Nie rozumiem mojego męża....

25.02.08, 09:26
Nie rozumiem go, wyprowadza się, nabrał dużego tempa, stara się
załatwić sprawy urzędowe. Do tego z kimś się spotyka, szuka
mieszkania, nie kocha mnie. Wszystko robi sam, sprawy urzędowe
załatwia za moimi plecami, ale mnie nie oszukuje-przynajmniej w tym.
Narazie to co deklarował wypełnia. Nie rozumiem go, bo martwi się o
moje samopoczucie. Chce,żebym się niczym nie denerwowała, myślała o
sobie, gotuje obiady, opiekuje się najmłodszym dzieckiem, choć nigdy
wcześniej tego nie robił. Cieszy się moimi osiągnięciami na uczelni.
Mówi, że wszystko będzie dobrze. Ale co? Jak mam się nie denerwować,
w końcu popsuł mi życie, no a p.w. dzieciom. Czy to też jest
normalne zachowanie, takie przed rozwodem, bo się gubię. Po co o
mnie dba, przecież nic go nie obchodzę.
    • sylwiamich Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 09:40
      Wyrzuty sumienia? A może brak mu powodów żeby Ciebie nie lubić? Albo
      sprząta przed wyprowadzką....taki słodki całus na do widzenia.Jakie
      to ma znacznie?
    • drugiezycie Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 09:43
      Jego zachowanie można wytłumaczyć np. tym, że wie, iż nie jest w porządku wobec
      Ciebie. Raczej nie daj się zwieść, że jest to szczera troska. A to że załatwia
      sam urzędowe sprawy? To też nie chęć odciążenia Ciebie, tylko zależy mu na
      czasie (pewnie ktoś na boku na niego czeka). Nie dopatruj się w jego zachowaniu
      szlachetnych pobudek, w końcu to on rozbija rodzinę.Z drugiej strony takie
      zachowanie jest lepsze niż złość.Tylko, że na ogół nie trwa długo. Ja się
      przejechałam na okołorozwodowym zaufaniu do m. Trzymaj się, ściskam mocno.
    • rozwodnica Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 09:48
      Robi to dla siebie. Li i tylko.
    • sadaga Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 10:13
      uważam że dziewczyny mają rację. trzymaj się. nie chcę Cię dołować
      ale nie wzbudzaj w sobie nadziei. pozdrawiam cieplutko
    • drugiezycie Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 10:34
      Powód może być jeszcze jeden: chce pokazać jaki to on dobry aby zmiękczyć Cię i
      urobić, żeby rozwód był na jego warunkach. I zapewne, jak coś będzie nie po jego
      myśli, zmieni diametralnie postawę.
    • pieg00ska Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 11:14
      Zdziwiona, a mnie to nie dziwi, bo mam tak nawet po rozwodzie.
      To nie tylko wyrzuty sumienia spowodowane rozbiciem rdziny, ale
      także chęć unormowania, uspokojenia relacji między nami, zeby
      konflikty nie przenosily się na dzieci.
      Poza tym mój ex, mimo wszystko,mimo tego co zrobił, jest przyzwoitym
      czlowiekiem, wiec nawet zdziwilabym sie, gdyby teraz stal sie zimnym
      draniem. W koncu kiedys go sobie wybralam smile
      Ale nie rob sobie nadziei, dziewczyny dobrze radzą
      pozdr
      pieg00ska
      • smuteczek_na_zawsze Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 11:21
        mam dokladnie to samo.
        Codziennie 10 pytan, komplemetów, ale ja tego nie wytrzymałam i od 3
        dni nie odzywamy się. Zniszczył mi życie.
        Wczoraj, jak niespodziewanie wyszłam wczesniej z łazienki widziałam,
        że płacze...
        A we mnie już nadzieja, A MOŻE PRZEPROSI, POWIE, ŻE BEDZIE DOBRZE...
        Oj głupie serce - MILCZ !
        Poprosiłam, by sie wyprowadził - pwoiedział, że się postara.
        Tak będzie łatwiej.
        • zdziwiona.2 Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 13:21
          Może i to moja nadzieja, a ja myslałam że ją straciłam na zawsze.
          Ja nie mam nadziei i nie chcę jej mieć. Ja nie zachowuję się tak jak
          on, już mu nie gotuję, nie piorę i nie prasuję, wyrzuciłam z łózka,
          bo się ode mnie odsuwał. Nie interesuje mnie, że coś go boli, że
          jest zmęczony. Nie mówię komplementów, już nie umiem, nie chcę. Czy
          go kocham, sama nie wiem?. Może kocham tego człowieka, którym był
          kiedyś. A może już wogóle nie kocham.
          • smuteczek_na_zawsze Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 13:28
            A on?
            Czemu oni to robią - ja kocham, a nie mówię nic.
            Wg mnie to chore - zniszył mi życie i chce przyjaźni, chce żebyśmy
            byli dla siebie mili.
            Może jeszcze jakis seks (bo przeciez rozchodzimy się jak
            cywilizowani ludzie)
            Chore, to chore.
            Dla nich wygodnie byłoby się rozwieść, mieć dalej kochanke w domu,
            jeszcze żeby mu goptowała a on będzie miły.

            A ja szukam nadzieji - niech mnie ktoś uderzy w głowe !!!!!!!
    • zuza145 Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 13:41
      to są tylko i wyłącznie motody uciszania wyrzutów sumienia.
      • phokara Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 15:32
        Zaraz podniosą się gromy... ale coś Wam napiszę, patrząc na to
        wszystko z DYSTANSU.

        Nie ma żadnej, 'dobrej' opcji, która by była w stanie przypasować
        zostawionej kobiecie. Jak się facet martwi i interesuje - podstęp.
        Jak się wynosi i znika na amen - kawał skurwiela.
        Cokolwiek zrobi - wszystko jest nie tak, najlepiej jakby się wziął i
        powiesił... choć pewnie wtedy wylazłby na tchórza, który sobie
        uciekł 'do nieba' kompletnie nieodpowiedzialnie.

        Każda historia jest indywidualna. Nawet w banalnych rozwodach nie
        zapadają zbiorowe wyroki.

        Nie wiem autorko wątku, czemu Twój małżonek się tak zachowuje.
        Bladego pojęcia nie mam. Ale bym była mocno ostrożna w uleganiu w
        tej chwili wszelkim skrajnym emocjom. Bo może się okazać, że
        jakiekolwiek dobre intencje z jego strony (no ja wiem, że brzmi
        bluźnierczo, ale do jasnej cholery, druga strona też ma swoje
        emocje) zostaną skutecznie przez taką podejrzliwość zdeptane na
        amen.
        A bywa i tak, że ex może naprawdę być naszym sensownym wsparciem -
        ja tak mam, natomiast czy on sobie tym zagłusza wyrzuty sumienia,
        czy cokolwiek innego to mnie kompletnie nie interesuje.



    • zipka Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 16:29
      bo jest po prostu odpowiedzialnym facetem... wolałabyś żeby robił problemy,
      przestał się odzywać czy robił ci na złość???
      tylko się nie łudź, że opiekuje się tobą bo chce wrócić. zacznij żyć swoim
      życiem i ciesz się, że twój były facet nie okazał się skończonym prostakiem,
      zawsze możecie zostać kumplami, macie przecież dziecko i pewnie kupę miłych
      wspomnień, nie musicie po rozwodzie być wrogami.
      • smuteczek_na_zawsze Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 17:00
        No jasne, zniszczył wszystko, jest łotrem i chce być miły.
        Jest skurwielem więc skąd zmiana przed rozwodem.
        Niech się wdzięczy do przyszłej swojej czy jak w moim przypadku do
        mamusi a nie do mnie.
        Każda sytuacja jest inna to fakt.
        A ja chę usłyszeć - kocha Cie, żałuje... a niech to, przede mną
        nasteny wieczór z nim. Wiecie co - szczerze - ja nie chcę już
        patrzeć na niego. Lżej by było.
        • smuteczek_na_zawsze Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 17:07
          I jeszcze jedno - życzę mu z całego serca wszystkiego co najgorsze.
          żeby płakał jak ja płakałam
          .......

          Bo taki co kochać nie umie
          Przegra choć wszystko rozumie
          Bóg Cię pokaże swą nieczułością
          Za to żeś gardził ludzką miłością
          • sylwiamich Re: Nie rozumiem mojego męża.... 25.02.08, 17:14
            I tu się z Tobą zgadzam smuteczku.Jak się kogos uczciwie zostawia to
            robi się to tak żeby ta osoba jaknajmniej cierpiała.W tym przypadku
            znaczy to jedynie,,,jak najkrócej.Czyli pięknie przeprasza.Daje
            zadośćuczynienie.Wynosi się definitywnie.I pilnuje każdego gestu
            który mógłby dać nadzieję.Niewiele osób na to stać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja