Do meritum: Rozwód..i co dalej

21.03.08, 05:44
No bo niby co z tym "co dalej"?
Kolejne Święta, króliczki, pisanki, bazie, okna umyte, gotowość pełna, wiosny
nie widać, śnieg sypie, ale to mało ważne. Niby jesteśmy gotowi.
Ale..
Pochwalcie się ci, co spędzą urocze święta po tym "i co dalej".
Powiedzcie wszem i wobec, że można sobie ułożyć życie po tej traumie rozwodowej..

Miłych Świąt, spokoju i uśmiechu... i dyngusa też uśmiechniętego..
    • jarkoni Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 06:01
      PS.
      A komu wyjątkowo te Święta się nie udały? (mają w zamyśle się nie udać?)

      Jarkoni napisał:

      > No bo niby co z tym "co dalej"?
      > Kolejne Święta, króliczki, pisanki, bazie, okna umyte, gotowość pełna, wiosny
      > nie widać, śnieg sypie, ale to mało ważne. Niby jesteśmy gotowi.
      > Ale..
      > Pochwalcie się ci, co spędzą urocze święta po tym "i co dalej".
      > Powiedzcie wszem i wobec, że można sobie ułożyć życie po tej traumie rozwodowej
      > ..
      >
      > Miłych Świąt, spokoju i uśmiechu... i dyngusa też uśmiechniętego..
      • drugiezycie Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 06:48
        A ja nie mogę coś o tych Świętach mysleć, najchętniej byłabym już po.
        Okna nie wymyte, zajączki nadal na dnie szuflady, bazie mi nie wyrosły, w
        lodówce tylko kilka jaj... 1 raz w życiu ogarnęła mnie taka niemoc i niechęć do
        Świąt.
        Muszę choć te jaja z dzieckiem pomalować...

        Nie mam się czym chwalić...
        • bolutiebolutie Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 07:40
          Doskonale Cie rozumiem, ja mam to samo. Totalna niechęć do
          wszystkich i do wszystkiego. Bałagan w domu, zajączków, baranków
          nawet nie wyjmuję, jajek święcić nie idę. Świętować tez nie
          zamierzam, bo niby co...? Dla mnie będa to Święta nie Wielkiej Nocy,
          ale Święta Wielkiej Rozpaczy. Mój M pewnie będzie ze swoja rodzina
          nad morzem, Mame wysłałam do Dziadków, chce po prostu być sama ze
          sobą. I za sukces uznam, jesli uda mi sie w siebie wcisnąć chociaz
          jajko na twardo, bo brak apetyty i kompletna apatia nadal trzymają :-
          (
          • otylka24 Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 08:16
            Nie wiem co dalej będzie ale nie czekam na te święta. Jestem sama z
            moim dzieckiem, mało co mnie cieszy. W święta będę niestety jeździła
            od ciotki do ciotki(z rodzicami) i zapewne odpowiadała na
            nieprzyjemne dla mnie pytania. Najlepiej byłoby zaszyć się w domu
            ale tego też się boję, że wpadnę znowu w jakiś totalny dół, że będę
            sama ryczeć i nic to przecież nie przyniesie. Jestem sama i
            strasznie samotna i boję się, że może być jeszcze samotniej. To już
            wolę być gdzieś, gdzie może coś się będzie działo, gdzie nie będę
            sama i może jakoś zleci. Mój m spędza święta ze swoją kochanką i
            młodszyn dzieckiem(chyba jego a drugie dziecko zabrał jej mąż i też
            spędzi bez niego)w swoim gniazdku bo ani jedna rodzina ich nie
            akceptuje ani druga więc co im pozostało. No ale mają chociaż siebie
            a ja nie mam nikogo. I tego najbardziej mi brak.

            Pozdrawiam wszystkich i życzę mimo wszystko weselszych świąt niż
            moje.
    • wmiedzyczasie Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 08:25
      To moje drugie święta wielkanocne bez męża.Na pewno jest łatwiej niż
      rok temu.Spokojniej, bez dołka i popłakiwania po kątach. Okna
      wymyte, mieszkanko wysprzątane, nawet gałązki i bazie w wazonie.
      Jutro zapachnie sernikiem. Ale mimo wszystko czegoś brakuje, takiej
      kropki nad "i". Mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej, bardziej
      swiątecznie.
      • zuza145 Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 09:28
        Moje też drugie, już łatwiej- ale i tak brak tej kropki na i.
        Swięta z gośćmi jak zwykle bywało- na sniadniu będą oraz na
        obiedzie, a w drugi dzień do teściowej z dziećmi.
        Mąż z kochanką- czyli z przyjaciółmi- bo tak się to nazywa
        oficjalnie.
        wiecie co?
        Smutek jest- ale trzeba mu wyjśc na przeciw- inaczej niestety sie
        nie daje. Jest to jedyna droga i trzeba tę myśl oswoić jak
        najszybciej.
        Im szybciej- tym lepiej - tak myśle i to dokładnie robię.
        z czasem wytrenowany usmiech coraz częściej staje się naturalny.
        Spokojnych i z powodami do naturalnego usmiechu- choć kilka rzy
        Świąt życzę.
      • mary171 Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 09:30
        Rok temu też Święta były dziwne, bo było swierzo jak się
        dowiedizałam o kochance. I dień osobno, II dzień razem. W tym roku
        pierwszy raz spędzę Święta już jako rozwódka. Napisałam sms do eksa,
        że mu chyba wybaczyłam to9 co zrobił. Bo tak się czuję. Nie chcę być
        zła na niego dłuzej. Fajnie nam się rozmawia. W sobotę ma wpaść do
        Młodego z prezentem świątecznym. Ja w Święta ze swoją rodziną będę,
        ale nie mam zamiaru się smucić smile)
        A co dalej... dalej jest po prostu życie. Normalne życie z
        wszystkimi jego urokami i wadami smile))
        • mini_me Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 11:00
          To ja w opozycji do tych co na świeżo z tym wszystkim i przed rozwodem (czyli
          tak jak ja) napiszę że jestem naprawdę szczęśliwa i wesoła!
          w nosie mam co mówi/myśli rodzina!
          w nosie mam co robi mój m i z kim! najważniejsze że ja z dzieckiem a on sobie
          zdjęcie może tylko postawić!
          jestem zadowolona z tego co mam zycie się kręci daje sobie rade odzyskuje
          wolność uśmiech (i serce coraz mniej boli smile)
          jedyny minus to to że w pracy siedzę dziś do 18 - gdzie tu sprawiedliwość big_grin
    • pieg00ska Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 11:32
      To ja napiszę coś optymistycznego smile
      Okna umyta, ciasta się pieką, dom pełen gości. Nawet pasztet
      prawdziwy zrobię smile Jutro malowanie jajek, wszyscy razem idziemy ze
      święconką, potem śniadanie wielkanocne. a co, niech w końcu wszystko
      zacznie mieć ręce i nogi. Święta to Święta. To czas dla mnie, dla
      moich dzieci , dla rodziny.

      Kropka nad "i" jeszcze się znajdzie.

      I tylko szkoda, że pogoda taka beznadziejna. Byle do wiosny smile

      Życzę Wam radości, spokoju, optymizmu i pogody ducha. Sobie zresztą
      też życzę tego samego.
      Pozdrwiam
      • bolutiebolutie Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 11:40
        >Święta to Święta. To czas dla mnie, dla moich dzieci , dla rodziny.

        Niektórzy już nie mają rodziny... sad
        • mini_me Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 12:05
          Jak to nie masz rodziny???
          Ja na szczęście mam:
          poza młodym, rodziców, jedna babcię, kilka ciotek i wujków pełno kuzynek
          (kuzynów brak) i różnej maści dzieciaków się po rodzinie też pęta!
          co prawda nie spędzam z nimi świąt ale rodzinę mam!!!!
          • bolutiebolutie Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 12:16
            No nie każdy ma, niestety... Mój ojciec nie żyje, jestem jedynaczką, Mamę
            wysłałam na Święta do Dziadków, bo nie chciałam, żeby była świadkiem mojej
            rozpaczy i litowała się nad moim marnym żywotem. Owszem, mam kuzynki, ale po
            pierwsze na drugim końcu Polski, a po drugie spędzają Święta ze swoimi
            Teściami i nowymi rodzinami... Byłabym jak piąte koło u wozu. Wolę więc zostać
            sama i popisać np. na forum z tymi, którzy też sa sami, samotni... jak ja...
            Sama w wielkim mieście...
            • mini_me bolutie 21.03.08, 13:47
              Widzisz ja tez nie mam rodziny takiej o jakiej Ty mówisz i niestety żyję w
              świadomości że w 50% dołozyłam się do rozpadu rodziny mojego dziecka!
              też mieszkam daleko od tzw dalszej rodziny! jedynaczką nie jestem ale moja
              jedyna siostra jest dużo ode mnie młodsza więc bez rodziny itd jednym słowem
              święta w bardzo wąskim gronie smile
              natomiast mam to szczęście że rodzice się nademna nie lituja (bo wiedzą że mi to
              nie potrzebne) a także mi nie współczuja tylko współ-czują razem ze mną dzięki
              czemu jest mi łatwiej w jakis sposób, ale fakt też jest taki że to wszystko
              zależy do charakteru a ja ponoć nie dość że zołza to i twardziel jestem smile)))
              pozdrawiam
              też samotna, ale cięzko mi napisać że nasz miasto aż takie wielkie smile))
              jakbys miała ochotę na spacer świąteczny albo jakieś pogadanki przy kawce to daj
              znać smile))
        • pieg00ska Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 12:09
          Witaj
          ja tez nie mam juz takiej rodziny, jaką mialam jeszcze pół roku
          temu... Na szczęście mam dzieci, rodziców, brata i jego rodzinę. W
          takim gronie spędzimy święta.
          Trzymaj się cieplutko
    • crazyrabbit Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 12:30
      Tegoroczne święta spędzę... na nartach w Czechach z moim M. smile
      Moja córka będzie ze swoim ojcem u nexi (mają niezły kontakt co mnie
      cieszy), a moja rodzinka znowu się na mnie za coś tam obraziła.
      Postanowiłam w końcu myśleć o swoim ego , a nie o innych i zamiast
      spędzić dwa dni na oglądaniu cierpiętniczych min i wysłuchiwaniu
      krytycznych komentarzy na swój temat , wyjeżdżam. Ha!

      Wesołych Świąt Wam życzę Kochani!

      P.S. Czy jest jakieś forum dla dzieci toksycznych rodziców? Dacie
      linka?

      Królik - Doktor Samo Zło (buchachacha)
      • akacjax Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 12:44
        A ja mimo wszystko życzę Wam Wesołych Świąt.
        W momencie najtrudniejszych chwil okołorozstaniowych spędzałam święta z rodziną, mieszkającą godzinę jazdy ode mnie. Od czasu wyprowadzki m. zdecydowanie uwielbiam święta u siebie. To już piąte święta(wliczając BN), a my tylko raz byliśmy u rodziny. Tu nam jest dobrze, po "naszemu", a to dobre warunki do świętowania i odpoczynku.

        Nie muszę słuchać toksycznych rodziców, póki wiem, że nie potrzebują mojej pomocy-pozwalam sobie na luksus zostania w domu.(Dla zainteresowanych dodam, że nie jestem jedynaczką i rodzeństwo zapewni rodzicom tzw. atmosferę rodzinną w święta-czyt.świateczne zamieszaniewink).

        p.s. Crazyrabbit-jest gdzieś forum dla dzieci toksycznych rodziców-ale po co Ci to.
        • crazyrabbit Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 12:53
          akacjax napisała:
          >
          > p.s. Crazyrabbit-jest gdzieś forum dla dzieci toksycznych rodziców-
          ale po co Ci
          > to.

          Potrzebne... czasem uszka i ogonek opadają mi do samej ziemi kiedy
          moja mamusia wycina następny "numerek"... A odbiega to od tematu
          tego forum wink
          • akacjax Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 13:15
            Mówisz-masz:
            toksycznirodzice.nzn.pl/forum/index.php
            • crazyrabbit Dzięki :) 21.03.08, 13:32

          • sadaga Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 13:32
            to moje drugie święta które spędzę z synkiem i rodzinką. Bez exa. I
            bardzo mi z tym dobrze. I zgadzam się z crazzyrabit a nawet
            przypisuję sobie jej slowa - postanawiam i ja myśleć w końcu o swoim
            ego. I od dziś g. komu do tego....
            Dostalam od exa "wspaniały" prezent na święta. Pełną jadu i kłamstw
            odpowiedź na pozew (alimenty). przetrawiam ją. I wiem już ze on chce
            głupiej, wyniszczającej wojny, na ktorej chyba najbardziej ucierpi
            synek. nie wiem po co mu to - ale nie mam zamiaru płakać z tego
            powodu. już nie. choć przyjemne to na pewno nie jest.

            spokojnych świąt życzę.
            • siluetta Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 14:09
              zostaję sama, synek tym razem idzie do taty. Okna olałam, dziś
              jedynie zmobilizowałam się do zdjęcia gwiazdek bożonarodzeniowych.
              Mały nakleił kwiatuszki i kaczki. Dwa jaja pomalowane, dwa zbitewink
              Pocieszam się, że to tylko dwa dni, dam radęsmile
              • bolutiebolutie Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 15:31
                Witaj w Klubie samotnych Serc smile To nawet nie 2 dni, tylko zwykły
                weekend i 1 dzień smile Damy radę!
              • koralik4o Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 20:38
                Pewnie że dasz radę! Słonko zaświeci i będzie radośniej smile
                Co do gwiazdek jesteś i tak do przodu. U mnie wiszą i niech wiszą dalej... w
                końcu mogą symbolizować gwiazdozbiór, a nie? wink

                Ciepła w sercu życzę i uśmiechu na twarzy.
                • siluetta Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 20:51
                  smile dziękuję dziewczynysmile
    • panda_zielona Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 14:32
      Chwalę się:Święta uroczo rozpocznę rezurekcją,potem śniadanko
      rodzinne z Plusem i błogie lenistwo.

      Rozumiem,że Twoje Święta OZ też będą urocze po tym "i co dalej"

      Biegnie królik po polanie,na świąteczne mknie śniadanie ze
      święconką,z pisankami i szczerymi życzeniami Wesołego Alleluja dla
      wszystkich forumowiczów.Życie jest piękne- warto w to wierzyć.
      • prawie.jak Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 18:22
        Pamiętam swoją Wielkanoc sprzed 4 lat. Kilka dni wcześniej wyszłam
        ze szpitala, prozaicznie, zbyt słona zupa okazała się dla mnie
        tragiczna w skutkach. Chociaż jeszcze przed rozwodem, nie chciałam
        spędzać tych świąt z mężem i jego rodziną, miałam ochotę schować się
        przed resztą świata i przesiedzieć te dni przy grobie swojej mamy.
        Ojciec, jak zwykle, wyjechał do rodziny swojej żony. Dosłownie siłą,
        przygarnęła nas, prawie obca mi osoba, mama mojego szwagra.
        Powiedziała, że rodzina czy nie, sami siedzieć w święta nie
        będziemy. W tym roku to ona jest na życiowym zakręcie i będzie
        gościć w u nas. A ja nie mam zamiaru przejmować się, że nie jesteśmy
        rodziną w tradycyjnym składzie tylko cieszyć się, że to ja w tym
        roku kogoś przygarnę smile))
        • bolutiebolutie Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 18:39
          Masz wielkie serce smile
          • prawie.jak Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 20:15
            E tam, chcę tylko oddać trochę pozytywnej energii którą kiedyś ja
            dostałam smile))
    • jp66-2 Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 18:41
      Pierwsze święta "po", nie pierwsze osobno. Od jutra od godziny 15 powinienem
      mieć córkę u siebie, wiem, że tak sie nie stanie- z tego powodu smutek. Swięta
      spędzimy z synem u moich rodziców, w poniedziałek dojedzie moja Ania z synem.
      okna? - nie myję, serników nie piekę,więc te święta to tak jakby weekend. Zaraz
      po swiętach rusza budowa domu - i to teraz zaprząta mi głowę. Firma obiecuje, że
      Boze Narodzenie spedzę już w nowym domu smile
      Życzę Wam wszystkim zdrowych, pogodnych , cieplutkich świąt. To świeta
      odrodzenia, zmartwychwstania, myślę , że również my zmartwychwstaniemy do nowego
      życia AMEN smile
      • biedroneczka33 Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 20:40
        Za oknami śnieżek śnieży… Cóż to, spójrz, zajączek bieży! Komu Święta się zmyliły? To Wielkanoc w środku zimy? Zmartwychwstały z Grobu wstanie, A tu śnieg na powitanie. Wiosna drzewa przystroiła, Białym puchem wykleiła. Cóż, tak Święta te spędzimy: Alleluja w czasie zimy. Ale radość w nas wiosenna, W sercach brzmi nam wciąż „Hosanna” Chcę Wam życzyć moc Radości, I Pokoju i Miłości. Na „ dyngusa” ciepłej wody Świętowania aż do środy.
        • lapina Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 21.03.08, 21:03
          Kolorowych, pogodnych, radosnych, cieplutkich, pełnych miłości i życzliwości
          Świąt Wielkanocnych
          oraz
          odpoczynku od codzienności w otoczeniu licznych pisanek, kurczaków, baranków,
          zajączków oraz ogrzewających promieni słonecznych!
          Buziaki świąteczne dla wszystkich smile
    • marie.walewska Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 22.03.08, 00:03
      Pierwsze Swieta po. Nie pierwsze bez ex. Troche tym razem cicho i
      spokojnie, bo moja mama czeka na operacje.
      Ale - mazurki upieczone, czekaja na rodzynki i migdaly, schab sie
      marynuje, a jajka ugotowane jutro nabiora kolorkow, jak przyjdzie
      moje rodzenstwo.
      Okien w tym roku nie myje, po pierwsze mi sie nie chce, a po drugie
      nie zamierzam sobie lap odmrozic tongue_out
      Dobre Swieta. Moge sie skupic na tym czym one sa, a nie na
      przezywaniu wlasnych problemow. Te Swieta daja nadzieje, pozwalaja
      spojrzec na swoje zycie z wlasciwej perspektywy. Rozjasnic swiat
      ogniem o polnocy w czasie rezurekcji.
      I wszystkim tym, ktorzy cierpia zycze by jak najszybciej zobaczyli,
      to co jest po drugiej stronie smutku.
    • kajda28 Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 22.03.08, 10:04
      Święta... mało przeżywałam rozwód, samotność, po prostu to przyjełam. To będą
      (mam nadzieję) pierwsze święta na które eks weźmie dzieci, do tej pory wszystkie
      przepił. ja już drugi rok sobie obiecuje odpocząć, nic nie robić, spokój cisza,
      może w końcu się uda, przez te parę godzin. Okna nie umyte- pogoda brzydka,
      dzieci na antybiotyku- nie było jak. nic nie piekę, nic nie gotuje- od mamy wezmę wink
      Śniadanie Wielkanocne nie będzie takie jak zwykłe, bo siora wymyśliła że nie
      przyjdzie sad.
      Wszystkim życzę spokojnych Świąt smile)))
      • sylwiamich Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 22.03.08, 10:18
        To możemy sobie podać rękę.Po raz pierwszy nie piekę ciast, nie
        robię klusek do rosołu.Nawet nie mam ajerkoniaczku.Wszyscy jesteśmy
        chorzy.Ale i tak będzie fajnie.
        • sadaga Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 22.03.08, 13:22
          zdrówka Sylwia. Dla Was wszystkich smile
    • bolutiebolutie Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 22.03.08, 13:42
      Serdeczne zyczenia świateczne dla wszystkich. Dla tych którzy są
      dopiero na początku tej trudnej rozstaniowo-rozwodowej drogi - jak
      najmniej smutków i wylanych łez, siły, spokoju ducha i umysłu,
      wyciszenia... Dla tych, którzy maja to juz za sobą - wytrwałości w
      dążeniu do obranej drogi "uzdrowienia" swojego życia, usmiechu i
      pogody ducha. Dla tych, którzy przez to przebrneli i maja nowe
      rodziny - aby wykorzystali druga szansę, cieszyli sie nowym
      szczęściem i miłością. I ogólnie dla wszystkich - zdrówka, usmiechu,
      pogody ducha.
    • aron95 Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 22.03.08, 22:31
      Więc tradycji stało się zadość . Święcenie w górach , spacer przy ładnej
      pogodzie , tak cieplutko było że nawet na lody sie skusiliśmy.
      Jak ktoś zawita do Wisły to cukiernię " U Janeczki " polecam .
      Młody ma dziś wyjątkowy humor , brzuchy ze smiechu bolą .
      I tej wesołości wszystkim życzę .
    • menab Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 22.03.08, 23:03
      Jasne, że można i co więcej może być ono lepszesmile
      Zdrowych i spokojnych Świąt życzęsmile
      • samosia75 Dawno mnie tu nie było :) 23.03.08, 00:06
        To moje kolejne święta po rozwodzie. Byłego męża widziałam ostatnio
        5 lat temu. Kiedyś często bywałam na tym forum, teraz widzę tu same
        nowe twarze.
        "I co dalej" u mnie? Za tydzień wychodzę powtórnie za mąż, w
        brzuchu fikołki śmiga mój drugi synek..kilka lat temu nie
        przypuszczałam, że tak potoczy się moje życie. Jak będzie? Czas
        pokaże.
        Na dzień dzisiejszy jestem szczęsliwa, w domu spokój, pokój i
        normalność - tak jak powinnno być w prawdziwej rodzinie. Relacje 5-
        letniego synka z przyszłym M układają się tak, że miło popatrzeć.
        Mam nadzieje, że w końcu zawinęłam do spokojnej zatoki, czego
        wszystkim tym, którzy jeszcze na pełnym morzu-życzęsmile
        • bolutiebolutie Re: Dawno mnie tu nie było :) 23.03.08, 11:12
          To moje pierwsze święta bez M, bez rodziny, chciałam być po prostu
          sama...

          Gratuluję szczęścia, ślubu i maleństwa - bardzo sie cieszę i mam
          nadzieje, że może kiedys i ja tez zaznam spokoju duszy, miłości i
          chociaż odrobinki szczęścia smile
    • sbelatka Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 23.03.08, 12:18
      No, moje świeta nie sa "urocze". Siedze sobie sama - ale wyraźnie
      nie czuje sie SAMOTNA.
      I jakos zuelnie mi nie przeszkadza to, ze gdzies tam sa sobie ludzie
      pławiacy sie w radosnych promieniach szczęscia.
      moim udzialem dzisiaj jest spokoj i poczuie, ze mnie ta cala trauma
      rozwodowa JUZ nie pzreszkadza czuc sie dobrze - na co dzien... Sama
      ze soba... sama ze swoimi mlodymi...
      Ktore notabene przepędzaja dzisiaj czas z rodziną exa - i dobrze, ze
      sie tam dobrze czuja..
      I patrze z pzryjemnościa na bukiety żonkili i żółtych tulipanów ..i
      czuje ich delkatny zapach...I ciesze sie, ze jest tyle rzeczy,
      ktorymi moge sie cieszyc.
      Czego wam wszystkim dzisiaj życzę
      • bolutiebolutie Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 23.03.08, 12:35
        Ja też siedze sama, jakoś nie miałam nastroju na wyjazdy do rodziny
        i udawania, że nic sie nie dzieje, że nie jestem przygnębiona,
        smutna i zrozpaczona. Wolałam zostać w domu, wyciszyć sie, pomyslec,
        poczytac, zadbać o siebie, poświęcić samej sobie czas, pochlipać w
        poduszke od czasu do czasu... Mój M jest u swojej rodziny i pewnie
        przekazuje im "radosna" nowine, że sie rozwodzimy. Nie wiem czy
        miesza mnie z błotem czy nie - nawet jesli, to i tak nikt mu nie
        uwierzy, bo każdy widział, jak dbałam o dom, o niego, o nas... Musi
        więc wymysleć cos innego. Jego pierwsza żona była "niezrównoważona",
        ciekawe jak mnie "sprzeda"...?
        • koralik4o Re: Do meritum: Rozwód..i co dalej 23.03.08, 13:42
          ...i ja siedzę sama i ryczę w kąciku...

          Pomaga bardzo to forum i Wasza obecność ...że może jednak nie sama...?

          Święta są chyba najokropniejszym czasem, gdzie powinny królować uczucia, przyjaźń i odczucie bycia potrzebnym komuś. Myślałam że moje córki, jak zwykle pojadą do rodziny m, że jak zwykle zostanę sama od kilku lat... ale zostały w domu, a ja do świąt wogóle nieprzygotowana. Totalny gigant dół. Przecież po pięcioletniej separacji, już nie powinno nic boleć.. jednak boli cholernie.

          NIE NAWIDZE ŚWIĄT!!! i tego czasu szczególnie rodzinnego!

          Żeby było ciekawiej, dzisiejszy dzień wybuchł toksycznymi emocjami. Rozumiem, każdej z nas jest b. cięzko...ale..w taki czas, powinno się pochamować negatywne emocje, Jednak one górują. Córcie zrobiły sobie obiadek same dla siebie. Jasna cholera!, czy ja tego ich uczyłam?! Dalej twierdzę że moje lata przeznaczone na wychowanie, to strata czasu......... a tak się starałam.....

          ech, życie...kocham cię ponad życie...... uncertain sad
          więc topię żal i smutek w %, jedynie one są lekarstwem na zapomnienie tego co boli..../
    • crazyrabbit ... i po świętach... 25.03.08, 08:51
      Były to jedne z najpiękniejszych świąt w moim życiu smile

      Mnóstwo śniegu , bajkowa sceneria , przepiękne widoki , szusowanie
      na nartach (moje nowe hobby , załapałam jakos wyjatkowo szybko) do
      późnego popołudnia , świąteczne śniadanie we dwoje...
      Trochę tylko myliły mi się pory roku i jadąc na orczyku nuciłam "I'm
      dreaming of a white Christmas..." , ale na pewno ich nie zapomnę smile

      I tak poświątecznie chciałam Wam życzyć wesołego big_grinDDDDDDDD
Inne wątki na temat:
Pełna wersja