dagda26 22.04.08, 12:52 Witam, to nie jest żart-moje małżeństwo rozpadło się przez to ,że mój mąż więcej czasu poświęcał oglądaniu telewizji i graniu na komputerze niż mi i Naszemu malutkiemu synkowi!!!! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
limmonka Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 22.04.08, 13:28 u mnie przez to ze załozylismy sobie internet 6 mega... wiec doskonale cie rozumiem Odpowiedz Link
aron95 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 22.04.08, 14:08 dagda26 napisała: > Witam, > to nie jest żart-moje małżeństwo rozpadło się przez to ,że mój mąż > więcej czasu poświęcał oglądaniu telewizji i graniu na komputerze > niż mi i Naszemu malutkiemu synkowi!!!! A w tym czasie co powinien robić ? Odpowiedz Link
dagda26 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 22.04.08, 14:17 aron95 napisał: > > A w tym czasie co powinien robić ? Może zainteresować się tym,że jego żona spała po 4 godziny na dobe bo syn miał kolki-A jego nie można było ani oderwać od kompa ani obudzić aby mi pomógł!!!! Raz jak mi się udało jego dobudzić to zasnął z dzieckiem na ręku i dzięki Bogu,że siedział na łóżku bo dziecko wyślizgneło mu się z rąk!!!!! Odpowiedz Link
aron95 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 22.04.08, 14:38 To raz a innym razem co ? Odpowiedz Link
dagda26 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 22.04.08, 15:10 tak było cały czas! Ten człowiek był pustym egoistą! A Ty jesteś szowinistą-mam nadzieje,że się nie myle ale Aron95- wyglądasz na faceta który myśli tylko o sobie-gratuluje Odpowiedz Link
oinga Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 22.04.08, 21:21 dagda26 napisała: > tak było cały czas! > Ten człowiek był pustym egoistą! > A Ty jesteś szowinistą-mam nadzieje,że się nie myle ale Aron95- > wyglądasz na faceta który myśli tylko o sobie-gratuluje Mogę zrozumieć, że jesteś obecnie w bardzo trudnym, wyczerpującym i rozstrajającym nerwowo etapie swojego życia, ale tak mocne słowa? Jedna wypowiedź chłopaka wystarczyła ci, żeby wystawić mu tak negatywną ocenę? Na przyszłość radzę najpierw osobę lepiej poznać i zastanowić się zanim ją "zaszufladkujeszę", bo możesz kogoś bardzo skrzywdzić. Odpowiedz Link
sagaretia Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 00:41 Aron przestań proszę ..... Zwyczajnie facet olał ją i malucha ,bo mu się nie chciało. A dziewczyna nie robiłaby z tego problemu ,gdyby były to sporadyczne wypadki.Naprawdę nie wierzysz w to ,że są faceci(nikt tu nie generalizuje) którzy totalnie olewają swoje żony po porodzie ,a niemowlaki ich wkurzają i szukają byle pretekstu żeby się wymiksować z pomocy ?? Myślisz ,że wylewałaby tu swoje żale,gdyby nie była to dla niej poważna sprawa ? Ja jej wierzę ....i wierz mi mam podstawy.Mój ex małżonek potrafił nawet śmieci 5 razy z rzędu wynosić ,że by tylko nie kiwnąć palcem i jaki to był zmęczony (kochanie mawiał-idziemy ziuśkać ) ....a potem ja przy maleństwie ,a on wirtualną kasę w necie do białego rana zbijał.Ale siedziałam cicho ,a rano na paluszkach-bo Pan jeszcze spał....A pozatym traktowałam go jak rasowego samca i nie chciałam żeby się zniżał do poziomu pieluchy.....no i mixowanie się opanował do perfekcji.Teraz jego ojcostwo sprowadza się do telefonu raz na tydzień i wizyty raz na pół roku.Nie twierdze ,że facet ma się zamienić w niańkę....ale w pierwszych miesiącach życia dziecka,kiedy często kobieta czuje się zmęczona ,bezradna(bo i gdzie miała zdobyć doświadczenie?)pomoc partnera jest błogosławieństwem. Odpowiedz Link
tricolour Rozpadło się przez chorobę męża... 22.04.08, 14:44 ... jeśli był uzależniony od TV i kompa - to jest inna optyka, bo choroby sie leczy i wychodzi z nich. Byliście u lakarza? Odpowiedz Link
aron95 Re: Rozpadło się przez chorobę męża... 22.04.08, 14:46 Raczej tu nie o chorobę chodzi . Odpowiedz Link
anbale Re: Rozpadło się przez chorobę męża... 23.04.08, 16:07 Ależ uzaleznienie wszelakie to jest choroba, i całe Twoje szczęście, że prawdopodobnie nigdy nie miałeś się okazji o tym przekonać. Psychika człowieka uzależnionego- od czegokolwiek- to zupełnie specyficzna sprawa, tacy ludzie na ogół kompletnie nie nadają się do życia, bo tylko nałóg ich kręci, rozkręca i tylko on uszczęśliwia. Odpowiedz Link
krolowazla Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 22.04.08, 14:52 Dobrze cię rozumiem. Mój m też był ciągle zmęczony, oglądał telewizje , albo spał. Córkę zobaczył , że ma jak dostał pozew rozwodowy (ona wtedy była już 2 lata na świecie). Nie wróże nic dobrego Ci, staraj się radzić sobie sama, jeśli twój m w porę się nie ocknie z letargu - to raczej koniec związku. No ale to zależy od ciebie czy będziesz tak żyć , czy zechcesz zmienić je na lepsze. Odpowiedz Link
dagda26 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 22.04.08, 15:13 Właśnie coś zrobiłam-odeszłam,złożyłam pozew i to ,że zdecydowałam się napisać jest spowodowane tym,że mam dośc duszenia w sobie tego co mnie spotkało! Odpowiedz Link
aron95 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 22.04.08, 21:02 A w pozwie napisałaś jako powód - ogląda telewizję i przesiaduje przed komputerem zamiast Ci pomagac ? Ze pomoc polega na patrzeniu na Ciebie dodawać nie musisz , przecież nie przyznasz się że zazdrosna jestes o komputer . Odpowiedz Link
z_mazur Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 22.04.08, 23:28 Aron, a co Ciebie ugryzło? Dziewczyna miała dość swojego męża i od niego odeszła. Jak można być zazdrosnym o komputer? A jak żona alkoholika od niego odchodzi to dlatego, że jest zazdrosna o alkohol? Odpowiedz Link
aron95 Straciłam rodzine przez własną głupotę 22.04.08, 23:58 równie dobrze autorka mogła by napisać . Są młodzi , ma normalnego faceta , pojawiło się dziecko i zaczęły się problemy bo sama niedorosła do bycia matką (nikt nie nauczył) ze swego faceta próbuje nianke zrobić . A nie każdy do bycia nianką się nadaje. Mamusi brak i problem , sama ma oczekiwania w stosunku do faceta a do końca nie potrafi określić jakie . Gdyby był komputeromaniak nie siadał by przed telewizorem . Gdyby był kompletny olewus - trzasnął by drzwiami i poszedł na piwo . Na ciągłe pretensje tak reaguje jak większość - komp, tv . Zazdrosna o czas jaki m spędza - uściśle - równie dobrze to by mogła być książka czy jakieś hobby Tak ja to widzę Odpowiedz Link
z_mazur Re: Straciłam rodzine przez własną głupotę 23.04.08, 00:04 Aron, każdy ma prawo mieć oczekiwania wobec partnera, dowolne i jeśli parnter nie spełnia tych oczekiwań ma prawo odejść. To zrobiła autorka tego wątku, jej prawo. Może źle oceniła swojego męża przed ślubiem i dopiero po ślubie zobaczyła go takim jaki on jest i stwierdziła, że z takim facetem nie ma ochoty spędzać życia. Na dobrą sprawę lepiej się o tym przekonać wcześniej niż później. Odpowiedz Link
sagaretia Re: Straciłam rodzine przez własną głupotę 23.04.08, 00:21 Cały ambaras polega na tym ,że ludzie (współmałżonkowie) tak bardzo zmieniają się po ślubie....a może nie tyle zmieniają,co ujawniają ciemną ,czasem mroczną stronę "księżyca". Co nie znaczy ,że i my jej nie ujawniamy,..... i to jest jeszcze większy ambaras ,bo dwie ciemne strony to już całkowite zaćmienie. Jak najbardziej jest trafne powiedzenie "Miłość jest ślepa-a małżeństwo to dobry okulista" Czyli co?? Albo udawać dalej tego ślepca,albo założyć ciemne okulary spod których widać mniej wyraźnie ,albo zmienić zakład okulistyczny Odpowiedz Link
aron95 Re: Straciłam rodzine przez własną głupotę 23.04.08, 09:51 z_mazur napisał: > Aron, każdy ma prawo mieć oczekiwania wobec partnera, dowolne i jeśli parnter n > ie spełnia tych oczekiwań ma prawo odejść. To zrobiła autorka tego wątku, jej p > rawo. Pewnie że tak , wyszła za niego bo ładnie sie uśmiechał , rozwiodła się bo oglądał tv . Dzieci kwiaty !! Odpowiedz Link
sagaretia Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 00:00 Nie przejmuj się aronem .....jego syn miał dziś testy gimnazjalne i stres mu się udzielił A jeśli chodzi o uzależnienie od komputera .....to ciekawe czy matce by wybaczono gdyby wolała siedzieć stale przy kompie niż dać np.pierś płaczącemu niemowlęciu ,zmienić mu pieluchę ,czy ugotować obiad dla męża......wybaczono by ?? Kurcze!...niesądze żeby zwalono wine na uzależnienie i otoczono opieką(nawet depresja poporodowa by nas nie usprawiedliwiła) .....no kurcze i jeszcze raz kurcze(nigdy nie przeklinam ,ale drób lubie) nie sądze! Odpowiedz Link
krolowazla Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 07:54 Mam nadzieję, że ułożysz sobie życie na nowo. Dwoje ludzi biorąc ślub i zakładając rodzinę, powinni w takim samym stopniu uczestniczyć w życiu rodzinnym, w wychowaniu dzieci, pracach domowych. Jeśli w pewnym momencie coś się zaczyna walić i obowiązki spadają na jedna osobę - to nie jest żadnym usprawiedliwieniem, ze jedno z małżonków zasiada przed telewizorem, bo drugi ma cały czas pretensje. Ano żona może mieć pretensje do męża o to, ze własnie jej nie pomaga. na własnym przykładzie mogę stwierdzić, że potrzebowałam pomocy, bo wracałam z pracy i było dziecko i dom (ciężko jest pogodzić, szczególnie kiedy dziecko jest malutkie), a mój m przychodzi z pracy i była telewizja , albo spanie. Nauczyłam się radzić sobie ze wszystkim sama, a kiedy zauważyłam , ze radze sobie tak świetnie, że nie potrzebuje m - odeszłam. Nie potrzebuje ciągnąć za sobą całe życie balastu. Odpowiedz Link
dagda26 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 08:35 Masz racje,kiedy kobieta uczy się radzić sobie sama-potrafi pogodzić opieke nad dzieckiem,prace i dom to po co jej kula u nogi!!!!! Mój m też pracuje ale poza tym nie chciał mi nigdy w niczym pomóc. Nawet kiedy dziecko chorowało to ja szłam na opieke nie on-wiem,że mama zawsze sobie lepiej poradzi z dzieciaczkiem ale kiedy ono często choruje to może jakiś facecik zdałby sobie z tego sprawe z tego,że na ciągłe zwolnienia szef nie paczy zbyt przychylnie!!!! A jeżeli chodzi o pomoc rodziny-wyprowadziłam się z domu dwa dni po ślubie,wyjechałam z mężusiem ponad 350km od domu i zawsze musiałam sobie radzić i sobie radziłam.Nigdy nikogo nie prosiłam o pomoc. A kiedy człowiek zostaje sam mając u boku tą swoją drugą połówke to z czasem i miłość do niej wygasa!!!! Nie jestem,nie byłam i nigdy nie bede zazdrosna o czyjąś pasje,sama mam ich kilka i nie jest to lusterko w którym widze własne odbicie!!! Kocham jazde na motocyklu a przez swojego m musiałam jej zaprzestać bo nie miałam na to czasu!!! A więc zanim ktoś pochopnie oceni intencje osoby która pisze nie spróbuje postawić się w sytuacji tej osoby-po drugiej stronie nie siedzi egoistka której nagle coś się nie spodobało tylko kobieta która jest tak zrozpaczona,tak samotna,że aż zdecydowała się napisać to na forum publicznym!!!! Odpowiedz Link
pechowy_kot Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 09:48 czasem tylko podczytuje to forum, ale tyle zalu jest w Tobie... jestes pewna, ze nie kochasz juz swojego faceta? ale tak absolutnie i do konca pewna? bo pozniej mozesz zalowac tego kroku; wiem co to znaczy radzic sobie samej, co wiecej tez wyjechalam 350km od domu, tez odkad tu jestem wszystko jest na mojej glowie, moze dlatego odpisuje bo widze w Twojej sytuacji cos ze swojego zycia; wiem co masz na mysli mowiac o tv i kompie, tylko, ze ja jestem taka osoba ktora "swietnie sobie sama ze wszystkim radzi" i nikt nie czuje potrzeby zeby w czymkolwiek pomoc zreszta w pewien sposob ciesze sie z tej sytuacji bo pozniej nikt niczego mi nie wypomni, co moge poradzic - ludzie, znajomi, przyjaciele, wyjscia do kina, na zakupy ze znajomymi, to pomaga; Twoj facet byc moze nie wie co oznacza zajmowanie sie dzieckiem, byc moze nie wie, ile wysilku trzeba w to wlozyc, jesli go kochasz - niech sie przekona, a przede wszystkim porozmawiajcie, byc moze bedziesz zdziwiona faktem, ze on nie widzial tego wszystkiego o czym tu piszesz; nie bronie go, ale wiem ze faceci tacy sa - jesli im nie powiesz ze cos jest nie halo, zakladaja ze wszystko gra, taki dziwny gatunek w kazdym razie, powodzenia Odpowiedz Link
dagda26 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 10:18 Rozmawiałam,prosiłam,groziłam a on i tak uważał,że skoro przynosi pieniądze do domu to nic nie musi już robić-a ja też pracuje,też przynosze pieniądze i wszystko musze robić Nigdy nie prosiłam o pomoc z tego samego wględu co Ty.Nikt nigdy mi nie powie,że mi pomógł i musze za to dziękować!!!! Paradoksem jest to,że za czasów narzeczeństwa był bardzo uczynny a po ślubie.......... Nie mam nad czym się zastanawiać,życie z tym człowiekiem nie ma sensu!!! czy go Kocham już nie!!! Tylko dziecka mi szkoda,przez niego tyle czasu wahałam się z podjęciem tej trudnej decyzji ale doszłam do wniosku,że Szczęsliwa mama to i szczęśliwe dziecko!!! I tego się trzymam!!! Odpowiedz Link
krolowazla Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 10:35 dagda26 napisała: > Tylko dziecka mi szkoda,przez niego tyle czasu wahałam się z > podjęciem tej trudnej decyzji ale doszłam do wniosku,że Szczęsliwa > mama to i szczęśliwe dziecko!!! > I tego się trzymam!!! Też wychodze z takiego założenia. Rodzina pełna , w której jest kłótnia, awantura i alkohol na porządku dziennym - wpływa na dziecko gorzej, niż rodzina rozbita, gdzie dziecko widzi mamę usmiechniętą , szczęśliwą, i osobno widzi ojca. Przynajmniej w takiej sytuacji dziecko może zyskać to, ze ojciec zainteresuje się nim. Odpowiedz Link
aron95 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 11:01 > Paradoksem jest to,że za czasów narzeczeństwa był bardzo uczynny > a po ślubie.......... Jak potraktowałaś go jak wyłączną własność to i efekty Jak widać co niektóre nie faceta a murzyna do roboty potrzebują , sklepu z murzynami u nas brak a poza tym murzyni też lenie . Uczynny to on dalej jest tylko zgubiliście "nić porozumienia " Jesteś przekonana że dobrze robisz , teraz , za jakiś czas sądzę że zmienisz zdanie Odpowiedz Link
dagda26 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 11:10 Aron-widze,że wyrywanie zdania z kontekstu to Twoja domena!!! Wyrwałeś sobie zdanie które miało znaczyć tylko tyle,że facet przed ślubem był fałszywy,mojej mamie pomógł nawet miszkanie wyremontować a w Naszym wspólnym to ja z synem na reku tapetowałam,malowałam.....Są w każdym domu czynności przy których meżczyzna powinien chociaż pomóc!!!! A wiec jeżeli Ty uważasz,że mi potrzebny jest murzyn to świadczy tylko o tym,że masz jakieś kompleksy-musisz być cholernym leniem któremu kobieta musi usługiwać bo jak nie to zarobi?????!!!!-cofnij się do epoki z której pochodzisz neandertalczyku!!!! Odpowiedz Link
ewa009 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 16:05 dagda26 napisała: > A wiec jeżeli Ty uważasz,że mi potrzebny jest murzyn to świadczy > tylko o tym,że masz jakieś kompleksy-musisz być cholernym leniem > któremu kobieta musi usługiwać bo jak nie to zarobi?????!!!!-cofnij > się do epoki z której pochodzisz neandertalczyku!!!! Kurcze nie pomyslałabym ,ze kiedys to powiem, ten Pan nie ma kompleksów i jest bardzo pracowity ale jak nasz synek był maluskim tez mi nie pomagał bo wynikało to z lęku przed malenstwem tez czasem byłam zła ale On oddawał sie pracy. Odpowiedz Link
aron95 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 16:20 ewa009 napisała: ewcia jaka Ty dobra Ex jesteś !!! Odpowiedz Link
sagaretia Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 24.04.08, 00:10 Zbyt emocjonalnie ?? Zapomniałes Aronie ,że to rodzaj forum na którym właśnie góre biorą emocje?? Bez emocji to sobie można pogadać na forum kulinarnym. Tutaj przychodzą ludzie niekiedy bardzo rozemocjonowani jak wiesz.Nie zastanawiają się co dodać na przystawkę do obiadu... Nie potrafisz kobiecie pomóc ,to przynajmniej nie wpędzaj ją w jakies absurdalne poczucie winy. Czy Ty aby napewno jesteś szczęśliwy??.....bo wybacz ,ale czytając Twoje posty odnosi się coraz częściej wrażenie ,że jesteś sfrustrowany. Odpowiedz Link
z_mazur Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 11:10 Aron, czy Ty rzeczywiście uważasz, że współudział faceta w pracach domowych, to forma współczesnego niewolnictwa...? Szczególnie gdy oboje partnerzy pracują zawodowo. Oj rzeczywiście biedni my faceci, poprzewracało się tym babom w głowach, chcą żebyśmy czasem naczynia umyli po obiedzie, albo o zgrozo może jeszcze ten obiad ugotowali...??? W jakichże to okrutnych czasach przyszło nam żyć... Jestem ciekaw na jakiej podstawie wysnułeś pomysł z tym, że jej facet jest uczynny???? Proszę Cię o jakiś cytat z jej wypowiedzi. Myślę, że to z Twojej strony na siłę doszukiwanie się. Założyłeś w ogóle, że jej mąż może być zwyczajnym palantem, czy taka myśl jest dla Ciebie nie do przyjęcia? Odpowiedz Link
aron95 z_mazur 23.04.08, 15:33 Zacytowałem jej słowa w swoim poście - wyraźnie napisała że przed ślubem był bardzo uczynny . Przeczytaj dokładnie to co pisze autorka wątku . Nie uważam że facet nie powinien nic robić, uważam że autorka przesadza , zbyt emocjonalnie podchodzi co przecież przebija z jej postów Odpowiedz Link
pechowy_kot Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 13:02 a co zrobisz w sytucji, gdy on zacznie przepraszac obiecywac ze sie zmieni, zebys dala mu szanse? pytam, bo ludzie potrzebuja czasem naprawde mocnego kopa w dupe zeby zrozumiec sytuacje, tyle ze nie zawsze daja rade sie zmienic... Odpowiedz Link
dagda26 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 23.04.08, 13:30 Za dużo razy już obiecywał,przepraszał......... Odpowiedz Link
aron95 Postrzegam dagda26 24.04.08, 10:04 negatywnie w tym związku . Jest to moja opinia , jesli uważacie inaczej jest to Wasza opinia . Przypominam że forum to różnorodność opinii . Autorka jeśli chciała głaskania to źle trafiła Odpowiedz Link
sagaretia Re: Postrzegam dagda26 24.04.08, 12:53 dagda26 trafiłaś bardzo dobrze Tylko miałaś pecha i trafiłaś na gorsze wcielenie arona "bandyta" .....słodkie zwierzątko gdzies się chwilowo przyczaiło Odpowiedz Link
sagaretia Re: Postrzegam dagda26 24.04.08, 12:55 Ups...."stworzonko"... Stworzonko wróć !) Odpowiedz Link
dagda26 Re: Postrzegam aron95 25.04.08, 08:42 aron95 napisał: > negatywnie w tym związku . Jest to moja opinia , jesli uważacie inaczej > jest to Wasza opinia . Przypominam że forum to różnorodność opinii . > Autorka jeśli chciała głaskania to źle trafiła Jesteś frajerem,nigdy mi nie zależało na jakimś "głaskaniu" nie znasz mnie,nie znasz mojego życia i uważasz,że masz jakieś prawo do oceniaina mojej osoby,jesteś wulgarny i pozbawiony jakickolwiek uczuć wyższych-żal mi Ciebie-zakompleksiony koleś próbuje podnieś swoje EGO kosztem innej osoby którą i tak już spotkało wiele nieszczęścia!!!! Uważam,że jesteś takim kolesiem i rzucają Cię wszystkie kobiety a Ty i tak zawsze uważasz,że to ich wina. Jesteś szowinistą i dupkiem-Ale za jedno Ci dziekuje: OKAZUJE SIĘ,ŻE TAKICH DUPKÓW JAK MÓJ EX JEST WIĘCEJ NA TYM ŚWIECIE,TYLKO SZKODA KOBIET KTÓRYM TE DUPKI NISZCZĄ ŻYCIE!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
z_mazur Re: Postrzegam aron95 25.04.08, 08:53 Dagda rozumiem Twoje emocje, ale używanie wyzwisk na tym forum zawsze jest źle widziane. Na dobrą sprawę, to wiesz tyle o Aronie ile on tutaj napisał, jemu zarzucasz szafowanie opiniami a sama również to robisz. Nie mam zamiaru nikomu dowalać, czy nawet strofować. To forum może sporo pomóc, ale negatywne nakręcanie się, raczej nie. I jeszcze jedno, nikt Ci życia nie niszczy. Podejmujemy decyzje i ponosimy ich konsekwencje. Wybrałaś sobie na męża takiego faceta i dlatego Twoja sytuacja wygląda tak jak wygląda. Życie ewentualnie niszczyłabyś sobie sama pozostając w związku który Cię unieszczęśliwia. Odpowiedz Link
dagda26 Re: Postrzegam aron95 25.04.08, 10:21 Zgadzam się z Tobą! Przyznaje puściły mi emocje. Ja naprawde żadko używam epitetów,ale ten koleś wyprowadził mnie z równowagi. Aron 95 Przepraszam za epitety-nie powinnam dać Ci się podpuścić! Odpowiedz Link
z_mazur Re: Postrzegam aron95 25.04.08, 10:32 Emocje związane z rozpadem związku są bardzo silne, łatwo przenoszą się na inne obszary naszego życia. Potrzeba czasu, żeby je trochę uspokoic. Odpowiedz Link
aron95 Widzisz dagda 25.04.08, 14:59 Sama pokazałaś że mam rację . Nie panujesz nad swoimi emocjami . trafiłem i mi tu urządziłaś " jazdę " a co dopiero w domu , ani sobie nie chcę tego wyobrażać . W takim stanie psychicznym jakim się znajdujesz potrzebna Ci pomoc psychologa i na tym się skup , potem myśl o rozwodzie jeśli dalej tego będziesz chciała i Twój m nie uzna ,że dalej z taką osobą nie wytrzyma . Odpowiedz Link
ewa009 Re: Widzisz dagda 25.04.08, 20:16 A po co to Aronku "sama pokazałas ,że mam rację" ?? Wiesz dobrze ,że to ją dotknie. A Ty Dagda postaraj sie panować nad emocjami i tak masz wiele zmartwień forum ma to do siebie, ze piszą tu ludzie ,których nie znamy i znamy tylko jedna stronę ich historii bez mozliwosci weryfikacji jak to jest od "środka". Ja zycze Ci ułożenia Twoich spraw tak aby przeszło wszystko łagodnie dla Ciebie, dziecka i Twojego jeszcze męża. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
akacjax Aronie 27.04.08, 08:53 Czytam Twoje posty i mam wrażenie jakby ktoś czułą strunę poruszył. I jeszcze mam odczucie jakbyś chciał mieć stanowisko: p.o. Tri. Skąd ta obrona biednych, spracowanych ojców, którzy po powrocie do domu mają podstawowe prawo do odpoczynku i zero obowiązków. A może wkurza Cię jakiś Twój pracownik-taki biorący zwolnienia na dziecko, albo zmeczony, bo dziecko miało kolkę i nie wyspał się, bo zajmował się nim? Wiem napiszesz mi-że argumenty dziewczyny brzmią słabo. Ale dla Ciebie. Dla wielu osób inaczej, bo nie szuka się rozwodowego forum, gdy mąż sobie wczoraj wieczorem pooglądał tv, zamiast pomagać. Odpowiedz Link
aron95 Re: Aronie 27.04.08, 09:24 tri pisał o chorobie , nie rozumie tego porównywania z tri Jakaś moda ? Tak się składa że w okół mnie ostatnio dużo małych dzieci a rodzice często dają mi je do rąk bo sa w tedy spokojne , cichutkie . Widocznie mój spokój im się udziela . akacjo nie trafiłaś z niczym Odpowiedz Link
akacjax Re: Aronie 27.04.08, 11:05 Porównanie z Tri nie w sensie tego wątku, ale w sensie sposobu pisania na forum. Inni też to jakoś widzą, skoro to wspominasz. To, że jesteś świetny w kontakatch z dziećmi nie znaczy, że nie możesz wkurzać się, gdy ktoś przyzwala, wymaga, traktuje jako normalne itp. zaangażowanie ojca małego dziecka w zwykłe czynności opiekuńcze. (I odwrotnie: to, że takie cosCięmoże wkurzać nie znaczy, że jesteś niedobrym opiekunem dzieci.) Ja nie muszę trafiać, ja piszę to, co czuję. I raczej jest tak, że postronny obserwator często widzi inaczej, czasem nawet więcej niż obserwowany. Na marginesie-Tri pisał, że to może być choroba-jeżeli Tri da sposób, by ludzi w takich chorobach zachęcić skutecznie do leczenia, nobel ma pewny. Odpowiedz Link
tricolour Kopiąc w dupę... 27.04.08, 11:13 ... uzależnionych (a tak może być w przypadku z tego wątku) należy dodatkowo pogrążać, by szybciej osiągnęli dno i mieli mniej czasu na degenerację siebie i otoczenia. Poprawianie ich losu, pomaganie, tajenie, niekonfrontowanie z konsekwencjami - to działanie szkodzące. To rzecz ogólnie wiadoma więc Nobla nie dostanę. Odpowiedz Link
akacjax Re: Kopiąc w dupę... 27.04.08, 11:56 Jednak nie pogrążać czynnie..tylko nie dawać komfortu. Właśnie to wiadomo. Rozwód też jest takim rodzajem odebrania komfortu. Może tędy droga? A może separacja na początek? Żeby trwałości rozkładu nie trzeba było udowadniać. Wiesz, że nie zmusisz by poszedł do lekarza-to po co takie coś piszesz. Odpowiedz Link
tricolour Ja bym zmusił... 27.04.08, 12:04 ... więc dlatego piszę. Efekt wizyt lekarskich jest niepewny, ale bym zmusił. Odpowiedz Link
salemka1 Re: Ja bym zmusił... 27.04.08, 12:10 tricolour napisał: > Efekt wizyt lekarskich jest niepewny, ale bym zmusił. Tri, a jak byś to zrobił? I pytam zupełnie poważnie, bo podejrzewam mojego, że jest uzależniony.... Żeby zmusić kogoś do leczenia, to najpierw ten ktoś się musi sam przed sobą przyznać, że jest uzależniony, co? Pytam zupełnie poważnie, jakich byś użył sposobów? Odpowiedz Link
tricolour Nieprawda... 27.04.08, 12:55 ... zmuszenie nie polega na tym, że uzależniony sam przyznaje się do uzależnienia i idzie potulnie do lekarza. Uzależnienie bowiem polega na tym, że za żadne skarby nie chce sie iść do lekarza tylko tkwić w uzależnieniu. Dlatego trzeba zmusić. Szantażem, siłą, groźba - wszystko jedno byle skutecznie. Potem pozostaje nadzieja, że trafi na odpowiedniego lekarza, który coś wykrzesze z chorego łba... Odpowiedz Link
salemka1 Re: Nieprawda... 27.04.08, 13:01 tricolour napisał: > ... zmuszenie nie polega na tym, że uzależniony sam przyznaje się do > uzależnienia i idzie potulnie do lekarza. coś musiałam naknocić w swojej wypowiedzi, bo nie o to mi chodzilo. Oczywiście, że nie na tym polega zmuszenie, żeby sie przyznał. Tylko, że myslę, iż pierwszym krokiem, żeby poszedł, jest to, aby sie sam przyznał. Bo w przeciwnym wypadku twierdzi ,ze nie ma po co iść do lekarza... > > Dlatego trzeba zmusić. Szantażem, siłą, groźba - wszystko jedno byle skutecznie Tri.. żeby to było takie proste i na każdego działało.... szantaż i groźba- nie działają u mnie, znaczy na mojego meża. A siła... no to z racji praktycznej nie bardzo jest jak. Odpowiedz Link
tricolour Nie jestem z branży... 27.04.08, 13:06 ... spytaj ofiary z grup wsparcia: mają stosowne doświadczenie. Może trzeba gościa wywalić z pracy żeby zobaczył, że się świat wali? Może najechać na ambicję? Nie wiem, co działa na Twojego faceta... Odpowiedz Link
salemka1 Re: Nie jestem z branży... 27.04.08, 13:23 tricolour napisał: > ... spytaj ofiary z grup wsparcia: mają stosowne doświadczenie. Może trzeba > gościa wywalić z pracy żeby zobaczył, że się świat wali? wiesz Tri, jemu już świat sie walił... chłop otarł się poważnie o śmierć, straciliśmy mieszkanie przej jego powiedzmy głupotę, waliło mu się poważnie małżeństwo... > > Nie wiem, co działa na Twojego faceta... Nic właśnie nie działa. Odpowiedz Link
tricolour No to jeśli się waliło małżeństwo... 27.04.08, 13:26 ... i przestało walić. Jeśli jest gdzie mieszkać i tylko otarł sie o śmierć i żyje nadal... to leczyć się nie będzie. Nie ma podstaw. Odpowiedz Link
salemka1 Re: No to jeśli się waliło małżeństwo... 27.04.08, 13:36 tricolour napisał: > ... i przestało walić. Jeśli jest gdzie mieszkać i tylko otarł sie o śmierć i > żyje nadal... to leczyć się nie będzie. sugerujesz, że jakby nie przeżył, to by miał podstawy do leczenia? to żart, oczywiście, bo doskonale rozumiem o co Ci chodzi. Wiesz, pewnie to jego uzaleznienie, czy tez nie uzależnienie ma wiele podstaw, trzeba by było po kolei rozłożyć nasze pożycie na części pierwsze. Gdzieś coś bardzo mądrego chyba Aron napisał, coś o tym, że on może nie ma tak naprawdę nic innego do roboty. To są wszystko złożone rzeczy, jak złożone sa charaktery ludzkie. Pewnie gdzieś ja popełniłam ogromny błąd- i to nie tylko chodzi mi o wyjście za niego za mąż Gdzieś coś przegapiłam a teraz są konsekwencje. Wiesz, na obgadanie tego to bym nam pewnie dnia nie starczyło a i bez pół litra byśmy tego "nie rozebrali" Ale we wszystkim co do mnie napisałeś- masz rację. Z resztą, często w ogóle ją masz, jak Cię czytam. Odpowiedz Link
tricolour Jeżeli piszesz "nie rozebrali"... 27.04.08, 13:41 ... to dźgasz moją męską ambicję i dosłownie wszystko chcę rozbierać... szczególnie, że dnia ma zabraknąć... Odpowiedz Link
salemka1 Re: Jeżeli piszesz "nie rozebrali"... 27.04.08, 14:05 tricolour napisał: > ... to dźgasz moją męską ambicję i dosłownie wszystko chcę rozbierać... > szczególnie, że dnia ma zabraknąć... i widzisz, jak to przewrotnie jest z postrzeganiem kobiet i facetów? Specjalnie napisałam w " " cobyś nie zrozumiał opacznie... ech... napiszę Ci tak... zdaje się, że masz szczęśliwie kogo rozbierac i co rozbierać z tym kimś.... więc już może nie chciej wszystkiego rozbierać Ale tak już na marginesie, to dużo mogłabym skorzystać na mozliwości "rozbierania" z Tobą pewnych tematów. Odpowiedz Link
ogrodnik69 Re: Straciłam rodzine przez telewizor i gry kompu 24.04.08, 14:08 Nawet moge w to uwierzyć.Pytanie czy mąż był chory czy nie miał nic ciekawszego w domu?Pisze to pamiętając że jest dziecko...Troche to smutne.No ale dość tego pisania bo zdecydowanie zadużo dziś czasu poświęciłem na pstrykanie klawiszami.Na świat trzeba wyjść... Odpowiedz Link
salemka1 A ja to sobie tak wszystko czytam..... 27.04.08, 12:31 i tak sobie myślę na podstawie własnego małżeństwa. Otóż ten Pan Mąż, o którym mowa pewnie wcale się nie zmienił, ani po ślubie, ani po urodzeniu dziecka. I to właśnie jest przyczyną rozgoryczenia jego żony. I powiem Wam, że ja to piszę właśnie patrząc na swoje małżeństwo. Otóż mój mąż mógłby spędzić całe życie przed kompem, no pewnie z jakimiś tam przerwami. Przed ślubem mieszkaliśmy razem i było dokładnie tak samo. Tylko, że wtedy nie było obowiązków, żyliśmy we dwójkę, gotować gotowaliśmy i owszem, w tygodniu ja zazwyczaj, bo wcześniej wracałam z pracy, on w weekendy bardzo często. Wracał z pracy, w której oczywiście pracuje przy kompie i siadał do kompa i tak do wczesnych godzinnych rannych, bo do pracy mógł iść jak chciał- nienormowany czas pracy. Czasem mnie to wkurzało, czasem się wydarłam, że mógłby gdzieś sie ruszyć ze mną zamiast ślęczeć przy kompie. Ale generalnie jakoś tam było. No i co? No i pojawiło się dziecko... tzw. rodzina się już utworzyła. I w czym problem? Ano w tym właśnie, że chłop się wcale nie zmienił.... Paradoks? Nie... otóż kobiety inaczej myślą. Dla mnie było normalne, że jak się pojawi więcej obowiązków, to rezygnujemy z części czasu poświęconego na przyjemności i bierzemy się za obowiązki. U facetów często jest inaczej i nie jest to już tak oczywiste. Bo widzicie mój mąż siedzi przy tym kompie, tyle ile siedział wcześniej. Tylko obowiązków przybyło, a że on sie nie zmienił i nie zmienił formy spędzania czasu, to ja musiałam zmienić, no bo dzieciaka obrobić należy itd. I teraz mnie krew zalewa, bo chłop zamiast zająć się dzieckiem siedzi przed kompem. Czyli cały właśnie ambaras, że facet się po ślubie, czy tam po urodzeniu dziecka NIE zmienia i to wkurza babki. O słuszności wkurzania się na to babek, czy tez słuszności, iż sie nie zmieniają to już rozmowa na kompletnie inny wątek. A tu po trochu każdy ma rację. I Aron też, na którego tak się wkurzacie... Odpowiedz Link
salemka1 Re: Jaki wniosek? 27.04.08, 13:25 tricolour napisał: > Masz stałego faceta... bardzo pewnie nie ja jedna mam takiego stałego szkoda, że nie we wszystkim. Trzeba tylko jeszcze stwierdzić, czy to wada, czy zaleta. Odpowiedz Link
tricolour I jedno i drugie... 27.04.08, 13:32 ... stałość jest teraz wadą, a może być zaletą. Mam znajomego lekarza-alkoholika. Pamiętam bydlaka z najgorszych czasów: zapijaczonego, biednego szmaciarza... Już wytrzeźwiał, założył rodzinę, bo starą stracił. Teraz tyle pracuje ile pił wcześniej, bo coś trzeba robić z wolnym czasem na trzeźwo i jest szczęśliwy. Jego dnem było: osamotnienie, długi, gówniane życie, robaki w domu, eksmisja... i ostatnia pomocna dłoń. Odpowiedz Link
salemka1 Re: I jedno i drugie... 27.04.08, 13:41 tricolour napisał: > Mam znajomego lekarza-alkoholika. Pamiętam bydlaka z najgorszych czasów: > zapijaczonego, biednego szmaciarza... > > Już wytrzeźwiał, założył rodzinę, bo starą stracił. Teraz tyle pracuje ile pił > wcześniej, bo coś trzeba robić z wolnym czasem na trzeźwo i jest szczęśliwy. > Jego dnem było: osamotnienie, długi, gówniane życie, robaki w domu, eksmisja... > i ostatnia pomocna dłoń. Dobrze, że umiał ją przyjąć. Miałam dziadka alkoholika, trochę wiem o co chodzi. Napisałam Ci wyżej, my straciliśmy mieszkanie, właśnie przez jego długi, osamotniony był przez pół roku- jakoś nie podziałało, jeszcze widać nie osiągnął dna.... Odpowiedz Link