Wydatki na dziecko w rodzinie pełnej i niepełnej

16.04.08, 10:44
Czytam forum od dwóch lat i ilekroć pojawia się temat alimentów i pieniędzy
ogólnie rozpętuje się większa lub mniejsza burza.
Moje odczucie jest takie, że dziecko rozwiedzionych rodziców nagle przestaje
podlegać pewnym zasadom. Czy w rodzinie pełnej nie jest przypadkiem tak, że
jeśli rodzice mają określone dochody to dostosowuje się do nich standard
życia wszystkich - także dziecka? Może to oznaczać brak w jego życiu jazdy
konnej ale równie dobrze lekcji angielskiego a nawet o zgrozo niemożność
podjęcia studiów dziennych itp. Czy naprawdę nikt nie spotkał się z sytuacją
tego typu?
Jestem "biorcą" alimentów, żeby była jasność. I nikogo nie krytykuję, po
prostu pytam. Dzieciakom z rodzin rozbitych nie można odmawiać? Jeśli mój syn
czegoś nie dostaje to nie dlatego, że jest biednym dzieciątkiem rozwiedzionych
rodziców a dlatego, że rodziców na to nie stać, po prostu. Ale może my dziwni
jesteśmy...
    • menab Re: Wydatki na dziecko w rodzinie pełnej i niepeł 16.04.08, 11:21
      To zależy od "dawcy" alimentów. Jedna sprawa to faky, że dziecko ma
      tyle na co stać oboje rodziców, a inna sprawa to to, że często jest
      tak, że dana strona po rozwodzie daje tylko zasądzone alimenty i nic
      poza, a w rodzinie pełnej dawałaby znacznie więcej. Ale jak wiesz są
      też przypadki, że w normalnych rodzinach też jeden z partnerów nie
      dawał z założenia, bo to jego.
      Miło Cię widzieć koleżankosmile
    • z_mazur Re: Wydatki na dziecko w rodzinie pełnej i niepeł 16.04.08, 11:59
      Najczęściej "walka" o wysokość alimentów jest efektem ogólniejszego
      konfliktu pomiędzy byłymi małżonkami.

      Jeśli go nie ma, to przeważnie udaje się zawrzeć jakiś rozsądny
      kompromis.
    • tricolour Reprezentujesz rzadki typ kobiety... 16.04.08, 15:59
      ... która myśli i dopasowuje wydatki do możliwości. Najczęściej jest tak, że
      tatuś ma sprostać wymogom dziecka i matki, bo musi. Jak nie sprosta, to trafia
      do sądu, a wtedy sprostać musi pod groźbą komornika, a nawet więzienia.

      Niestety samotne macierzyństwo jest dysfunkcyjne w każdej sferze...
      • sylwiamich Re: Reprezentujesz rzadki typ kobiety... 16.04.08, 16:08
        A skąd takie wnioski?I takie uogólnienia?
        • tricolour Bo samotność jest dysfunkcyjna z definicji... 16.04.08, 16:13
          ... a samotne wychowywanie dziecka to brak wzorców dla takiego dziecka.
      • sylwiamich Re: A ja nie o tym..., tylko o tym... 16.04.08, 16:19
        Reprezentujesz rzadki typ kobiety...> ... która myśli i dopasowuje
        wydatki do możliwości. Najczęściej jest tak, że
        > tatuś ma sprostać wymogom dziecka i matki, bo musi.
        • tricolour A nie jest tak, jak napisałem? 16.04.08, 16:26


          • sylwiamich Re: A nie jest tak, jak napisałem? 16.04.08, 16:36
            Ja patrząc na matki samotnie wychowujące dzieci wokół mnie, nie mam
            podstaw do wysnucia takich wniosków.
            Za to patrząc na " byłych tatów" mogę wysnuć wnioski że mężczyzna
            odchodząc od rodziny na własną prośbę, czy też porzucony przez żonę
            odchodzą zwłaszcza finansowo także od dzieci.I NIGDY tak bym nie
            napisała....bo mogę mieć skrzywione widzenie rzeczywistości choćby,
            lub inne bielmo na oczach.I stąd to moje zapytanie.Podaj mi powody
            takich uogólnień...może mi bielmo opadnie.
            • tricolour Ty byś nie napisała... 16.04.08, 16:44
              ... a ja napiszę: uważam za rzecz jak najbardziej normalną, że facet odchodząc
              od kobiety odchodzi także od dzieci, które z nią zostają. Odchodzi także
              finansowo, a jeśli nie, to finanse są ostatnią wspólną rzeczą.

              Co do roszczeń finansowych, to lektura wątków jest dla mnie podstawą, bo w realu
              nie mam na tyle bliskich relacji z rozwodnikami, by pytać o finanse.
              • sylwiamich Re: Ty byś nie napisała... 16.04.08, 16:50
                Czyli uważasz że ojciec odchodzący od żony, nie musi zapewniać swoim
                dzieciom podobnego standartu jaki sam posiada?
                Przypominam że rozmawiamy o ALIMENTACH.Więc "roszczenia finansowe"
                są tu chyba nieadekwatnym terminem?
                • tricolour Oczywiście, że nie musi... 16.04.08, 17:13
                  ... ponieważ standard faceta może być wyższy lub niższy po rozwodzie. Twoje
                  pytanie jest pytaniem sugerującym - zakładasz, że facet ma lepiej więc "z
                  automatu" chcesz dla dziecka lepiej.

                  Gdyby facet miał gorzej, to czy z taką samą ochotą zgodziłabyś się na
                  pogorszenie warunków życia dziecka, bo "musi zapewniać swoim dzieciom podobny
                  standartu jaki sam posiada"?
            • tricolour A z drugiej strony... 16.04.08, 16:47
              ... przez kilkanaście lat płacenia alimentów nigdy nie widziałem żadnego
              wyliczenia skąd kwota alimentów by wynikała w sposób klarowny. Nigdy nie było
              ani jednej rozmowy na ten temat, choć oczekiwałbym właśnie takiego rozwiązania.

              Po prostu pojawia się liczba.
              • sylwiamich Re: A z drugiej strony... 16.04.08, 16:53
                Tri...jeśli przez te kilka lat, gdy byłeś z żoną, w mały nawet
                sposób uczestniczyłeś w wychowaniu dzieci to liczba nie powinna być
                dla Ciebie zaskoczeniem.Jeśli jest, od tego jest buzia, żeby sie
                zapytać.
                Mój były mąż ostatnio zabrał dzieci na weekend.Osłupiał gdy zobaczył
                ile jedzą (sicsmile)
                Komentarz: Puściliby mnie z torbami.
                • tricolour I to jest różnica w podejściu do zagadnienia... 16.04.08, 17:11
                  ... ja nie pytam, bo to nie ja mam pragnienie płacić. To druga strona czegoś ode
                  mnie chce, to inicjatywa leży po tej drugiej stronie. Zresztą zapytałem o
                  dostałem jakąś durnowatą odpowiedź... szkoda prądu na dyskusje.
                  • sylwiamich Re: I to jest różnica w podejściu do zagadnienia. 16.04.08, 17:24
                    ALIMENTY są dla dzieci.Matka tylko występuje w imieniu dziecka o
                    kwotę potrzebną na jego godziwe utrzymanie, nie mniejsze niż to
                    które miał będąc w rodzinie.Generalnie ładnioe by to o ojcu
                    świadczyło gdyby po prosu WIEDZIAŁ ile pięniędzy wydawało się na
                    dziecko.Wtedy kobieta nie musiałaby być stroną chcącą..jak to ładnie
                    ująłeś.Ojciec po prostu by wiedział.Ale pewnie gdyby tak było to i
                    rozwodów byłoby mniejwink)
                    Co do obniżenia standartu ojca...
                    Na to też są przepisy...zawsze można wystąpić z wnioskiem o
                    obniżenie alimentów.
                    Kurde...dla mnei uczciwość mojego męża w jakiejkolwiek sprawie
                    wydaje mi się tak nieprawdopodobna, że wyobrażni mi nie staje co bym
                    zrobiławink))
                    Pewnie bym mu nie uwierzyła...zdzira ze mnie po prostu...ech
                    • tricolour Prawdę mówiąc nie wiem ile sie wydaje na dziecko.. 16.04.08, 17:29
                      ... ale wiem ile wydaję na siebie. Z przybliżonych wyliczeń wynika, że podwojona
                      kwota alimentów (moje + udział ex) przekracza sumę, którą wydaję na siebie. To
                      jest więcej niż średnia krajowa netto i czasem się zastanawiam po co pracować? smile)

                      Zresztą córka chce iść na miesiąc do pracy - na wakacje chce zarobić. Okaże się,
                      że przez tydzień zarobi mniej niż wydaję na nasz niedzielny obiad i drobne
                      zakupy więc mam nadzieję, że ... doceni wartość pracy.
                    • sylwiamich Re: I to jest różnica w podejściu do zagadnienia. 16.04.08, 17:30
                      A co do mojej ochoty na obniżenie standartu życia dzieci....
                      mój miły małżonek do dzisiaj przy sprzyjających wiatrach ma
                      gest.Zabiera dzieci do "Zary" i każe zapakować wszystko z manekina w
                      idealnym rozmiarze (czyli na "do prania"), bo mu sie zestaw
                      podoba.Mnie na to nie stać.A pomimo tych występów i niepłacenia
                      alimentów przyjeżdża do dzieci, jest częstowany obiadem i kawą.Nawet
                      pozwalam aby sobie sam robił...niech się chłopak czuje swobodniesmile))
                      • tricolour Ja tego nie rozumiem... 16.04.08, 17:39
                        ... nie rozumiem jak można łamać prawo, uczyć łamania prawa i z uśmiechem
                        zabierać dzieci na zakupy do drogiego sklepu. Nie rozumiem Twojej milczącej
                        postawy, a potem pisania na forum...
                        • sylwiamich Re: Ja tego nie rozumiem... 16.04.08, 20:03
                          To ja mam do Ciebie prośbę Tri...daj mi jakąś dobra radę.Co zrobić
                          żeby facet zaczął płacić alimenty? Bo może coś rzeczywiście
                          zaniedbałam lub przeoczyłam..
                          • chalsia Re: Ja tego nie rozumiem... 16.04.08, 22:18
                            > To ja mam do Ciebie prośbę Tri...daj mi jakąś dobra radę.Co zrobić
                            > żeby facet zaczął płacić alimenty? Bo może coś rzeczywiście
                            > zaniedbałam lub przeoczyłam..

                            no cóż, przeoczyłaś KOMORNIKA
                            smile
                            • sylwiamich Re: Ja tego nie rozumiem... 16.04.08, 22:22
                              Sprawa u komornika jest od 4 latsmileOd 4 lat dostaję zaświadczenie że
                              alimenty są nieściągalne.Złożyłam też zgłoszenie o uchylaniu się do
                              prokuratury.Odrzucono, odwołanie teżsmile
                              Proszę dalej...
                              • zuza145 Tri 16.04.08, 22:27
                                rozczarowujesz w tym temacie.
                                Bez cytatów. A może jedno przywołanie- dochodząc od żony- dchodzi od
                                dzieci.
                                noooooo- gratuluję.
                                • tricolour Napisz jakoś wyraźnie o co Ci chodzi... 16.04.08, 22:32
                                  ... tak, by drzewko miało sens, a wypowiedź była zrozumiała. I kto kogo przywołuje?
                              • tricolour I masz na piśmie powody tej nieściągalności? 16.04.08, 22:33
                                Facet niczego nie ma? Ani złotówki? Tak stoi w urzędowym piśmie? Taki też jest PIT?
                                • sylwiamich Re: I masz na piśmie powody tej nieściągalności? 16.04.08, 22:40
                                  Tri...na policji zabezpieczali mi telefon z sms-ami w których mój
                                  były żalił mi się że nieruchomości i samochód przeze mnie musi
                                  kupować "na ludzi".W urzędowym piśmie od komornika stoi że alimnety
                                  są nieściągalne.Czyli że jak mi powiedział komornik zeznanie
                                  podatkowe może składać w jakimkolwiek urzędzie w Polsce.Jego pita
                                  nie widziałam na oczy.
                                  • tricolour Jeżeli nieruchomości kupuje na innych ludzi... 16.04.08, 22:45
                                    ... to można tym figurantom narobić także kłopotów. Z faktu, że PIT można złożyć
                                    gdzie się chce, nie wynika, że ten PIT ginie z oczu. Gdzieś przecież leży i coś
                                    tam napisał. Jeżeli zarabia i nie ma pieniędzy to musi mieć udokumentowane
                                    wydatki - inaczej się nie da.

                                    Na razie facet jedzie na kumplowaniu się z komornikiem...
                                    • sylwiamich Re: Jeżeli nieruchomości kupuje na innych ludzi.. 16.04.08, 22:56
                                      tricolour napisał:

                                      > ... to można tym figurantom narobić także kłopotów. Z faktu, że
                                      PIT można złoży
                                      > ć
                                      > gdzie się chce, nie wynika, że ten PIT ginie z oczu. Gdzieś
                                      przecież leży i coś
                                      > tam napisał. Jeżeli zarabia i nie ma pieniędzy to musi mieć
                                      udokumentowane
                                      > wydatki - inaczej się nie da.
                                      >
                                      > Na razie facet jedzie na kumplowaniu się z komornikiem...


                                      W podobny sposób myśli kumpel-komornik.Że załatwię wszystko za
                                      niego.Tri...ja na pocżatku miałam takie podejście.Jestem młoda,
                                      wykształcona, obyta (takie dobre rady dawałam już kobietom), znam
                                      swoje prawa, lubię walczyć.Nie mam problemu z jasnym wyrażaniem się
                                      i pisaniem pism.Wiem gdzie, co i jak.Dam radę.Moja walka trwała 2
                                      lata.Wtedy było mi ciężko fanansowo....miałam motywację, dużą
                                      motywację.2 lata wkurwienia i walenia głową w ścianę.
                                      Mam dość.
                                      • tricolour No to skoro masz dość... 16.04.08, 23:19
                                        ... to masz dość i kończysz walkę o alimenty także na forum. Nie można mieć dość
                                        w realu i nie dość na forum, które też jest realnym miejscem spotkań ludzi...
                                        • sylwiamich Re: No to skoro masz dość... 17.04.08, 08:56
                                          tricolour napisał:

                                          > ... to masz dość i kończysz walkę o alimenty także na forum. Nie
                                          można mieć doś
                                          > ć
                                          > w realu i nie dość na forum, które też jest realnym miejscem
                                          spotkań ludzi...


                                          Tri...ja nie prowadzę na forum walki o alimenty.Więcej..piszę o tym
                                          że dałam sobie spokój.Czemu? Bo koszty przewyższały zyski. I dlatego
                                          że w mojej ocenie zrobiłam wszystko co mogłam.
                                          Zadałeś mi pytanie...odpowiadam.
                                          Jest w moim życiu wiele rzeczy z ktorymi dałam sobie spokój.Np...z
                                          rozwodem.A nadal piszę na tym forum.
                                          Ale Tobie Tri się ciągle myli dlaczego powstało to forum.Jest ono
                                          dla ludzi w okresie okołorozwodowym.Rozstania, sprawy sądowe,
                                          depresje, załania, przemoc, uzależnienia, dzieci, alimenty, kolejne
                                          związki świetnie się tu wpisują.
                                          Piszesz że jest to realne miejsce spotkań ludzi.Oki.Jak mnie nie
                                          interesuje wątek, jak mnie nudzi wątek...nie piszę pod nim.
                                          A już rozpoczynanie rozmowy, rozwijanie rozmowy, a potem pisanie nie
                                          powinnam pisać....to już nawet nie wiem co jest.
                                          Ale jakoś nie mogę się nawet zdenerwować na Ciebie...dla Ciebie mam
                                          specjalną miarę...taką malutkąsmile)))
                                          • tricolour Mnie nie chodzi o to byś nie pisała na forum... 17.04.08, 10:51
                                            ... tylko żeby danie sobie spokoju było daniem sobie spokoju, a nie
                                            powrotem do problemu przy lada okazji. To dla Ciebie ma być ten
                                            spokój, a nie dla kondycji forum, która nie zauważa nawet znikania
                                            ludzi odchodzących stąd. Jeśli dałaś sobie spokój, to zamykasz temat
                                            dla siebie samej.

                                            Co do specjalnej, malutkiej miary dla mnie... Jeżli masz malutką
                                            miarę dla kogokolwiek, to tylko sobie wystawiasz nikczemną ocenę, bo
                                            innych oceniamy po sobie.

                                            Jak łatwo wyżej zauważyć postawienie siebie w centrum własnych spraw
                                            znakomicie upraszcza relacje ze światem.
                                            • sylwiamich Re: Mnie nie chodzi o to byś nie pisała na forum. 17.04.08, 13:36
                                              tricolour napisał:
                                              > Co do specjalnej, malutkiej miary dla mnie... Jeżli masz malutką
                                              > miarę dla kogokolwiek, to tylko sobie wystawiasz nikczemną ocenę,
                                              bo
                                              > innych oceniamy po sobie.
                                              >
                                              > Jak łatwo wyżej zauważyć postawienie siebie w centrum własnych
                                              spraw
                                              > znakomicie upraszcza relacje ze światem.

                                              Dla Ciebie tak to wygląda.Dla mnie to zróżnicowanie wymagań i
                                              oczekiwań.Mówisz że nikczemna ocena dla mnie? Nie sądzę.To następne
                                              nieprzemyślane powiedzenie, które nic nie znaczy.
                                              "Ja w centrum wszechświata"-100% prawdy.Ja, ja, ja. Dla siebie numer
                                              1.Upraszcza relacje ze światem...czyż to nie piękne?smile))
                          • tricolour To jest trudne pytanie... 16.04.08, 22:26
                            ... albo nie takie trudne.

                            Trudne, bo nie wiem. co zrobiłaś i dlaczego nic z tego nie wyszło. Nie wiem na
                            ile Ty się bezskutecznie starałaś, a na ile ktoś (lub coś) Ci przeszkadza.

                            Łatwe, bo... od tego są komornicy. Można nękać leniwego komornika i żądać
                            egzekucji rosnącego długu. Można pisać skargi aż kogoś w końcu szlag trafi i
                            ścignie gościa, który olewa finansowanie dziecka...
                            • zuza145 Re: To jest trudne pytanie... 16.04.08, 22:29
                              tiaa- a papier nękający leniwego komornika włożyć w kanapke do
                              szkoły dziecku.
                              Super koncepcja.
                              Super.
                              • tricolour Nie do kanapki... 16.04.08, 22:35
                                ... a do teczki. Do kanapki włożyć coś do zjedzenia - to jest koncepcja, nawet
                                nie super, ale zwyczajna.

                                Papier od komornika się przyda...
                                • sylwiamich Re: Nie do kanapki... 16.04.08, 22:41
                                  Do czego się przydaje papier od komornika?MI się nic nie
                                  należy...mam zajebiaście duży dochódsmile))
                            • sylwiamich Re: To jest trudne pytanie... 16.04.08, 22:35
                              Jest parę rzeczy których nie zrobiłam.Nie skierowałam sprawy do sądu
                              z powództwa cywilnego.Nie zatrudniłam ruskiej mafii.Nie pognębiłam
                              jego rodziców sprawą o alimenty, wiedząc że ich od nich nie
                              dostanę.Nie zabroniłam mu widywania się z dziećmi.Nie każę dzieciom
                              zapamiętywać adresu zamieszkania gdy bywają u taty (2 razy od 4 lat).
                              Bo mógłby mnie trafić szlag...reaktywna jestem i walenie w ścianę
                              mnie zabija.
                              • tricolour No to może zrób... 16.04.08, 22:37
                                ... pozwij rodziców - szlag trafi wszystkich, ale Ciebie nie. Skieruj sprawę do
                                sądu z powództwa cywilnego jeśli masz podstawy - a masz.

                                I słodko powiedz tatusiowi, że będziesz go ścigać do końca. Do końca spłaty
                                długu albo jego.
                                • zuza145 Tri- pytasz- masz 16.04.08, 22:46
                                  Niestety samotne macierzyństwo jest dysfunkcyjne w każdej sferze


                                  Nieprawda

                                  a samotne wychowywanie dziecka to brak wzorców dla takiego dziecka

                                  to zależy od wychowującego

                                  uważam za rzecz jak najbardziej normalną, że facet odchodząc
                                  od kobiety odchodzi także od dzieci

                                  gratuluję- córce chyba nie mówiłeś tego

                                  przez kilkanaście lat płacenia alimentów nigdy nie widziałem żadnego
                                  wyliczenia skąd kwota alimentów by wynikała w sposób klarowny

                                  brak komunikacji jest chyba powodem uogólnień dotyczących matek
                                  samotnie itd…

                                  ale wiem ile wydaję na siebie

                                  masz inne potrzeby


                                  Nie rozumiem Twojej milczącej
                                  postawy,


                                  Akurat chyba nie milczy- tylko zmaga się z oporem
                                  • tricolour Co Ty mi chcesz powiedzieć? 16.04.08, 23:18
                                    Jak masz mi coś do powiedzenia, to napisz wyraźnie własne zdanie, a nie cytaty,
                                    z których mam sie domyślić o co Ci chodzi.
                                    • zuza145 Re: Co Ty mi chcesz powiedzieć? 16.04.08, 23:25
                                      pod każdym cycatem powiedział co mnie zaskoczyło.
                                  • zuza145 indywidualne podeście 16.04.08, 23:24
                                    do kwestii alimentów czy zabezpieczeń bym radziłs.
                                    mogę napisac ksiązke zatytułowaną: ściemnianie tatusia który matkę
                                    dzradził a teraz jedynym jego problemem jest ochrona kasy.
                                    1. dzieci- obnizony stadard życia mimo rosnąca nieustannie średniej
                                    na głowe w rodzinie (powyżej 5.700 na łba).rezygmsacja z zajęc
                                    dodatklowcy niektórych wzamian za sporadycze gesty i drogie
                                    kompuyery i temu podobme.
                                    2. uniemożliwienie zmainy baku hipotecznego- bo trzeba byało
                                    dostarczyc zaświadczenie o rarobkach obu kredytobiorców ( i sie wyda
                                    co jes wiadome).
                                    3, olewanie kredytu- bo ja juz tu nie mieszkam
                                    4. hulaszczy tryb życia- zarabia- węc wydaje- a w sądzie lzawy tekst-
                                    te długi to przez rodzinę- i tu sęk- dokumenty z banku świadczyły
                                    że rodzina nie je w restauracjach po Polsce,sushi, cofeehaven, i
                                    inne dośc drogie i modne a dzieci nie chcodzą w ekskluzywnej
                                    bieliżnie damskiej w cenie czynszu.
                                    5. pytanie sąu- skąd taka kalkulacja alimemtów dla dzieci skoro
                                    podobno pan daje kilka razy więcej? ( tak ogłosił)0 odpowiedż cisza.
                                    6.pytanie moje - skąd taka kalkulacja itd- bo czytałem że Pawlak
                                    tyle żobie daje i sobie podzieliłem jego zarobki na pół.
                                    7.pytanie sau- na ile pan9ocenia itd...- kalkulacja poparta
                                    żaświadczeniem ze szkół-bo wysoki sądzie nie wierzę że jeżdzą na
                                    wszytskie wycieczki- zaświadczemie ze szkoły świadczy- jeżdą a on
                                    jest niesnany- pytanie sądu- to skąd pan czerpie takowe info?
                                    Odpowiedż- cisza.
                                    8. i totalny przemiał tematu kalkulacji więc wiary nie daje że żona
                                    ex- tri dostała na piękne oczy.
                                    9.etapi finalny- zażalenie postanowienia \i instacji- efekt z II
                                    instacji- podniesienie aliemntów- na dwoje dzieci ogółem 20%
                                    zarobków tatusia.
                                    Proszę pisząc jak wyżej- pisac o konkretnej osobie- mnie nie
                                    zaliczać do stworzonego rozżaleniem i uogólnieniami klubu harpii.
                                    Bardzo mi miło wtedy będzie.
                                    • tricolour Ja Ciebie nie zaliczam do klubu harpii... 16.04.08, 23:44
                                      ... nikogo nie zaliczam, bo nie znam. Co najwyżej sama siebie nie chcesz
                                      zaliczyć... proszę bardzo.

                                      Napisałaś czego nie dostały dzieci od taty. Napisz co byś chciała, by dostały...
                                      • zuza145 Re: Ja Ciebie nie zaliczam do klubu harpii... 17.04.08, 08:45
                                        I dobrze- bo nie jestem.
                                        Co bym chciała ?

                                        ano spokojnie i bez szaleństw bym chciała. Bo jestem normalna,
                                        zwykła i nigdy mi palma nie odbijała- mimo średniej zarobków w
                                        rodzinie.
                                        chcę wyjśc z poczucia zagrożenia- i wyjdę.
                                        Sama teraz to załatwiam- zbliżenie do stadium spokojnie.
                                        • sylwiamich Re: zuza... 17.04.08, 09:02
                                          ...jesteś harpią.Bo walczysz o wysokie alimenty dla dzieci.Masz
                                          irracjonalne wymagania.Ja zaniedbuję swoje obowiązki, bo nie
                                          walczę.Ale jak to kiedyś zgrabnie napisał z-mazur, łatwiej odpuścić
                                          tej co zostawiła, niż tej którą zostawiono.
                                          • zuza145 Re: zuza... 17.04.08, 12:27
                                            no dobra - "taką" harpią byc mogę.
                                            Bo lubię słowo konsekwencja- nie jako kara
                                            - ale jako określenie działania.
    • burza4 Re: Wydatki na dziecko w rodzinie pełnej i niepeł 17.04.08, 19:29
      Śmiem twierdzić, że po rozwodzie potrzeby dzieci nie tyle rosną co
      PRZED rozwodem nie były zauważane.

      żeby przeanalizować podejście - trzeba zacząć od genezy konfliktu.

      A u podstaw leży brak zorientowania w realnych kosztach ponoszonych
      na dzieci już w trakcie trwania małżeństwa. Nawet jeśli facet bywa
      od czasu do czasu w sklepie, to jakoś mu się to nie składa w duży
      obrazek. Ot, męska logika. Mój eks wieszał na mnie psy co robię z
      pieniędzmi (notabene przeze mnie zarabianymi) a jak raz poszedł po
      zwykłe spożywcze zakupy - to omal zawału nie dostał i wpadł do domu
      z krzykiem "czy ty masz pojęcie ile to wszystko kosztuje?????"

      otóż mam. W przeciwieństwie do niego. Co dziwniejsze - to
      doświadczenie nijak nie dało mu do myślenia, choćby z czysto
      matematycznego punktu widzenia: skoro podstawowe zakupy na 2 dni
      kosztują 50 zł, to na miesiąc będą kosztowały min. 750.

      nikt w pełnej rodzinie nie liczy skrupulatnie kosztów w podziale na
      poszczególnych członków rodziny. To zaczyna funkcjonować dopiero po
      rozwodzie - i szok, bo okazuje się że koszty dzieci to nie tylko
      wydatki bezpośrednie typu pampersy, ubrania i jedzenie, ale i koszty
      wakacji, i część kosztów utrzymania mieszkania.

      zupelnie odrębnym tematem jest wyrównanie nakładu opieki nad
      dzieckiem. Spada on w większości na matki, siłą rzeczy ich wartość
      zawodowa spada - i szanse na większe zarobki. Znam wiele dziewczyn,
      które rezygnowały z kariery zawodowej po rozwodzie, ze względu na
      dziecko. Moja koleżanka zarabiała kilkanaście tysięcy, ale po
      rozwodzie zmieniła pracę na znacznie gorzej płatną, bo nie sposób
      samotnie wychowywać dziecka pracując po 14 godzin na dobę. Inne
      matki pracę zawodową ustawiają pod godziny pracy przedszkola, bo
      ktoś te dzieci powinien wychowywać. Stąd uważam za całkowicie
      sprawiedliwe, że ojciec powinien ponosić większą część kosztów
      utrzymania dziecka.

      a tak w ogóle to uważam, że usprawiedliwione potrzeby dziecka, to
      takie, które byłyby realizowane gdyby jego rodzice nadal pozostawali
      małżeństwem.
      • zuza145 Re: Wydatki na dziecko w rodzinie pełnej i niepeł 17.04.08, 20:53
        hm- no nie zgadzam się- mój robotny chłopina- współuczestniczył i
        sobie świetnie radził w sklepach- sam- bez przymusu- robił zakupy
        kto miał czas.
        • zuza145 metody kalkulowaniawysokości alimentów 17.04.08, 20:58
          zapomniałam opisać metodę mojego męża:
          to nie żart- to cytat:
          pytanie moje; skąd taka kwota?
          odpowiedz: czytałem że Waldemar Pawlak daje 2000 zł- a zarabia
          50.000.

          Hm- mądre chłopię- matematycznie zdolne- średnią sobie potrafił
          wyciągnąć- na zasadzie obliczenia proporcji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja