Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M.

23.03.08, 10:44
Moja decyzja o rozwodzie zdziwiła moją rodzinę.Zapadła dopiero
tydzień temu i dopóki wyprowadzka m. z domu była odległa -dopóty nie
traktowali mnie i mojej decyzji poważnie.
Nawet mówili,że "popierają".
Od właściwie wczoraj, kiedy zburzyłam, Ich pożądek życia rodzinnego
jest koszmarnie. Mama przychodzi i namawia do pogodzenia,ojciec nie
mówi, ale wiem że to on wysyła matkę.
Zapomnieli wszystko co mnie spotkało przez te lata.Nagła amnezja.
Nagle On zrobił się dobry,miły i uprzejmy.
Nagle nie pił,nagle nie imprezował na ogragło.Nagle też jest super
ojcem.
Boże czemu Oni mi to robią???
Jest mi ciężko,a tu zamiast wsparcia mam Ich przeciw sobie.
M. ma się wyprowadzić po świętach.
Kiedy ten horror sie skończy-nie wiem.
    • bolutiebolutie Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 23.03.08, 11:22
      Ewa, to jest TWOJE zycie, nie Twoich Rodziców i musisz je sama
      przezyć zgodnie z tym co czujesz, bo masz je tylko jedno. Skoro
      uznałas, że masz dość alkoholu (a pewnie co za tym idzie kłótni,
      wrzasków i nicnierobienia - znam to z autopsji) - to nie sugeruj sie
      tym co mówi Twoja Mama. Rodzice pewnie mysla, że rozwód to koniec
      świata, a jesli jeszcze do tego sa katolikami - to pewnie uznaja to
      za grzech, bo miejsce zony jest przy mężu - to usłyszałam od jednego
      z członków mojej rodziny - że mam sie mężowi karnie poddać i błagac,
      żeby ze mna został (!!!). Owszem, rozwód to jest życiowa porażka,
      ale trzeba zadbać o własne życie, o siebie i swoje szczęście. Ja też
      jestem dopiero na poczatku tej drogi, boje sie co będzie dalej,
      właściwie przeraża mnie to, ale... nic na siłe... Jesli będziesz
      potrzebowała, aby ktos Cie wysłuchał, czy wsparcia, czy dodania
      otuchy - zawsze znajdziesz je tutaj na tym forum, gdzie sa naprawde
      wspaniałe osoby, które beda potrafiły Cie zrozumieć jak nikt inny...
      • ewa-751 Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 23.03.08, 11:29
        bolutiebolutie
        Dziękuję ci bardzo.
        Jestem dziś zdołowana,m.tak manipuluje ludzmi,że to On poszedł na
        śniadanie do nich nie ja.
        Jest mi przykro i wtedy czytam,że takie etapy wszyscy przechodzili.
        Jacy oni sa naiwni w swojej wierze w jego zapewnienia,"że On się
        zmieni".
        czuję się podle.
        • bolutiebolutie Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 23.03.08, 12:01
          Przepraszam, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam - Twój M poszedł na
          wielkanocne sniadanie do Twoich Rodziców? A gdzie Ty jestes w takim
          razie?
        • sbelatka Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 23.03.08, 12:02
          Ewa, pytasz czemu Twoi rodzice? Bo sie martwią.. że będziesz
          rozwódka, ze bedziesz miec probelmy finansowe, ze będa musieli
          świecic oczami pzred dalsza rodzina i znajomymi i takie tam..
          To ich oczywiscie nie usprawiedliwia.. I w zasadzie dlaczego to MY
          mamy sie zastanawiac jak oni sie czuja a oni olewaja nsze uczucia???
          moja mama zafundowala mi jakis koszmar, ktory trwal wiele miesiecy.
          Dopiero teraz, po tym jak podjęłam decyzje, ze jeżeli mnie nie
          zostawi w spokoju, nie pzrestanie krytykowac i dolowac to po prostu
          zerwe z nia kontakty wszelkie - i jej to powiedzialam - chyba cos
          dotarlo i dala mi spokoj.
          Zreszta możliwe, ze sie sama troche uspokoila - bo zobaczyla, ze
          sobie radze po prostu. Ze z tego powdu, ze zostalam rozwodka nic sie
          nie stalo. Nikt sie do mnie nie pzrestal odzywac, nikt mnie nie
          obrzuca jajami i w ogole...jest tak jak bylo tylko inaczej smile
          Ale rozumiem co przezywasz bo zamiast mnie podtrzymywac na duchu i
          ciele - byla osłabiana, atakowana i krytykowana pzrez osobe, ktora -
          i nie mam co do tego najmniejszych watpliwosci - kocha mnie
          najbardziej na świecie. I naprawde chce dla mnie dobrze..

          A tyak na marginesie - uważam, ze jego obecnosc na śniadaniu
          wielkanocnym zamiast Twojej.. to lekka przesada... I nie wiem kto
          mam mniej klasy - twoi rodzice czy twoj pzryszly ex...

          acha.... to wszystko mija... choc wydaje sie, ze nie minie..
          powodzenia...
          • ewa-751 Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 23.03.08, 12:11
            Ja poprostu nie chciałam z Nim siedzieć przy wspólnym stole i jak to
            ujęła moja mama-"podzielić sie jajeczkiem".
            Teraz On poszedł z córką do koscioła a ja czekam na siostrę i
            zmierzę się z atakiem rodziny już z nią.
            On dzięki bogu wychodzi z domu.
            Wiem,że Oni się troszczą i martwią. ale w dziwny i nie zrozumiały
            dla mnie sposób.Mama mówi-"on taki biedny"-a ja???
            • sylwiamich Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 23.03.08, 12:17
              Potrafiłabyś to samo powiedzieć rodzicom?Tak spokojnie...
              • ewa-751 Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 23.03.08, 12:30
                Wczoraj o 21 z nią rozmawiałam.
                Co innego deklaruje,a co innego realizuje.
                • sylwiamich Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 23.03.08, 15:03
                  Chce dla Ciebie jak najlepiej.Tyle że nie wie ci to dla Ciebie
                  znaczy.Dla matek zawsze będziemy dziećmi.Przeczekaj.
                  • ewa-751 Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 23.03.08, 19:09
                    Nie było jednak tak źle.On poszedł do swoich-co go wesprą.Ja z
                    siostrą spędziłam bardzo sympatyczny dzień w towarzystwie
                    dziadków.Było jak za dawnych czasówsmile
    • artemisia_gentileschi Przejdzie im. 24.03.08, 07:50
      Przerabialam dokladnie to samo ze swoimi przez dlugi czas od
      podjecia decyzji o rozwodzie do momentu kiedy wreszcie go dostalamsmile
      Malo tego, matka wyciela mi taki numer: miala byc swiadkiem na
      sprawie i w doslownie w ostatniej chwili stwierdzila ze nie
      przyjdzie, musielismy na gwalt sciagac mojego bratasmile)) Teraz juz po
      ptokach, klamka zapadla, wyrok sie uprawomocnil, nie wiem czy
      pogodzili sie z sytuacja, ale ja mam spokoj. Poniekad rozumiem ich
      obawy - raz ze sa przeciwni rozwodom ze wzgledow religijnych, po
      drugie boja sie o przyszlosc wnukow. Musisz sie jakos uzbroic w
      cierpliwosc i przetrwac ten okres, nic lepszego nie moge doradzicsmile
      Pozdrawiam
      • sadaga Re: Przejdzie im. 24.03.08, 13:02
        szczerze współczuję. bo wsparcie rodzicow daje siłę. moi są za mną.
        i ze mną. widzieli jak cierpiałam i wiedzą ze moje malzenstwo już
        nie istnieje.
        rozmawiaj ze swoimi rodzicami. pewnie bronią sie przed tym co
        ostateczne. boją o Ciebie, o Twoją przyszłosć. wiele ludzi podchodzi
        do zycia na zasadzie chowania strusiowej głowy w piach- jak nie
        widzę to nie ma. no i dochodzi do tego przekonanie ze lepiej nie
        zmieniać, przeciez w sumie to....i inne takie.
        jak gdzies ktos tu napisal (Sylwia chyba Ty smile mamy w głowach pełno
        idiotycznych haseł smile trzymaj sie.
        • ewa-751 Dziękuję 24.03.08, 15:55
          Tata mnie dziś dobił.Zaczął mi "uświadamiać"ileż to trudności przede
          mną.
          A słowa-"eee tam i tak sie pogodzicie".-doprowadzają mnie do szału.!
          Ja mu na to-"tak jasne tato i on mnie w końcu zabije".
          Może dramaturgia za wielka,ale zrozumiał.
          Powiedział później do mojej siostry-oj tam żartowałem.

          A tak na marginesie-waliza spakowana.We środę Ten dzień!
          Trzymajcie kciuki,by nie było Wielkiej Awantury.
          Wczoraj miałam nocną,bo przyszedł pijany!
          Pozdrawiam
          • bolutiebolutie Re: Dziękuję 24.03.08, 16:02
            Jezu, dziewczyno, i Ty jeszcze nie wymieniłas zamków??!!
            • ewa-751 Re: Dziękuję 24.03.08, 16:09
              bolutiebolutie
              Kochana nie, bo on ze mna i córeczką mieszka.
              I dzięki Bogu,ze Ona śpi za ścianą,bo przynajmniej się jakoś
              opanowuje.
              Klucze zabiorę we środę.
              Ale boje się co będzie...
              • bolutiebolutie Re: Dziękuję 24.03.08, 18:12
                kajda ma rację - awanturuje się - dzwonisz na policje, że mąż
                pijany, agresywny i zagraża Tobie i małemu dziecku. A może w ta
                środe ktoś powinien być z Toba w domu - brat, przyjaciółka...?
                • ewa-751 Re: Dziękuję 24.03.08, 18:17
                  Są rodzice bardzo blisko.No chyba w takiej sytuacji już do nich
                  dotrze?
                  Dziękuję ci bardzo za troskęsmile
                  • bolutiebolutie Re: Dziękuję 24.03.08, 18:24
                    od czego ma sie przyjaciół wink Czasem obca osoba duzo lepiej Cie
                    zrozumie i duzo bardziej pomoże niz rodzice, rodzeństwo czy
                    przyjaciółka... Trzymaj się
          • kajda28 Re: Dziękuję 24.03.08, 16:04
            > Wczoraj miałam nocną,bo przyszedł pijany!

            dlaczego nie zadzwoniłaś na policję?
            czy może zadzwoniłaś? jak nie to powinnaś to była zrobić!!!
    • rybak Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 24.03.08, 18:00
      Mój ojciec, sam rozwodnik dwukrotny (w sumie trójka dzieci z
      rozbitych małżeństw ? najpierw on (w pierwszym związku, z którego ja
      pochodzęsmile)rozrywkowy był dosyć, a potem jego druga żona latała na
      bokismile)), na stare lata doznał objawienia. I gdy mu zakomunikowałem,
      że muszę się rozwieść, bo inaczej zdechnę, najpierw przez bity
      miesiąc odwodził mnie od tego, nie zwracając uwagi na moje
      argumenty, a potem zaczął wyciągać mnie na słówka i następnie
      kablować mojej ex, co myślę o jej kolejnych wyskokach, typu fałszywe
      oskarżenia. W końcu się połapałem. No i nie mam juź oficjalnie
      tatusiasad
      A moja Mama - cóż - kiedy poprosiłem ją o świadkowanie (w sumie tych
      świadków miałem czterech (na 16 świadków ex - ale tej historii
      powtarzać tu nie będę)- powiedziała tylko, żebym jej do tego nie
      mieszał, bo ona zawsze mówiła (tylko ja nie sluchałemsmile, a więc
      teraz chce mieć święty spokój.
      Więc ma.
      Naszym staruszkom odbija zawsze, kiedy ich najbardziej potrzebujemy.
      Nie wiedziałaś o tym?smile
      Nie jesteś z tym samasmile))
      To normalka
      • ewa-751 Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 26.03.08, 14:47
        Właśnie się wyprowadził.
        Czuję się fatalnie.
        Razem obiadek i przyjechał po niego brat.
        Łzawe i dramatyczne pożegnanie z córcią,musiałam interweniować bo
        dziecko małe i nie kuma.
        I cały we łzach wyszedł....
        I zostałam sama,jak to rzekł-na własne życzenie.
        Jest mi źle.
        Dziś dostałam dobrą pracęsmile
        • mini_me Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 26.03.08, 14:57
          ewa-751 napisała:

          > Jest mi źle.
          > Dziś dostałam dobrą pracęsmile

          No i proszę moja teoria że koniec miłości - czas na awans u Ciebie też się
          sprawdziła smile))
          trzymaj się! będzie dobrze smile
          • ewa-751 Re: Zachowanie mojej rodziny w stosunku do M. 27.03.08, 07:36
            I minęła noc.
            I jest mi pusto,ale nie jest źle.
            Chciałabym wymazać te lata gumką,ale nie mam takiej uniwersalnejsad
            Chciałabym żeby już nic a nic nie bolało.
            Jakoś narazie boli.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja