Rozwód lepszy niż złe małżeństwo

25.04.08, 11:01
Nawet badania, to potwierdzają.

kobieta.wp.pl/kat,26339,title,Rozwod-lepszy-niz-zle-malzenstwo,wid,9831797,wiadomosc.html?ticaid=15c62

Więc spoko, będzie dobrze.
    • krolowazla Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 25.04.08, 11:23
      Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło wink
      • wu_zet_ka Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 25.04.08, 12:20
        krolowazla napisała:

        > Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło wink


        zdecydowanie się pod tym podpisuje wink
    • sylwiamich Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 25.04.08, 13:01
      Nienawidzę badań!!!!
      • manderla Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 25.04.08, 13:08
        sylwiamich napisała:

        > Nienawidzę badań!!!!

        Jest to wieloznaczne stwierdzenie- wykrzyk wink

        Nie lubisz sie wglebiac w siebie, czy w innych?? Czy jeszcze cóś?
        • sylwiamich Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 25.04.08, 13:19
          manderla napisała:
          > Jest to wieloznaczne stwierdzenie- wykrzyk wink
          >
          > Nie lubisz sie wglebiac w siebie, czy w innych?? Czy jeszcze cóś?
          >

          No i mnie manderla sprowokowałaś...nienawidzę róznych badań...tych
          wgłębiających się we mnie (ginekolog, laryngolog, proktolog, itd) i
          tych wpychających mnie w masę.Nie znoszę uogólnień.Nie lubię tez i
          podpasowywania do nich zawartości, bez skrupulatnego przebadania
          zależności
          • manderla Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 25.04.08, 13:21
            sylwiamich napisała:

            > manderla napisała:
            > > Jest to wieloznaczne stwierdzenie- wykrzyk wink
            > >
            > > Nie lubisz sie wglebiac w siebie, czy w innych?? Czy jeszcze cóś?
            > >
            >
            > No i mnie manderla sprowokowałaś...nienawidzę róznych badań...tych
            > wgłębiających się we mnie (ginekolog, laryngolog, proktolog, itd)
            i
            > tych wpychających mnie w masę.

            Tez tak miałam wprost zapytać, ale nie miałam odwagi smile
            Ale za to juz wiem smile
            Pozdrówka
            • mary171 Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 25.04.08, 14:26
              Dla mnie to oczywiste, ze rozwod jest lepszy niż nieudane
              małżeństwo. Nie musieli robić badań.
              • lapina Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 30.04.08, 22:42
                No tak ale gdyby nie zrobili nie mogliby tego naukowo dowieść że tak jest wink)
    • nangaparbat3 Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 30.04.08, 23:13
      z_mazur napisał:

      > Nawet badania, to potwierdzają.
      >
      > kobieta.wp.pl/kat,26339,title,Rozwod-lepszy-niz-zle-malzenstwo,wid,9831797,wiadomosc.html?ticaid=15c62
      >
      > Więc spoko, będzie dobrze.
      >
      Oj Zmazurku, nie mam sily czytac wiecej niż tytuł wątku, moze jutro, a na razie
      - a cóż to za odkrycie???? Dla nas????
      I w ogóle łapie sie często na myśli, ze rozwodu - czy zwłaszcza faktu, ze
      małżeństwo sie nie udało - nie uważam za osobista porażke czy klęskę. Po prostu
      - nie udało się. Szkoda, zal - i po prostu jest jak jestwink
      • mary171 Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 30.04.08, 23:48
        Dla mnie jest to jednak jakaś porażka życiowa. Brałam ślub z miłości i wierzyłam
        w to co mówię w słowa przysięgi. Nie udało sie...to jednak jest jakaś
        porażka...Ale to moje zdanie..
      • z_mazur Re: Rozwód lepszy niż złe małżeństwo 01.05.08, 00:29
        Chodzi o wpływ jaki na nas wywiera takie przeżycie jak rozwód i takie przeżycie jak tkwienie w kiepskim związku.

        Na tym forum pojawiają się czasem osoby i posty, które gloryfikują walkę o związek i niedopuszczenie do rozwodu, argumentując to między innymi tym jaką to klęską i bolesnym przeżyciem jest rozwód. Oczywiście jest, ale w dłuższej perspektywie, oddziaływuje na nas mniej niekorzystnie niż tkwienie w złym związku.
        • joaska_r a co to jest.... 01.05.08, 00:37
          ......"kiepskie małżeństwo", "nieudany związek"....czyżby usprawiedliwianie
          siebie samej uogólnionym stwierdzeniem ????? Tylko nie zaczynajcie że mąż pije i
          zdradza i wtedy jest nieudany związek...
          • z_mazur Re: a co to jest.... 01.05.08, 00:44
            Nie wiem jak to jest gdy mąż pije, lub zdradza, ale gdy żona zamieszkuje z innym facetem, to chyba nie można mówić o udanym związku? smile)))
            • joaska_r Re: a co to jest.... 01.05.08, 00:51
              hmm,,, to raczej smutna sytuacja niż nieudany związek. Nieudane małżeństwo to
              raczej określenie używane przez osoby trzecie o nas, my nieudanym związkiem
              staramy się ukryć nasze wady i ułomności, naszą lub czyjąś winę....to pojęcie
              "nieudany" właśnie często pojawia się już ex post, a nie w czasie trwania małżeństwa
          • z_mazur Tak prosto i łopatologicznie 01.05.08, 00:48
            Masz pewnie jakąś wizję udanego, satysfakcjonującego związku i cech jakie on posiada, to wyobraź sobie, że jesteś w związku, który tych cech nie posiada i nie widzisz najmniejszych perspektyw, żeby to się zmieniło. To jest nieudany związek. smile))
            Prościej się już chyba nie da.
            • joaska_r Re: Tak prosto i łopatologicznie 01.05.08, 00:53
              z_mazur napisał:
              > Prościej się już chyba nie da.
              >

              za prosto właśnie, za prosto, to relatywizm kolego z_mazur
              • z_mazur Re: Tak prosto i łopatologicznie 01.05.08, 01:14
                W zasadzie jestem relatywistą i ten relatywizm postępuje w miarę upływu czasu.
                Ludzie mają różne oczekiwania odnośnie związku, chociaż pewnie da się wyciągnąć jakieś wspólne pierwiastki. W każdym razie tkwienie w niesatysfakcjonującym związku jest przyczyną ciągłej frustracji, która bardzo niekorzystnie odbija się na nas i tyle. Rozwód jest bolesnym przeżyciem, ale w zasadzie "jednorazowym" i można się z nim uporać, tkwienie w nieudanym związku nie daje takiej perspektywy.
                • teuta1 Re: Tak prosto i łopatologicznie 01.05.08, 02:07
                  Właśnie skończyłam lekturę "Bezradnika" Milskiej-Wrzosińskiej i coś
                  takiego jak nieudany związek nie pojawia sie na kartach książki (nie
                  ma tam mowy o przemocy czy alkoholu, bo to patologia). Jej zdaniem
                  kłopoty w związku wynikają raczej z braku porozumienia i
                  elastyczności oraz braku zrozumienia oczekiwań drugiej strony.
                  Idealna byłaby w takim przypadku renegocjacja kontraktu
                  małżeńskiego, czyli naszych oczekiwań wobec siebie i drugiej osoby
                  (nie wiem, jak często miałaby ona następowaćwink. Ja byłam na nią
                  gotowa cztery miesiące - w przyszłym tygodniu składam pozew, bo mąż
                  dalej czuje się związany z nami i kochanką, a ja jak pan Zagłoba,
                  tłoku nie lubię. Ale nie uważam, że małżeństwo w stanie niezmiennym
                  ma trwać przez lata. Tylko kłopot jak dwie strony przyjmuja to do
                  wiadomości w różnych porządkach czasowych.
Pełna wersja