Ciągnę go przez życie

05.04.08, 23:27
Powiecie "widziały gały co brały" i macie rację, ale jak się
poznaliśmy wydawało mi się, że jak Siłaczka udźwignę wszystko, bo go
kocham.
Mąż przed ślubem miał długi, które częściowo pomogłam mu spłacic a
częsciowo twierdził,że są umorzone. Po 4 latach małżeństwa okazało
się, że komornik ściąga mu częśc pensji, ścigają go jakieś firmy
windykacyjne. Mamy intercyzę, ale chodzi o finanse na życie
codzienne. Na razie nie jest tragicznie, ale przewiduję że będzie
coraz trudniej. Mamy małe dziecko i niedługo zaczną się wydatki na
kształcenie, wybudowaliśmy dom (oczywiście z moich pieniędzy)i
utrzymanie go też będzie kosztowac.
Mam już dośc ciągnięcia go przez życie. Pomogłam mu spłaci częśc
zobowiązań, ale tego jest za dużo, załatwiłam mu pracę. Ludzie
oceniający nasz związek z zewnątrz twierdzą, że stworzyłam mu
komfortowe warunki życia.
Od kilku tygodni mam mętlik w głowie - zostawic go czy jednak trwac
w tym związku gdzie nie ma już z mojej strony zaufania i uczucia?
Nie mam juz siły dłużej tego ciągnąc, ale waham się ze wzgledu na
dziecko, które uwielbia tatę i muszę przyznac, że mąż jest
wspaniałym ojcem.
    • nangaparbat3 nie zostawiac, wywalic 06.04.08, 00:07
      Koniecznie wymienic na bardziej ekonomiczny model.
      A dziecko sie obejdzie.
      Kupisz mu nowy komputer i załozysz monitoring, zeby miec w kazdej chwili na oku,
      kiedy sobie o nim przypomnisz (pozwoli Ci to tez kontrolowac opiekunkę, ktora
      mogłaby sie do dziecka nadmiernie przywiązac, a ono do niej, co jest
      niedopuszczalne i moze miec liczne groźne konsekwencje).
      • panda_zielona Re: nie zostawiac, wywalic 06.04.08, 00:17
        nanga,co Cię napadło?
        • nangaparbat3 Re: nie zostawiac, wywalic 06.04.08, 00:48
          panda_zielona napisała:

          > nanga,co Cię napadło?

          To jedno małe słówko - "zostawic go?" (w znaczeniu "nie wyrzucac go z domu")
          Zresztą - przeczytaj to uwaznie. Rozumiałabym, gdyby facet zaciagał nowe dlugi,
          nie pracował, czy też popełniał klasyczne małzeńskie grzechy. Ale on po prostu
          nisko dochodowy jest. A Pani myli sie rola zony z rolą szefa. Najwyraźniej.
    • manderla Re: Ciągnę go przez życie 06.04.08, 00:08
      tak sie czesto zdarza w zyciu: kobieta jak wychodzi za maz mysli
      ze "on sie zmieni", a facet - oby ona sie nigdy nie zmienila~!

      PS. nie trwac. A Twoje rozstanie z mezem niczego nie powinno zmienic
      w jego stosunkach z dzieckiem. ..jesli rzeczywiscie jest takim
      fajnym tatusiem.
    • aannex Re: Ciągnę go przez życie 06.04.08, 00:27
      >Nie mam juz siły dłużej tego ciągnąc, ale waham się ze wzgledu na
      >dziecko, które uwielbia tatę

      Jesli bedziesz przez cale zycie robic cos ze wzgledu na dziecko, ktore uwielbia
      tate, to zaszkodzisz tylko dziecku, a nie sobie, tacie.

      ZAszkodzisz dziecku, ktore "uwielbia" tate, ale wie o nim tyle ile zaslepiona
      milosc dziecka do taty.

      Ktos kiedys pisal, ze jesli chcesz zaszkodzic dziecku, uczyn jego mame
      nieszczesliwa.

      Dziecko chce, zebys byla szczesliwa. Tylko wtedy samo bedzie szczesliwe.

      Jesli wrocisz do chorego "ukladu", to dziecko sie ucieszy (MOJ
      TATUS!!!!!!!!!!!!!), ale Ty nie bedziesz szczesliwa, a Twoje dziecko po
      chwilowej ekstazie zamieni sie w zombie.
    • nangaparbat3 ojej 06.04.08, 09:31
      teraz widzę, ze przeczytałam bez zrozumienia calkiem - było "zostawic" własnie w
      znaczeniu "odejśc".
      To przepraszam.
      Tylko zmeczenie po całosobotnim szkoleniu mnie tłumaczy.
    • adela38 Re: Ciągnę go przez życie 06.04.08, 10:46
      Masz duzy problem, bo stracilas zaufanie do niego.To to powoduje, ze myslisz o
      odejsciu, a nie pieniadze.Czujesz tez , ze wszystko spoczywa na twoich barkach i
      nie masz od niego wsparcia.
      Ale to nie musi tak byc. To ze jest wspanialym ojcem to bardzo duzo, bo
      najczesciej swiadczy to, ze jest tez dobrym czlowiekiem.Jest niezaradny w
      sprawach finansowych i to jest jego wada.Na szczescie w tych sprawach ty radzisz
      sobie lepiej i mozesz go wspierac.Musicie tylko odbudowac wzajemne zaufanie i
      wypracowac taki sposob funkcjonowania, byscie oboje czuli sie z tym dobrze.Na
      poczatek zwyczajnie zrobic remament i szczegolowo przeanalizowac
      sytuacje.Wyrzucic z siebie to co ma sie na sercu, ale tak by nie ponizyc i
      niepotrzebnie nie zranic partnera.Powiedziec najpierw sobie samemu, a potem
      partnerowi czego sie tak naprawde oczekuje, co nam potrzeba,co jest
      niezbedne...najlepiej jak to sa konkrety typu: chcialabym bys w takiej sytuacji
      zrobil tak i tak, bo to mi pomaga, sprawia ze czuje tak a nie inaczej itp. Co do
      finansow i dlugow powinniscie tez wspolnie zajac sie rozwiazaniem
      problemu.Zrobic jakis konkretny plan i sie go trzymac.Zycze powodzenia...
      • corbeille Re: Ciągnę go przez życie 06.04.08, 12:27
        Dzięki za wszystkie odpowiedzi, nawet te potępiające.
        Chodzi o to, że nie mam już siły niczego naprawiac i znowu myślec
        jak spłacic jego długi. Niestety problem polega na tym, że dowiaduję
        się o kolejnych problemach finansowych z korespondencji, która do
        niego przychodzi. Pierwszy raz wpadła mi w ręce przez przypadek a
        teraz posuwam się do tego,że szperam w jego rzeczach i co jakiś czas
        znajduję takie "kwiatki". Czy w takim związku opartym na
        podejrzliwości i szpiegowaniu można życ? Dodam ,że mój mąż był już
        wcześniej żonaty i tamta kobieta odeszła od niego właśnie dlatego,że
        ukrywał przed nią do ostatniej chwili swoje problemy finansowe.
        Kiedy się poznaliśmy obiecał mi, że nigdy już tak nie postąpi i co?
        Owszem jest to człowiek niezaradny życiowo za to faktycznie dobry,
        ale dobrocią nie opłaci rachunków sad
        • adela38 Re: Ciągnę go przez życie 06.04.08, 15:27
          Wiec zamiast grzebac w jego rzeczach po prostu zagraj w otwarte karty.Niech
          wreszcie prawda wyjdzie na jaw.Wazne jest czy robi nowe dlugi i jesli to
          dlaczego (czasem ktos zaciaga nowy dlug by splacic stary).Wazne by rozumial, ze
          to nie przelewki i ze nie jest mozliwe rozwiazanie problemu bez szczerosci z
          jego strony.Dopiero jak bedziesz wiedziala cala prawde zastanowisz sie czy jest
          mozliwe z tego sie wykaraskac.Zwykle jest.Jesli facet ma dobre serce i jest
          dobrym ojcem/czlowiekiem, naprawde warto w niego inwestowac.A jak nie umie
          trzymac kasy to w rodzinie powinna kase rzadzic ta osoba, ktora jest w tym
          lepsza czyli ty...
    • marek_gazeta Re: Ciągnę go przez życie 06.04.08, 15:40
      Każdy ma jakieś wady. Jeden facet nie tańczy (nie bo nie i już), inny jest słaby w łóżku, jeszcze inny olewa dzieci, albo jest pracocholikiem, albo kocha TV bardziej niż żonę, albo mu "jedzie" z ust.

      Ideał może i gdzieś jest, ale to są pojedyńcze wypadki, szturmowane przez zgraję zdesperowanych kandydatek.

      Trzeba zdecydować - czy inne zalety męża rekompensują jego dwie lewe ręce do zarabiania kasy, czy też nie. Czy będziesz w stanie z tym się pogodzić i ndal widzieć w nim faceta, z którym warto być.
      • sylwiamich Re: Ciągnę go przez życie 06.04.08, 17:04
        marek_gazeta napisał:

        > Każdy ma jakieś wady.Trzeba zdecydować - czy inne zalety męża
        rekompensują jego


        No tak...jeden robi długi, innemu cuchnie z ust.Jeden miewa romanse,
        inny nie zamyka deski od sedesu.Ideałów nie ma.Może nawet by napisać
        nastepny podręcznik "Zestawienie wad i zalet oraz rozważenie ich
        kalibru gatunkowego.Trwam czy spadam?"
        Bekanie -30, przy gościach -44.
        Obiad dwudaniowy +3, dodatkowa surówka +1
        Kurde....może nawet program komputerowy by napisać?Zestawienia
        miesięczne i roczne robić?
      • manderla Re: Ciągnę go przez życie 06.04.08, 17:29
        a nawet dobre co powiedziales smile spodobało mi się.
      • manderla O to mi chodzilo: 06.04.08, 17:33
        marek_gazeta napisał:

        > Każdy ma jakieś wady. Jeden facet nie tańczy (nie bo nie i już),
        inny jest słaby w łóżku, jeszcze inny olewa dzieci, albo jest
        pracocholikiem, albo kocha TV bardziej niż żonę, albo mu "jedzie" z
        ust.

        > Trzeba zdecydować - czy inne zalety męża rekompensują jego dwie
        lewe ręce do zarabiania kasy, czy też nie. Czy będziesz w stanie z
        tym się pogodzić i ndal widzieć w nim faceta, z którym warto być.


        JW.
Pełna wersja