zdziwiona.2
25.02.08, 09:26
Nie rozumiem go, wyprowadza się, nabrał dużego tempa, stara się
załatwić sprawy urzędowe. Do tego z kimś się spotyka, szuka
mieszkania, nie kocha mnie. Wszystko robi sam, sprawy urzędowe
załatwia za moimi plecami, ale mnie nie oszukuje-przynajmniej w tym.
Narazie to co deklarował wypełnia. Nie rozumiem go, bo martwi się o
moje samopoczucie. Chce,żebym się niczym nie denerwowała, myślała o
sobie, gotuje obiady, opiekuje się najmłodszym dzieckiem, choć nigdy
wcześniej tego nie robił. Cieszy się moimi osiągnięciami na uczelni.
Mówi, że wszystko będzie dobrze. Ale co? Jak mam się nie denerwować,
w końcu popsuł mi życie, no a p.w. dzieciom. Czy to też jest
normalne zachowanie, takie przed rozwodem, bo się gubię. Po co o
mnie dba, przecież nic go nie obchodzę.