knock-knock
04.04.08, 12:03
Proszę powiedzcie z Waszego doświadczenia czy mam szansę na rozwód.
1. Dwójka małych dzieci
2. Mąż mnie zdradza przez całe małżeństwo (przyznał się, "żałuje",
zaczął terapię (był jeden raz) - to chyba dowód dla sądu, że chce
się zmienić)
3.Mąż zarabia 3 razy więcej ode mnie - czyli płaci za kredyt
mieszkaniowy, przedszkole dzieci, opłaty / ja płace za jedzenie,
ubrania dzieci, częściowo ich rozrywki
4. Mieliśmy dwu letnią przerwę łózkową, w styczniu z mojej
inicjatywy próba powrotu - i z mojej inicjatywy zakończona - on
kompletnie na mnie nie działa i ja chyba też nie ...bo miał problem
5. Styczeń - list od kochanki potwierdzający jego styl życia (zdrady
z wieloma kobietami)
I cóż...ja chcę rozwodu, nie ufam mu, nie wierzę w zmianę (dwa lata
temu też obiecywał i widać co z tego wyszło), nie wierzę że
przestanie kłamać i zdradzać. Nie chcę aby dzieci widziały zimny
dom, który istnieje dla tzw ich dobra. Nie chcę żyć w związku
pozbawionym miłości, szacunku, zaufania.
Przeprowadziłam z nim dwie rozmowy - zakończone jego wręcz histerią,
że kocha i itd itd. Zachowywał się tak jakby był w stanie coś sobie
zrobić gdybym podjęła decyzję.
Jaką mam szansę przed sądem - czy nie okaże się że to ja jestem ta
okropna co przestała kochac i wierzyć we wspólną przyszłość. A tu
mąż który zapewnia byt dzieciom, kaja się, idzie na terapię i chce
wszystko ratować. Co z argumentem - że ja nie chcę - kompletnie nie
widzę przyszłości z nim....
Nie chcę orzekania o jego winie. Poczekać aż sam "dojrzeje" do
rozwodu????
Co robić?