gdzie Ci mężczyźni?

09.04.08, 13:43
Witajcie, wczoraj wraz z mężem musieliśmy załatwić kilka spraw
związanych z rozwodem, zaprosił mnie potem na obiad, a ja sę
zgodziłam. W czasie tej rozmowy powiedział, że już na początku
naszych problemów tj w listopadzie miał romans. Zapytałam więc
dlaczego wtedy mi nie powiedział o tym, tylko udawał że musi
przemyśleć, że się stara i takie tam, i przez swoje zachowanie
zranił mnie nie raz a dwa razy, bo ciągle liczyłam że może będziemy
jednak razem (nie wiedząc że on już kogoś ma), na to mój mąż
odpowiedział, że bał mi się powiedzieć, żeby mnie nie zranić, a poza
tym nie wiedział i do tej pory nie wie czy postępuje słusznie. I tak
wtedy pomyślałam, że on nie jest mężczyznom, a ciągle chłopcem. Nie
potrafi podjąć decyzji, nie potrafi ponieść konsekwencji swoich
czynów. Nawet wczoraj zapytał czy miałabym coś przeciwko gdyby
odzywał się na gg czy wpadł na kawę i bardzo się zdziwił jak
powiedziałam, że wolałabym nie, przynajmnie nie teraz, bo sprawa
jest zbyt świerza. I taka refleksja mnie naszła, jak ja bym chciała
mieć mężczyznę, czy są jeszcze tacy w naszym pięknym kraju, którzy
potrafią podejmować decyzję i ponosić jej konsekwencje?
    • dsz27 Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 13:55
      Hej,
      Może i są ale jak na razie też ich nie widzę... Mój zalicza się też do chłopców
      a myślałam, byłam pewna że to mężczyzna mojego życia...smutne.
      Może jeszcze kiedyś uda się mi / nam ich dostrzec...
    • bozenadwa Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 13:55
      No wiesz ja tez nie wiem ,gdzie oni sa. Znalam jednego niestety juz
      nie zyje . To byl moj ojciec .
      • mary171 Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 14:01
        Nie wkim. Eksiu też dzieck ood dawna. Robił sobie od 2 lat jaja z
        małżeństwa a teraz robi sobie jaja z rozwodu sad. Ale mam andzieję,
        że są mężczyźni w pełnym tego słowa znaczenu smile
        • mini_me Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 14:14
          Jeśli będziecie szukały wśród rozwodników to mojego m omijajcie big_grin
          • dsz27 Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 14:18
            Hihihiwink
    • z_mazur Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 14:28
      Hmm
      Nie wiem czy jestem mężczyzną, czy chłopcem.
      W każdym razie samodzielne życie po rozwodzie nauczyło mnie
      podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność, a nawet czuć z
      tego powodu satysfakcję.
      W tym sensie rozwód spowodował mój rozwój.
      • manderla Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 15:28
        z_mazur napisał:

        > Hmm
        > Nie wiem czy jestem mężczyzną, czy chłopcem.
        > W każdym razie samodzielne życie po rozwodzie nauczyło mnie
        > podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność, a nawet czuć z
        > tego powodu satysfakcję.
        > W tym sensie rozwód spowodował mój rozwój.
        >


        A to przedtem miałes mamusię drugą czy żonę? wink
        ps. przynajmniej jakis postęp. Powinienes do swojej ex iść z
        kwiatami i podziękować smile
        • z_mazur Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 16:12
          Praktycznie przez całe dorosłe życie z kimś byłem.
          Dopiero od dwóch lat jestem sam (tzn mieszkam sam). I wcale to nie
          jest takie złe.
    • plujeczka Re: to wie tylko Danuta Rinn 09.04.08, 14:29
      zapewne są cudowni faceci ale wiekszośc z nas nie miała szczęścia
      takich poznać i z takimi wieść wspólne zycie ale nie upadajmy na
      duchu osobiscie znam kilka cudownych małżeństw , które są
      przykładem miłości, poszanowania praw, kiedy bywam u nich "
      ogrzewam" sie ich uczuciem czego i Wam wszystkim zyczę.
      • kajda28 Re: to wie tylko Danuta Rinn 09.04.08, 15:07
        a czy my przypadkiem nie za bardzo idealizujemy słowo "mężczyzna"?
        Najpierw honorowi byli rycerze, a w czasach współczesnych gentelmeni- czy
        zauważyliście że to słowo zanika, ciekawe dlaczego?
        • bozenadwa Re: to wie tylko Danuta Rinn 09.04.08, 15:24
          Moze masz racje . Mysle tak czasy sie zmienily.Mysmy sie
          zmienili.wieksza tolerancja,swoboda ,wygoda,Tak samo my kobiety
          mniej sie szanujemy totez mezczyzni mniej sie musza starac . Lubie
          przebywac w towarzystwie panow z tzw. starej szloly.Ile w nich
          madrosci wyczucia sytuacji ,a przede wszystkim szacunku.Mam po 50 ce
          i nie do wyobrazanie byla kiedys sytuacja ,ze w autobusie siedzi
          mlody czlowiek a obok stoi starsz osoba.Teraz zauwazylam
          nagminne.Malo tego kiedys mlody chopak nie siedzial jesli obok niego
          stala mloda kobieta .Cos chyba w tym jest .
          • z_mazur Re: to wie tylko Danuta Rinn 09.04.08, 16:15
            No bo role społeczne się zmieniają.
            Jesteśmy w trakcie procesu transformacji.
            Kobiety z jednej strony chciałyby być równane z mężczyznami, ale
            zarazem zachowując całą tą atencję którą kiedyś otrzymywały od
            mężczyzn.

            A tak się zwyczajnie nie da. Albo będziemy w kobiecie widzieli słabą
            istotę, albo partnera. Obu tych ról nie da się pogodzić.
            • bozenadwa Re: to wie tylko Danuta Rinn 09.04.08, 16:23
              A partnera nie da sie szanowac ???
              • z_mazur Re: to wie tylko Danuta Rinn 09.04.08, 16:37
                Ależ można. Ale Ty nie piszesz o szacunku.
                Ty piszesz o pewnych formach grzecznościowych, które mają swoją
                tradycję w traktowaniu kobiety jako istoty słabszej i wymagającej
                specjalnej opieki. Kobieta jako "słabsza" istota nie była w stanie
                sama się utrzymać jej rozwój to była albo rola matki i żony, albo
                zakonnicy.

                Teraz to się zmienia. A relacje między ludzki dostosowują się do
                tego. Skoro rywalizuję z kobietą na niwie zawodowej i mam ją
                traktować po partnersku w tym zakresie, bo inaczej od razu zostałbym
                określony szowinistą, ale w życiu prywatnym mam ją traktować jak
                kruchą i słabą istotkę, której z tego tytułu należy się specjalne
                traktowanie. Nie wiem, może ja jestem dziwny, ale widzę tutaj
                zdecydowany dysonans, który czasem w praktyce powoduje trudności w
                odpowiednim znalezieniu się w danej sytuacji.
                • manderla A Maria Kuria to co!? ;) swięty mikołaj?! 09.04.08, 16:42
                  z_mazur napisał:

                  > Ależ można. Ale Ty nie piszesz o szacunku.
                  > Ty piszesz o pewnych formach grzecznościowych, które mają swoją
                  > tradycję w traktowaniu kobiety jako istoty słabszej i wymagającej
                  > specjalnej opieki. Kobieta jako "słabsza" istota nie była w stanie
                  > sama się utrzymać jej rozwój to była albo rola matki i żony, albo
                  > zakonnicy.
                  >
                  > Teraz to się zmienia. A relacje między ludzki dostosowują się do
                  > tego. Skoro rywalizuję z kobietą na niwie zawodowej i mam ją
                  > traktować po partnersku w tym zakresie, bo inaczej od razu
                  zostałbym
                  > określony szowinistą, ale w życiu prywatnym mam ją traktować jak
                  > kruchą i słabą istotkę, której z tego tytułu należy się specjalne
                  > traktowanie. Nie wiem, może ja jestem dziwny, ale widzę tutaj
                  > zdecydowany dysonans, który czasem w praktyce powoduje trudności w
                  > odpowiednim znalezieniu się w danej sytuacji.

                  Zartuję.Ale masz rację: baby przesadzaja czasami, a faceci nie
                  nadążają za nimi(jak to powiedział pewien dziennikarz)big_grin
                  >
                  >
                • bozenadwa Re: to wie tylko Danuta Rinn 09.04.08, 17:00
                  z_mazur napisał:

                  > Ależ można. Ale Ty nie piszesz o szacunku.
                  >
                  > Chyba zle doczytales moj post Cyt. Ile w nich madrosci wyczucia
                  sytuacji a PRZEDE WSZYSTKIM SZACUNKU Bo o ten szacunek generalnie
                  chodzi przeczytalam kiedys kilka ksiazek JAmesa Dobsona nie pamietam
                  dokladnie jaka ma role jako prezes do spraw rodziny w StanachJego
                  Ksiazki sa umieszczone jako stale pozycje w biblotece BIalego
                  Domu.Napisal cos takiego ,ze jesli na jakielkowiek plaszczyznie
                  relacji miedzy kobieta a mezczyzna dochodzi do braku szacunku to
                  zwiazek juz ma powazny problem A co dopiero jesli mezczyzna wogole
                  nie szanuje kobiety Mnie nie chodzi o totalne uwielbienie slabej
                  plci.Ale o szacunek do kazdego czlowieka O ile bardziej kobiety w
                  dzisiejszych czasach zasluguja na szacunek Jak one to robia ze godza
                  prace zawodowa z prowadzeniem domu ,praniem sprzataniem
                  gotowavniem,wychowywaniem dzieci ??? Nie zasluguja na szacunek ???I
                  chyba przyznasz ze jestesmy slabsze fizycznie Nie mowiac o naszych
                  roznych przypadlosciach ze sie osmiele i pozwole tu przytoczyc I
                  teraz przypomne ten nieszczesny autobus Kobieta zmeczona slaba stoi
                  po calym dniu pracy a mezczyzni mlodzi w srednim wieku siedza.Ona
                  jedzie do domu gdzie czeka ja drugi etat NO TO JA TEZ SIE PYTAM
                  GDZIE CI MEZCZYZNI.
                  >
                  >
                  • z_mazur Re: to wie tylko Danuta Rinn 09.04.08, 18:28
                    No z tą słabszą płcią, to tak nie do końca.
                    Kobiety są może słabsze fizycznie, ale w większości pozostałych kwestii są płcią silniejszą. Są odporniejsze psychicznie, bardziej wytrzymałe itp. itd.

                    Piszesz poza tym wiele o pewnych kwestiach które wcale nie są takie oczywiste.

                    Ja np. wracałem wcześniej od żony do domu (specyfika jej pracy) i to ja gotowałem obiady i zajmowałem się córką po powrocie z pracy.
                    W pracy też nie obijałem się. Więc mogłem wracać z niej zmęczony autobusem z perspektywą jeszcze paru godzin zajęć w domu i co w związku z tym?

                    Dlatego właśnie mówię, że role społeczne się zmieniają i relacje między ludzkie i pewne normy zachowań nie nadążają w tej chwili za nimi.

                    A Ty z jednej strony piszesz o szacunku do człowieka, a z drugiej podajesz przykłady atencji jaką powinny być traktowane kobiety ze względu na płeć.

                    Ja szanuję kobiety, bo szanuję ludzi. Zostałem wychowany w tradycyjnej rodzinie i mam silnie wpojone pewne zasady savoir vivre'u, co nie znaczy, że tak do końca się z nimi wszystimi zgadzam.

                    A szacunek jest podstawą każdej zdrowej relacji międzyludzkiej.
                    • bozenadwa Re: to wie tylko Danuta Rinn 09.04.08, 19:52
                      okulary mocniejsze czy cus by sie przydalo ,Albo czytasz miedzy
                      wierszami. Drugi raz wmawiasz mi ze cos napisalam albo czegos nie
                      napisalam.Wyraznie napisalam ze kobiety sa slabsze fizycznie i
                      dodalam jeszcze cos , ale to tez chodzilo o strone fizyczna.Nic nie
                      pisalam o psychice,A ze musimy byc silniejsze psychicznie bo jak
                      inaczej udzwignelybysmy nasza kobieca role .Wierze ze w autobusie
                      siedza mezczyzni,ktorzy tez jada na drugi etat do domu,Ale chyba
                      oczywiste jest ze wiecej w tym nieszczesnym autobusie jest kobiet
                      jadacych na ten drugi etat,I chyba oczywiste jest to ze wypada nie z
                      czystego faktu plci ,tylko dlatego wlasnie ze kobieta jest slabsza
                      fizycznie .Chyba ze czujesz sie slabym mezczyzna fizycznie no to
                      zrozumiale jest dla mnie to co piszesz.Ateraz prosze cie jako
                      kobieta badz gentelmenem i nie wmawiaj mi ze cos nie napisalam a ja
                      mnapisalam albo ze cos napisalam czego nie napisalam .
                      • z_mazur Re: to wie tylko Danuta Rinn 09.04.08, 23:53
                        Nie wiem czy mocniejsze okulary, bo na razie nie używam żadnych, więc nawet słabe mogłyby zrobić jakąś różnicę.

                        Może to i z mojej strony czytanie międzywierszami, ale kobiety bardzo często oburzają się w jednych sytuacjach na traktowanie ich w jakikolwiek odmienny sposób niż mężczyzn by za chwilę w innej sytuacji oburzać się na nieuwzglęnienie jakiegoś przywileju, który do tej pory miały z tytułu bycia kobietą.
                        Bo w jednej sytuacji wyciągnięcie pomocnej dłoni może być przez kobietę odebrane jako protekcjonalne okazanie męskiej wyższości i po prostu z oburzeniem odrzucone, tylko po to by chwilę później oczekiwać właśnie tej męskiej dłoni, na której można by się wesprzeć i biada jeśli w tym momencie ta dłoń nie zostanie wyciągnięta.
                        Po prostu same kobiety mają problem z określeniem własnej roli. Czy chcą rzeczywiście z nami rywalizować i być traktowane na równi z mężczyznami, czy jednak uznać, że są "słabszą" płcią i oczekiwać w związku z tym pewnych przywilejów.

                        W tym tkwi sprzecznosć, z którą wielu mężczyzn sobie po prostu nie radzi.
                        • a.niech.to Re: to wie tylko Danuta Rinn 10.04.08, 10:38
                          z_mazur napisał:

                          > Po prostu same kobiety mają problem z określeniem własnej roli.
                          Polki od x czasu identyfikowały się z dwoma modelami kobiecości:
                          Matka Polka i romantyczna kochanka. Jeden i drugi okazuje się
                          nieadekwatny w czasach przemian, w tym obyczajowych, które to
                          następują najwolniej. Z Zachodu sączą się nowe wzory, ale co
                          wyniknie w zderzeniu ich z polską rzeczywistością? Tego nie wie nikt.
                          Wzorce ról na pewno narzuca określona warstwa społeczna, stąd moda
                          na niezależne singielstwo uciekające od trwałych związków, a często
                          i macierzyństwa. W większości przypadków mamy zapewne do czynienia z
                          nieuświadomioną mieszaniną wielu wzorców, stąd oczekująca opieki,
                          ale niezależna.smile

                          Mężczyzna nastawiony na sex i kobieta z dominującą potrzebą uczucia-
                          gdzie i jak mogą się spotkać, żeby poszukiwania "prawdziwych
                          mężczyzn" straciły sens? Jest taka kategoria: człowieczeństwo. Jeśli
                          ją potraktować zadaniowo, to i kobieta może swojego mena nosić na
                          rękach, co będzie calkowicie naturalnym zachowaniem dla nich
                          obojga.smile
                      • z_mazur A i jeszcze jedno... 09.04.08, 23:59
                        Nawet teraz w tej wypowiedzi wprost oczekujesz ode mnie jakiegoś specjalnego traktowania Cię tylko dlatego że jesteś kobietą.
                        Wszystkich dyskutantów, z którymi toczę polemiki staram się traktować tak samo, z szacunkiem, bez względu na płeć.

                        Czyżbyś jako kobieta oczekiwała z mojej strony jakiegoś specjalnego traktowania. Czyli ze względu na to, że jestes kobietą powinienem Cię przeprosić za wmawianie Ci czegokoś, ale jeśli byłabyś facetem, to nie musiałbym już tego robić?
                        • tricolour Bo tak jest... 10.04.08, 07:41
                          ... chcą być traktowane jak mężczyźni w zakresie praw. Jak kobiety w zakresie
                          obowiązków, bo słabsze więc i cięższych spraw chcą mieć mniej. Do tego adoracja,
                          przywileje i wyjątkowy szacunek należny kobiecie. Poza tym równo jak mężczyzn.

                          A tak się nie da...
                        • bozenadwa Re: A i jeszcze jedno... 10.04.08, 08:07
                          Drogi mazurze to co napisalam ze jako bobieta oczekuje od ciebie ze
                          bedziesz gentelmenem i nie bedziesz mi wmawial ze pisze co
                          innego ,to troche byl taki zart.<bo zupelnie cie nie rozumiem o co
                          ci chodzi.Odpowiadasz ma moj post,gdzie wyraznie pisze otym ,ze
                          podoba mi sie u mezczyzn z tzw.starej szkoly przede wszystkim ich
                          szacunek ,a ty mi odpisujesz,ze nic nie pisze o szacunku tylko o
                          czyms innym.Dziwne to jest dla mnie.Wczoraj zastanawialam sie
                          dlaczego tak trudno szanowac partnera,i wiesz co
                          zrozumialam.Mezczyznie trudno szanowac partnera bo on musi
                          rywalizowac.Dzisiaj przeczytalam twoj post no sam sie do tego
                          przyznales.Nie jestem tutaj na forum aby bawic sie w udowadnianie
                          kto ma racje a kto nie.Nie musze miec racji ,nie chca z toba
                          rywalizowac,Zareagowalam jak czlowiek ,ktoremu ktos wmawia
                          nieprawde,chyba ze bawisz sie jak tri w prowokacje,ale to nie moj
                          problem.Uwiez mi kobiety nie lubia rywalizowac,ale dlaczego maja sie
                          godzic na brak szacunku,bo uwazam ,ze z twojej strony spotkal mnie
                          swojego rodzaju brak szacunku,i to nie jako kobiete tylko jako
                          czlowieka,ktoremu wmawia sie kity w bialy dzien.
                          • z_mazur Re: A i jeszcze jedno... 10.04.08, 08:53
                            Rzeczywiście lubimy rywalizować, ale to się ma nijak do szacunku.
                            Rywala też można szanować, choćby tylko po to, żeby mieć satysfakcje
                            z "pokonania" godnego przeciwnika, albo zmniejszyć gorycz porażki.
                        • aron95 Np.puszczenie kobiety przez dzwi 10.04.08, 09:46
                          za drzwiami może guza zarobić ( gdy miejsce nieznane )
                          lub w tłumie gdy się trzeba przepychać

                          Czasem sam nie wiem na co lepiej się narazić - na guza i siniaki czy
                          uznanie za gentlemena ?
                          • manderla Eeee no nie przesadzajmy już 10.04.08, 10:00
                            Nie wiem w jakim takim towarzystwie kobiet sie obracacie, ze sie
                            zastanawiacie czy otwarcie jej drzwi i puszczenie przodem grozi
                            cięzkimi urazami ciała wink Choć, nie ukrywam, ze zdarzało mi się
                            nieraz zobaczyć lekkie zdziwienie na twarzy faceta, który na taki
                            gest szarmancji ze swojej strony uslyszal ode mnie
                            zwykle "dziekuje". Byc moze cos jest na rzeczy.
                            Złoty środek trzeba znać we wszystkim i nie ma sensu wszelkiego
                            rodzaju przeciwstawienie sobie kobiet i mezczyzn. Róznili sie i sie
                            roznic będą. A jak ktos za kims nie nadąża to juz raczej kwestia
                            indywidualna, anie płciowa.
                            Ot. Powiedziała co wiedziała wink
                • nangaparbat3 Ależ kobieta jest słabsza!!!!! 09.04.08, 18:38
                  Ma slabsze miesnie, ściegna, mniej udźwignie, wolniej pobiegnie czy poplynie.
                  Potrzebuje więcej snu.
                  Okropnie mnie zlości udawanie, że tak nie jest, wszystko jedno - w damskim czy
                  meskim wykonaniu.
                  Że w ogolnym rozrachunku słabsi (fizycznie) są mężczyźni - to juz inna kwestia.
                  • tricolour To ma mniej zarabiać !!! 09.04.08, 18:46
                    Bo jest słabsza, potrzebuje więcej snu ----> ma mniej czasu na pracę.

                    smile)
                    • nangaparbat3 Re: To ma mniej zarabiać !!! 09.04.08, 22:05
                      tricolour napisał:

                      > Bo jest słabsza, potrzebuje więcej snu ----> ma mniej czasu na pracę.
                      >
                      > smile

                      Owszem, ma mniej czasu na prace domowe.
                      • tricolour Wiem, że masz rację... 09.04.08, 22:08
                        ... smile)
    • tricolour To są właśnie mężczyźni... 09.04.08, 18:37
      ... tylko kobiety nie chcą mężczyzn takich, jacy oni są. Chcą facetów na swoje
      wyobrażenie - i stąd problemy.

      Bo każdy mężczyzna chce wiernej żony czekającej z obiadem podczas gdy on zabawia
      się z kochanką. Każdy chce wydawać na swoje przyjemności więcej niż na żonę i
      dziatki razem wzięte (kochanki nie liczę, bo kochanka to jest ktoś specjalny i
      bardzo ważny. Fakt, że co tydzień inna). Żaden rozumny facet nie przyzna się do
      romansu, bo po co? No i wcale się nie dziwię, że mąż po rozwodzie chętnie
      przespałby sie z byłą żoną, bo teren bezpieczny i rozpoznany.

      Jak się jest żoną, to trzeba to wiedzieć!
      • manderla Re: To są właśnie mężczyźni... 09.04.08, 18:55
        tricolour napisał:

        > ... tylko kobiety nie chcą mężczyzn takich, jacy oni są. Chcą
        facetów na swoje
        > wyobrażenie - i stąd problemy

        - Faktycznie, kobiety to mają. Niektóre kobiety.
        >
        > Bo każdy mężczyzna chce wiernej żony czekającej z obiadem podczas
        gdy on zabawi

        - nie wszyscy męzczyźni

        >kochanka to jest ktoś specjalny i
        > bardzo ważny.

        masz rację. Ale nie jet to stan permanentny.


        >Żaden rozumny facet nie przyzna się do
        > romansu, bo po co?

        Nieprawda. Zdarzają sie mniej rozsadni pewnie niz ty, ktorzy
        potrafia przyjsc i powiedziec, kurna, dałem ciala,popierdolilo mnie
        wiesz o tym, ale przyzekam ze zrobie wszystko by to naprawic, bys mi
        wybaczyla. Blaga na kolanach i placze. I robi. wszystko, a nawet
        wiecej. Ale nie wiesz jaka to jest stysfakcja kopnąć potem
        takiego...by odlecial w siną dal. wink


        No i wcale się nie dziwię, że mąż po rozwodzie chętnie
        > przespałby sie z byłą żoną,

        A to faktycznie, istnieje takie ryzyko. Jezeli sie tylko strony nie
        wzgardzily nawzajem wink


        > Jak się jest żoną, to trzeba to wiedzieć!

        - TO FAKT!
        • tricolour Fakt - zaliczam sie do mniej rozumnych... 09.04.08, 18:58
          ... nie zdradziłem.

          tongue_out
          • manderla Re: Fakt - zaliczam sie do mniej rozumnych... 09.04.08, 19:02
            tricolour napisał:

            > ... nie zdradziłem.
            >
            > tongue_out

            Fakt wink
            ...bo zostałeś zdradzony.
            • tricolour Nic o tym nie wiem... 09.04.08, 19:03
              ... ale może tak było.
              • manderla Re: Nic o tym nie wiem... 09.04.08, 19:06
                tricolour napisał:

                > ... ale może tak było.

                No to jak???
                Sam nie zdradzile, nie zostales tez zdradzony... to co robisz na
                tym forum. Rozwiodles sie przynajmniej? No tylko to upowaznia Cie by
                pisac na tym forum wink
                • tricolour Już zapomniałem... 09.04.08, 19:09
                  ... ja sie rozwodziłem ponad 10 lat temu. Pamiętam, że chodziło o jakąś ważną
                  rzecz, ale w związku z tym, że mam w planie - w tym roku - małżeństwo, to nie
                  sięgam pamięcią tak głęboko. Zmieniły mi sie priorytety...

                  smile
                  • manderla Re: Już zapomniałem... 09.04.08, 19:12
                    tricolour napisał:

                    Zmieniły mi sie priorytety...
                    >
                    > smile

                    I o to chodzi smile
                    pozdrawiam!
      • kajda28 Re: To są właśnie mężczyźni... 09.04.08, 22:24
        > Bo każdy mężczyzna chce wiernej żony czekającej z obiadem podczas gdy on zabawi
        > a
        > się z kochanką. Każdy chce wydawać na swoje przyjemności więcej niż na żonę i
        > dziatki razem wzięte (kochanki nie liczę, bo kochanka to jest ktoś specjalny i
        > bardzo ważny. Fakt, że co tydzień inna).

        i cholera każdy taki mężczyzna jest bardzo interesujący ... smile
    • sadaga Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 20:32
      tez się zastanawiałam nad tym czy mężczyźni z reguły są niesłowni i
      uciekający od odpowiedzialności czy mnie po prostu cos na oczy
      wlazło wink
      • manderla Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 20:38
        sadaga napisała:

        > tez się zastanawiałam nad tym czy mężczyźni z reguły są niesłowni
        i
        > uciekający od odpowiedzialności czy mnie po prostu cos na oczy
        > wlazło wink
        >



        Wyobraz sobie, ze nie! Nie wiem jak sie ksztaltuje statystyka w tym
        zakresie, ale znam jednego, ktory stwierdzil na swoj temat " ze jest
        do bólu przewidywalny" - a w kontrascie oczywiscie, ze niby ja do
        bolu nieprzywidywalna wink Sa tacy! ale to chyba sa jakies ewenementy!

        Z drugiej strony, powiem Ci, ze taki do bólu przewidywalny, to tez
        mordęga straszna. wink
        Złotego środka trzeba szukać, jak nic wink

        It's better to burn out than fade away.
      • crazyrabbit Re: gdzie Ci mężczyźni? 10.04.08, 07:55
        sadaga napisała:

        > tez się zastanawiałam nad tym czy mężczyźni z reguły są niesłowni
        i
        > uciekający od odpowiedzialności czy mnie po prostu cos na oczy
        > wlazło wink

        Chyba nic Ci na oczy nie wlazło... Są owszem chlubne wyjątki , ale
        jak wiadomo one tylko potwierdzają regułę big_grinDDDD
    • pieg00ska :) 09.04.08, 21:38
      a ja myślałam, że to wątek "poszukiwawczy" smile

      pozdrowionka smile
    • jp66-2 Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 22:16
      Codziennie podejmuje decyzje i cholera tylko ja za nie odpowiadam, jestem
      matojcem ( wychowuje syna, piorę prasuję, gotuje, sprzątam )ustępuje miejsca
      kobietom, a i w męski ryj potrafię przyłozyć jak własciciel sobie zasłuży- ale
      cholera nie wiem czy to wszystko predysponuje mnie do nazwania siebie mężczyzną....
      • sadaga Re: gdzie Ci mężczyźni? 09.04.08, 22:22
        predysponuje jp66, jak najbardziej smile

        a swoją drogą to ja po protu lubię ludzi słownych. nie wiem może to
        wada jakas wink
        • aron95 Re: gdzie Ci mężczyźni? 10.04.08, 10:03
          sadaga napisała:

          >
          > a swoją drogą to ja po protu lubię ludzi słownych. nie wiem może to
          > wada jakas wink

          ja też mam taką wadę
          • manderla Re: gdzie Ci mężczyźni? 10.04.08, 10:06
            aron95 napisał:

            > sadaga napisała:
            >
            > >
            > > a swoją drogą to ja po protu lubię ludzi słownych. nie wiem może
            to
            > > wada jakas wink
            >
            > ja też mam taką wadę



            No właśnie: LUDZI. Mam nadzieje, ze kobiety tez do tego gatunku
            należą wink
            • sylwiamich Re: gdzie Ci mężczyźni? 10.04.08, 10:09
              Powieka mi drży jak słyszę: Prawdziwy mężczyzna.Bo co to do cholery
              znaczy?Ja sama zmieniałam zdanie co do znaczenia tych słów kilka
              razy.Zresztą....nie chciałabym być porównywana do "Prawdziwej
              Kobiety".Bo ja to jestem proszę Państwa orginał i tylewink)))
              • manderla Re: gdzie Ci mężczyźni? 10.04.08, 10:11
                sylwiamich napisała:

                > Powieka mi drży jak słyszę: Prawdziwy mężczyzna.Bo co to do
                cholery
                > znaczy?Ja sama zmieniałam zdanie co do znaczenia tych słów kilka
                > razy.Zresztą....nie chciałabym być porównywana do "Prawdziwej
                > Kobiety".Bo ja to jestem proszę Państwa orginał i tylewink)))

                Się zgadzam całkowicie smile
      • bozenadwa Re: gdzie Ci mężczyźni? 10.04.08, 08:22
        NO....to co piszesz to nawet mi sie podoba,Bo ja znalam prawdziwego
        mezczyzne.Zreszta to nie tylko moje zdanie ,bo nie bylo osoby,ktora
        tgo znala i nie uwazalaby tak samo.Nie musial miec super wozu super
        ciuchow,poprostu najpierw byl czlowiekiem potem mezczyzna.Pisze w
        czasie przeszlym poniewaz piszeo swoim niezyjacym ojcu.Mialam dobry
        wzor,wiec mobe jeszcze mnapisac ale to nie do Ciebie to do
        poniektorych facetow piszacych w tym watku,nie zeby im dokuczyc ale
        zaby sie zastanowili.PRAWDZIWI MEZCZYZNI NIE CHWALA SIE I NIE
        UDOWADNIAJA ZA WSZELKA CENE SWOICH RACJI bo prawdziwi faceci znaja
        swoja wartosc .Ito nam kobietom imponuje .
        • z_mazur Re: gdzie Ci mężczyźni? 10.04.08, 08:43
          Hahahaha, poczułem się wywołany do tablicy.
          Nie aspiruję wcale do tytułu mężczyzny roku. Mało tego uważam, że
          mam w sobie spory pierwiastek żeński i wcale się tego nie wstydzę.
          Dlatego pozwolę sobie poupierać się przy swoim zdaniu i podyskutować
          jeszcze trochę mimo, że to takie niemęskie. smile))))

          Czyli zaczynam rozmowę z kobietą i różnimy się zdaniami, traktując
          ją jako człowieka, powinienem z nią dyskutować argumentując i
          używając normalnych technik stosowanych w polemice, jak stawianie
          tez, antytez i przedstawianie argumetmów na ich poparcie. Jednak
          jeśli miałbym ją potraktować jak kobietę, to powinienem zamilknąć,
          bo a nuż wypadnę na niemęskiego chłopca, który za wszelką cenę chce
          udowodnić swoje racje.

          I to jest właśnie ta sprzeczność, o której tutaj cały czas piszę, bo
          kobiety, w zależności od tego jak im wygodniej, chcą być traktowane
          albo jak ludzie po partnersku, albo jak kobiety z atencją. I zawsze
          mogą zarzucić mężczyźnie, że w danej sytuacji zachował się nie tak
          jak powinien, bo akurat był albo za mało partnerski, albo za mało
          męski. smile)))

          Już abstrachując od tego, to facet mówiący z przesadną atencją o
          swojej matce jako o wyjątkowej kobiecie, jest postrzegany odrobinę z
          politowaniem, ale kobieta mówiąca o wyjątkowości swojego ojca już
          tak nie wygląda.
          • aron95 kobieta jest jak kameleon 10.04.08, 10:11
            I w zależności jaką "postać" przybierze takiego faceta przy sobie, wyobraża
            sobie . A ze faceci najczęściej prości są ,nie spełniają oczekiwań kobiety w
            danej chwili .
            • manderla Mnie takie stereotypy męczą. 10.04.08, 10:14
              jw
Inne wątki na temat:
Pełna wersja