sznorufka
27.03.08, 10:55
Witam
Może ktoś pamięta mój pokręcony wątek sprzed roku:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=59899058&a=59899058
z kilkoma osobami pisywałam sobie wtedy poza forum.
Potem kontakt się urwał i nie wiem co u nich słychać, a ja pękam ze
szczęścia i chciałam się pochwalić, że nam się jednak udało!
To był rok ciężkiej harówy, ale opłacało się.
Dziś już wiem, że tak miało być i paradoksalnie tylko dzięki temu,
że sprawy zaszły aż tak daleko staliśmy się zupełnie innymi ludźmi a
nasze małżeństwo rozkwita z każym dniem.
Ten euforyczny stan bazuje dziś jednak na pełnej świadomości
popełnianych błędów i czujności, którą zachowuję, żeby nie tylko ich
nie popełniać ale i dawać z siebie więcej i więcej - to jednak wcale
nie jest nieprzyjemne, zwyczajnie dojrzałam, a to już był najwyższy
czas...
to tak ku pokrzepieniu, czasem się udaje a do tego dziś wydaje mi
się to tak banalnie proste :o]
pozdrawiam