wysokość alimentów

28.03.08, 09:19
jakiej wysokości alimentów wymagacie od m ?
50% jego wynagrodzenia netto, czy więcej lub mniej?

Jeśli m zarabia 2000 netto, będzie nietaktem moralnym wymagać 1300zł na dwoje
studiujących dzieci?

Czy są jakieś widełki? Czy sąd podwyższa alimenty lub obniża, czy poprostu
akceptuje wymaganą kwotę alimentacyjną?

    • tricolour Cały czas w kółko to samo... 28.03.08, 15:50
      ... alimenty to nie jest podatek od wynagrodzenia liczony w procentach. Wysokość
      alimentów wynika z potrzeb dzieci i można to policzyć sumując liczby z rachunków
      "sklepowych".

      Moim zdaniem w przypadku studentów wielkim nietaktem jest, że matka załatwia
      sprawy za dorosłe osoby. Poza tym dorosłe osoby mogą pracować na swoje
      utrzymanie, jak czynią studenci mający mniej pieniędzy od potrzeb, które często
      (w przypadku studentów) zahaczają o imprezy i alkohol.

      Można też rozumieć, że skoro żądasz od ojca 1300, to sama też dajesz 1300 (bo w
      przypadku dorosłych studentów trudno o jakieś dodatkowe prace, które musisz
      poświęcić dorosłym studentom, a które mogłyby być wkładem rzeczowym
      zmniejszającym Twój wkład finansowy), co daje kwotę 1300zł na młodą osobę. Z
      innych for wynika, że rodzice daję około 1000zł na studiujące dzieci poza
      miejscem zamieszkania i za ten tysiąc mają się wyżywić, wymieszkać i
      wystudiować, a jak zabraknie, to dorobić.

      Tyle ode mnie...
      • maza15 Re: Cały czas w kółko to samo... 28.03.08, 21:34

        Po tym co napisał Tri,tak się zastanawiam:
        nigdy nie wnosiłam o podwyższenie alimentow,bo dogadujemy sie bez
        sądu,ale gdyby ta sytuacja uległa zmianie,a syn ma 18lat,to sam by
        musial stawić się w sądzie? drugie dziecko mam niepełnoletnie
      • koralik4o Re: Cały czas w kółko to samo... 28.03.08, 22:09
        > ... alimenty to nie jest podatek od wynagrodzenia liczony w procentach.
        Wysokość alimentów wynika z potrzeb dzieci i można to policzyć sumując liczby z
        rachunków "sklepowych".

        Potrzeby dzieci mogą być różne, mogą przeżyć nawet o chlebie z wodą, chodzić w
        potarganych ciuchach, ciągle chorowac z niedożywienia, a mogą również życ na w
        miarę godnym poziomie. Nie wpadam w skajności i nie ubieram je w markowe ciuchy
        i buty za 300-400zł. Pisze o standarcie życiowym przy wynagrodzeniach średniej
        krajowej, o ile poziom sredniej kr. można nazywać standartem, po opłaceniu
        rachunków... Owszem, wiem ze to jest kwota jaka wynika z rachunków sklepowych,
        bez żadnego naciągania. Wiem też że to nie podatek.

        > Moim zdaniem w przypadku studentów wielkim nietaktem jest, że matka załatwia
        sprawy za dorosłe osoby.

        Tzn. że córka sama powinna wystąpić z wnioskiem do Sądu o alimenty?

        > Poza tym dorosłe osoby mogą pracować na swoje utrzymanie, jak czynią studenci
        mający mniej pieniędzy od potrzeb, które często (w przypadku studentów)
        zahaczają o imprezy i alkohol.

        Tri, chyba mieszkasz w regionie, gdzie nie istnieje bezrobocie... Mnóstwo ludzi
        z doskonałym stażem zawodowym, wykształceniem wyższym ma problemy ze
        znalezieniem pracy, a studentka pierwszego roku miałaby mieć szanse? hmmm...
        gdzie te regiony mlekiem płynące, moze się przeprowadzimy?

        > Można też rozumieć, że skoro żądasz od ojca 1300, to sama też dajesz 1300 (bo
        w > przypadku dorosłych studentów trudno o jakieś dodatkowe prace, które musisz
        poświęcić dorosłym studentom, a które mogłyby być wkładem rzeczowym
        zmniejszającym Twój wkład finansowy), co daje kwotę 1300zł na młodą osobę. Z
        innych for wynika, że rodzice daję około 1000zł na studiujące dzieci poza
        miejscem zamieszkania i za ten tysiąc mają się wyżywić, wymieszkać i
        wystudiować, a jak zabraknie, to dorobić.

        Ja z kolei opłacam wszystkie rachunki, może nie równają się z kwotą 1300, ale
        ponad 800, i nie czuję wolności z powodu niby dorosłych dzieci, bo gdy obiadku
        nie ugotuję, to mogą nie jeść nawet tydzień. (pewnie źle je wychowałam..i nie
        nauczyłam samodzielności.?)
        A proces wychowawczy i wszyskie problemy, burze, bunty wieku nastoletniego,
        jakie trzeba przejść, znieść i umieć się w tej sytuacji odnaleźć, spoczywa na
        mnie. W obecnych czasach nie trudno jest się stoczyć. Proces wychowawczy kończy
        się dopiero wtedy, gdy z domu wyfruną...

        Uwierz mi, czasami wolałabym być na miejscu m i poza zobowiązaniem
        alimentacyjnym, mieć wolny czas na przyjemności, kino, pdróże i bezstresowe
        życie, bez odpowiedzialności za wartościowe wychowanie młodego pokolenia. Ja po
        pracy zawodowej, lece do drugiej pracy domowej. I muszę mieć rześki umysł i
        stalowe nerwy na wszelakie bolączki zbuntowanej młodzieży...
        Niemniej nie ubolewam nad losem, bo wiem że to moja misja.
        to tyle od siebie ....
        • chalsia Re: Cały czas w kółko to samo... 29.03.08, 00:20
          > > Moim zdaniem w przypadku studentów wielkim nietaktem jest, że matka załat
          > wia
          > sprawy za dorosłe osoby.
          >
          > Tzn. że córka sama powinna wystąpić z wnioskiem do Sądu o alimenty?

          Ludzie, o czym Wy piszecie !!????
          Jesli dzieci są pełnoletnie, to tylko ONE mogą założyć sprawę o alimenty od
          rodziców (od obojga zresztą).
          Czyli jesli są pełnoletnie, to Ty jako matka możesz załozyć i prowadzić sprawę
          JEDYNIE gdu dostaniesz od nich notarialne upowaznienie do występowania w tej
          sprawie jako ich pełnomocnik.
        • z_mazur Re: Cały czas w kółko to samo... 31.03.08, 16:50
          Nie wiem o jakim regionie mowa, ale w moim (aglomeracja śląska) i przpuszczam, że wielu innych, o dorywczą pracę dla studenta(tki) jest zdecydowanie łatwiej niż o normalną pełnoetatową pracę.

          A co do reszty to nie sądzę (biorąc pod uwagę polskie realia), żeby sąd przychylił się do takiej kwoty alimentów na dwoje dorosłych (było, nie było) ludzi. No chyba że w zdecydowanym stopniu nie wykorzystuje swojego potencjału zawodowego i zarabia zdecydowanie mniej od potencjalnych możliwości.
    • pelagaa Re: wysokość alimentów 28.03.08, 21:53
      Z tego co piszesz facetowi zostaloby 700 zl na zycie, dla mnie to
      kwota GLODOWA, dla doroslego goscia. Nie chodzi o to, aby sie
      litowac nad facetem, bo od tego jestem daleka, chodzi o to, aby
      dzieci zyly na takim poziomie jakie sa w stenie zapewnic rodzice, a
      z tego wynika, ze dzieci mialby na utrzmanie po 1300 zl (50/50), bo
      od matki i od ojca kasa, a ojciec zostalby z 700 zl. Malo chyba
      moralnie...
      Widelek nie ma. Komornik moze sciagnac do 60% pensji na alimenty.

      Moj ex placi 20% na jedno dziecko alimentow i wiecznie mu za duzo,
      to tak dla informacji o procentach. Alimenty jak najbardziej moga
      byc zasadzane w formie procentowej z okresleniem dolnej granicy.
      Jest to uzasadnione w przypadku stalego wzorstu wynagrodzenia (np.
      budzetowka, stare popanstwowe zaklady), aby ograniczyc ilosc spraw o
      podwyzke.
      • koralik4o Re: wysokość alimentów 28.03.08, 22:20
        pelagaa, jeśli wg. Ciebie 700zł jest kwotą głodową, to czy moja reszta, która mi
        zostaje po zapłaceniu rachunków a wynosi ok. 400zł, jaką jest kwotą?
        Córki mają na utrzymanie po 400zł, no i starsza dodatkowo na comiesięczne
        czesne 320 i 50 bilet. Nie liczę już kart telef. bo to już zakrawa na
        luksus..... uncertain
        • tenesi Re: wysokość alimentów 28.03.08, 23:57
          Gdybyś była nadal zoną swojego męża, to mielibyście razem jego i twoją pensję.
          Jego 2000 i twoje jakieś powiedzmy też 2000, czyli na utrzymanie 4-osobowej
          rodziny mielibyście 4000, tj po 1000 na łeb.
          Nie mogłabyś zatem dać dzieciom po 1300 zł, bo rachunek końcowy by ci się nie
          zgadzał.
          Matematyka wam matkom po rozwodzie z deka szwankuje.
          1300 zł na utrzymanie młodego człowieka to więcej niż ten człowiek po studiach
          na stażu zarobi.
          Dorosły człowiek powinien sam na swoje przyjemności (ciuchy, karty telefoniczne,
          imprezy itp) sam zarabiać.
          Moje dzieci tez tak matka wychowała, że "maja mieć i koniec"!


          • tricolour Już dawno temu pisałem... 29.03.08, 00:15
            ... że gdy alimenty są wyższe od pierwszej wypłaty młodego człowieka, to w jego
            interesie jest brać alimenty zamiast pracować. Nie znalazło to jednak szerszego
            zrozumienia...
          • koralik4o Re:matematyka wam matkom po rozwodzie z deka szwan 29.03.08, 11:44
            > Matematyka wam matkom po rozwodzie z deka szwankuje.

            tenesi, prosze czytaj ze zrozumieniem. Nie pisalam "PO 1300zl" na jedno dziecko, tylko RAZEM W SUMIE 1300 zl na dwoje dzieci, w tym jedno studiuje a drugie -szkoła srednia, wiec niepełnoletnie. Na zycie mają po 400zl!!!kazda z osobna. Razem 800 na zycie. To jest poziom minimalny. W dodatku starsza potrzebuje 320 na czesne i 50 bilet mieieczy. ew. platne niezdane egzaminy. Gdyby tak dodac oplate karty tel. w sumie kwota wynosi ok. 1300ZL.

            Ja po oplaceniu rachunkow (800) pokrywam koszty ich odziezy, lekow, czasami koszty wakacji, oplat szkoly, ksiazek, wycieczek, ew. jakis dodatkowych rozrywek typu kino. Dodatkowo, trzeba naprawic sprzet gospodarczy, remonty mieszkania, srodki czystosci tez by sie przydaly...coby dzieci miały normalne warunki. Na te potrzeby nie starcza juz z alimentow m.

            Tak wiec moje koszty zwiazane z rachunkami i kosztami na dzieci, o ktorych pisalam wyzej sa na rowni z kosztami m albo i wieksze.........

            Problem pienidzy zawsze wywoluje negatywne emocje, te emocje nawet z dziecmi przerabiam, gdy prosze o oszczednosci pradu, gazu...
          • koralik4o Re:Matematyka wam matkom po rozwodzie z deka szwan 29.03.08, 11:50
            > Matematyka wam matkom po rozwodzie z deka szwankuje.

            > 1300 zł na utrzymanie młodego człowieka to więcej niż ten człowiek po studiach
            na stażu zarobi.

            tenesi, prosze czytaj ze zrozumieniem. Nie pisalam "PO 1300zl" na jedno dziecko,
            tylko RAZEM W SUMIE 1300 zl na dwoje dzieci, w tym jedno studiuje a drugie
            -szkoła srednia, wiec niepełnoletnie. Na zycie mają po 400zl!!!kazda z osobna.
            Razem 800 na zycie. To jest poziom minimalny. W dodatku starsza potrzebuje 320
            na czesne i 50 bilet mieieczy. ew. platne niezdane egzaminy. Gdyby tak dodac
            oplate karty tel. w sumie kwota wynosi ok. 1300ZL.

            Ja po oplaceniu rachunkow (800) pokrywam koszty ich odziezy, lekow, czasami
            koszty wakacji, oplat szkoly, ksiazek, wycieczek, ew. jakis dodatkowych rozrywek
            typu kino. Dodatkowo, trzeba naprawic sprzet gospodarczy, remont mieszkania,
            srodki czystosci tez by sie przydaly...coby dzieci miały normalne warunki. Na te
            potrzeby nie starcza juz z alimentow m. Nie wspominam o moim fizycznym wkladzie
            wychowawczym, bo to już moja misja niepłatna.


            Tak wiec moje koszty zwiazane z rachunkami i kosztami na dzieci, o ktorych
            pisalam wyzej sa na rowni z kosztami m albo i wieksze.........

            (Problem pieniędzy zawsze wywoluje negatywne emocje, te emocje nawet z dziecmi
            przerabiam, gdy prosze o oszczednosci pradu, gazu...)
          • koralik4o Re:Matematyka wam matkom po rozwodzie z deka szwan 29.03.08, 11:52
            tenesi napisał:

            > Gdybyś była nadal zoną swojego męża, to mielibyście razem jego i twoją pensję.
            > Jego 2000 i twoje jakieś powiedzmy też 2000, czyli na utrzymanie 4-osobowej
            rodziny mielibyście 4000, tj po 1000 na łeb.
            > Nie mogłabyś zatem dać dzieciom po 1300 zł, bo rachunek końcowy by ci się nie
            zgadzał.

            > Matematyka wam matkom po rozwodzie z deka szwankuje.

            Owszem suma końcowa się nie zgadza, dlatego biorę już drugą pożyczkę ......
        • kajda28 Re: wysokość alimentów 28.03.08, 23:59
          pelagi chodziło chyba o to że jak eks zostanie 700 zł i za to będzie musiał
          zrobić rachunki, może nawet wynajmuje mieszkanie to będzie to mało moralne.
          Uważam że moralność ma mało to do powiedzenia- bardziej sędzia w sądzie wink
          Mojemu eks po odtrąceniu alimentów zostaje ok. 400 zł- niby nie moralne, ale to
          i tak więcej jak przypada na osobę u mnie w rodzinie (ja i dwójka dzieciaków).
        • pelagaa Re: wysokość alimentów 29.03.08, 11:13
          > pelagaa, jeśli wg. Ciebie 700zł jest kwotą głodową, to czy moja
          > reszta, która m i zostaje po zapłaceniu rachunków a wynosi ok.
          > 400zł, jaką jest kwotą?

          A sadzisz, ze jemu ile zostanie jak z 700 zl zaplaci rachunki??? Bo
          mi wychodzi, ze nawey nie 400 zl.
          Ja Cie nie atakuje, zapytalas o MORALNOSC, odpowiedzialam jak ja to
          widze. Pozostaje pytanie, czy wobec exa trzeba mniec uczucia wyzsze.
          Ja osobiscie takowych nie posiadam, ale lubie spokojnie patrzec w
          lustro i moc szanowac sama sobie.
          Jesli caly dochod exa to 2000 zl netto i nie ma kombinacji i
          dorabiania na lewo bedac sedza nie zasadzilabym 1300 zl alimentow,
          takie jest moje zdanie po prostu. Nie zasadzilabym ich, bo w pelnej
          rodzinie takie pieniadze nie szlyby na dzieci z takich zarobkow.

          > Córki mają na utrzymanie po 400zł,

          Czyli 200 zl od matki i 200 zl od ojca, a teraz chcesz to podniesc
          do 1300 zl, po 650 zl od matki i 650 zl od ojca. Jak dla mnie za
          duzy skok i tak jak pisali inni bedzie im przykro jak wezma pierwsza
          wyplate.

          Stoje na stnowisku, ze dzieciom trzeba zapewnic MOZLIWIE jak
          najwiecej i uwazam, ze im sie NALEZY. ALE na miare mozliwosci
          rodzicow, na miare ich zarobkow.

          Policz dokladnie ile kosztuja Cie dzieci, wyszczegolnij to i wyjdz
          od tego. Tyle, mze to MUSI byc dostosowane do mozliwosci zarobkowych
          bojga rodzicow.
          • otylka24 Re: wysokość alimentów 31.03.08, 08:53
            A co powiecie na wysokość alimentów od mojego m.? Zarabia ok 1400 zł
            oficjalnie i jeszcze coś tam musi dorobić bo musi utrzymać kochankę
            z jej dzieckiem, zapłacić za wynajem gniazdka. Ja na urlopie
            wychowawczym za 450 zł miesięcznie. Zostawił mi do spłaty kredyty na
            kwotę ok. 900zł miesięcznie. Trochę udaje mi się dorobić ale
            opiekunka też kosztuje więc mało zostaje. Ustaliłam z nim że będzie
            płacił 700 zł miesięcznie jeśli będę spłacać kredyty(notabene
            zaciągnięte na jego nazwisko na garaż ,który zbudowaliśmy na mojej
            posesji). Ale to w zasadzie pieniądze na ten kredyt a na dziecko nie
            zostaje nic. W pozwie napisałam jeszcze 300zł alimentów na mnie. I
            tak myślę, że nie dostanę tyle więc nie wiem jak uda mi się żyć od
            pierwszego do pierwszego.
    • salemka1 Re: wysokość alimentów 31.03.08, 16:35
      wszędzie tu piszecie, że po tyle samo ojciec i matka powinni łożyć na utrzymanie
      dziecka, no dobrze, w sumie racja, ale co w przypadku, kiedy ta matka zarabia 3
      razy mniej niż ojciec? Takie też są sytuacje no i co? Matka ze swojej pensji,
      mogę wziąć moją pensję jako przykład 1.300 zł, robie opłaty, płacę za
      przedszkole i z tej pensji po zrobieniu opłat zostaje mi 600 zł, a mój mąż
      zarabia 4.500. To teraz jak liczymy na to utrzymanie, oczywiscie zakładając, że
      ja siebie też muszę utrzymać?
      • pelagaa Re: wysokość alimentów 31.03.08, 17:58
        Zasada jest taka, ze dzieci maja prawo do zycia na poziomie
        porownywalnym z poziomem zycia rodzicow, czyli gdzies pomiedzy 1300
        i 4500 Twojej sytuacji. Gdybys nadal byla z mezem, to on narzucalby
        poziom Waszego zycia, jednak po rozwodzie ma on narzucac poziom
        zycia tylko dzieciom, Ty musisz zadbac o siebie sama i o wypelnic
        swoja czesc obowiazku alimentacyjnego. W tej sytuacji oczywistym
        jest raczej dla wszystkich, ze dla dobra dzieci ciezar utrzymania
        dzieci przechyli sie w strone ojca. Nalezy tez brac pod uwage wiek
        dzieci, jesli sa male, matka alimentuje dziecko tez wkladem wlasnym,
        opieka, wychowaniem, bo ojciec poozostje weekendowy, albo i to nie.
        Wtedy rozklad alimentow nie powinien byc 50/50, tylko np. 70/30. Bo
        obowiazek alimentacyjny sklada sie z dwoch skladowych: wychowania i
        utrzymania. Ten watek dotyczyl dzieci doroslych, niewymagajacych juz
        tylu trudow wychowawczych, co przedszkolak, stad sugestie o podziale
        50/50.
    • agni-76 1300zł na dorosłe dzieci.... 01.04.08, 12:01
      Witam

      - Pełnoletnie dziecko występuję samo w sądzie gdyż to w jego interesie jest
      sprawa o alimenty a matka może być za niego jeśli powoła ją na pełnomocnika w
      tejże sprawie.

      1300 zł na studiujące dzieci
      - Studenci którzy mają oboje rodziców zazwyczaj aby mieć na swoje "wydatki" sami
      dorabiają sobie aby odciążyć rodziców a w tym przypadku ewidentnie jako
      "dorobek" chce się wykorzystać "byłego". Uważam że nie tędy droga, to przykład
      że uczy się młodzież że im się to należy jak koniowi owies

      - Jestem matką "zerówkowicza", który nie byłby w stanie dorobić sobie i mam
      ogromne wydatki (leczenie, ciuchy i zbliżająca się szkoła) a otrzymuję 300zł
      alimentów od ojca dziecka pracującego za granicą po przeczytaniu tego postu
      powinnam żądać przynajmniej 2000 zł


      • zdziwiona.2 Re: 1300zł na dorosłe dzieci.... 01.04.08, 12:15
        No to żadaj, czemu tego nie zrobisz?
        nie ma jak zawiść..to takie polskie...
        • agni-76 Zdziwiona 02.04.08, 12:54
          Z tego co wnioskuję to większośc kobiet poprzez alimenty chce "dać byłemu w
          kość"; taki rodzaj zemsty
          • babe007 Re: Zdziwiona 02.04.08, 13:09
            agni-76 napisała:

            > Z tego co wnioskuję to większośc kobiet poprzez alimenty chce "dać
            byłemu w
            > kość"; taki rodzaj zemsty

            Ja co prawda generalnie dzisiaj nie jestem w najlepszym humorze, ale
            Twój post wkurzył mnie na maxa. Na jakiej podstawie twierdzisz, że
            większośc kobiet traktuje alimenty jako narządzie zemsty? Co uważasz
            za sprawiedliwsze, to, kiedy ojciec płaci np. 300 PLN (wtedy kiedy
            koszty utrzymania dziecka znacznie przekraczają 600,-) czy to, że
            matka oczekuje od ojca (i wnioskuje o to w sądzie) 50% partycypacji
            w kosztach utrzymania ich WSPÓLNEGO potomka? Czy uważasz, że
            oczekiwanie od ojca SPRAWIEDLIWEGO udziału w wychowaniu i utrzymaniu
            (również jego)dzieci to zemsta? Wyjaśnij to proszę.
            • agni-76 babe007 02.04.08, 13:40
              Przepraszam gorąco że tak Cię zdenerwował mój post, przyszło mi to na myśl po
              przeczytaniu tego co napisała 'zdziwiona' cyt:"nie ma jak zawiść..to takie
              polskie..."
              Oboje rodzice są zobowiązani do utrzymywania wspólnego dziecka i nie twierdzę
              inaczej,
              spotkałam się tylko z sytuacją (prywatnie nie na forum) że np matka zobaczyła u
              ojca dziecka nowe spodnie no to trzeba podwyższyć alimenty bo mu się lepiej
              wiedzie, ułoży sobie eks życie z inna to trzeba podwyższyć bo jak na nią ma to
              na dziecko niech daje więcej
              Sa kobiety które żądaja od byłych całości kosztów utrzymania - w takich
              sytuacjach można sądzić że kierują się zemstą a nie potrzebami dziecka.
              Czy trochę wyjaśniłam swoje stwierdzenie?

              P.S. Ja tez otrzymuje 300zł alimentów a koszty utrzymania dziecka wynoszą dużo
              więcej
              • babe007 Re: babe007 02.04.08, 13:54
                Nie pisz zatem "większość", bo mija sie to z prawdą. I jest
                krzywdzące dla prawie wszystkich (wniosek wyciagnięty z
                przeczytanych postów) uczestniczek tego forum, jak również
                WSZYSTKICH moich rozwiedzionych koleżanek!

                PS. Jeżeli dostaję alimenty pokrywające niespełna 20% kosztów
                utrzymania dzieci (bo ojciec w sądzie udowadnia swoje "ubóstwo"), a
                później on kupuje sobie np. nowu samochód, albo paraduje w ciuchach
                od Hilfigera, to chyba mam prawo poczuć się wyd.... (oszukana). Bo
                ja z tego powodu, że ojciec jest nieuczciwy nie pozbawię dzieci
                rzeczy, które są im potrzebne do prawidłowego rozwoju i w miarę
                normalnego dzieciństwa. Nie będę miała za to na swoje dodatkowe
                potrzeby (na które powinno mnie byc stac ze względu na moja pracę i
                płacę).
      • koralik4o Re: 1300zł na dorosłe dzieci.... 01.04.08, 13:36
        angi, zanim zlinczujesz, proszę przeczytaj dokładnie treść.
        Studiująca ma 400zł na życie i 320 na studia. Licealista 400 na życie.
        Czyli moje dzieci mają jedynie o 100zł więcej od Twojego "zerówkowicza". Więc
        prporcjonalnie wychodzi niemniej na równi, biorąc większe potrzeby nastoletnich
        od małoletnich. Taksa na studia, to odrębny temat, bardzo kontrowersyjny. Jeśli
        dziecko nie może mieć wsparcia finansowego w postaci rodzica na wykształcenie
        się, to zrobi niewykształcone? nie usamodzielni sie i będzie ciężarem dla
        rodziców w nieskończoność...
        • agni-76 Re: 1300zł na dorosłe dzieci.... 02.04.08, 12:51
          1....większe potrzeby nastoletnich od małoletnich dzieci - np nastoletnie nie
          wyrastaja w tempie ekspresowym z ubrań jak małoletnie, małoletnie jak
          wspomniałam nie może dorobic sobie. Ale mniejsza o to każda ma swoją rację

          2.Jeśli
          > dziecko nie może mieć wsparcia finansowego w postaci rodzica na wykształcenie
          > się, to zrobi niewykształcone? nie usamodzielni sie i będzie ciężarem dla
          > rodziców w nieskończoność...
          Jak juz wspomniałam, co maja powiedzieć ci którzy mają oboje rodziców i ich nie
          stać, nie od wykształcenia zależy czy dziecko bedzie ciężarem ale od wychowania
          ( uważam że brak ojca chciałaś zastąpić nadopiekuńczością) Jesli teraz nie
          pokażą Ci że są zaradni i mogą odciążyć Ciebie finansowo to uważasz że papierek
          magistra nauczy ich "życia"?
    • manderla Re: wysokość alimentów 01.04.08, 12:20
      Ja bym się zadnym nietaktem moralnym , jak to nazywasz, nie
      przejmowała. Ządaj ile wlezie, a ile przyznaja to Twoje.

      Inna zupełnie sprawą jest, iż wydaje mi się ze jesteś matką
      nadopiekuńczą. W tym sensie, że przynajmniej starsze dziecko powinno
      dorabiać jak tu zostało wspomniane, na własne (niektóre )potrzeby, a
      obudwoje dbać o wasze ognisko domowe. Dzieci mam nadzieje wiedzą
      jaką macie sytuację materialną i mogą już swiadomie
      wspołuczezstniczyc w kosztach utrzymania (chociażby poprzez
      oszczedzanie energii, gazu, wody itp, jak wspominałaś) To nie jest
      takie trudne. To jest kwestia współodpowiedzialności za wasze życie,
      czyli za Ciebie i za ich własne.
      • jasminowo z innej beczki... 02.04.08, 13:27
        A dlaczegóż dziewczyny nie zaglądają do garnków? jak mamunia obiadu
        nie zrobi to nie jedzą... trochę mną to trząchło...
        • salemka1 Re: z innej beczki... 02.04.08, 17:17
          a to jest już chyba pytanie na inne forum, wychowanie dzieci czy cuś takiego.
          Czasem matki wynagradzają dzieciom brak ojca właśnie wychowywaniem je na
          rozbestwione i rozpieszczone...
    • maheda A dlaczego Ty? 02.04.08, 20:22
      Jak występuję do sądu o podwyższenie alimentów, to powodem jest moja córka, a ja
      działam w Jej imieniu, ponieważ jest nieletnia.
      Po osiągnięciu przez Nią pełnoletności sama będzie się ciągała z ojcem po sądach
      - w sensie pisania pozwu czy pobytu na sali sądowej, jeśli trzeba będzie.
      • sylwiamich Re: A dlaczego Ty? 02.04.08, 21:39
        Co Wy wszyscy z tą pełnoletnością? To tylko umowny wiek dorosłości,
        nie jakaś magiczna liczba, po której nareszcie jesteśmy wolni, a oni
        przestaną nas potrzebować?
        • salemka1 Re: A dlaczego Ty? 04.04.08, 14:32
          To nie tak, że z uzyskaniem pełnoletności dzieci przestają nas potrzebować.
          Jednak uzyskujemy w tym momencie pełnoletność i sami siebie reprezentujemy.
          Czyli rodzice już nie mogą za nas podpisywać i występować do sądu.
          Pamiętam jak mój ojciec nie chciał płacić alimentów na mnie i w dniu moich 18
          urodzin zadzwoniłam do niego osobiście i zapytałam, czy podwyższy mi alimenty i
          będzie płacić dobrowolnie w terminie, czy mam załatwić to przez sąd i komornika.
          I wiecie co? Przyjechał do mnie (!) umówiliśmy się na kwotę i normalnie płacił
          terminowo!! Czasem takie wystąpienie do samego faceta przez dorosłe dziecko
          bardzo dużo daje.
          • koralik4o tzn. co mam zrobic? 05.04.08, 15:58
            tzn. mam w pozwie napisać o alimenty na jedno niepełnoletnie dziecko, a na
            drugie studiujące -nie?

            Czy jest możliwe, że sąd będzie wzywał 20 letnie dziecko o wniesienie osobiście
            o alimenty od ojca? Czy takie dziecko powinno być obecne na mojej rozprawie
            rozwodowej??
            Przecież, mogę napisac że występuje w imieniu dziecka.

            M płaci alim. dobrowolnie, może poprostu napiszę w pozwie o kontynuowanie
            umówionej kawoty na dzieci?
            --
            Trzeba dotknąć dna...by się odbić i iść do przodu.....
            • tricolour O dorosłym nic nie piszesz... 05.04.08, 16:28
              ... bo dorosły sam pisze o sobie. Sąd nie będzie wzywał dorosłego dziecka, bo
              sąd nie lata za ludźmi.

              Dorośli sami dbają o siebie...
            • derena33 Re: tzn. co mam zrobic? 05.04.08, 17:04
              Jezeli pelnoletnie dzicko nie bedzie sie czulo na silach wystepowac
              przeciwko ojcu ( jak tu mozna wyczytac, zadanie godnych alimentow
              jest wystepowaniem przeciw rodzicowi) w sprawie o podwyzszenie
              alimentow, wystarczy ze da ci pelnomocnictwo do reprezentowania go w
              sadzie. I bedziesz mogla wystapic w jego imieniu, tak jak to robisz
              w imieniu mlodszego dziecka.
            • pelagaa Re: tzn. co mam zrobic? 05.04.08, 17:51
              Wystepujesz o alimenty na oboje dzieci, tyle, ze od peloletniego
              bierzesz pelnomocnictwo, to wszystko, taka roznica.
              • koralik4o Re: tzn. co mam zrobic? 05.04.08, 18:07
                Dziękuje wszystkim serdecznie za podpowiedzi.
                Jesteście wspaniali!
Pełna wersja