ehh rozwód z mojej winy???

27.03.08, 17:26
jestem mężatka od jakis 16 lat
wyszlam za maz majac 18 lat
zycie mnie nie oszczedzalo...wredna tesciowa,popijajacy mąż ktory
czasem przyłozyl.W wieku 19 lat urodzilam synka ktory po 3 dniach
zmarl (wada serca)zero wsparcia od męża i bliskich.zalamalam sie i
popadlam w silna depresje.Odizolowalam sie od ludzi na pare
lat.leczylam sie...zdecydowalam sie na drugie dziecko.Mialam wtedy
25 lat.Dziecko dalo mi sile ale moje stany lękowe i depresja
wrocily.Noc kiedy zaszlam w druga ciaze byla ostatnia jaka
spedzilam z mezem.Nie potrafilam z nim spac...za duzo bolu i
ran:/Syn obecnie ma 10 lat czyli z mezem nie spie juz 11
lat.zylismy pod jednym dachem,obok siebie.Gdybym wtedy miala gdzie
odejsc...odeszlabym juz dawno temu.Kazda moja proba odejscia
konczyla sie straszeniem mnie,ze zabierze mi syna,ze jestem
ciemnota,psychiczna itp.Ponad rok temu poznalam kogos kto obdarzyl
mnie uczuciem i rozumial mnie.Nabieralam sil,czulam sie pewniej ale
nie na tyle zeby odejsc.Balam sie reakcji meza i straszenia mnieuncertain
w lutym tego roku okazalo sie,ze jestem w ciazy z czlowiekiem
ktoremu nie boje sie ufac.Odwazylam sie wyznac prawde
mezowi.Wyciagnelam pozew sprzed klku lat i przepisalam go.Tym razem
zaniose ten pozew bo mam oparcie.Czy pomimo tego,ze przez wiele lat
bylam ponizana i zameczano mnie psychicznie rozwod bedzie z mojej
winy bo to ja kogos poznalam i jestem w ciazy?
tak sie boje...
    • maheda Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 17:32
      To, z czyjej winy będzie orzeczony rozwód, zależy od sądu, a nie od nas.
      Może mąż się zgodzi na pozew bez orzekania o winie?
      • tarja30 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 17:39
        maheda napisała:

        > To, z czyjej winy będzie orzeczony rozwód, zależy od sądu, a nie
        od nas.
        > Może mąż się zgodzi na pozew bez orzekania o winie?

        przez te wszystkie lata nauczylam sie,ze nie mozna mu wierzyc
        rozmawialam z nim i mowil,ze zgodzi sie bez orzekania
        ale roznie z nim moze byc
        >
      • zuza145 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 17:41
        osobiście wątpię że się zgodzi.
        Niekoniecznie zaś z twojej winy- bo widać że nie poradziłaś sobie z
        tym co działo się wcześniej.
        Paradoksalnie i możecie mnie opluwac powiem tak: jeśli udowodnisz że
        wcześniej było jak piszesz- to z winy oby stron masz raczej możliwe-
        a przy szczęsciu- za szczęście rozumiem: mądrego sędziego, twoją
        umiejętnośc i/lub dobry prawnik może byc bez orzekania lub z winy
        męża- bo aczkolwiek jestem przeciw zdradzie- to nie wykluczam że jej
        powodem może byc czyjeś wielolenie zachowanie.
        Sęk w udowodnieniu.
        Mądrym, konkretnym i w umiejętności opanowania strachu.
        • tarja30 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 17:58
          wg.meza nie mam co na niego narzekac bo np.nigdy nie zbil mnie tak
          zeby byly slady i ze inne baby maja gorzej
          no nie umiem sie z nim dogadacuncertain
          • zuza145 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 18:00
            szukaj świadków na to co było- co opisałaś.
            I postaraj opanować strach.
            Ja osobiście- sorki za szczerośc - to bym chyba żadnych ustaleń nie
            prowadziła z mężem- a jeśli już- to w obecności świadka.
            • tarja30 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 18:36
              przeraża mnie to
              • zuza145 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 18:50
                wiem- strach jest niestety normalny- tylko głupki go nie odczuwają.
                Marna to pociecha- że ci to napisałam- ale musisz go postarac sie
                opanować- żebyś ty go kontrolowała a nie strach ciebie.
                Każdy normalny sie boi- strach objawia się trzęsącymi rękoma,
                waleniem serca, zawrotami głowy, wymiotami - różniście- jak depresja
                chyba= coś podobnie- no ja przerabiałam sprawy kardiologiczne- choć
                byłam okazem zdrowia wysportowanym.
                a jednak padłam. Ty się więc postaraj za każdym razem nazwać co cię
                przeraża- jak sobie nazwiesz- po imieniu- to łatwiej ci będzie
                zawalczyć byc może- bo wróg zostanie utożsamiony- wiem, wiem- brzmi
                debilnie- nie jestem spec- tylko na sobie trenowałam cholera.
                Dzisiaj, jutro- zobaczysz kiedy dasz radę- ale wiedz na chwilę
                obecną- musisz to zrobić i daje się to zrobić- opanowac strach.
                To będzie pierwszy krok- ot tak na dobry początek.
              • anbale Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 18:53
                Coś Ty taka przerażona? Tak jakby w ogóle życie Cie przerażało...Żyłaś tak, żeby
                nie podejmować żadnych wyzwań, więc miałaś byle co, jak to zwykle bywa w takich
                przypadkach- a teraz masz szansę mieć coś wartościowego i trzęsiesz się jak
                zając pod miedzą...Weź się w garśćsmile
                • zuza145 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 19:00
                  szukaj wsparcia ale pamiętaj- ty sama będziesz podejmować decyzje-
                  przynajmniej powinnaś sama.
                  jesteś w ciąży- więc musisz się z tym uporać- dla zdrowia swojego
                  oraz dziecka. Dzieci właściwie.
                • twoje_marzenie Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 19:03
                  dokładnie,wez sie w garsc,pokonaj ta barierę zobaczysz..z kolejnym krokiem
                  będzie łatwiej.Gwarantujęsmile
                  • sadaga Re: ehh rozwód z mojej winy??? 27.03.08, 20:05
                    dziewczyny mają rację. najtrudniej zacząć, z każdym krokiem jest
                    łatwiej.
                    jesteś zblokowana, bo dlugi czas godziłas się i trwalas w tym co nie
                    dawało Ci nie tylko szczęścia ale i bezpieczeństwa, spokoju...
                    wyglada mi to na typowe współuzależnienie. dobrze by było gdybys
                    mogła z kims kompetentnym porozmawiać na ten temat. poczytaj w necie
                    na ten temat chociażby.
                    co do ewent orzekczenia winy to nie mam w tym zakresie
                    doświadczenia. sama jestem przed rozwodem. wydaje mi sie jednak ze
                    sad bierze pod uwagę całokształt pożycia małż.
                    trzymaj się.
                    • tarja30 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 28.03.08, 01:39
                      Dziekuje wam za cieple slowa
                      Staram sie wziasc w garsc ale to bardzo trudne.Jak tylko
                      dowiedzialam sie o ciazy musialam odstawic antydepresanty ktore
                      bralam od wielu lat.Moj stan psychiczny jest marny:/zaczelam
                      chodzic na psychoterapie ale teraz juz sama nie wiem czy byl to
                      dobry pomysl booo to wlasnie na terapi dowiedzialam sie,ze nie mam
                      co liczyc, ze rozwod nie bedzie z mojej winy
                      ze ciaza = moja wina i ze tak orzeknie sąd.
                      rozplakalam sie jak dziecko
                      • kajda28 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 28.03.08, 07:14
                        tajra30 ale co się stanie jak rozwód będzie z twojej winy? nic, nie będziesz
                        ponosiła żadnych konsekwencji (no chyba że eks chciałby alimenty na siebie- ale
                        to musiałby ulec poważnemu wypadkowi). Uwolnisz się w końcu od niego, i to jest
                        najważniejsze. Jedynie dobry adwokat mógłby wybronić Cię od całkowitej winy -
                        ale to kosztuje... .
                        Terapia jest dobra, bo tam dowiadujesz się prawdy, a ona nie zawsze jest łatwa.
                        Trzymaj się dziewczyno, jesteś na drodze do spokoju i szczęścia, jeszcze wiele
                        wycierpisz ale w końcu zamkniesz ten rozdział za sobą. Wierzę że Ci się uda wink
    • aron95 podziwiam tego faceta 28.03.08, 10:02
      tyle lat się z Tobą męczył . A z drugiej strony
      Teraz bez problemu dostanie opiekę nad dzieckiem .
      Ty jako strona winna nie możesz wnieść pozwu .
      • zuza145 Re: podziwiam tego faceta 28.03.08, 10:33
        owszem może- kwestią winy nie szafuj- jeśli udowodni że przez lata
        miała tak jak opisała to przy dobrym adwokacie ale tez i własnym,
        mądrym postępowaniu mozna winę na obie strony rozłożyć, lub bez
        orzekania otrzymać - jak się gogada ( w co wątpię) lub z winy męża-
        przez lata jej piekiełko stworzył.
        W takich wypadkach to czas akurat roli nie gra- sięga się do
        zarzewia konfliktu- więc nie strasz bez potrzeby.
        Ja to raczej ją podziwiam- że tyle lat z takim facetem wytrzymała
        acz pisałam że zdrad nie popieram.
        Inie oceniam ze względu na płeć- solidarnośc plemników się odezwała
        kurde mol.
      • z_mazur Re: podziwiam tego faceta 28.03.08, 10:44
        Przyznawanie opieki nad dzieckiem nie ma w Polsce żadnego związku z
        orzeczeniem winy za rozpad małżeństwa.

        Opieka nad dzieckiem jest przyznawana temu kto jest lepiej w stanie
        ją sprawować, a w ocenie polskich sądów zdecydowanie lepiej nadaje
        się do tego kobieta.

        Jeśli nie jest alkoholiczką, narkomanką, prostytutką lub chorą
        psychicznie i chce, żeby to jej powierzono opiekę, to praktycznie
        pewne jest, że tą opiekę dostanie.
        • kajda28 Re: podziwiam tego faceta 28.03.08, 10:56
          > Przyznawanie opieki nad dzieckiem nie ma w Polsce żadnego związku z
          > orzeczeniem winy za rozpad małżeństwa.
          >
          > Opieka nad dzieckiem jest przyznawana temu kto jest lepiej w stanie
          > ją sprawować, a w ocenie polskich sądów zdecydowanie lepiej nadaje
          > się do tego kobieta.
          >
          > Jeśli nie jest alkoholiczką, narkomanką, prostytutką lub chorą
          > psychicznie i chce, żeby to jej powierzono opiekę, to praktycznie
          > pewne jest, że tą opiekę dostanie.

          a dodatkowo mało który (co nie znaczy że każdy) tatuś miałby ochotę być z
          dziećmi na codzień, przecież zawsze wygodniej jest je odwiedzić raz na tydzień
          czy dwa.
      • kajda28 Re: podziwiam tego faceta 28.03.08, 10:58
        > tyle lat się z Tobą męczył . A z drugiej strony
        > Teraz bez problemu dostanie opiekę nad dzieckiem .
        > Ty jako strona winna nie możesz wnieść pozwu .

        fakt, tyle lat bez seksu... aż sie nie chce wierzyć że i on nie chodził na boki.
        może wnieść pozew bez orzekania o winie.
      • tarja30 Re: podziwiam tego faceta 28.03.08, 11:25
        aron95 napisał:

        > tyle lat się z Tobą męczył . A z drugiej strony
        > Teraz bez problemu dostanie opiekę nad dzieckiem .
        > Ty jako strona winna nie możesz wnieść pozwu .

        widac ten sam typ co to mysli,ze moze przypieprzyc,ponizyc i jest ok
    • ewa1125 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 28.03.08, 13:51
      A ten rozwod teraz jest ci potrzebny?Czy twoj partner chce szybkiego
      slubu?Moze lepiej na razie zalatwic rozdzielnosc majatkowa z
      mezem,zeby cie w dlugi nie wciagnal,dziecko bedzie uznane przez
      twojego partnera i bedzie nosic jego nazwisko,a wy mozecie zyc bez
      slubu,przynajmniej jakis czas.Moja mama nie rowodzila sie przez 10
      lat,a jak doszlo do rozwodu,to odbyl sie kulturalnie,obie strony
      mialy juz ulozone zycia i nie bylo zadnych niesnasek.Moze warto
      poczekac i zlozyc wniosek o rozwod jak juz bedziesz miala ulozone
      zycie z partnerem,wtedy nawet sad sie nie doczepi,bo ewidentnie
      bedzie istnial rozdzial stolu i loza.Nie tylko mezatki moga byc
      szczesliwe w zwiazkach.Powodzenia!
      • kajda28 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 28.03.08, 13:59
        > A ten rozwod teraz jest ci potrzebny?Czy twoj partner chce szybkiego
        > slubu?Moze lepiej na razie zalatwic rozdzielnosc majatkowa z
        > mezem,zeby cie w dlugi nie wciagnal,dziecko bedzie uznane przez
        > twojego partnera i bedzie nosic jego nazwisko,

        ale to chyba jakoś sądownie trzeba zrobić, bo z tego co wiem to nawet dziecko
        urodzone 6 miesiecy po rozwodzie ma nazwisko męża eks męża.
        • z_mazur Re: ehh rozwód z mojej winy??? 28.03.08, 14:23
          No właśnie, jeśli dziecko rodzi się w trakcie trwania małżeństwa to
          ojcem jego prawnie jest mąż. I chyba tylko on mógłby wystąpić o
          zaprzeczenie ojcostwa i to tylko do półroku od urodzenia dziecka.
          Dopiero po zaprzeczeniu jego ojcostwa można by uznać dziecko przez
          innego mężczyznę. Oczywiście jest to ważne ze względu na kwestie
          alimentacyjne. Ojciec dziecka (ten formalny na papierze) ma zawsze
          obowiązek alimentacyjny wobec dziecka.
    • ewa009 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 28.03.08, 19:19
      Dziewczyno, zyczę Ci powodzenia i spokoju, dobrze, że masz kogoś na kim możesz polegać ( Twoj nowy partner ). Trzymaj sie.
    • ewa009 Re: ehh rozwód z mojej winy??? 28.03.08, 19:22
      Nikt nie wie co dzieje sie w duszy kobiety jak traci dziecko, ciesze sie , ze
      miałas jeszcze szanse miec syna a teraz oczekujesz malenstwa.
Pełna wersja