zbyta
01.04.08, 21:17
Witajcie, mieliście rację, że mąż nie odszedł w próżnie. Dziś przyjechał,
powiedział że chce rozwodu, na pytanie czy ma kogoś powiedział że ma na oku
koleżankę z pracy. Znowu poczułam się jak szmata, jest mi źle, nie mam siły na
nic, wszystko jest bez sensu. Jest ze mną źle. Wkurzyłam się strasznie i
powiedziałam że nie będzie rozwodu bez orzekania o winie, chcę by był rozwód z
jego winy. Teraz pytania, czy to ja mam wnieść pozew i w ogóle jak to wygląda.
Powiedział mi że nic nie chce oprócz samochodu, że chce nowy związek zacząć od
początku. Napiszcie co mam zrobić, gdzie iść itp. Swoją drogą zastanawiam się,
jak można kogoś kochać i nienawidzić równocześnie. Jestem zmęczona, zdołowana
i znowu zaryczana. Mam dość, chcę wywalić te emocje z siebie.