otara Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 12.02.08, 20:03 a co ? ex utrudnia widzenia ?? nie pozwala ? to załóż sprawę w sądzie o widzenia , i bedziesz miał wyznaczone... Odpowiedz Link
stokroteczka721 Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 20:42 Przeczytałam jp66 chyba wszystkie Twoje wpisy na tym forum, jednej nocy siedziałam prawie do 4 rano. To nic że niewyspana wstałam do pracy ale jakże bogata w doświadczenia... innych!! W szoku jestem jak dorosły człowiek robi drugiemu na złość!! Mi to pod chorobę psychiczną podchodzi, to jakaś nienormalna baba!!! Jeżeli możesz coś zrobić dla swej córci to wydrukuj sobie to co pisałeś na tych stronach kilka tygodni wcześniej i opowiedz jej kiedyś o tym.,,jak walczyłeś, do czego się posunąłeś żeby ją zdobyć, ją zobaczyć... Zapewniam Cię że będzie bardzo z Ciebie dumna!!Ja też jestem tym bardziej że jestem olsztynianką A daję sobie rękę uciąć że za kilka lat zostanie Twoją kochaną córcią, syn już wybrał a ta wstrętna baba niech idzie do piekła!!!wrrrr ...poniosło mnie Ja też jestem tym bardziej że jestem olsztynianką Odpowiedz Link
otara Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 20:50 jak to jaj sobie robie ?? nie rozumiem ?? napisałeś na forum więc odpisalam...napisałam krótko tak samo jak krótko ty opisales sytuację ... Odpowiedz Link
maza15 Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 21:01 otara napisała: > jak to jaj sobie robie ?? nie rozumiem ?? napisałeś na forum więc > odpisalam...napisałam krótko tak samo jak krótko ty opisales > sytuację ... Jp pomyślał zapewne,że tu wszyscy doskonale znają Jego historię. Odpowiedz Link
cathy_bum Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 21:04 Jacek jest na tym forum długo. Nie opisuje więc za każdym razem swojej bolesnej historii od nowa, bo większość uzytkowników forum ją doskonale zna. Rozumiem, że piszesz tu od niedawna. Ale czasem warto skorzystać z wyszukiwarki albo się zapytać, zamiast zadawać nieświadomie komuś ból. Jacku, bardzo mi przykro. Nigdy nie zrozumiem, jak można się tak zapiec w złości i nienawiści, żeby krzywdzić przy okazji własne dzieci (bo przecież Twój syn też cierpi z powodu postawy ex). Chociaż życie mi pokazuje, że niejedna taka Twoja ex na świecie.( Odpowiedz Link
otara Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 21:18 to mógł choć wspomnieć że pisal tu wcześniej. jestem tu od niedawna i faktycznie nie znam wszystkich historii.niczego nie napisalam zlośliwie.nie jestem złośliwą osobą-a już na pewno nie w takich przypadkach. Odpowiedz Link
akacjax Re: jaja sobie robisz? prawda? 13.02.08, 08:24 otara napisała: > to mógł choć wspomnieć że pisal tu wcześniej. Bez przesady. Piszemy tu od lat. Widać po ilości postów, ze nie jest to nowe forum. Co kilka dni Gazeta wyciąga zajawki wątków na pierwsze strony...pojawia się mnóstwo nowych ludzi-czy każdy post muszę zaczynać od tego-ja akacjax pisząca tu kilka lat.... A wystarczyłoby zwykłe: przepraszam, nie pomyślałam. Odpowiedz Link
esencja999 Re: jaja sobie robisz? prawda? 15.02.08, 20:01 jak ja zazdroszczę Twojej zonie-mój maż nie potrzebuje kontaktu z naszymi dziećmi. Uwielbia za to dzieci braci... Jesli jest tak jak mowisz, to kiedyś corka odwróci się od niej.Pisz do niej listy. Chowaj do szuflady. kiedyś jej pokażesz. Zrozumie. Odpowiedz Link
crazyrabbit Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 20:43 Po prostu nie zna Twojej historii... A ja mogę jedynie napisać - cholernie mi Ciebie żal Jacku , i Twojej córki też Odpowiedz Link
kasiekgo Re: jaja sobie robisz? prawda? 12.02.08, 21:38 Mi też jest przykro, że masz taki utrudniony kontakt z córką. Jak to jest, że Ci ojcowie, którzy bardzo chcą mieć kontakt ze swoimi dziećmi to jest im utrudniane, a ci którzy nie mają utrudnianych kontaktów to poprostu nie zalezy im na widzeniu swoich dzieci. Odpowiedz Link
lapina Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 12.02.08, 22:13 Nawet sobie nie potrafię tego wyobrazić tego co czujesz...to co mi przychodzi do głowy to historia mojego znajomego, który niezwykłą cierpliwością, wytrwałością i stanowczoscią po prawie 2 latach nie widywania się z córkami (b.toksyczna matka, nikt juz nie wierzył, że może zaczać widywac sie z dziećmi) po badaniu RODka dostał dzieci, od 4 miesięcy mieszka z nimi Trzymaj się, pozdrawiam bardzo serdecznie! Odpowiedz Link
markus_wak Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 12.02.08, 23:01 Kiedy udałem się do psychoterapeuty, juz nie pamiętam czy to bylo przed czy po wyprowadzeniu się, a znał moją żonę powiedział mi że musze sie liczyć ze stratą dzieci. Na pociechę dodał, że po latach, jako dorosłe osoby czasem wyzwalają się spod wpływu toksycznych matek. Może trzeba się zastanowić co jest dla córki mniejszym złem - brak kontaktu z ojcem, czy wojna sądowa, RODK, i ewentualna wyprowadzka do Ciebie. Zastanowić się z kimś - psychologiem dziecięcym, lub kimś kto sie z Tobą nie będzie identyfikował. Możesz przecież pójść do przedszkola czy szkoły i pogadać na temat konsultacji psychologicznej. Nie musisz matki pytać o zdanie o ile masz pełnię praw rodzicielskich. Jak mi moja była mocno dopieka manipulując kontaktami z dziećmi, a robi to nagminnie, to sobie powtarzam, że one matki nie wybierały, a ja na małżeństwo zgodziłem się osobiście, a do dzieci wręcz namawiałem, więc moje emocje muszę przeżyć sam,a dziecku zapewnić maksimum ochrony. Ale to cholernie nieprzyjemny zabieg na sobie. Trzymaj się. Odpowiedz Link
elakuz Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 13.02.08, 07:39 a co zrobic, gdy nawet w szkole ojciec nie moze sie spotkac z dzieckiem, bo byla juz sie dowiedziala i zastraszyla mala. Mala powtarza tylko jak katarynka "tatus nie przychodz, tatus idz sobie". Wczesniej corka wrecz "szalala" za ojcem. Facet jest w trakcie spraw, czeka na badania w RODK, byla ma kuratora, wszyscy golym okiem widza (kurator tez), ze dziecko jest krzywdzone. Odpuscic sobie czy walczyc? co bys doradzil? Dodam tylko, ze przez 6 lat bylo jako tako a teraz odbilo, bo facet sie .....ozenil. Nie byli malzenstwem i nie sa razem od 8 lat. Z gory dziekuje Odpowiedz Link
markus_wak Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 13.02.08, 09:29 Ja nie staram się radzić, zdaje sobie sprawę w jak trudnej jp jest sytuacji i tu można tylko podsuwać swoje przemyślenia lub doświadczenia i nic więcej. Współczucie jest miłym gestem ale żadnego problemu rozwiązać nie pomaga. W momencie podejmowania samodzielnej decyzji zawsze jest się samotnym. Istnieje spore ryzyko, ze znajdę się w podobnej sytuacji. I sam rozważam, co dziecku mniej krzywdy zrobi. Gdzie jest granica pomiędzy interesem dziecka, a moim ego. Nawet jeśli matka robi ewidentnie źle to nie jest dla mnie oczywiste, ze walka o nie będzie dla niego lepsza, To jest dylemat który każdy musi rozważyć sam. A w kwestii szkoły nie miałem na myśli widzenia się z dzieckiem tylko z psychologiem. W moim przypadku bardziej interesuje mnie opinia kogoś kto będzie reprezentował opinię bardziej niezależną niż moje osobiste zdanie. Odpowiedz Link
sadaga Bardzo mi przykro... 13.02.08, 08:55 tak łatwo "grać" dzieckiem...Jacku bardzo mi przykro... Odpowiedz Link
jp66 Byłem dziś po córkę.... 15.02.08, 20:18 były w domu, drzwi zamknięte, zapukałem i słyszę głos mojej ex "powiedz, nie nie chcesz go widzieć, no powiedz... idz na górę a ja zadzwonię na policję i powiemy ze nie chcesz go widzieć, powiesz policjantom prawda, no powiedz, że tak powiesz, to co mam zadzwonić? no powiedz..." Potem pogasiła światła i udawała, że nikogo nie ma. Obiecywałem sobie, że nie będę chodził,dzwonił może po jakims czasie uda mi się zapomnieć, że mam córkę KUR...nie potrafię przestać o niej myśleć. Markus- byłem w szkole poprosiłem o rozmowę z psychologiem - ex się dowiedziała i stanowczo zabroniła córce rozmawiać z nauczycielami, z kimkolwiek , dyrektorka powiedziała, że jest jej przykro ale nie może nic zrobić bo matka nie zgodziła się na rozmowę z psychologiem. w moim przypadku czas wcale nie leczy choć miał dużo czasu....Założyłem pocztę córce i piszę do niej, kiedyś dam jej adres, hasło... Chciałbym zapomnieć, przestać kochać, tęsknić, ograniczyć sie do płacenia alimentów - tylko niech mi ktos powie jak to zrobić? Odpowiedz Link
natasza39 Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 00:00 Przykre to. Kiedyś, niestety dla Twojej córki, była żona zbierze owoce teraźniejszego zachowania. Niestety będzie za późno. --------------------------------------------------------------------- Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z głupcami. Odpowiedz Link
panda_zielona Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 00:19 Mnie się to nie mieści w głowie.Kobieta za nic ma wyroki sądu.Nikt nic nie może zrobić,aby Ci pozwoliła zwidywać się z dzieckiem. O ile dobrze pamiętam jest katechetką,naucza więc religii,jakie wartości przekazuje tym dzieciakom. Ech,szkoda słów. Kiedyś Twoja córka się od niej odwróci i sama będzie sobie winna. Odpowiedz Link
stokroteczka721 Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 01:10 Kuźwa zróbcie coś z nią, czytać tego nie mogę!!!!!!!!! Jak można być tak ograniczonym, dziecku nie pozwalać widywać sie z ojcem??? Jaki przykład ten babsztyl daje dzieciom w szkole, przecież ona uczy religii?? Mało tego, uważam ze całe towarzystwo (dyrektor,koleżanki - nauczycielki), które obraca się wokół niej jest również nie w porządku....Stanęłabym na uszach żeby tej pseudo Pani Katechetce przetłumaczyć jak wielką robi krzywdę dziecku!! Normalnie ręce opadają jak to czytam!!!!! wrrrrrrrr...... Odpowiedz Link
sagaretia Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 01:32 Ironia losu.... Ja tak bardzo chciałabym, żeby ojciec mojej córki częściej się z nią widywał(jest za granicą).Kiedyś przyjeżdzał często ,ale teraz kochanka dyktuje warunki,a On zasłania się brakiem pieniędzy. Więc pomagam małej pisać maile,smsy,codziennie uwieczniam ją na zdjęciach i wysyłamy....przypominam mu ,że ma dziecko.A On dzwoni do niej co kilka dni ...to jednak tak niewiele Nie uczyłam dziecka nienawiści i gniewu na ojca i teraz zastanawiam się czy dobrze zrobiłam,bo mała tęskni tak bardzo .Nie mogę czasem tego znieść i czuję się taka bezsilna.Może powinnam była ochładzać to uczucie(mniej by ją bolało).Ale Ona czuje ,że i ja wciąż o Nim myślę.Czasem pyta czy jeszcze kocham tatę...nie potrafię zaprzeczyć....mam tylko ochotę się gdzieś wtedy schować. Były mąż wpadnie na Komunię małej w maju, po 6 miesiącach nie widzenia się z nią.Co gorsza boję się,że wpadnie z kochanką i dzieckiem na ręku ,których jeszcze ani ja ,ani córeczka nie widziałyśmy...i raczej nie mamy ochoty oglądać. Martwie się ,że jest w stanie nie uszanować święta córki i zrobić jakieś głupstwo.Wybaczyłam mu wiele,nie pałam nienawiścią ,ani żądzą zemsty,wręcz przeciwnie życzę mu dobrze.... Ale jeśli zrobi to mojemu dziecku,jeśli znów będzie przyczyną jej cierpienia z własnych egoistycznych pobudek i to w takim dniu.....nie daruje...tym razem nie daruję. Odpowiedz Link
cyferkowa Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 16:28 Jacku, chyba pierwszy raz czytałam coś na tym forum ze łzami w oczach, strasznie mi przykro, trzymaj sie. Odpowiedz Link
natali30 Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 20:19 Moj znajomy mial identyczna sytuacje jak Ty Jacku. Nie poddal sie, walczyl, zmienil miasto zeby rozprawy sadowe - wlasnie o niedotrzymywanie postanowien sadowych przez zone - odbyly sie u sedziego ''nie zainteresowanego'' sprawaniem radosci jego ex. Dlugo to trwalo. Zaangazowal policje, przyjezdzal z nimi w czasie kiedy mial sie widziec z synem. Cierpial ogromnie tym bardziej, ze jego ex wywiozla dziecko 400 km od Niego. WYGRAL. Sedzina okazala sie osoba rozumna, rozumna na tyle, ze zona ma nadzor kuratora i musi udowodnic, ze do postanowien sadu sie stosuje a sedzina nie patyczkowala sie z jednym dniem odwiedzin na miesiac tylko od razu dala trzy dni pod rzad w kazdym tygodniu, swieta Bozego Narodzenia i Nowy Rok z ojcem a do tego jeden tydzien ferii oraz jeden miesiac wakacji. Bez mozliwosci odwolania sie od wyroku przez jakis czas, chyba do udowodnienia poczytalnosci i samodzielnosci przez zone ale tego juz nie jestem pewna bo koncowe informacje mam ''z drugiej reki'' Trzeba walczyc i nie poddawac sie. Znalezc wyjscie, jesli nie jedno to nastepne. Nastepnym razem zabierz policjanta, albo nagraj dyktafonem. Trzymam kciuki za sprawiedliwosc losu, oby byla rychliwa Wszystkiego najlepszego Odpowiedz Link
mary171 Re: Byłem dziś po córkę.... 16.02.08, 21:56 Współczuje i nie rozumiem Twojej ex. Chora kobieta. Odpowiedz Link
lapina Re: Kurator? 16.02.08, 23:41 Czy istniej mozliwosc abys na spotkania z kuratorem społecznym i/lub sadowym? Relacje takiej bezstronnej osoby bardzo pomagaja z tego co wiem w egzekwowaniu widzen Zdaje sobie sprawę, że to jest bardzotrudne, ale nie odpuszczaj próbuj dalej, w razie czego służe informacją dotycząca ww już sprawy, która zakonczyła sie szczesliwie pattyhollman@gmail.com, powodzenia pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
jarena2 Re: Od prawie czterech miesięcy nie widziałem cór 16.02.08, 22:20 Szkoda, że taki ojciec zdarza się jeden na 100.... Odpowiedz Link