Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki

13.04.08, 16:47
Kochane dziewczyny,dopiero wczoraj pozno w nocy usiadlam do kompa i
przeczytalam Wasze wpisy.Odpisalam .Nawet nie wiecie jak sie
ciesze ,ze ktos o mnie mysli.Bardzo jest mi to potrzebne .Pozdrawiam
was serdecznie i zycze wam duzo sil,spokoju i poczucia humoru.Zuza
jeszcze raz dzieki za instrukcje dzieki ,ktorej moglam wyjsc z
domu.Donia jak tam ze sprawianiem sobie przyjemnosci ?? Bolutie jak
Twoje domowe spa ?? Ropuszko z twoich wpisow wnioskuje ze troche sie
pozbieralas ,czycze wam wszystkiego dobrego ,dzisiaj na slasku
piekny sloneczny dzien.Duzo sloneczka w serduchu .
    • zuza145 Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 13.04.08, 22:50
      to dawaj głos co czas jakiś- co by mozna było spać spokojnie- że
      dychasz jeszcze i nie wchodzisz do dołów.
      Głowa do góry.
    • dsz27 Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 14.04.08, 10:00
      Kochana jak widzę jaką masz sytuację to moje problemy przy Twoich sa takie
      maluśkie. Bardzo współczuję i nawet nie wiem co można w takiej sytuacji
      doradzić. Bo mieszkasz z nim i obawiam się, że póki tak będzie, sytuacje
      "trudne" będą na porządku dziennym. A dzieci są dorosłe i chyba powinny
      zrozumiecie, że masz prawo do własnych decyzji i własnego życia. Nie wiem
      dokładnie jak wyglądają twoje relacje z córką i synami ale chyba trzeba postawić
      sprawę twardo. Mama rozstała się z ojcem i inaczej już nie będzie...nie wiem ale
      wnioskuję, że tego właśnie chcesz, bo z nim przyszłości przecież nie wiążesz.
      Napisz kochana czy w ogóle wchodzi w grę zamieszkanie osobno?

      A u mnie różnie, raz dobrze a raz źle. Spędziłam bardzo super fajny weekend z
      synkiem (bez exa) i naładowałam akumulatory na kolejny tydzień.

      Czekam na wieści
      Dominika
    • bolutiebolutie Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 14.04.08, 12:11
      Cześć Bożenko, dobrze, że się odezwałaś smile Ja prosto z samolotu do
      pracy i od razu na forum - już się chyba uzależniłam, bo zaczynam i
      kończe dzień z Wami wink

      Smutno i przykro czytac, że nie masz u dzieci wsparcia, że wzajemnie
      wszyscy dopatrują się czyjejś winy i że dzieci chcą, żebyś mimo
      wzystko żyła ze swoim M, w takim domku z kart... Ja z punktu
      widzenia dziecka zawsze wspierałam swoją Mamę w Jej rozwodowych
      przejściach i nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że mogłabym
      zachować się inaczej, tym bardziej nie rozumiem zachowań Twoich
      dzieci. Nie wiem co Ci powiedzieć, naprawdę. Jestem z Tobą myslami i
      ściskam Cię bardzo bardzo mocno.

      Co do domowego SPA - a i owszem, funkcjonuje i ma się dobrze wink
      • zielona_ropucha Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 14.04.08, 13:18
        Myśl o sobie,nawet jak masz wyrzuty sumienia,to tylko na zdrowie
        wychodzi.Ja już zrozumiałam,że dopiero teraz jak nauczyłam się być
        samej i polubiłam ten stan to mogę patrzeć w przyszłość bez strachu.
        Zdarza mi się jeszcze pomysleć, że żal trochę rodziny..ale jeszcze
        tyle życia przede mną,nie wiem ,co będzie i to jest najpiękniejsze.
        Twoje życie to teraz też wielka niespodzianka i trzeba polubic
        siebie na nowo.Trzymaj się,jeszcze wszystko co dobre przed namismile
        A decydowanie samej za siebie jest najwspanialszą rzeczą na świecie.
        Trzymaj się.Cokolwiek nie zrobisz zrób tak,żeby ochronić
        siebie,teraz to Ty musisz się sobą zaopiekować,nikt tego za Ciebie
        nie zrobi.
        • bozenadwa Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 15.04.08, 22:36
          Ropuszko ,wlasnie zaczelam dostrzegac jak cudownie jest samej
          decydowac o sobie .Poza tym masz racje ,ze musze sie soba
          zaopiekowac.Ja rozumiem swoje dzieci one tak ja ulegaly
          manioulacji,A poza tym u mnie nie bylo bicia mamusi ,tylko
          niegrzecznego brata ,Dluga historia .Bolutie ,dzieki za ze myslisz o
          mnie.Kiedys na terapi uslyszalam .ze gorsza jeest przemoc
          psychiczna,niz fizyczna.Tego nie mozna tak nazwac .Przemoc fizyczma
          dokonuje spustoszen w psychice,ale sa widoczne rany na ciele i mozna
          wtedy cos z tym robic ,zawolac policje itp..Przemoc psychiczna
          dokonuje niewidocznych spustoszen i dopiero jak ktos inny przezywa
          cos podobnego to zaczynamy sie zastanawiac i zastanawiac czy ja
          jestem temu winna czy nie ? A proces destrukcji toczy sie
          dalej ,Wlasciwie to ja powinnam podziekowac m,ze to on nie chce ze
          mna byc,tylko co on jescze wymysli zanim mnie zostawi ?Zaczelam sie
          uczyc zyc sama ,poszlam spowrotem na terapie i wierze ze bedzie
          dobrze.Zal okropny zal rodziny,ktora sie rozpada,ale to nie ja
          jestem winna.chociaz postawilam granice i powiedzialam stop
          przemocy.To on zamiast isc na terapie i zrobic cos ze soba,to zabral
          swoje zabawki i poszedl do innej piaskownicy.To on nie ja,A ja
          powolizaczyna cieszyc sie ze funkcjonuje w jakis sposob w nowej
          rzeczywistosci .Pozdrawiam was izycze duzo spokojnych chwil.
          • dsz27 Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 16.04.08, 10:43
            Bożenko widzę, że powolutku stajesz na nogi. Masz poukładane wszystko w głowie i
            tego się trzymaj i nie puszczaj!
            Wiele osób tutaj trzyma za Ciebie mocno kciuki, ja jestem jedną z nich. Bądź
            silna w swoich decyzjach i nie daj się!
            ściskam mocno
            Dominika
            • bozenadwa Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 16.04.08, 13:00
              Doniu diekuje,a co uCiebie ?? Wczesniej napisalam do ciebie w
              pospiechu nie jestem pewna czy mnie zrozumialas bo napisalam jakos
              tak gramotnie,a poza tym ma zepsuta klawiature i moje
              przeliterowanki sa okropne .Pisze jeszcze raz o co mi chodzi,A
              wiec , teraz masz ro bic tylko to na co masz ochote ,i to co
              lubisz .I sama w wielka radoscia OPIEKUJESZ SIE SOBA .To co muszisz
              robic ogranicz do minimum !! Pamietaj tylko przyjemnosci .Nie wiem
              co o mnie pomyslisz ,ale bede Ci to czesto przypominala ,az
              zaczniesz to robic bylebym tylko odczepila sie od Ciebie .Sciskam
              mocno i wiesz pamietaj co masz robic ,,,,,,
    • dsz27 Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 14.04.08, 22:24
      Bożenko ze sprawianiem sobie przyjemności u mnie dzisiaj kiepsko. Jakoś zamiast
      pałać energią po takim weekendzie z Kubusiem, wypaliłam się dzisiaj. Nie mam
      siły pisać, myśleć...ale mam nadzieję, że to minie.

      Trzymam mocno za Ciebie kciuki i czekam na wiesci
      • bozenadwa Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 15.04.08, 13:38
        wpadlam tylko na chwile ,wiec odpowiem tylko doni,Odezwe sie
        wieczorkiem co by zuza mogla spac spokojnie.Doniu kochana wlasnie
        dlatego ze sie spalasz robisz tylko to co lubisz ,to co musisz
        wymagane minimum .A absolutny zakaz myslenia o m, Koniecznie
        speawiaj sobie wlasnie teraz przyjemnosci ,nie wie co lubisz ,ale
        teraz myslisz o spbie kubusiu i maluszku.Zycze ci duzo spokoju i
        sily,Przytulam cie do mojego serducha ,Pamietaj ze nie jestes
        sama .Ja mysle o TObie codziennie bardzo bardzo cieplo.Sciskam .i
        odezwe sie wieczorkiem .
        • ada_ps Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 16.04.08, 13:49
          dziewczyny jesteście fantastyczne, nawet nie wiecie jak czytanie
          waszych wątkó wpływa pozytywnie na mnie smile
          co prawda jeszcze nie widzę promyków słońca ale kiedyś na pewno...
          mój m postanowił odejśc ale niestety nie wyprowadził się bo jej mąż
          stoi im na przeszkodzie a razem nie chcą wynając mieszkania bo to za
          duży kosz dla nich , nie liczy się z moimi uczuciami i tym co mi
          zrobił, dla niego wszytsko jest takie proste... nie rozumiem po co
          dlaczego on mi to robi... uszanowałam jego decyzję, jego obecnośc
          wyzwala we mnie ogron agresji której wczoraj nie opanowałam...

          jak wy sobie radzicie?? ja już nie mam siły na nic-maluszek mnie
          potrzebuje, starszy syn też... jak mam dawać im szczęście skoro ktoś
          mi je odebrał i męczy psychicznie... "uszczęśliwia mnie na siłę
          swoją obecnością?"

          pozdrawiam
          • bozenadwa Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 16.04.08, 16:28
            Witaj ado ,przeczytalam tez inny Twoj watek ,Chyba nie musze
            pisac ,ze Cie rozumiem ,Bo my z moim m,tez mieszkamy razem ,Bardzo
            Ci wspolczuje,ALe wiesz tak musle ,ze nie mozecie wciagac w to
            waszego 10 latka ,Moje dzieci sa dorosle wrecz stare ,aja widze jak
            one to przezywaja,Co to piero takie male dziecko ,Ono malo co ztego
            rozumie,Wiem ,ze jest Ci cholernie ciezko wiem,To ,ze nie mieli
            szacunku nawet jak bylas z ciazy.To jest,,, Tutaj na forum
            wyczytalam kilka takich przypadkow,Nie rozumiem skad biora sie tacy
            ludzie ??? A teraz on bidulek ,nie ma pieniedzy aby z nia
            zamieszkac,Nie wiedzial o tym wczesniej ???.Ada namawiam cie abys
            udala sie do poradni rodzinnej ,mysle ze tam uzyskasz pomoc ,aby ta
            sytuacje rozwiazac,Rozmawiacie z m, jakos normalmnie ???jesli tak to
            jesliTY NIE chcesz aby dalej miszkal z wami ,to on musi to jakos
            razwiazac ,Ale moze ja sie myle ,moze jakos sie dogadacie,Pisalas ze
            jej maz stoi na przeszkodzie ,Moze ona nie planuje odejsc,tylko
            znalazla sobie rozrywke ? Nie wiem Zycze CI abys potrafila
            rozwiazacta trudna sytuacje ,Trzymaj sie i pisz.Pozdrawiam
            • ada_ps Re: Do zuzy, dsz27,bulitei zielonej ropuszki 17.04.08, 12:24
              gdzie mogę znaleźć poradnię rodzinną w kraku mieszkam obok...
              rozmawiamy w miarę normalnie nie urządzamy scen przy dzieciach o tym
              nie ma mowy... ale jego obecnośc mnie męczy a on ma to daleko w
              du..., nie ma mowy o dogadaniu się on nie widzi świata poza tamtą
              kobietą i (oto jego słowa) - "nie dopuszczam innego scenariusza jak
              bycie z ..."
              co do jej odejścia-rozmawiałm z nią oto słowa "po prostu zakochałam
              się z niewłaściwym mężczyżnie i tego nie da się zmienić, wiem że
              jestem egoistką..."
              po takich hasłach nieliczę już na nic, chcęspokojnie doczekać
              starości i aby moje dzieci miały spokój...
              mój 10 letni syn jako pierwszy zauważył że tata ma "dziewczynę" tego
              już się nie da cofnąc, walczyć z tym ciężko, dziecko rozumiało co
              tata robi zanim ja się dowiedziałam... tak być nie powinno

              mam takie dni kiedy nic nie robiępoza zajmowaniem się dziećmi...
              wszystko co było we mnie gdzieś ulotniło się...

              pozdrawiam
              ada
Pełna wersja