rozwód z jego winy, jak to się robi

01.04.08, 21:17
Witajcie, mieliście rację, że mąż nie odszedł w próżnie. Dziś przyjechał,
powiedział że chce rozwodu, na pytanie czy ma kogoś powiedział że ma na oku
koleżankę z pracy. Znowu poczułam się jak szmata, jest mi źle, nie mam siły na
nic, wszystko jest bez sensu. Jest ze mną źle. Wkurzyłam się strasznie i
powiedziałam że nie będzie rozwodu bez orzekania o winie, chcę by był rozwód z
jego winy. Teraz pytania, czy to ja mam wnieść pozew i w ogóle jak to wygląda.
Powiedział mi że nic nie chce oprócz samochodu, że chce nowy związek zacząć od
początku. Napiszcie co mam zrobić, gdzie iść itp. Swoją drogą zastanawiam się,
jak można kogoś kochać i nienawidzić równocześnie. Jestem zmęczona, zdołowana
i znowu zaryczana. Mam dość, chcę wywalić te emocje z siebie.
    • zuza145 Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 01.04.08, 21:46
      ajesteś pewna?
      To świadoma decyzja czy podjęta pod wpływem emocji?
      Bo jak pod wpływem emocji- to niedobrze.
      Poczekaj aż opadną- pisał tu jedne doświadczony człowiek- i miał
      rację.
      Ludzie powinni przeporwadzać rozwód dopiero jak opadną emocje.
      Więc ponownie zapytam- czy jestes pewna?
      Jeśli tak- to zaczniesz mścieżkę zdrowia- jeśli nie- to się upewnij.
      Szczególnie że ma być z winy męża.
      Rozumiem- że wiesz że musisz byc kryształowa i mieć ewidentne
      dowody winy męża.
      I wiesz że jak si ę facet okopie- to zacznie kąsać bo będzie zły,
      itd.
      Spirala sie nakręci i zacznie się jazda.
      Więc się zastanów. Na początek myślę że to dobra rada.
      Reszta innym razem.
      • zbyta Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 01.04.08, 21:55
        tak, to są emocje. Napisz mi w takim razie co mam zrobić, dlaczego do cholery to
        ja mam składać pozew bo on ma to w dupie, znalazł sobie pocieszycielkę i
        oświadczył mi, że chce rozwodu i że najlepiej jakbym to ja to załatwiła. To co
        do diabła mam zrobić, nie dość że mnie nie chce, to w dodatku ja mam się
        wszystkim zająć, a mu nie zależy czy to będzie z jego winy czy bez winy,
        powiedział że chce mieć to za sobą a cała reszta go nie obchodzi.
        • maza15 Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 01.04.08, 22:16
          Jeśli tak bardzo mu zależy,to sam niech załatwia.
          Masz odwalać robotę za niego?
          Jeśli masz dzieci,wystąp o alimenty.
          A pozew składaj jak będziesz pewna,a nie,że on tak chce.
        • zuza145 Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 01.04.08, 22:18
          bo leniwy facet jest.
          Nie składaj.
          Moim zdaniem: dopóki nie jesteś spokojna, dopóki nie jesteś pewna co
          chcesz- to rób tak zwane "nic".
          Olej faceta- miej dla siebie szacunek.
          Daj sobie czas na ochłonięcie- ale pamiętaj- nie pozwalaj się
          zmuszać.
          Rób tak aby tobie było lżej niż jest- to wymaga czasu.
          Jeśli jesteś zdecydowana wyrazić zgodę na rozwód to może czekaj a z
          on to załastwi?
          Pozew sam napisze i złoży.
          Bo facet jak hipokryta się zachowuje- na bezczelnego.
          Nie pozwól aby tobą manipulował- każda decyzja powinna być twoją
          decyzją.
          A nie wymuszoną decyzją - nie podjętą pod przymusem.
          bo ty ze sobą to już Kochana to do końca życia zostaniesz- więc
          musisz mieć komfort oglądania siebie w lustrze bez odruchów
          wymiotnych.
          Niech sam składa.
          A jeśli ty się zdecydujesz- ty!!! to jeśli chcesz to wtedy składaj.
          Ale w obu wypadkach jak zdecydujesz że z jego winy to jak pisałam-
          musisz być przygotowana- dowodowo.
          A zabezpieczyłaś się finansowo jakoś?
          Jesteś samodzielna finansowo?
          Co z podziałem majątku?
          Czy są dzieci?
          Musisz o tym wszystkim pomyśleć wcześniej nieco.
          Nawet jak zdecydujesz że czekasz aż mąz złoży- to powiem szczerze że
          dopóki się nie zobaczy pozwu- to nie można byc pewnym ustaleń jakie
          się poczyniło ew, ze stroną.
          Kilka osób pisało ajkie zaskoczenie mieli czytając pismo strony
          przeciwnej.
          Więc uprzedzam tylko.
          Moim zdaniem najpierw spokojnośc a potem zadecydujesz- czy ty czy on
          musi a ty czekasz.
          To pierwsze decyzje.
          a teraz odpowiedż emocjonalna- no ..... złamany jeden jest bezczelny-
          przepraszam panów tu piszących- ale jest bezczelny, i rozumiem
          twoje odczucia- bo sama bym sie wściekła wręcz a dopiero potem po
          rozum do głowy.Gdybym w takim stanie coś zrobiła to potem drzazgi.
          Więc się akurat tym nie przejmuj że cię trzasło- tylko zadbaj o
          zdrowie.Lej na gada z góry- niech se sam załatwia.
          A ty się zastanawiaj jak się bronić- skoro nie ty polazłaś na
          sąsiedni trawnik li tylko że trawa zieleńsza inaczej była i nie
          przesalałaś zup.
          • bozenadwa Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 01.04.08, 22:31
            zuza nic dodac nic ujac.Kochana zbyta juz ci pisalam jakos tak
            glupio mi tak pisac do ciebie.Zycze ci abys poradzila sobie z ta
            sytuacja ,Gdies wyczytalam ze najlepiel zajac sie wszystkim innym
            tylko nie mezem.Tak jak napisala zuza jesli TY teraz
            nie chcesz to nie skladaj.Bedziesz chciala to zlozysz.Nie bedziesz
            chciala wogole to nie zlozysz wogole.Teraz sprawiaj sobie tylko
            przyjemnosci,poczekaj az opadna emocje az jak to zuza nazywa a mnie
            to pasuje ,az oswoisz sie z ta sytuacja,Serdecznie cie pozdrawiam
            • zuza145 Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 01.04.08, 23:01
              ano tak= zadbaj o apetyt- żebyś się bosko wysmukła nie zrobiła (
              nawet dla siebie określenie wymyśliłam i wmawiałam otocZeniu), jedz,
              śpij, rót tyle co musiz. Oszczedzaj energię. Jak moższ i dasz radę
              to spotykaj się z przyjaciółmi- ale pamiętaj- oni dżwigają temat-
              niekóry poprze gadki buzujące, niktórzy taktowniej ale i ta werjsa i
              tamta spokjna- obie oczekuja że ich wsparcie przynosi lub przyniesie
              efekt.
              więc mają ograniczona wytrzymałość.
              Po przekrosz==czeniu limitu- uciekają bo nikt nie lubi jęczących-
              ludzie natomist garną sie drzwiami i oknami do uśmiechniętych i
              energicznych- co akurat teraz pewnie dla ciebie jest niewyobrażalne.
              To jak juz sie zmusis to przyklep uśmiech sztuczny nieco na usta.
              Bo warto- na potem będzie jak znalazł a inaczej to kiedyś sama ich
              będzies zunikać mając dyskomfort że widzieli cię ażtak zdołowaną- ja
              mam fart- tylko rodzice wydzieli i z tym tylko mi ciężko.
              Nooo- zrób pierszy mały kroczek- twój samodzielny- ale taki
              specjalnie tylko dla ciebie krok.
              Fact=- se gdzieć lata- ty jesteś tu i robisz coś nowego-
              samodzielnie do ludzi.
              Bo za długo płakac a ni złościć się nie można- bo to szkodzi- na
              opuchliznę oczu, wagę kłopoty ze snem.
              Pośpij jak możesz- ja przesypiam problemy.
              A potem daj cynk- będziemy myśleć dalej- jakby zanikła- na
              gazetowego walnij- do przylezę nazad tutaj i odkopiemy temat co
              robić.
              • bozenadwa Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 01.04.08, 23:09
                Zuza czy jest mozliwosc dostania drugiej czesci instrukcji jak wyjsc
                z domu ? Udalo mi sie dzieki temu co napisalas.Zbyta rady zuzy sa
                gienialne i posluchaj jej,A tak wogole mam nadzieje ,ze pomyslisz w
                niedlugim czasie o nowym nicku ?Takim ktory pasuje do super
                dziewczyny,ktora jestes Pozdrawiam
                • zuza145 Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 01.04.08, 23:10
                  bożęnak- jest ale poszukam jutro jak mi niewyleci
                  • bozenadwa Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 01.04.08, 23:12
                    ok buziaczki do jutra.
                    • zuza145 Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 01.04.08, 23:23
                      znalazłam wersję nr. 2 he he he

                      cz2
                      INSTRUKCJA OBSŁUGI WŁASNEGO CHCENIA - DLA ZAAWANSOWANYCH
                      (przeznaczona dla tych, którzy pierwszą instrukcję stosują bez
                      posługiwania się ściągą, znaczy się realizują ją z pamięci)

                      1. Wyjdź do ludzi, ale nie rzucaj się na nich łapczywie, bo
                      wprawdzie czasami samotność bywa fajna, ale przebywanie non
                      stop "sam ze sobą", może doprowadzić Cię do tego, że już nie
                      będziesz mogła patrzeć na siebie. A od tego do depresji czy nałogów
                      króciutka droga.

                      2. Otocz troską dzieci (tylko nie bądź do cholery nadopiekuńcza).
                      Poświęcaj im czas, i nie chodzi tu o ilość, jaką poświęcasz, ale
                      jakość tych kontaktów. Nie masz własnych dzieci? Nie szkodzi! Mogą
                      być cudze, z dalszej rodziny, siostrznice/siostrzeńcy,
                      bratanice/bratankowe.

                      3. Idź do lasu, parku, w pole, kiedy tylko zaświeci słoneczko, kiedy
                      tylko możesz. Zamykaj oczy i słuchaj, wdychaj. I tylko nie gadaj, że
                      mieszkasz w centrum miasta. Wtedy rusz tyłek trochę dalej.

                      4. Kiedy chwycą Cię nerwy, złap się za jakąkolwiek pracę fizyczną.
                      Piszę jakąkowlwiek, bo już dom możesz mieć, z racji częstych nerwów,
                      wylizany do czysta. Zawsze jeszcze możesz popracować na rzecz
                      otoczenia.

                      5. Rozwijaj i podlewaj w sobie współczucie i miłość do innych ludzi.
                      Wiem, że do niektórych, tych jeszcze krzywdzących Cię, jest trudno.
                      No to zacznij od innych. Jak się wprawisz, przeniesiesz to na
                      krzywdzicieli. Myśl o zaletach ludzi, a nie koncentruj się na ich
                      wadach. Nikt nie jest doskonały! Pomyśl, że ta sfrustrowana dziś
                      pani w kolejce, odreagowuje być może... właśnie zdradę męża.

                      6. Bądź czasem krową lub żółwiem. Staraj się być cierpliwa i unikaj
                      gwałtownych reakcji. To, co Cię dzisiaj wyprowadza z równowagi,
                      jutro może nie mieć znaczenia. Niestety w naszym przypadku, to
                      najtrudniejszy punkt do zrealizowania.

                      oraz dodatek gratis:
                      7. Masz prawo do "nicnierobienia". No bo jak realizujesz te
                      wszystkie punkty, to i tak robisz wiele. Bóg przez sześć dni ciężko
                      pracował, a siódmego dnia wreszcie mógł odpocząć. Dlatego ten siódmy
                      punkt dopisałam, taki tylko dla Ciebie.
                      • bozenadwa Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 02.04.08, 16:50
                        Zuza dziekuje Ci bardzo .Genialna instrukcja .Jestes jej autorem ?
                        Bede miala problem z punktem 5 , a wlasciwie z jego czescia czyli
                        wspolczucie i milosc do krzywdzicieli.A wczegolnosci krzywdziciela
                        moich dzieci,ale pracuje nad tym moze sie uda .
    • kajda28 Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 02.04.08, 00:25
      zbyta ja myślę że on chce abyś to ty złożyła o rozwód bo wie że będzie z jego
      winy , z tego co pisałaś wcześniej jest gotowy się do niej przyznać. A jako
      strona wina za rozpad małżeństwa za bardzo nie może złożyć pozwu. Tzn. może ale
      jeżeli ty nie wyrazisz na niego zgody to on go nie dostanie.
      Jakkolwiek nie musisz teraz tego robić, to jemu jest potrzebny rozwód, niech
      sobie poczeka. Ty jak będziesz gotowa złożysz, a kiedy to nastąpi to nie jego
      sprawa wink
    • zbyta Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 02.04.08, 16:33
      macie rację, dzięki za pomoc w otrzeźwieniu z gniewu. Dziś jak trochę emocje
      opadły, pomyślałam, że jak chce rozwodu to niech wszystko załatwia, a ja zgodzę
      się na nieorzekanie o winie. Bo tak naprawdę skoro on mnie nie chce to po co się
      szarpać miesiącami w sądzie. Wolę jednak wyjść z tego z twarzą. A tak to
      przecież i tak rozwód nastąpiłby prędzej czy później tyle, że pewnie byłby
      trudniejszy i pewnie w pewnym momencie straciłabym szacunek do siebie. Mszczenie
      się przecież nie przywróci mi męża.
      • yoma Re: rozwód z jego winy, jak to się robi 02.04.08, 17:00
        No. A wina i tak ci nie jest do niczego potrzebna, chyba że chcesz alimenty na
        siebie.

        BTW w orzecznictwie wina nie wynika automatycznie ze zdrady...
Pełna wersja