cierpial ogromnie tym bardziej, ze jego ex
            wywiozla dziecko 400 km od Niego.
            WYGRAL. Sedzina okazala sie osoba rozumna, rozumna na tyle, ze zona
            ma nadzor kuratora i musi udowodnic, ze do postanowien sadu sie
            stosuje smile a sedzina nie patyczkowala sie z jednym dniem odwiedzin
            na miesiac tylko od razu dala trzy dni pod rzad w kazdym tygodniu,
            swieta Bozego Narodzenia i Nowy Rok z ojcem a do tego jeden tydzien
            ferii oraz jeden miesiac wakacji. Bez mozliwosci odwolania sie od
            wyroku przez jakis czas, chyba do udowodnienia poczytalnosci i
            samodzielnosci przez zone ale tego juz nie jestem pewna bo koncowe
            informacje mam ''z drugiej reki'' smile
            Trzeba walczyc i nie poddawac sie. Znalezc wyjscie, jesli nie jedno
            to nastepne.
            Nastepnym razem zabierz policjanta, albo nagraj dyktafonem.
            Trzymam kciuki za sprawiedliwosc losu, oby byla rychliwa smile
            Wszystkiego najlepszego
            • mary171 Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 21:56
              Współczuje i nie rozumiem Twojej ex. Chora kobieta.
      • lapina Re: Kurator? 16.02.08, 23:41
        Czy istniej mozliwosc abys na spotkania z kuratorem społecznym i/lub
        sadowym?
        Relacje takiej bezstronnej osoby bardzo pomagaja z tego co wiem w
        egzekwowaniu widzen

        Zdaje sobie sprawę, że to jest bardzotrudne, ale nie odpuszczaj
        próbuj dalej, w razie czego służe informacją dotycząca ww już
        sprawy, która zakonczyła sie szczesliwie
        pattyhollman@gmail.com, powodzenia pozdrawiam serdecznie
    • jarena2 Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 16.02.08, 22:20
      Szkoda, że taki ojciec zdarza się jeden na 100....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja