Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka?

21.02.08, 11:41
Witam,

Szukam, czytam, śledze i czasem nawet cos napisze bo sprawa nie jest
mi obca. Wiem juz na pewno, ze metoda "na przeczekanie" nic nie da i
trzeba niestety troche ponaciskac - i tu mam pytania odnosnie
wykladni prawa.

Jak prawo chroni dzieci - małe - przed "rodzicami", którzy
nastawiaja dzieci przeciwko swoim "rodzicom".

W skrócie - Synek 4,5 roku - rozumie juz naprawde duzo.
Mama nazywa Ojca "oszustem matrymonialnym", "opowiada o tym jak Tata
od nas odszedł - odszedł od rodziny" Mały chodzi i opowiada to innym
dzieciom... itp itd.
Synek jest bardzo z ojcem zwiazany - jakie to niesie za soba
konsekwencje dla jego młodej psychiki wiemy wszyscy - ale jak
wpłynąc na mame zeby sie opamietała???

Metoda "po dobroci" nie zadziała wiec musi byc przymus odgórny -
moze wyrok sadu?

Macie jakies doswiadczenia?

Ten sam wątek umiescilam na "Ojcowie walczą..." bo zalezy mi na
obiektywnym i jak najszerszym gronie opinii.

Pozdrawiam
    • plujeczka wakacje i wymiana mieszkań co Wy na to? 21.02.08, 11:49
      witam Was, po nocy ( bezsennej) przyszedł mi do głowy taki pomysł,
      wielu z nas mieszka w atrakcyjnych z róznych wZglĘdów
      miejscowosciach, wielu z nas ma małe dzieci i nie zawsze może sobie
      pozwolić na wyjazd urlopowy.Moze pomyślimy nad tym aby w ramach
      tego forum mozna było sobie uzyczać gosciny, oczywiście za
      odpłatnościa ( wiadomo gaz, woda itp)Ze swojej strony bardzo chętnie
      zaproszę na Dni Morza, pokażę swoje miasto.Moja młoda ma 20 lat może
      ktoś chciałby przyjechąć do mnie .A co Wy o tym sądzicie?
      • mini_me Re: wakacje i wymiana mieszkań co Wy na to? 21.02.08, 12:19
        A miejscowośc pod Warszawą (tzw sypialnia) nie jest atrakcyjna więc co mam
        zrobic ;-( nikt do mnie nie będzie chciał przyjechac buuuuuuuuuu
        • aron95 Re: wakacje i wymiana mieszkań co Wy na to? 21.02.08, 12:27
          Nie jest to nowy pomysł w zeszłym roku coś takiego działało .
          Gorzej było z realizacją
    • plujeczka Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 21.02.08, 11:56
      niestety nie mogę Ci pomóc poniewaz nie mam takich doświadczeń,
      usmiechnęłam sie tylko jak napisałaś o tym ,że sąd działa na korzyść
      i w imieniu dziecka.....to chyba slogan i niewiele ma wspólnego z
      zyciem i prawdą takie są przynajmniej moje doświadczenia i
      odczucia.Ale prawniczo pomogą Ci panowie w tym Majkel i Aron oraz
      inni
      • panda_zielona Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 21.02.08, 12:25
        Majkel na pewno może pomóc,ale Aron? nie wiedziałam,że jest
        prawnikiem.
        • aron95 Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 21.02.08, 12:29
          bo i nie jest , ale pomóc może .

      • panda_zielona Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 21.02.08, 12:55
        Ależ sądy działają na korzyść dziecka,a jak to wygląda w praktyce
        mamy przykład choćby JP66,którego żona pomimo wyroku sądu utrudnia
        kontakty i nastawia dziecko przeciw ojcu.
        • aron95 Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 21.02.08, 13:13
          sprawa jp66 może się tak skończyć ;

          www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4837520.html
          • panda_zielona Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 21.02.08, 15:12
            bez przesadyzmu,jednak to jest inna bajka.
        • mamusia38 Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 21.02.08, 16:30
          Hmmm...

          No nie wiem - wspomniana Mama jest "zawodowcem" w manipulowaniu
          psychiką dzieci i mlodziezy i nalezy tu dodac ze w sadzie udziela
          sie jako biegły...
          Mały jest naprawde skołowany...

          Sprawa trudna, przykra a na Nia nie ma zadnego "bata". Policja nie
          działa, w sadzie sprawa jest - z jakim bedzie rezultatem tego nie
          wiem - ale mamy mnustwo obaw. Ona smieje sie mojemu partnerowi w
          twarz - zwyczajnie.

          Myslalam ze moze ktos tu ma takie doswiadczenia.

          Poczekam.

          • nangaparbat3 Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 21.02.08, 16:54
            To co robi ta kobieta jest skutkiem jej cierpienia, poczucia osamotnienia, bycia
            skrzywdzoną i niekochaną.
            Mozesz to, Szanowna Partnerko Jej Męża, załatwiać batem.
            Gratuluje pomysłu - zdecydowanie lepszy bat niż kij, bo ten - jak wiadomo - ma
            dwa końce.
            • mamusia38 Cierpienie... 21.02.08, 17:58
              Zaraz, zaraz - skutek ciepienia? Poczucie osamotnienia? Bycia
              skrzywdzoną i niekochaną?

              Przeciez nikt nie odbiera jej prawa do cierpienia. Dlaczego tylko
              skazuje na cierpienie swoje wlasne dziecko?

              Mysle, ze jezeli do Twojego domu włamał by sie złodziej i ukradl
              dorobek zycia a pozniej złapany tlumaczyl by sie ze ma 12cioro
              chorych dzieci i nie ma za co kupic lekarstw i nakarmic istotem -
              nie usprawiedliwialabys go tak łatwo wobec krzywdy, którą ci
              wyrządzil.

              Poza tym - JA nie jestem Partnerka jej męża - w czerwcu ubiegłego
              roku, z jej powództwa sad rozwiazal malzenstwo przez rozwód i
              PODKRESLAM JESZCZE RAZ - NIE JA BYLAM JEGO PRZYCZYNĄ. Wystapila o
              rozwód dlugo zanim zaczelismy sie spotykac i to w dodaatku o rozwód
              bez orzekania o winie.

              Zamieszkalismy razem we wrzesniu.

              Czy meszczyzna po rozwodzie, ktory ukałda sobie zycie na nowo jest
              skazany na to ze kazda jego Nowa partnerka bedzie oskarzana przez Ex
              o rózne nieprzyzwoitosci.
              Zgoda - ja znalam ich oboje jeszcze dlugo zanim sie rozstali. Mam
              czyste sumienie bo wiem ze Ona naprawde przylozyla sie w ogromnej
              czesci do "rozpadu ich zwiazku"

              Niech sobie cierpi jezeli tak jest jej łatwiej... niech tylko nie
              obciaza tym dziecka, małego dziecka.

              Ja tez jestem po rozstaniu i w trakcie rozwodu. Tez cierpialam - ale
              bylabym hipokrtytka gdybym teraz za rozpad mojego zwiazku zaczela
              obwiniac Nowa Partnerke mojego Meza, i "katowac" z tej okazji własne
              dziecko.

              Dlaczego tak ciezko spojzec na Mezczyzne - jak na ofiare w zwazku -
              dlaczego zawsze jest Katem? i dlaczego ta "Druga" to zawsze panienka
              zerująca na cudzej krzywdzie...?

              Stereotypy i uprzedzenia to plaga wspolczesnej obyczajowosci.

              A ludzkie historie sa naprawde rożne tak jak ich bohaterowie.
              Trzeba miec to na uwadze - szczegolnie oceniajac kogos o kim sie
              naprawde niewiele wie - prawie nic.
              • nangaparbat3 nie "stereotypy i uprzedzenia" 21.02.08, 20:58
                tylko wnioski ze sposobu, w jaki piszesz o tej pani.
            • jp66 nango 21.02.08, 22:07
              w ten sam sposób można wytłumaczyć działania mojej ex, ona też moze jest
              zagubiona, niekochana....też oskarża moją partnerkę o rozbicie rodziny (co jest
              kompletną bzdurą), oskarża wszystkich o wszystko sama nie zauważa w całym ciągu
              zdarzeń swojej winy.Jeśli walczyłaby tylko ze mną - pal sześć ale w tej walce
              wykorzystuje naszą córkę i to jest podłe niezależnie od jej samopoczucia.
              • nangaparbat3 Re: nango 22.02.08, 17:41
                Podłość, nienawiść, okrucieństwo, bezwzględność - to wszystko są dzieci
                słabości, strachu, niekochania i bólu.
                Co ja poradzę, że tak jest.
                Co ja poradzę, że od dwoch tysiecy lat czyta sie o tym co niedziela, a prawie
                nikt nie chce uwierzyć, a nawet jak uwierzy, to nie wyciaga wniosków.
    • movisz Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 21.02.08, 22:43
      Wydaje mi sie ze rozwiazanie tego problemu jest jedynie
      w rekach twojego partnera. To jego dziecko ale jak to najczesciej
      bywa wlasnie nowe partnerki przejmuja role adwokatow biednych,
      pokrzywdzonych mezczyzn, ktorzy chyba maja rozum i jezyk?
      I dziwisz sie ze ex ciebie nie lubi. Tak jakby wciskasz sie troche
      w nie swoje sprawy.
      Mysle ze jak twoj partner bedzie okazywal zainteresowanie i troske
      o wlasnego syna i zapewnial go zawsze o swojej milosci do niego i
      ze jest dla niego najwazniejszy to w koncu dziecko to wlasnie bedzie
      powtarzalo dzieciom naokolo.
      I problem rozwiazany.
      • mamusia38 Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 22.02.08, 08:41
        Do Nanga i movisz

        Nie jestem ani adwokatem ani Moj Partner nie jest ucisniony.

        On sporo teraz pracuje - nie ma czasu szukac rozwiazan i rozmawiac
        tu z ludzmi - wraca wieczorkiem i chce troche pobyc z Nami - jest
        przeciez jeszcze jedno dziecko, które tez potrzebuje uwagi... Poza
        tym - dwa razy w tygodniu On jedzie prosto po pracy 150 km do synka
        i wraca bardzo poznym wieczorem. Najczesciej wsciekły bo znowu "cos"

        Powiedzcie mi - kiedy ma poczytac, napisac? Ja mam na to czas i w
        zwiazku z tym pomagam - na wyrazna jego prosbe. On to sobie w wolnej
        chwili czyta i czasem tez cos napisze... pod moim nickiem.

        A co do adwokatów - kancelarii zajmuja sie nami 3 adwokaci - kazdy o
        innej specjalizacji - ale jak pewnie wiecie w sadach bywa niestety
        róznie i najczesciej bardzo dlugo. Porady adwokatów sa bardzo trafne
        ale Tak jak juz napisalam - to nie jest "podział majątku" tylko
        mały żywy organizm - siedzimy w tym po uszy oboje bo sparawa jest
        bardzo zlozona i trudna. Moj Maz z któym jestem jeszcze w trakcie
        rozwodu niestety wspolpracuje z Ex i tworza bardzo bezwzgledny i
        pomysłowy Tandem.

        Mysle ze, ludziom tu piszącym najczesciej potrzebne jest wsparcie
        psychiczne - rok temu myslelismy ze jestesmy z takim problemem sami -
        dzis wiemy ze takich historii - ojców, matek jest mnustwo. To tez
        daje sile i motywuje do działania.

        Łatwo jest tu pewnym osobom pochopnie oceniac - tylko po co?

        Przeciez tu nie chodzi o Mnie ani o Niego tylko o Dzieci.

        A Ona- jak tu sie ładnie nazywa takie Panie - "Exia" jest jaka jest -
        swoim postepowaniem sama daje swiadectwo tego kim jest.

        Dlatego zamiast dawac mi rady - co ja powinnam a czego nie powinnam
        odnosnie moich relacji z partnerem i "Ex" - napiszcie o tym co tu
        zrobic zeby dzieciakom było łatwiej. A jak nie macie pomysłu - to po
        prostu nie zabierajcie głosu.

        A co do Twojeej rady movisz:
        "Mysle ze jak twoj partner bedzie okazywal zainteresowanie i troske
        o wlasnego syna i zapewnial go zawsze o swojej milosci do niego i
        ze jest dla niego najwazniejszy to w koncu dziecko to wlasnie bedzie
        powtarzalo dzieciom naokolo."

        To zgoda - jest jak radzisz - ja jestem psychologiem - i wiemy co
        mówic Małemu, jak z nim rozmawiac... - ale jezeli on w domu dostaje
        sprzeczny komunikat:" To nie prawda ze Tata cie kocha - zostawil Cie
        i teraz ma inne dziecko, tata kłamie, widzisz - tata znów nas
        zawiódł itp itd" - to co wtedy? Pamietaj ze Młody jest przy Mamie i
        to ona zspokaja jego podstawowe potrzeby i naprawde dziecko w takim
        potrzasku ma w glowie metlik. Z jednej strony teskni za Tata a z
        drugiej słyszy ze tata jest Be. Zaczyna sie bac ze starci tez Mame
        jezeli bedzie okazywal wzgledy Tacie bo przeciez mama Taty juz nie
        lubi - masz tego swiadomosc - masz swiadomosc jakie to niesie
        konsekwencje dla jego psychiki i rozwoju emocjonalnego?

        No kurcze - chyba nie musze dalej rozwiajc tematu...

        Pierwsza postawowa zasada w trakcie rozstania - jezeli sa małe
        dzieci - nie wolno wciagac ich w ten konflikt!!! Chocby cie
        skrecało - to lepiej dzwonic do "byłego/byłej" robic awantury i co
        tam tylko jeszcze moze chwilowo ulzyc - ale od dziecka trzymac sie z
        daleka bo przeciez wszystko co "powiesz" złego o drugim rodzicu
        zrani nie rodzica tylko DZIECKO!

        I własnei o to mi chodzi.

        Wiec jak tu próbowac rozwiazywac taki problem?
        • sylwiamich Re: Do Ojców - Działanie na szkodę dziecka? 22.02.08, 09:04
          Ja Ciebie rozumiem.Jak się bierze faceta z przeszłością (była żona i
          dzieci)to się po prostu chce mu pomóc.Kocha się...problemy są
          wspólne.Ale dziewczyny piszą o tym, że czasami lepiej się nie
          wtrącać.Bo żona-była może to odebrać jako wkraczanie na swój
          teren.Bo pan po kilku latach może Ci wypomnieć że jesteś sprawczynią
          wszytkich jego byłorodzinnych nieszczęść.Zresztą...jesli z powodu
          zapracowania i Twojego zaniechania wtrącania się do ich spraw,
          ojciec da sobie spokój, bo już siły nie będzie miał, to też możesz
          być winna.Tak więc słuchaj rad, miej na nie otwarte serce i ...rób
          to co uważasz za słuszne.Bo w dupę i tak tylko Ty zbierzeszwink)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja