III rozprawa i tym razem jego świadkowie

16.03.08, 13:47
Trzymajcie jutro za mnie kciuki... Mam III rozprawę rozwodową...
Najciekawsze jest to, że mój mąż doskonale wie, że małżeństwo rozpadło się z
jego winy (zdrady itp.), a teraz przyjął taktykę, że mnie oskarży o rozpad
małżeństwa, bo jak twierdzi... przed ślubem byłam niezrównoważona psychicznie
(tylko co "przed ślubem" ma do rozpadu małżeństwa???), bo niby go biłam (no
cóż moje obdukcje lekarskie to zapewne zmyślona sprawa), acha i znęcałam się
nad nim psychicznie, dlatego nie wracał na noc do domu i miał "przyjaciółki"
na boku.

Ręce mi opadają za jakiego sk... wyszłam za mąż. W rozmowie ze mną przyznał,
że wie, że to jego wina że małzeństwo się rozpadło i on bardzo tego żałuje, bo
nadal bardzo mnie kocha, ale.... jak stwierdził, nie podda się i będzie
walczył do końca, i nawet jak przegra, będzie się odwoływał...

Powiedzcie, o co mu chodzi? Tak bardzo uraziłam jego męską dumę, chcąc rozwodu
z orzeczeniem o jego wyłącznej winie??
    • drugiezycie Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 16.03.08, 14:07
      Będę mocno trzymała. Nie pomogę Ci w zrozumieniu zachowania m, ale mogę Cię
      zapewnić, że nie jest jedynym, który obrał taką taktykę. I tylko oczy robią się
      coraz większe ze zdumienia, co tak zmienia ludzi?
      Tym bardziej jestem z Tobą.
    • zuza145 Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 16.03.08, 14:14
      A może chodzi o tzw: a właśnie że będzie tak jak ja chcę?
      I tu akurat nic do rzeczy nie ma kto winien.
      Widziałam akcję podobną.
      Wcześniejsze uzasadnienie postępowania- a właśnie że tak.I mniemam-
      dalej będzie mąż twój szanowny parł w obranym kierunku- że twoja
      wina- bo jest zdeterminowany aby sukces osiągnąć. I nie mieć
      nabrudzone w papierku rozwodowym.
      I tyle.
      To nie zastanawiajsię kobieto- o co chodzi?
      Tylko przygotuj- jakie pytania zadasz świadkom.
      Swoją drogą to przebił chyba mojego męża fantazję- podczas rozprawy
      śedzina po usłyszeniu rewelacji poinformowała- musi pan to udowodnić.
      Dowodów brak, świadków brak- bo nikt nie miał śmiałości stanąć i
      kłamać- i mój mąż biedak oświadcza- wszystko działo się za
      zamkniętym drzwiami.
      To był odlot dopiero.
      A moi świadkowie-kometarza mężowski- oni z nami nie miaszkali- a pic
      w tym- że opowiadali jakim fajnym był mężem a ja fają żoną .
      I tak źle i tak źle-nawet to że nie pozwalam deprecjonować naszego
      życia- też źle.
      I oczywiście- kochanka z pracy- to koleżanka tylko.
      No- fantazja ludzka bezkresna jest chyba.
      Analogiczną sytuację znam od strony zdradzonego męźa.
      Zboczeńca żona robiła z niego, o wykorzyustywanie dzieci oskarżała-
      a na pytanko sądu- czemu w takiej sytuacji na 4 dni w tygodniu daje
      mu najmłodszą córkę?
      Cisza była odpowiedzią.
      Więc- trzymam kciuki a ty może przemyśl- jakie pytania zadasz
      świadkom- jak zaczną ściemniać.
      • bozenadwa Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 16.03.08, 14:17
        Moze sie myle ,ztego co wiem jak rozwod bedzie z jego winy bedzie
        musial placic Ci alimenty.Moze to oto chodzi ?
        • zuza145 Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 16.03.08, 14:23
          owszem- jeśli będzie w niedostatku- zawsze może starać się o
          aliemnty dla siebie- w przypadku wyłącznej winy męża- bez
          ograniczenia czasoiwego.
          Ale myślicie że już ma facet ten etap?
          To jest całkiem dalekowzroczne planowanie.
    • z_mazur Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 16.03.08, 14:32
      Chodzi o zwykłą taktykę procesową.

      Ty chcesz orzeczenia jego wyłącznej winy, on nie chce żeby ona została orzeczona, więc musi doprowadzić do tego, żeby została orzeczona wina obustronna. On tylko świadomie i konsekwentnie dąży do tego na czym mu zależy.

      Z punktu widzenia taktyki procesowej jeśli chce osiągnąć orzeczenie obustronnej winy, to przecież nie może powiedzieć, tak rzeczywiście to jest moja wina, ale żona też się do tego przyczyniła, bo ustawiałby się od razu na straconej pozycji przyznając się do swojej winy.

      Pewnie gdybyś zrezygnowała z orzekania jego wyłącznej winy już dawno byłoby po sprawie.
      • inessa_22 Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 16.03.08, 14:41
        ale wiecie, co jest najśmieszniejsze? że on na pierwszej rozprawie powiedział,
        że on może przyjąć winę na siebie, ale po chwili zmienił zdanie, czym przyprawił
        skład sędziowski o wybuch śmiechu smile

        natomiast na drugą rozprawę powołałam jego "przyjaciółkę", która za składanie
        fałszywych zeznań, ma juz na swoim karku prokuratora... smile

        jak na razie jest 2:0 dla mnie, ale boję się, co on może teraz wymyśleć...
        naprawdę brak mi słów na tego człowieka... gdzie jego honor?
        powiedziałam mu niedawno, bądź facet z jajami i przyznaj się do winy, przecież
        wiemy i nasi znajomi też (oczywiście mieli okazję poznać jego "przyjaciółkę"),
        że wszystko rozpadło się z Twojej winy. On powiedział, że nie! że jeszcze
        wszyscy poznają prawdę o nas i cytuję "razem będziemy babrać się w tym gównie".

        nie chce jego żadnych alimentów, bo potrafię zakasać rękawy i zarabiać lepiej od
        niego, więc nie wiem, naprawdę nie wiem o co mu chodzi??

        ostatnio straszył mnie, że ma jakieś moje zdjęcie i że do tej pory dał się
        oszukiwać, a to ja kłamałam... nic nie mam sobie do zarzucenia, bo go nie
        zdradzałam, ale myślę, że on robi taka otoczkę, żebym się bała... i boję się, bo
        psychikę to mi całkowicie wypaczył...

        Ech....
        • bozenadwa Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 16.03.08, 14:50
          Nie daj sie zastraszyc.Moze to jest taka jego taktyka jak pisal z
          mazur .W kazdym razie nie dawaj mu satysfakcji ,ze udalo mu sie
          zastraszyc.Trzymam za CIebie kciuki i pozdrawiam serdecznie.
        • zuza145 Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 16.03.08, 15:22
          Kobietoi!!!!
          Czemu pytasz gdzie honor?
          Jaki honor?
          Jego????

          No wyraźnie widać- ma być obopólna wina- to jest ambicja- skoro kasę
          olewasz- chodzi o udowodnienie.
          A świadkowie?
          Będzie jak u mnie- udowadniam że był super- znaczy się atakuję- bo
          MAM INNE ZDANIE.
          Znasz tych jego świadków?
          To pomyśl- co mogą mówić i przygotujsię- jesli zależy ci na honorze
          i marzy ci się sprawiedliwośc dla zasady.
          mnie też się chce żeby było sprawiedliwie.
          Może naiwniaczka jestem- że woierzę w tę sprawiedliwość. Być może-
          ale tak mam.
          Moim zdaniem- broń się- bez atakowania.
          Słuchaj i jeśli masz siły i umiesz- wykazuj gdzie kłamie.
          Tylko wtedy wiadomo- facet stanie się jeszcze bardziej walczący- być
          może znowu sąd wybuchnie śmiechem.
          W takiej sytuacji logiki to brak tym walczącym- czasami- dają się
          zaślepić złości.
          I nie zastanawiaj się czemu, dlaczego, jak może- nie szukaj honoru.
          On to odbiera jako sprawę najwyższej wagi- nie przyzna się.
          Wiesz ile to wymaga odwagi- takie przyznanie i ile siły?
          Duuuuuużo. I czasami oznacza całkowite bankructwo tego jak żyje.
          to nie oczekuj że świadomie zechce zbankrutować.
          winna masz byc ty.
          Matko Kochana- cobym nie była pewna to bym nbapisała że o moim
          piszesz mężu.
          I pewnie nie ja jedyna mam podobne odczucie.
          To jest widać taki styl- po wydaniu się zdrady.
          • zuza145 Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 16.03.08, 15:24
            Hm- a że spytam- co ci zarzuca?
            Zupy przesalałaś, klopsy się rozpadały w sosie, czy leniwa byłaś?
            • inessa_22 Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 16.03.08, 20:45
              co mi mój małżonek zarzuca? mianowicie:
              - że przed ślubem byłam niestabilna psychicznie (wg niego niekontrolowane
              wybuchy płaczu),
              - że przed ślubem ogólnie rzecz biorąc byłam fe i be (to po jaką cholerę żenił
              się ze mną????)
              - że robiłam mu awantury kiedy nie wracał do domu na noc (to już po ślubie) - a
              zdarzało się po kilka dni nieobecności,
              - jak mu robiłam awantury to on nie chciał wracać do domu i spał u kolegów i
              koleżanek smile
              - że go biłam i znęcałam się nad nim psychicznie (tak na marginesie ja jestem
              drobna i mam 165 cm wzrostu, a on jest dużym facetem, 190 cm wzrostu)
              - jak stwierdził w swoim piśmie procesowym, to że ja jestem drobna i wyglądam na
              bardzo grzeczną dziewczynkę nie oznacza, że nie potrafię go pobić smile)))
              - że robiłam mu przy jego znajmoych awantury i on musiał się wstydzić za mnie smile
              - że udawałam, że jestem z nim w ciąży (robiłam przy nim testy ciążowe) i tym
              nakłaniałam go do powrotu do domu... poroniłam.... sad

              podsumowując... to wszystko jest totalną nieprawdą! po prostu mój małżonek nie
              ma nic na swoją obronę...

              bo zupa była za słona....

              • krolowazla Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 19.03.08, 09:54
                czytając co "zarzuca" ci mąż, mam wrażenie, że mamy jednego męża wink)
                Ja wniosłam o rozwód be zorzekania winy i tez mam jazdy z m. Trzymam kciuki.
                napisz jak po III sprawie.
                • zuza145 Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 19.03.08, 10:10
                  Tak- też mam wrażenie że jednego męża mamy.
                • drugiezycie Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 19.03.08, 15:29
                  dziewczyny to chyba jednak mój mąż smile
    • zuchatka Re: III rozprawa i tym razem jego świadkowie 23.03.08, 21:35
      faceci sa dziwni... ja kolejna sprawe mam dopiero w czerwcu... mimo
      ze to moj maz znalazl sobie inna kiedy bylam w ciazy i za nic nie
      chcial wyprowadzic sie od mamusi-mimo ze planowalismy samodzielne
      mieszkanie-to w sadzie stara sie udowodniz ze jestem zla i niedobra
      bo to ja nie chcialam z nim mieszkac...
      rece opadaja...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja