Jak moglo do tego dojsc?

05.04.08, 22:16
To moj debiut na forum, nigdy nie sadzilam, ze bedzie mi tu dane
pisac, i to pod takim nickiem... Moja historia jest banalna tak, jak
scenariusz filmu klasy C. Siedem szczesliwych lat w zwiazku, prawie
cztery w malzenstwie, jak mi sie wydawalo prawie idealny maz. Dobry,
szlachetny, prawdziwy mezczyzna, a zarazem porzadny facet. Ponad
tydzien temu swiat mi sie zawalil. Po powrocie meza z jego ojczyzny
(pobyt trwal prawie 3 tygodnie) dowiedzialam sie, ze... zakochal sie
w swojej szczeniecej milosci spotkanej po latach. Mial z nia goracy
romans i doznal takiego szczescia, jakiego nigdy nie doswiadczyl ze
mna. W naszym zgodnym, harmonijnym malzenstwie zabraklo - jak
stwierdzil - szalonej namietnosci. Nie wyobraza wiec sobie ze mna
dalszego zycia. W ciagu nastepnych kilku dni relatywizowal swoje
stanowisko, na przemian proszac mnie o wybaczenie i nowa szanse dla
nas, potem twierdzac, ze nie ma juz przyszlosci dla naszego
malzenstwa. Postawilam mu ultimatum, o jakiejkolwiek probie
ratowania malzenstwa moze byc mowa jedynie w razie zerwania z ta
kobieta. Obecnie nie wyobrazam sobie z nim jakiejkolwiek
przyszlosci, jeszcze kilka dni temu, chcialam moc samej podjac (w
niedalekiej przyszlosci) decyzje, ze nic z tego nie bedzie.
Niestety - jak ostatnio wczoraj potwierdzil - zerwanie nie jest z
jego strony (obecnie) mozliwe. Doszlo do tego, ze dzwoni do niej w
mojej obecnosci (z lazieniki, piwnicy itp.), wciaz wysyla jej maile
i sms-y. Robi to juz absolutnie bez zenady. Z drugiej jednak strony
przy moich probach przeprowadzki (do hotelu, bo niestety nie mam
dokad sie udac) blaga mnie, abym zostala i twierdzi, ze nie chce sie
ze mna rozstac. Jednym slowem moj szlachetny maz zafundowal mi
jazde, w ktorej jestem na z gory przegranej pozycji, on rozdaje i
karty, a ja moge sie jedynie jeszcze bardziej upokorzyc. Jest przy
tym absolutnie bezwstydny, np. kiedy zwrocilam mu uwage, aby nie
dzwonil do niej w mojej obecnosci, powiedzial, ze ciagle go
podsluchuje i szpicluje, musze sie zmienic, bo moj nastepny partner
ze mna nie wytrzyma. Tymczasem tej pory w ogole nie mielismy takich
problemow, tzn. nie mial jakichkolwiek podstaw, by mi cos takiego
wyrzucac. Musze dodac, ze mieszkamy za granica (w panstwie trzecim),
pozostalam tu z jego powodu. Zamierzam udac sie na jakis czas do
Polski, musze jednak pozostac tu do zakonczenia okresu wypowiedzenia
(zlozonego przed wybuchem tej historii). Do naszych wspolnych
znajomych nie moge sie wyprowadzic, musze z nim wiec wytrzymac
jeszcze tydzien. Sprawe komplikuje fakt, ze w ciagu najblizszych
kilku miesiecy bede musiala pojawic sie w tym miescie (w zwiazku z
egzaminem) kilka razy, jestem skazana na nocowanie tutaj. W Polsce
musze zaczynac od zera: znalezc prace, na poczatek zamieszkac u
rodzicow... Jestem na skraju zalamania, caly moj uporzadkowany swiat
legl w gruzach. Bardzo bylabym Wam drodzy forumowicze wdzieczna za
jakikolwiek wpisy, nie mam z kim porozmawiac...
    • kartagina72 Re: Jak moglo do tego dojsc? 05.04.08, 22:52
      no coz, ja tez nie przypuszczalam, ze trafie na takie forum, a jednak.........
      jedyne co mozesz zrobic, to zacisnac zeby i zaczac wszystko od poczatku, z tym
      czlowiekiem nie bedziesz miala zycia, daj sobie spokoj
      • teuta1 Re: Jak moglo do tego dojsc? 05.04.08, 23:00
        Czy nie możesz spakować rzeczy i zostawić w jakimś
        magazynie/przechowalni, a samej zamieszkać w hotelu? Czy masz u kogo
        nocować podczas przyjazdów związanych z nauką? A co w Polsce? Czy
        ktoś na ciebie czeka? Współczuję, ja to tak tępa byłam, że każdy sms
        od pani był dla mnie zawodowym, a mąż się nie afiszował... może
        spróbujesz jednak odciąć się od niego na ten tydzień?
        • manderla Re: Jak moglo do tego dojsc? 06.04.08, 00:54
          Postepuj inteligentnie. Nie emocjonalnie. wink
          Nic nie słyszysz, nic nie widziswz. Niech facet robi co chce. ....do
          momentu az sobie wszystko ulozysz w rzeczywistosci i w glowie....
          Ale juz bez niego.
          Ewentualnie kopnij go by poczuł, za chwile zacznie sam plakac.
          wystarczy mu pokazac ze jestes twarda i bez niego sobie poradzisz.
          Zaraz sie ocknie. Badz tylko twarda. Oni wszyscy tacy są. Jak ty do
          niego z buta, to on wtedy chetnie pod ten but wlazi....
          Tylko trza wyczuc sytuacje i odpowiedni moment...
          trzymaj sie dziewczyno!
          • tricolour Czyżbyś wiedziała coś o mnie... 06.04.08, 01:42
            ... czego ja sam nie wiem? "Oni wszyscy tacy są".

            Może palnę jakieś ogólne zdanko o "wszystkich" kobietach? Może jakiś epitecik
            taki 6 cali poniżej pępka?
            • manderla Re: Czyżbyś wiedziała coś o mnie... 06.04.08, 10:27
              tricolour napisał:

              > ... czego ja sam nie wiem? "Oni wszyscy tacy są".
              >
              > Może palnę jakieś ogólne zdanko o "wszystkich" kobietach? Może
              jakiś epitecik taki 6 cali poniżej pępka?

              "Oni wszyscy tacy są" - lubią gonić zajączka, a nie go mieć.

              A epitecik tez mozesz palnąć, jakeś przewrażliwiony wink
              • tricolour A z przyjemnością... 06.04.08, 10:37
                ... tylko proszę o cierpliwość. Napiszesz z kilkaset postów, to będę miał
                materiał. Lubię jak zaboli i to szczególnie wtedy gdy ma się tak klarowna
                postawę wobec drugiej strony - jak Ty.

                smile
                • manderla Re: A z przyjemnością... 06.04.08, 12:57
                  tricolour napisał:

                  > ... tylko proszę o cierpliwość. Napiszesz z kilkaset postów, to
                  będę miał
                  > materiał. Lubię jak zaboli i to szczególnie wtedy gdy ma się tak
                  klarowna
                  > postawę wobec drugiej strony - jak Ty.
                  >
                  Wiesz, to co mówię, to mówię na podstawie wlasnego doświadczenia.
                  Moze faktycznie mam lekka tendencję do uogolniania... kiedys tez
                  moimi ulubionymi słowami były: zawsze, nigdy... itp wink
                  A dla równowagi, zebys nie musiał długo czekać z ta ripostą - to mi
                  sie przypomina imprezka i mój swiezo zdradzony kuzyn mówiący
                  triumfalnie: wszystkie kobiety to są kurwy! ...oprócz naszych mam.
                  wink
                  ... a wszyscy koledzy obecni na tej imprezie sie z tym zgodzili wink
                  Się nie obraziłam,riposty tez nie szukałam wink
                  trzym się
          • marek_gazeta Re: Jak moglo do tego dojsc? 06.04.08, 15:35
            > Oni wszyscy tacy są. Jak ty do
            > niego z buta, to on wtedy chetnie pod ten but wlazi....

            Dyskretny maso pozna dominującą?
            • manderla Re: Jak moglo do tego dojsc? 06.04.08, 15:45
              Preferuje silnych facetów i pewnych siebie.
              A w chwilach slabosci to tak mysle, ze chcialabym miec faceta ktory
              wezmie mnie za mordę i przycisnie, doslownie, w przenosni. niewazne.
              I pokaze na co go stac.
              Ale ciezko o takich w dzisiejszych czasach. No chyba ze to ja nie
              mam szczescia....
    • adela38 Re: Jak moglo do tego dojsc? 06.04.08, 11:20
      Postaraj sie uspokoic.Porozmawiaj z nim nie krzyczac i nie podnoszac
      glosu.Powiedz, ze rozumiesz, ze chce odejsc do niej i musisz to zaakceptowac.Ze
      zlamal ci serce i zawiodl jako czlowiek, ale w tej sytuacji mozecie sprawy
      zalatwic jak cywilizowani ludzie.Moze sobie z nia sie kontaktowac, ale niech nie
      robi tego w twojej obecnosci, bo sprawia ci tym dodatkowa przykrosc.Nie musi
      swojego zycia intymnego z ta kobieta dzielic z toba...Jak robi kupe to przeciez
      tez zamyka sie w ubikacji...
      W koncu to nie twoja wina, ze tak sie stalo.Zyczysz mu szczescia i prosisz, by
      cie wiecej nie krzywdzil, bo sobie na to nie zasluzylas.Obiecaj mu tez ze
      zrobisz wszystko by zniknac z jego zycia jak najszybciej, i by go nie draznic, i
      oczekujesz od niego podobnej postawy.Moze kiedys jak emocje opadna bedziecie w
      stanie nawet sie zaprzyjaznic...
      Badz silna... co cie nie zabije to cie wzmocni...
      • carrramba Re: Jak moglo do tego dojsc? 06.04.08, 12:39
        E tam. Zmien swoje postepowanie. Dzwoni do niej ? Niech dzwoni. Nie
        zwracaj na to uwagi. Im wiecej bedziesz sie irytowala, tym bardziej
        bedzie sie staral Cie dotknac. No i moze wreszcie zdaj sobie sprawe,
        ze to nie byl T E N facet. Zalatwiaj swoje sprawy i daj sobie z nim
        spokoj, nie jest Ciebie wart. Stanowczo rowniez odradzam jakies
        teksty w rodzaju : a ja cie tak kochalam..Bzdura. Calkiem odwrotnie.
        Wznies sie na wyzyny i powiedz : zawsze mialam wrazenie, ze nie masz
        klasy i nie pomylilam sie. I powiedz to z usmiechem, koniecznie.
        Trzymaj sie, pozdrawiam.
        ps
        Nie zaprzyjaznisz sie z nim, ze zdrajcami sie nie da zaprzyjaznic.
        • zuza145 Re: Jak moglo do tego dojsc? 06.04.08, 12:44
          pytanie dlaczego? uważam za stratę czasu- lepiej chyba szukać
          wyjścia z sytuacji.
          W tym szukaniu wyjścia będzie miejsce na analizę tego co się dzieje-
          ale bez mielenia.
          • dolina_rozpaczy Re: Jak moglo do tego dojsc? 07.04.08, 14:11
            Bardzo Wam dziekuje za wszystkie wpisy. Macie racje, ze to nie byl TEN facet.
            Swiadomosc tego niestety (jeszcze) nie pozwala mi przejsc nad ostatnimi
            wydarzeniami do porzadku dziennego. Boli jak cholera. Pojawia sie pytanie, w
            czym zawinilam, konkluzja, ze jestem do niczego. Czeka mnie trudny okres - musze
            zaczac wszystko od nowa. Znalezc prace, przyjaciol, na poczatku zamieszkac u
            rodzicow. Skad wziac sile? Paradoksalnie tesknie za moim mezem, ale tym sprzed
            miesiaca - byl najblizszym mi czlowiekiem. Lapie sie na tym, ze mam ochote do
            niego zadzwonic i powiedziec, jak mi zle. Ale jego juz nie ma...
    • a.b1 Re: Jak moglo do tego dojsc? 08.04.08, 10:48
      przedewszystkim dowiedz sie jakie masz prawa/obowiązki jako zona w
      tym kraju (szkoda, że dokładnie nie napisałaś co to za kraj) i
      BARDZO SKRUPULATNIE rozliczaj go z tych praw i obowiązków
      bądź dzielna
      zaczynanie wszystkiego od nowa nie jest takie straszne wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja