i juz po... tylko co dalej?

29.03.08, 13:55
jestem już po pierwszej rozprawie i ostatniej smile nie wiedziałam że
tak szybko się to skończy, byłam przekonana że będzie pare spraw,
mślałam że będzie utrudniał, przecież przez ostatnie dni mówił że
się nie zgodzi na zaden rozwód... a jednak na sprawie powiedział co
innego
moze trwało to 20 min a może nawet nie, niepamiętam byłam strasznie
zdenerwowana, ale wewnetrznie, przed sądem spokojnie odpowiadałam na
pytania, chociaz jest małe dziecko sąd nie potrzebował świadka, nie
wiem czy dowody które miał spokojnie wystaczały czy co, przynajmiej
mój świadek się ucieszył że ominął go ten stres wink
minął już tydzień, niby nic się nie zmieniło bo przeciez nie
mieszkaliśmy razem juz długo, jest jednak pytanie które nasuwa mi
się cały czas, co dalej? co teraz?
niczego nie żałuje, myślę że dobrze zrobiłam (wbrew temu co mówią mi
inni, ale Ci inni nie żyli wtedy ze mną z nami i nie wiedzą jak i co
było)
miałam dość świąt, słyszałam tylko od matki, że jak zgodziałam się
na takie życie i taką decyzje podjełam to teraz SAMA musze
wychowywać dziecko i nikogo nie szukać... hmmm dziwnie, bo moje
myśli wogóle do tego nie zmierzaja, a boli jeśli ktos tak mówi, a
mówi wiele i bardzo rani i to kto? matka, zamiast byc wsparciem...
ale nie oczekujmy zbyt wiele


Pozdrawiam serdecznie
    • ewa009 Re: i juz po... tylko co dalej? 29.03.08, 20:06
      Witaj to smutne, że Matka tak mówi ale myślę, że to wynika z jej własnego bólu.
      Chcę Ci napisać tylko jedno
      • sbelatka Re: i juz po... tylko co dalej? 29.03.08, 20:52
        owaszem przeszlosc trzeba z czasem zamykac. Ale zupelnie sie nie
        zgadzam z Ewa - absolutnie nie w sobie...
        a co do mam.. to niestety wiele ich nie staje na wysokości zadania.
        I tutaj zgadzam sie x Ewa - same nie radzą sobie z ta bardzo trudna
        dla nich aytuacja.. córka sie rozwodzi.. Pomyśl jaki wstyd|! I tez
        myśle, ze sama musiasz zdecydowac co dalej... Sama w sensie sama a
        nie samotna.. Może mammie o takie "sama" chodzi...
    • dsz27 Re: i juz po... tylko co dalej? 29.03.08, 21:27
      Doskonale rozumiem Cię w kwestii matki. To bardzo boli kiedy ona odwraca się od
      Ciebie. Gada brednie i rani strasznie. Z własnego doświadczenia wiem jak to
      jest...Moja dowlała mnie praktycznie zawsze, i zawsze robiła z siebie mają
      największą przyjaciółkę. Powiedziała mi straszne rzeczy, gehenna przed i po
      ślubie, opowiadała różne rzeczy. O mały włos nie straciłabym kontaktów z
      siostrą. Po przyjeździe do BB mieszkaliśmy z nimi jakieś 5 miesięcy. Ten czas
      wspominam jako największą traumę w moim życiu. Chyba tylko to co przeżywam teraz
      jest gorsze. żeby to zobrazować opisze jedną sytuację. Siedzę sobie w pokoju,
      synek przy piersi a ona ni z gruszki ni z pietruszki wchodzi i pyta... co ty
      właściwie osiągnęłaś w życiu...jesteś tylko matką...i awantura!

      Teraz na samą myśl, że muszę liczyć na jej pomoc...sami wiecie...

      Masz rację, nie oczekujmy zbyt wiele ale też nie możemy pozwalać się ranić,
      szczególnie przez najbliższe teoretycznie nam osoby!

      ściskam mocno i trzymam kciuki
      • sylwiamich Re: i juz po... tylko co dalej? 29.03.08, 21:40
        A ja słyszałam kiedyś rozmowę takiej mamy z inną panią.Pełna dumy
        opowiadała jej, co mówi do córki:
        -Rozwiodłaś się? To siedż w domu i dzieciora pilnuj, a nie będziesz
        latać po koleżankach.Żadnego faceta, dopóki dziecko pójdzie na
        swoje, bo inaczej z domu kurwę bym wyrzuciła.Potem...niech sobie
        lezie gdzie chce, jak już dziecko wychowa.A teraz...niech w domu
        siedzi.Ja tam mam zasady.Dzieci dobrze wychowałam
        Tchu mi zabrakło.Bo nie ma co się dziwić dziewczynie że z domu
        uciekła z pierwszym lepszym chłopem, jak taka ją wychowywała.
        W pracy widzę ofiary rodziców....dzieci.Lądują w placówkach za
        karę.A powinni powsadzać ich rodziców.Bo oni niszczyli te dzieci.
        Ja wiem że czasami w swoich wypowiedziach bywam bezwzględna.Ale
        denerwują mnie takie kobiety jak matka tej dziewczyny.
    • agita123 Re: i juz po... tylko co dalej? 30.03.08, 18:04
      No to chyba wychodzi na to że mamy tak mają. Przynajmniej
      wiekszośćsmile Moja skumplowała sie z moim mężem... razem z ojcem
      zaszczuli mnie na całej linii. I też mi to ciężko zrozumieć. Może my
      już myślimy innymi kategoriami. Może mamy poprostu się boją... może
      gdzieś tam czują się odpowiedzialne, że chrzanimy sobie życie...
      Może dla nich rozwód to koniec świata?
      Ja ostatnio usłyszałam, że zachowuję się jak nastolatka. Bo to wtedy
      człowiek przechodzi etap poszukiwań. I przeprowadzam na sobie
      operacje na otwatym organizmie... i jestem niedojrzała... i ona nie
      ma pewnosci, że to sie nie powtórzy... i że tyle we mnie z ojcem
      zainwestowali a ja teraz to niszcze. Tak jakbyśmy cokolwiek były im
      winne, co dziewczyny? Ja mysle ze dostałysmy od nich to samo, co one
      dostały od swoich mam... i to co mamy oddac, oddamy swoim dzieciom.
      No i zaopiekujemy sie nimi rzecz jasna na staroscsmile Jak my mamy
      odwdzieczac sie im naszym zeyciem, takim jakim one by chciały? To
      chyba nie fair. Ale to juz chyba nie na temat mi sie cos napisało...
Pełna wersja