zdziwiona.2
23.04.08, 12:51
Zastanawiam się własnie, czy mam jakiekolwiek szanse na rozwód z
orzekaniem winy męża. Jak narazie, sam powiedzial, że w razie czeo-
czyli rozwodu weźmie winę na siebie, bo rzeczywiscie sam czuje się
winny. Nie za bardzo wiem, czy wtedy potrzebni będą świadkowie, ale
myślę, że tak. Mam tylko świadków, którzy wiedzą niektóre rzeczy z
moich opowieści. ale myślę, że to może być za mało. Ciągłe
imprezowanie, ranne powroty - tylko jedna osoba widziała. To, że
kogoś ma, choć idzie w zaparte też wiele znajomych wie z opowieści.
Nie mam odwagi rozpytywać w jego pracy, bo to kolezanka z pracy.
To on zerwał więź fizyczną, choć ja wywalilam go dosłownie z łóżka.
Zerwał równiez więź emocjonalną, przestał kochać w ciągu kilku
miesięcy ciąży-bo zaintersowała go inna i w końcu to on podjął
decyzję o wyprowadzce i chwała mu za to. Ale marne... te moje
dowodziki, czy wystarczą one i jego zgoda.