co robic? czuje sie upokorzona...

01.05.08, 15:37
witajcie wszyscy smile

ciesze sie ze tu trafilam, bo moze tutaj ktos wyleje mi kubel zimnej wody na glowe...

nie wiem co robic... siedze sama w domu... maz zabral synka i wyjechal do mojej tesciowej na majowy weekend.

ja nie pojechalam. czuje sie fatalnie.

musze zaczac od samego poczatku. inaczej nie bedzie mozna tego obiektywnie ocenic.

od kilku lat jestesmy rezem. mamy 3 letnie dziecko. mieszamy w innym miescie niz rodzice i tesciowie (wszyscy mieszkaja ok 100 km stad)

w ostatnie swieta poklocilam sie z tesciowa,,, inaczej... w obecnosci mojego meza zaczela krzyczec jaka jestem okropna, wyciagac historie jakie w ogole nie mialy miejsca, opinie o mnie, ktore nie maja faktycznego odzwierciedlenia w rzeczywistosci. zmieszala mnie z blotem najogolniej rzecz ujmujac. wszystko co moglam wtedy zrobic to w nieumiejetny sposob sie bronic.. ale zatykalo mnie na to co slyszalam wiec wstalam i wyszlam. kiedy wyszlam dalej na mnie gadala mezowi, on staral sie mnie bronic (wiem o rym z relacji meza)
swieta skonczyly sie fatalnie. ale to dopiero poczatek...

wrocilismy do domu. moj maz nie poruszal prawie tego tematu, powiedzial tylko ze zdaje sobie sprawe z tego ze jego mama przesadzila i powiedziala straszne rzeczy.

ale tak sie sklada ze maz ma urodziny... jutro.. wiec przez te ostatnie 2 tygodnie zmuszal mnie do wyjazdu. mowil ze mam o tym zapomniec jechac i przeprosic jego mame. on koniecznie na swoje urodziny musial jechac do swojej mamy.

oczywiscie powiedzialam wyraznie ze nigdzie nie jade. przez 2 tyg plakalam w poduszke z powodu tego co uslyszalam od tesciowej. on udawal ze nie widzi..

pojechal wiec.. zabral synka.. zadzwonil do mnie dzisiaj.. po 2 dniach... kiedy jego mama akurat wyszla z domu.

w ogole to z moja tesciowa sa problemy od kilku lat. mam wrazenie ze moj maz ma nie odcieta pepowine. zawsze kiedy ma jakies wolne w pracy chocby 3 dni od razu jedzie do tesciowej. tyle razy prosilam aby spedzil ze mna i z dzieckiem troche czasu. w tygodniu prawie sie nie widujemy... bo on pracuje do 17 potem ma jeszcze jakies zlecenia... ja staram sie skonczyc prace mgr, studiuje dziennie... w ogole nie mamy czasu dla siebie... od kilku lat nie wyjechalismy razem... no oprocz wizyt u rodziny, podczas ktorych jak wiadomo 100% czasu poswieca sie bliskim, bo przeciez mnie ma na codzien.

tesciowa przez cale zycie klocila sie ze swoim mezem, nie byl on dobrym czlowiekiem, w koncu sie rozstali, ona od ponad roku mieszka sama, jednak ma 30m do drugiego syna i tyle samo do siostr.

chaotyczne... wiem...
jestem sama i bardzo mnie to boli... czuje sie oszukana..

i teraz mysle o tych wszystkich sytuacjach kiedy byla zostawiana sama sobie... kiedy zostawalam sama u swoich rodzicow z chorym dzieckiem bo on musial robic zakupy 24 grudnia... co roku... itp. itd...

    • pc_maniac Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 16:59
      Olej wszystko, wsiądź do pociągu i pojedź do teściowej.
      Jeśli mąż widzi i wie, że jego matka jest do kitu, to to jest najważniejsze w
      tym wszystkim.
      Moja matka również jest nieciekawą osobą wobec mojej żony.
      Ale niestety matki się nie wybiera i nie zmienia.

      Zrób mężowi niespodziankę i przyjedź, a teściową potraktuj po prostu "zabójczą
      słodyczą". Bądź tak miła, ze aż się porzyga od tego :o)
      • pc_maniac Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 17:01
        Acha, a na osobności powiedz mężowi, że na następny długi weekend to Ty ustalasz
        zasady i to Ty wybierzesz gdzie macie pojechać!
        • mmysia Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 17:07
          wiele razy prosilam aby choc kilka dni spedzil tylko ze mna i dzieckiem. nigdy
          to sie nie udalo.
          • pc_maniac Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 17:11
            mmysia napisała:

            > wiele razy prosilam aby choc kilka dni spedzil tylko ze mna i
            > dzieckiem. nigdy to sie nie udalo.

            Widać trzeba przestać prosić, a zacząć żądać!
      • mmysia Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 17:06
        nie potrafie.. jej slowa za bardzo bola. mialam do niej duzo zaufania i
        szacunku. dzielilam sie kazdym problemem. ona w klotni wykorzystala wszystko
        przeciwko mnie.
        i mam duzy zal do meza... ze zawsze w takich sytuacjach mnie odtraca. mama jest
        dla niego na pierwszym miejscu.

        zaraz sie udusze od tych fajek...;/
        • pc_maniac Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 17:10
          Ale to nie za teściową się wydałaś, a za męża :o)
          Musisz nauczyć sie sterować mężem, bo jak sama piszesz, czujesz, że bywa
          sterowany przez matkę.
          Więc pierwszym krokiem byłoby udanie przejścia do porządku dziennego nad tamtą
          sprawą i pokazanie mu, że jesteś ponad to, bo kochasz WŁASNĄ rodzinę.

          A po cichu zacząć robić "przeszczep" tej pępowiny do siebie.

          Mąż jest jak duże dziecko, trzeba mu jedynie zapewnić odpowiednie zabawki.
          • mmysia Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 17:18
            to wszystko racja... ale sprawa wyglada tak ze to nie pierwsza taka sytuacja. w
            kazdej poprzedniej robilam wlasnie tak jak radzisz. a teraz po raz pierwszy sie
            zbuntowalam. i takie sa tego efekty
            za glupia jestem na to wszystko...
        • pc_maniac Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 17:16
          > i mam duzy zal do meza... ze zawsze w takich sytuacjach mnie odtraca. mama jest
          > dla niego na pierwszym miejscu.

          Nie.
          Na pierwszym miejscu u faceta jest sex, a nie mama :o)
          Kup sobie odjazdową bieliznę, wydepiluj co trzeba, przespaceruj się w niej przed
          mężem, a potem ze złośliwą miną powiedz mu, żeby ...
          ... pojechał do mamusi by go pocieszyła. Bo masz dość konkurowania z mamusią o
          synalka.

          Nakręć go, a potem pokaż, ze masz go w dupie, że ciągle wybiera matkę a nie Ciebie.
          • mmysia Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 17:22
            hehehe... az mi glupio tak ciagle narzekac i uzalac sie nad soba.
            ale dla mojego meza sex nie jest zadnym argumentem...smile
            ostatnio kochalismy sie miesiac temu..
            nie jestem potworem i dbam o siebie... a bielizna ktora ustawicznie kupowalam
            lezy w kacie...smile
            slabo to wszystko widze..
            • pc_maniac Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 17:25
              Sex może być codziennością (ale może też być objawieniem).
              Wszystko kwestią spowodowania u drugiej osoby opadu szczęki :oP
    • young_and_bored Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 17:19
      > ciesze sie ze tu trafilam

      nie ma z czego, naprawdę.
      Powinnaś lepiej o tym porozmawiać ze swoim mężem, kiepsko się
      rozumiecie. On zapewne chciałby, żeby na linii ty - jego rodzice
      panowały lepsze stosunki, ale wyraźnie nie panuje nad waszą wzajemną
      niechęcią. Z drugiej strony nie robi z tą sytuacją niczego
      konkretnego nawet nie podejrzewając, że zaczynasz szukać zrozumienia
      na zewnątrz i myśleć o rozwodzie.
      • pc_maniac young_and_bored ma całkowitą rację 01.05.08, 17:22

        • mmysia Re: young_and_bored ma całkowitą rację 01.05.08, 17:26
          teraz czuje sie winna
          • pc_maniac Re: young_and_bored ma całkowitą rację 01.05.08, 17:29
            Winna?
            Czego?

            Facet nie jest najgorszy jeśli zauważa minusy matki.
            Tyle, że nie wie jak z tej matni wybrnąć.

            Problem w tym, że wybiera za każdym razem matkę.
            Musisz po prostu uzmysłowić mu co moze stracić jak to Ty będziesz miała dość
            jego jednostronnych wyborów.
            • mmysia Re: young_and_bored ma całkowitą rację 01.05.08, 17:30
              rzucil prezent w kat i nawet nie rozpakowal...crying
            • mmysia Re: young_and_bored ma całkowitą rację 01.05.08, 17:36
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=56485847&a=56485847
              • young_and_bored Re: young_and_bored ma całkowitą rację 01.05.08, 19:09
                A po co ty się z nim chajtłaś, dzieweczko, kiedy to tak cienko na
                dzień dobry wyglądało ?
                Twoje posty wyglądają na wiarygodne, a facet traktuje Cię nieco
                przedmiotowo, zdążył się przyzwyczaić, że jesteś w tym związku
                stroną słabszą.
                Myślę, że powinnaś dążyć do większej niezależności - szybko
                dokończyć studia, znaleźć dobrą pracę i z lepszej pozycji zawalczyć
                o większy szacunek do swojej osoby. Nie daję wam większych szans,
                ale rozwieść się zawsze zdążysz, to żaden problem.
                • mmysia Re: young_and_bored ma całkowitą rację 01.05.08, 19:25
                  popatrzylam na to z dystansem i dopiero dostrzeglam jaka jestem idiotka...smile
                  blad na bledzie bledem popychany...
                  nie wiem co mam dalej robic
                  • young_and_bored te racje są banalne 01.05.08, 20:25
                    To nie tak. Zakochałaś się, macie dziecko i chciałaś jak najlepiej.
                    Czasu nie cofniesz, zresztą niczego złego nie zrobiłaś.
                    Przecież z góry nie zakładałaś, że się za chwilę rozwiedziesz. A że
                    są problemy - w którym małżeństwie ich nie ma ?
                    Po prostu postaraj się je rozwiązywać ze świadomością, że tak jak
                    inni zawsze możesz zakończyć związek, w którym źle się czujesz.
                    Takie spojrzenie na swoją sytuację daje poczucie wyboru, a tego,
                    mam wrażenie, brakuje ci teraz najbardziej.
                    Tego się trzymaj, zamiast się wpędzać w poczucie winy. Patrz do
                    przodu, a nie do tyłu.
                    • sylwiamich Re: te racje są banalne 01.05.08, 21:38
                      Ale o co chodzi?Bo jakoś dramaturgii mi brak.O kłótnię z teściową, o
                      mamińsynkowość, o brak seksu, o brak oparcia?Czy też masz już tego
                      wszytskiego dość?Bo jakoś tak niewinnie się zaczęło...a tu problemy
                      się rozpierzchły we wszystkie strony.
                • edkalia Re: young_and_bored ma całkowitą rację 01.05.08, 22:19
                  ... łatwo powiedziec... ja tak zrobiłam, skończyłam studia,
                  założyłam firmę, ale zawalczyc z tej pozycji juz nie zdążyłam bo mąż
                  jak sie dowiedział, że zarabiam teraz bez problemu wiecej niż on to
                  złozł pozew o rozwód...
                  • young_and_bored Re: young_and_bored ma całkowitą rację 02.05.08, 02:27
                    Coś naciągasz, bo dziwne żeby facet poleciał do sądu z powodu, że ty
                    zaczęłaś zarabiać. Mi by to pasowało, szczególnie że kiepski ze mnie
                    materiał na biznesmena tudzież karierowicza i mógłbym nawet zostać w
                    domu z dzieciakiem (z zastrzeżeniem, że jak się panience znudzę, to
                    niech sobie idzie w cholerę ale dzieciak zostaje ze mną).
    • panda_zielona Re: co robic? czuje sie upokorzona... 01.05.08, 22:20
      Przeczytałam wątek ze stycznia 2007r.,do którego dałaś link.Tam
      opisywałaś pocznania Twojego narzeczonego,tutaj piszesz mąż.To
      jednak wydałaś się za niego.Jeśli tak to chyba tylko do siebie
      możesz mieć pretensje.Facet Cię lekcewżył jako narzeczoną,a Ty
      beztrosko wpakowałaś się w małżeństwo.
    • panda_zielona Re: co robic? czuje sie upokorzona... 02.05.08, 04:04
      hej.
      witam wszystkich ponownie.
      no i stalo sie... koniec tego dobrego. rozstajemy sie.
      dzisiaj mialam egzamin. ale na niego nie poszlam. O. zrobil mi afere
      w weekend
      ze sie ucze kiedy jego rodzina przyjechalam. wkurzylam rzucilam
      wszystko i
      zaczelam z nimi jezdzic po sklepach.

      tak to mniej wiecej wygladalo. nie bede mowic o szczegolach bo nie
      chce juz tego
      rozdrapywac.

      sprzedajemy mieszkanie.. splacamy kredyt zyskiem dzielimy sie po
      polowie.

      on nie rozumie czemu mam pretensje. obarcza mnie cala wina.. czuje
      sie podle.
      wypilam kawe i usiluje sprzatac. musze pozalatwiac wszystkie sprawy
      i wracam do
      gorzowa. dobrze ze jest sesja i nie mam zajec...

      mam metlik w glowie.

      ale jakos tak mi lzej...

      pozdrawiam was serdecznie...


      Wiesz co,nawet mi Cie nie żal.Sama sobie zrobiłaś kuku.
      • leptis Re: co robic? czuje sie upokorzona... 02.05.08, 04:39

        szkoda, że kolejny świt się tak marnie zaczął....sad(((

        pozdrawiam cieplutko smile)))
        • luka76 Re: co robic? czuje sie upokorzona... 02.05.08, 15:33
          Moja droga mmysia - i tak masz szczescie ze twoja tesciowa mieszka sto kiloskow
          od was - moja mieszkala brame dalej i juz o 7 rano dzwonila do dzrzwi z
          wrzaskiem "JESZCZE SPICIE" a ja po nieprzespanej nocy / noworodek w domu/ .
          Niestety z przykroscia stwierdzam ze ze wiele tesciowych / metek synow/jak by
          mogly to by braly ich do lozka. Obserwuje to na kazdym kroku: ta jakas
          "nienaturalna " milosc, ta zaborczosc i nienawisc do kobiety, ktora syn
          aktualnie kocha. Mam kolezanke ktora jeszcze nie ma 40 lat i mowi do mnie kiedys
          "Wiesz, nie znam jeszcze mojej przyszlej synowej ale juz jej nienawidze". Mysle
          ze na tym forum znajdziesz duzo fajnych porad, czytam je od kilku dni dopiero i
          pisze pierwszy raz. Wiem ze to trudne ale ktos tu napisal "ZADAJ A NIE PROS"
          podpisuje sie obiema rekami , bo to jest chyba najlepsza rada.Pozdrawiam.
    • czarownica_8 Re: co robic? czuje sie upokorzona... 02.05.08, 17:00
      Skoro piszesz na tym forum, to znaczy, że przemykają Ci myśli o
      rozwodzie. To może zaproś swojego ślubnego na poważną rozmowę pt
      Porozmawiajmy o rozwodzie. Ja tak zrobiłam. Powiedziałam, że mam
      dosyć, wymieniłam zarzuty, jakie mam do niego (oczywiście wcześniej
      przygotowałam się do rozmowy - zarzuty spisałam w punktach). Rozmowa
      była bardzo poważna i bardzo konkretna. Efekt po stronie męża był
      piorunujacy. Nie spał całą noc, a potem zaczął się bardzo starać.
      Niestety dla mnie już było za późno, jego zabiegi nie podziałały, za
      długo trwał megakryzys, uczuć nie ma. Gdybym zrobiła to powiedzmy
      rok wcześniej, to kto wie...
    • agita123 Re: co robic? czuje sie upokorzona... 02.05.08, 19:20
      Uuu.... czytając czułam się jakbym doswiadczala deja vusmile

      Tyle ze u mnie to bylu Swieta Bozego Narodzenia 2 lata temu. Tyle ze
      moj maz po wszystkim powiedzial: dobrze mamo, to teraz postaramy sie
      na nowo zasluzyc na twoje zaufanie. I tyle ze nie wyszlam, a
      pokornie zostalam do obiadu pochlipujac w talerz. A po wszystkim maz
      zmusil mnie do cofniecia sie do mieszkania tesciow bo chyba za cicho
      powiedzialam 'do widzenia' i mama znowu moglaby sie obrazic...

      Kochana, przez tesciowa iwrecz poddanczy stosunek mojego meza do
      niej przez lata bylam przekonana, ze jestem zla mama, zlym
      czlowiekiem i wogole do chrzanu...

      Dzieki terapii zrozumialam, ze to jemu cos sie pokrecilo. I ze,
      sorry, ale na pierwszym miejscu to powinna byc zona i jej cholerne
      dobre samopoczucie. I ze jak zona placze w poduszke, bo zle sie
      czuje u tescio, to maz ma psi obowiazek stac przy niej a nie przy
      rodzicach. Bo to jest jego rodzina.

      Co jeszcze? Przygotowuje sie do rozwodu...

      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja