relacje z rodziną m., co robić?

23.04.08, 12:07
Zbliżam się ku końcowi mojego małżeństwa.Sytuacja nietypowa i w
mojej rodzinie i w męża też-nigdy nie było rozówdów. Ja się
kompletnie pogubiłam i nasze rodziny też. Od jakiegoś czasu pojawiły
się problemy z imprezami rodzinnymi. a teraz to juz zupelnie nie
wiem co robić. Ciocia mojego męża, po kilku dniach dzwonienia
bezskutecznego do mnie- wreszcie odebrałam telefon , zaprosiła mnie
do siebie na urodziny. Wie, o całej naszej sytuacji, prosiła,
namawiała, prawie błagała..., by przyjść do niej. Powiedziała, że
jest po mojej stronie i zawsze będzie za mną, nawet jeżeli musiałaby
wybierać. Nie chciałam iść na te urodziny, bo wybierał się tam mój
mąż. Wczoraj rozmawialiśmy, powiedział, że jesteśmy zaproszeni i gdy
powiedziałam, z czystej przekory, że fajnie i pójdę, stwierdził że
to on w takim razie nie pójdzie-bo nie chce ze mną. Poczułam się
jakby ktoś dał mi w twarz. Z jednej strony nie chciałabym zwieść
osoby, której zależy na mojej obecności, z drugiej strony mam swoją
godność-to w końcu jego rodzina i zawsze nią będzie. Ale istnieje
jeszcze jedna strona, mam ochotę zrobić mu na złość i pojechać tam z
dziećmi i dobrze się bawić, -bez niego. I teraz nie wiem co zrobić,
ale jestem skołowana, normalnie plątanina myśli. Zależy mi na
dobrych relacjach z ciocią mojego m., zresztą usłyszałam piękne
słowa, że jej i jej rodziny dom o każdej porze dnia i nocy jest dla
mnie otwarty- a teraz idę poplakac, bo się rozczuliłam....
    • limmonka Re: relacje z rodziną m., co robić? 23.04.08, 12:37
      ja bym chciala mieć takie problemysmile

      a moze po prostu idź i odwiedź ciocie w inny dzień.
      • zdziwiona.2 Re: relacje z rodziną m., co robić? 24.04.08, 10:07
        Taki problem, to oczywiscie mój najmniejszy ze wszystkich,które
        teraz mam. Myśle jednak, ze nowe relacje moje i moich dzieci z
        rodziną męża sa bardzo ważne. Starsze dziecko zaczyna chadzac swoimi
        drogami i od imprez rodzinnych woli swoich przyjaciól, co rzeczą
        normalną jest. Maleństwo jeszcze nie chodzi, więc samo nigdzie nie
        pójdzie i rodziny, bo to dziecka rodzina, nie pozna. Stąd moje
        dylematy. To prawda, że mam rodzinę męża za sobą , wszystkich poza
        teściami..... na te urodziny pójdę, nie na złość, tylko dla osoby
        która mnie o to prosiła. I nie dbam o to, czy mój mąż pójdzie, czy
        nie, to jego wybór.
    • nicol.lublin Re: relacje z rodziną m., co robić? 24.04.08, 08:35
      ja raczej bym pojechała. nie na złość - tak po prostu.
      ale jestem w innej sytuacji, mój mąż zerwał kontakt ze swoją rodziną
      i gdyby nie ja moje dziecko zapomniałoby co to babcia i dziadek,
      ciocia (chrzestna) i siostrzyczka cioteczna.
      ja tez mam rodzinę męża po mojej stronie.

      myślę, że trochę ochłodzą się te kontakty jak dojdzie do rozwodu i
      ewentualnego mojego związku z kimś.
    • kajda28 Re: relacje z rodziną m., co robić? 24.04.08, 08:46
      >zresztą usłyszałam piękne
      > słowa, że jej i jej rodziny dom o każdej porze dnia i nocy jest dla
      > mnie otwarty-

      ja też słyszałam takie słowa od mojej teściowej... szybko jej przeszło, po ok. 2
      miesiącach.

      Myślę że ze względu na dzieci powinnaś pójść te urodziny, bo może to już nie
      twoja rodzina, ale dzieci jest dalej. A może poszłabyś dzień wcześniej, albo jak
      jeszcze nie będzie innych gości- ona też powinna zrozumieć że tobie może być
      nieswojo w całej tej sytuacji.
      • drugiezycie Re: relacje z rodziną m., co robić? 24.04.08, 10:50
        Jakie to wszystko schematyczne...
        Mojej tesciowej w miare postepowania rozwodu tez przeszło (nawet na
        druga strone!).
        Poszłabym z życzeniami w innym terminie (po uzgodnieniu i
        wyjasnieniu powodow cioci)
    • nadin100 Re: relacje z rodziną m., co robić? 24.04.08, 16:55
      pewnie,że idź ,teraz masz szansę na robienie tego na co masz ochotę.Ja też
      miałam takie opory ,ale skoro jego rodzina stanęła za mną murem ,przełamałam lęk
      ,on kilka razy nie przyszedł ,bo ja tam byłam .Teraz bywa ,siedzimy po jednej
      stronie stołu ,co uniemożliwia kontakt wzrokowy ,to jest łatwiej.
      Nie idź tylko wtedy jesli Ty nie masz ochoty.
      • libra22 Re: relacje z rodziną m., co robić? 24.04.08, 21:23
        Rób na razie tak, jak czujesz. Jeśli lubisz ciocię, a ona Ciebie - idź. jeśli z czasem nastąpi rozluznienie więzi - trudno.
        Ja mam normalne konatakty z dużą częścią rodziny eksa (choć nie intensywne), ale odmówiłam udziału w chrzcinach bratanicy eksa, gdyż impreza była wyjazdowa, u teściów, a teściowej nie lubię. Dodatkowo nasz syn odreagowywuje do dziś nasze jakieś wspólne bywanie z nim gdzieś. Dlatego to ogranczam. Szwagierke przeprosiłam, syna wysłałam - zrozumiała.
      • bozenadwa Re: relacje z rodziną m., co robić? 24.04.08, 21:42
        Na dzien dzisiejszy jego rodzina stoi za mna ,tescowa jeszcze nic
        nie wie ,bo nie chce jej martwic .Natomiast powiem Ci cos takiego .!
        0 lat temu moj mlodszy rodzony brat ,znalazl sobie
        pocieszycielke ,Wprawdzie nawet moja bratowa ,teraz mowi ,ze duzo
        jej winy bylo .Nie bede pisac dlaczego .Anie to jest wazne ,Nowe
        babsko mojego brata pisze tak o niej chosiaz duzo mlodsza ,probowala
        przed moim bratem rozbic pare malzenstw,Nawet miala kawalera i
        suknie slubna.Kawarel tuz przed slubem dal dyla ,Moj durny brat ,tak
        dal sie zmanipulowac (mysle ,ze to efekt naszego domu
        rodzinnego ),ze przez te wszystkie lata nie mogl spotkac sie z
        dziecmi sam na sam Moja bratowa cierpiala biede a on jezdzil sobie
        na wczasy do cieplych krajow ,Zdurnial totalnie ,Przez jakis czas
        zalezalo mu abym zaakceptowala ,jego nowa ,Zostawil troje
        dzieci .Dziewczynki wtedy mialy 16 lat 14 lat i 7 lat.Srednia
        probowala popelnic samobojstwo ,Starsza wpadla w
        anoreksje ,wyladowala wszpitalu ,Mlodsza czekala na tatusia ,kiedy
        do niej przyjdzie ,Moj brat zanim poznal to babsko ,wybaczcie ale ja
        nie umiem inaczej oniej mowic ,ze wzgledu na dziewczynki ,byl bardzo
        rodzinnym ,kochajacym ojcem Tlumaczylam mu to co jest miedzy Toba a
        zona to nie ma nic wspolnego z dziecmi .Niz zwariowal.Moja bratowa
        byla w stasznym stanie ,Pamietam ,ze nie wiedziala jak teraz
        bedziemy sie do niej zachowywali ,Powiedzialam jej ,Ty jestes i
        zawsze bedziesz moja bratowa ,a dziewczynki moimi bratanicami ,bo je
        kocham ,A brat zgupial i trudno,Nie zaakceptowalismy tej jego
        baby,ona okazala sie nie lada zolza ,Juz przed siwtami mieli sie
        roztac ,Wybudowali razem dom ,ale to on musialby go opuscic z mala
        walizeczka ,Kocham go i mam nadzieje ze go odzyskam .Ale dziewczynki
        nie moga mu wybaczyc ,W tej feralny dzien ,kiedy przyszedl
        dzelnicowy ,to byl u mnie moj brat ,pozaproszenie na slub swojej
        wlasnej corki ,Byl bardzo oburzony ,ze nie zostala zaproszona jego
        pani ,I niby zartenm powiedzial ,ze lolota mojego m. tez miala byc
        zaproszona ,Emocje wziely gore ,Wyprosilam go z domu ,Zdziwiona ,Ja
        mam duza rodzine i zawsze na uroczystosciach byla moja bratowa z
        dziewczynkami i zawsze jej mowilam ze ona byla jest i bedzie moja
        rodzina .Duzo jej to dalo ,A dzieciaki wszystkie ,moje ,mojej
        siostry ,mojego brata ,wychowywaly sie razem i sa ze soba
        blisko .Skoro zostalas zaproszona to skad wiesz ,ze nie traktuja Cie
        nadal jak swoja ,Pozdrawiam
Pełna wersja