kobieta i przemocowiec

02.05.08, 09:08
Pozwólcie że wypowiem swoje zdanie do kobiet które nie lubią babek
będących latami w związkach z przemocowcami.Ja też nie.Nie znoszę
ich.Na serio.Widzę co przemoc może w rodzinie zrobić.Co robi z
dziećmi.Bo o nie chodzi.Niszczy dzieci.Trafiają potem do mnie.Jakie
są? Albo przemocowe, albo zalęknione.Czasami sprawiają wrażenie
spokojnych, a za chwilę zabiłyby w afekcie.Boją
się.Nieustannie.Potem idą do rodzin...do swoich drugich rodzin i
koło się zamyka.Ale miało być o kobietach.
Jeśli facet robi coś, co objęte jest literą prawa i one nie reagują
są winne.Współuzależnione i współwinne.Każdej następnej przemocy,
jeśli nic z nią nie zrobiły (policja, jako praworządny obywatel
który wie o popełnieniu przestępstwa).Winne i basta.
Taką przemoc widać gołym okiem.To nie tylko siniaki pod
okiem.Ubliżanie, więzienie, pomówienia, gwałt i inne.
.Tym kobietom łatwiej zobaczyć (nie muszą czytać mądrych ksiązek aby
przemoc poznać), i zareagować (te zachowania są widoczne, łatwe do
udowodnienia i ma nad nimi piecze prawo).Te kobiety są winne.
A co z milionami tych które nie wiedzą?
Moją koleżankę mąż boleśnie szczypał, gdy była niegrzeczna.
-Przesadzasz, ja tylko żartuję i robię to delikatnie.
1.Obrażał się
2.Była przewrażliwiona
3.Odmawiał jej dotyku tygodniami
4.Kpił z niej
Mój wykasował mi pracę magisterską 3 krotnie.
1.Nie umiałam korzystać z kompa
2.Musiałam prosić o częściowe odzyskanie
3.Była podła podejrzewając go o to ponownie
4.Ginęły mi dyskietki na których nagrałam pracę.
5 Bylkam wariatką, że kończyłam ją u brata.
Mojej koleżnkce nie dawał pieniędzy na życie, gdy kupiła sobie coś
bez uzgodnienia z nim.
1.On oszczędzał dla rodziny.
2.Ona była rozrzutna
3.Opowiadał jej rodzicom że stara się o ich przyszłość
4.Wymuszał proszenie.
Mogę tak do rana.
Bez pomocy z zewnątrz moga nawet tego nie zauważyć latami.
    • nangaparbat3 Re: kobieta i przemocowiec 02.05.08, 10:33
      Sylwia, to nie jest tak, ze kobietom "prawdziwych" przemocowców łatwiej zobaczyc. Bo niezaleznie od prawa, ksiązek, osrodków interwencji kryzysowej itp. itd. społeczeństwo sankcjonuje przemoc wobec kobiet i dzieci. A takze wobec mężczyzn - znam panią, która mężowi przyszyła klucze do kieszeni płaszcza - bo kiedyś zgubił. Albo panią, któr usługujac mężowi i grając rolę idealnej małzonki przy kazdej rodzinno-towarzyskiej okazji opowiada o meżu - często siedzącym obok - ośmieszajace go historie. Ośmieszajace i jakos mało zabawne.
      Posłuchaj tego, co mówią o Fritzlu - ze w miasteczku domyślano się, wiedziano, ze dzieciom dzieje sie cos złego - ale nikt sie nie wtrąca w sprawy rodziny, zwłaszcza gdy zachowane są pozory.
      Kiedy dowiedziałam się o tym, co robił corce (a pewnie i wnukom, bo własciwie - czemu nie?) przypomniały mi sie natychmiast ksiazki Elfride Jellinek - ksiażki, o które bogobojni Austriacy obrazają się, pieklą, odsądzają pisarke od czci i wiary. Ona TAKICH rzeczy, jakie rzeczywiscie sie działy w schludnym domu w spokojnym porzadnym miasteczku, nie wymysliła. Za to Fritzl - a jeszcze bardziej jego zona - są dla mnie dowodem, ze świat przedstawiany przez Jellinek jest - w sensie struktur i mechanizmów - prawdziwy. zapewne Fritzl jest szaleńcem - z pewnoscia jednak szaleństwo przyjmuje formy, jakie przygotowała dla niego kultura, w jakiej sie ujawnia.
      Nawet jesli zona Fritzla nie znała calej prawdy - nie mogła nie wiedziec, ze cos z jej meżem, z jej rodziną, z jej domem, jest grubo nie tak. I nic z tym nie zrobiła.
      Pamietasz klątwę rzucaną przez szamanów? Działa - jeśli wierzy w jej działanie szaman, wierzy cała społecznosc i wierzy ten, na którego ją rzucono - klątwa spowoduje jego smierc.
      Rodzina - najwyzsza wartosc. "Nigdy nie mów źle o swojej rodzinie". "Co z tego, ze sasiedzi SłYSZĄ, co sie dzieje za scianą - jeśli nie potwierdze tego słowami, tak jakby nic sie nie działo.
      Te kobiety, ktorym masz za złe, są jakie są, bo tak je wychowano - rodzina, ale i społeczeństwo. Żeby mogły przeskoczyc same siebie, potrzebuja dobrej terapii - własnie takiej, jaką przeszła Bożena. Żeby sie na tę terapie odwazyc, muszą poczuc, ze ktos stoi po ich stronie.
      Ja tez je spotykam w pracy. I ich dzieci. Czasem gryze sciane z poczucia bezradnosci, nierzadko klęski. Wiem, jak często przemoc, której doswiadczają, przerzucaja na dzieci własnie. Nie jestem ani slepa, ani głucha.
      Widzę, jak ludzie wkoło kopią jeden drugiego w tyłek, w błogim przeswiadczeniu, ze to dla ich dobra.
      Sylwia, tu nie wszystko jest polemika z Tobą, po rpostu piszę, jak leci po głowie.
      • sylwiamich Re: kobieta i przemocowiec 02.05.08, 10:59
        Nanga..ja to wszytsko wiem. Piszę jednak o swoich uczuciach. O braku
        przyzwolenia we mnie na takie praktyki.Wiem że tak są wychowane.
        Często się TU pisało o "prawdziwej miłości" i przebaczeniu.A ja
        sobie w swoim idealiżmie wyobrażam że miłość prawdziwa to taka która
        nie godzi się na schodzenie na złą drogę.Wszelkimi środkami.Mojej
        przyjaciółce poradziłam ZANIM mąż ją niemalże zakatował na śmierć:
        zgłoś to na policję, każde pobicie.Załóż mu sprawę.Ratuj to
        małżeństwo...póki go kochasz.Popatrzyła na mnie jak na
        szaleńca.Policję?Na męża?Sa już po rozwodzie.Ona musiała się
        wyprowadzić na obczyznę...za chlebem.Inna powiedziała:
        -Nie mogę! Przecież się córka obudzi jak oni przyjdą.
        Też po rozwodzie.Nienawidzą sie.
        A co najgorsze Nango...takich ludzi jak ja jest pełno wokół nas.Nie
        lubię tych chlubiących się swoją wątpliwą cnota przebaczenia i
        miłości.Ale ja już o tym pisałam....nie jestem ideałem...może w
        następnym wcieleniu.Z tym że nie robię z tego cnoty.Bo to jest moja
        słabość.
        • nangaparbat3 Re: kobieta i przemocowiec 02.05.08, 11:23
          Ja nie mam wrażenia, ze te kobiety się chlubią, czymkolwiek. Widzę raczej -
          zastraszone, zaleknione, a przede wszystkim - potwornie zmeczone kobiety. I
          majace całkowite poczucie opuszczenia, samotnosci w tym, co je spotyka.
          Ja wiem jedno - moja córka musi miec własne mieszkanie, miejsce, do którego
          jesli tylko zechce, będzie mogła się schronic. I to samo powtarzam wszystkim
          rodzicom corek.
          ale tez nigdy nie zapomne reportażu o katowanej przez męza dziewczynie, ktora
          uciekła do swoich rodziców, a ci ja przegonili i kazali do meza wracac, a nie
          wstyd rodzicom przynosic. I to nie były Indie, ani iran, ani Arabia Saudyjska -
          to była Najjasniejsza Rzeczpospolita parę lat temu.
    • kajda28 Re: kobieta i przemocowiec 02.05.08, 11:13
      > Pozwólcie że wypowiem swoje zdanie do kobiet które nie lubią babek
      > będących latami w związkach z przemocowcami.

      ja jestem taką kobietąsad. nie wiem dlaczego, może z bezradności, może dlatego że
      i ja nie umiałam się przeciwstawić przemocy psychicznej- ale jak? jeżeli
      uważałam że to ja coś złego robię, że powiedziałam słowo za mało lub nie w tym
      tonie, jeżeli faktycznie robiąc daną rzecz miałam inny zamiar niż mi się
      pierwotnie wydawało że mam, bo przecież czuje nie to co czuje tylko to co
      "powinnam" wg. niego czuć. Odeszłam z takiego związku- mi było łatwo u mnie był
      alkoholizm, nie zaprzeczalny. przemocy fizycznej raczej nie było- ale dlatego ze
      nie dopuszczałam do tego, że uważałam że powinnam przeczekać następny cug, bo i
      tak nie ma co się denerwować , krzyczeć, walczyć o siebie bo to tylko doprowadzi
      do awantury- czyt. to ja doprowadzę do awantury. U mnie szybko to pękło, na
      szczęście. Ale wcale nie jestem pewna że następny mój związek nie będzie
      podobnysad, dlatego chodzę do psychologa- aby móc komuś powiedzieć , aby umieć
      walczyć o swoje uczucia i siebie.
      To że nie lubię takich kobiet to chyba za dużo powiedziane, ja nie rozumiem,
      gotuje się we mnie aby wykrzyczeć im że to nie tak powinno być, że trwając w
      takim związku, nie próbując go choćby zmienić są współwinne cierpieniu swoich
      dzieci. ale też wiem że mówiąc sąsiadce że jej mąż sie znęca psychicznie nad nią
      - mogę tylko pogorszyć sytuację, będzie się mnie wstydzić, obrazi się- ja
      opowiadam jak było u mnie, co ja zrobiłam aby się wyzwolić i jak teraz się czuje
      będąc sama- że to nie jest nic strasznego. Bo to musi być jednak tylko jej
      decyzja, i musi być jej pewna.
      • bozenadwa Re: kobieta i przemocowiec 02.05.08, 12:36
        A ja bardzo wspolczuje tm kobietom ,Jestem chyba na tym etapie ,ze
        nareszcie przyznalam sie sama pred soba ,poprostu zobaczylam ,ze
        bylam nieludzko traktowana ,Nie widzalam tego ,naprawde ,Jak juz
        pisalam WSZYSCY zazdroscili mi mojego meza ,mojego bohgatego domu
        itd, Moja rodzina dokuczala mi ,ze ja aytobusem nie przyjade do
        nich ,bo ja musze tylko samochodem nIe wiedzialam dlaczego ja mam
        takie opory aby wszasc w autobos ,Rozumieci!!! ????? NIe wiedzialam
        dlaczego mam takie opory .DZisiaj wiem ,ze balam sie wyszydzenia
        przez obcych ludzi,Tto tylko malutki wycinek ,czesc efektu prania
        mozgu ,Nie wszystkie kobiety maja tzw, predyspozycje zostac
        ofiarami ,to sie wynosi z dziecinstwa ,To troche jast tak ,jak
        autorka chyba to bylo w toksycznych slowach,,ze jesli zaba wyla
        hodowana w zdrowym srodowisku ,to jesli wrzuci sie ja do goracej
        wody to od razu wyskoczy ,Jesli zaba wlozona do wody i my ta wode
        powoli bardzo powolipodgrzewamy tak ,ze nie jest wstanie tego
        zauwazyc ,ona przyzwyczaja sie do tych warunkow i nic nie zauwazajac
        ugotuje sie .Ofiary przemocy psychicznej ,moga dopiero zauwazyc co
        sie dzieje ,jak widza agresora zneczjacego sie nad kims innym ,Moj
        m, gdyby nie zaczal stosowac przmocy fizycznej w stosunku do
        syna ,pewnie bym sie ugotowala ,A teraz tak mam przyjaciolke ofiare
        molestowania psychicznego ,lekarka z dwiema specjalizacjami ,,Ona
        dobrze zarabiala ,tak za praktycznie ona utrzymywala dom,Pisze o
        tym ,bo ja swego czasu obwinialam sie ze to wszystko moja wina ,bo
        nie pracowalam,jej syn .po porazeniu mozgowym
        okoloporodowym ,niedowlad lekki jednej stony ciala ,Umyslowo
        sprawny .Oboje byli ofiarami przemocy prza meza i tatusia ,Do tego
        stopnia ,ze syn wyladowal wszpitalu ,z zdiagnozowana choroba
        maniakalno depresyjna.Mamdo konca zycia zazywac leki ,jak sie
        pozniej okazalo diagnoza byla glupota ,to co sie z nim dzialo to
        bylo efektem wieloletniego momingu ,Ja bylam dopiero co po tzw,
        przebudzeniu ,po wezwaniu na mojego m,policji ,chodzilam juz na
        terapie ,ZAczelam stawiac m granice ,i niestety musialam coraz to
        gorsze kary przyjmowas na klate naturalnie za stawianie granic ,Ja
        nie moglam jej zrozumiec ,dlaczego nie potrafila sie przebudzic
        ratujac dziecko ,Mialam do niej zal ,bylam na nia wsciekla ,Ona
        widziala co ja musze znosic ,za tzw, kare .Sylwia im ,dluzej
        chodzilam na terapie potem juz grupowa ,im wiecej czytalam na ten
        temat,tym jej sie juz nie dziwilam ,chcialam ja potrzasnac ,to
        dzilalo tylko na chwile ,Na sile wysylalm ja do psychologa ,ona
        chodzila ,nawet kilka razy ,Co z tego jak mi pozniej powiedziala ona
        nie wiedziala co ma mowic ,ONA POPROSTU na tyle juz miala wyprany
        mozg ,ze nic nie widziala i nie wiedziala ,Pozniej na terapi
        spotkalam prawniczke ,kobiete biznesu ,itd,pozbylam sie przynajmniej
        czesci winy ,ze to co sie dzieje to dlatego ,ze ja nie
        pracowalam,Mialam jeszce co do przepracowania ,ano to ze moj
        m,czasami mowil ,ze troche zdaje sobie sprawe co robi ,czasami
        probowal ,cos przeczytac ,chodzil ,co niediele do komuni ,pomagl
        innym ,od momentu jak wezwalam policje ,incydenty z przmoca
        fizyczna sie skonczyly ,Niby dobrze ,starszy ,syn wyprowadzil
        sie ,sredni < ten adechadowiec> wyjechal do pracy do
        irlandii ,zostalismy z corka ,ktora byla coreczka tatusia ,Prawie
        idylla ,byla czasami glupie teksty ,do mnie do corki ,ale inni maja
        gorzej ,ze tak powiem ,Wrocil syn ,ni i sie zaczelo na
        nowo ,Posawilam mocna granice ,Zlikwidowalam sypialnie
        zapowiedzialam ,ze jesli nie pojdzie na terapie ,to zyjemy obok
        siebie ,Naprawde mialam nadzieje ,ze malo tego bylampewna tak sie
        stanie ,Niestety wyszlo inaczej ,A teraz jego kary sa coraz
        gorsze ,ale na sczescie nie robia juz na mnie takiego wrazenia ,Duzo
        dala mi tez rozmowa pewnego wieczoru ,jak napisalam tu na forum o
        tych czerwonych gaciach ,Maderla nagadala mi i to cos dalo ,nie
        zrozumiala mnie ,ale miala takie prawo ,bo na zewnatrz tez bym kiedy
        myslala ,masochstka normalna masochistka ,dzieki ,za wszystko
        maderla ,nanga ,jak cudnie wysmiala mojego m,zuza jak cieplo
        potrafila postawic mnie do piony ,a jakim zrozumieniem ,a mysle ,ze
        nie doswiadczala przemocy ,nie wiem tak mysle ,dzieki zuza za
        zrozumienie i Twoja niesamowita chec pomocy nie tylko mnie ,Dzieki
        nanga za osmianie mojego m.A tobie sylwia dziekuje za to co brzmialo
        mi potem jestem wolna ,moje dzieci sa dorosle ,maja prawo mnie
        nierozumiec ,daje im to prawo ,bo to w tej chwili jest dla mnie
        najtrudniejsze ,zdezaprobata mojego najstarszego .i
        corki ,Manderla ,napisala mi aby mi pomoc ,jesli dzieci dorosle to
        nie przejmoj sie co mysla ,Nie tak sie nie da ,Dzieci kocha sie
        zawsze tak samo ,czy sa male ,mlode czy tak jak moje wrecz
        stare .Bardzo boli mnie ,ze mnie nie rozumieja ,Ale jestem dobrej
        mysli ,wiem ze kiedys .... A narazie buduje poczucie wlasnej
        wartosci ,I stwierdzm ,ze fajna babka jestem ,Poszlam ,do studium
        medycznego ,w wieku 50 lat ,pomimo ,ze mam problemy z
        pamieciu ,wynik dlugotrwalego stresu plus wiek ,ucze sie tych
        cholernych miesni ,z przyczepami !!!! kto uczyl sie anatomii w
        szerszym zakresie to wie co to za cholerstwo ,Pp za tym postawilam
        sie m, nigdy nie pracujac ,Odcial mnie od pieniedzy jedzenia ,W tym
        miesiacy laskawie wyplacil mi alimesnty ,250 zl ,A ja juz nic z tego
        sobie nie robie ,bo mam plany .Moi pacjeci cha do mnie przychodzic
        na zabiegi ,bo im pomagam ,zarobilam niedawno swoje wlasne
        pieniadze ,nie duzo ale zawsze cos ,FAJNIE jest miec swoje
        pieniadze ,a i co najwazniejsze .nie znalam tego uczucia wczesniej
        jEST mi dobrze samej ze soba ,Sylwia moze nie lubisz tych kobiet bo
        pracujesz .z dziecmi ,Moze gdybys pracowala z tymi kobietami to
        bardziej ,zrozumialabys je ,Kiedys na wykladach z
        psychologi ,mielismy taki trening ,PT< za co sie lubie ,Postanowilam
        sie znim zmierzyc .bo na terapii nie udalo mi sie ,I co dotarlo do
        mnie ,ze pomimo tego jak zylam ,To ja nauczylam jezdzic na nartach
        moich chlopcow ,sama za Boga nie zalozylabym tego cholerstwa na
        nogo ,ze strachu ,Czesto pomimo ,ze bylo tak jak bylo ,ze za
        pyskowanie mialam jakies kary ,walczylam o swoje dzieci ,i tak
        mysle ,ze to ze moj starszy syn dzieki tatusiowi mamproblemy z
        prawem Wyszedl z tego ,zalozyl wlasna firme ,super mu sie uklada i
        pozostal fajnym czlowiekiem ,moj sredni ,nadrabia edukacje ,dostal
        sie do dziennej szkoly i ma zamiar zostac ratoenikiem med,Moja
        corcia jest farmauceuta,Teraz zostaje mi bardzo powoli dotrzec do
        nich ,dlaczego ja to robie i co to jest przemoc
        psychiczna ,Przepraszm ,ze tyle napisalam napewno sa literowki ,ale
        ja jescze nie wiem jak sie je poprawia ,Dowiemiem sie ,
    • nangaparbat3 A moze jeszcze inne pytanie? 02.05.08, 11:27
      Może zapytac - skad biora sie ludzie, ktorzy maja w sobie siłę i odwagę walczyc
      o zmianę? Bo wiekszosc zmiany sie boi, wielu - panicznie.
      Znam młoda kobietę, ktora wychowana w rodzinie, gdzie oboje rodzice piją, ze
      strasznymi już, nieodwracalnymi skutkami - walczy. Ma w sobie wscieklosc na
      rodzicow, ktora przeradza sie w wielka siłę. To wspaniała dziewczyna. Wciaż
      stawaim sobie pytanie: skad w niej ta sila, ktorej choc odrobina przydałaby sie
      tylu innym?
      • sylwiamich Re: A moze jeszcze inne pytanie? 02.05.08, 11:53
        nangaparbat3 napisała:
        Ma w sobie wscieklosc na
        > rodzicow, ktora przeradza sie w wielka siłę.


        Jak pracuję z dzieciakami to zawsze im powtarzam...nie ma złych
        emocji.Zazdrość, wściekłość, chęć odegrania się...To w nas jest.I
        będzie.Ale Twoją wolą jest jak je wykorzystasz.Bo możesz użyć ich do
        zniszczenia i do zbudowania.Mi w pierwsze tygodnie po wyprowadzce z
        domu, agresja pomogła wydłubać całą fugę w łaziencesmile))
        Piszesz Nanga o kobietach które nie robią cnoty ze swojego
        poświęcenia?Że są wystraszone...to prawda.Co nie zmienia faktu że
        mam ochotę wytrząsną z nich przebudzenie.Dlatego nie gadam z
        nimi...odchodzę.Bo fuga juz wymienionawink)
    • aron95 Ale są kobiety 02.05.08, 11:46
      które lubią lub wręcz muszą być tak traktowane .
      A facet który jej nie walnie od czasu do czasu to nie facet i będzie szukać taka
      swego przemocowca
      • akacjax Re: Ale są kobiety 02.05.08, 11:50
        To bzdura, skutek wychowania w przemocy, a nie rodzaj osobowości.

        Oczywiście nie chodzi o osoby z zamiłowaniem do specjalnego masochizmu. Choć tak niektórzy nazywają ofiary przemocy. Ale nie powiem jak ja takich "niektórych" nazywam.
      • akacjax p.s. 02.05.08, 11:51
        Propagowanie takich przekonań powoduje, że sąsiedzi nie słyszą, nie reagują-bo pewnie taka lubi jak facet ją bije.
        • aron95 Re: p.s. 02.05.08, 12:00
          Swego czasu stanąłem w obronie takiej kobiety i rzucili się na mnie
          oboje . Kiedy przemoc to przemoc ale pomoc nie zawsze mile widziana
          • akacjax Re: p.s. 02.05.08, 12:08
            Niestety nie można pomóc osobie, która nie chce pomocy, ale można zadzwonić na policję, gdy ewidentne krzyki dobiegaja zza ściany. Pomoc ofiarze, to bycie obok, ciągłe zapewnianie, że może liczyć na pomoc. Chęć wyrwania się z przemocy musi dojrzeć w ofierze, na siłę nie da się. Tym bardziej, że w naszym kraju od chwili decyzji o wyjściu z przemocy ofiara staje przed wielkimi trudnościami.
            • bozenadwa Re: p.s. 02.05.08, 13:01
              akacjax napisała:

              > Niestety nie można pomóc osobie, która nie chce pomocy, ale można
              zadzwonić na
              > policję, gdy ewidentne krzyki dobiegaja zza ściany. Pomoc ofiarze,
              to bycie obo
              > k, ciągłe zapewnianie, że może liczyć na pomoc. Chęć wyrwania się
              z przemocy mu
              > si dojrzeć w ofierze, na siłę nie da się. Tym bardziej, że w
              naszym kraju od ch
              > wili decyzji o wyjściu z przemocy ofiara staje przed wielkimi
              trudnościami.
              I teraz moj przyklad ,zmienil sie dzielnocowy ,Tamtan
              stary ,przeprowadzil naprawde fajne rozmowy z nami ,moj m, wygladalo
              ze sie przebudzil ,wycofalam niebieska karte ,A teraz mowie
              nowemu ,ze ja chodzilam do oiku ,OSRODEK INTERWENCJI
              KRYZYSOWE ,Mowie mu jak jest ,ON przychodzi do nas moj , cieplutkim
              glose baranka mowi to co jego wybiela mklamie ,A pan
              dielnicowy ,mlody ambitny ,jak o sobie mowi ,Stwierdza widzac w
              miare urzadzony dom ,ludzi normalnie ubranych ,ze mamy przestac
              robic sobie na zlosc ,I daje mojemu m i mnie niebieska karte ,TRochu
              sie zdziwil jak moj m,majac 110 kg ponad 180 wzrosty ,ze ja mu
              wykrecam rece ,Ale nadal pisze mi niebieska karte .W osrodu jak obie
              karty przyszly to wzbudzily tam wsrod zespolu salwy smiechu ,Moj
              terapeuta ma cos z tym zrobic ,Totez nie zrobilo na mnie wiekszego
              wrazenie wypowuiedz to,ja.kas. ,ze to ja stosuje wobec tri
              przemoc ,No trudno jestem przemocowcem na dzien dzisiejszy w realu
              to moge i tutaj ,Poniewaz w realu zasze bylam to ja wszystkiemu
              winna ,totez jak to.ja.kas. stwierdzila ze skoro nanga pucza
              innekobiety i ruga je ja sztubaki to automatycznie ona to samo moze
              zrobic z bozenadwa ,Wieci co Jest fajne ,ze to zaczyna byc zabawne
              dla mnie ,oznaka ze dam rade i bede zyc,
      • bozenadwa Re: Ale są kobiety 02.05.08, 12:46
        aron95 napisał:

        > które lubią lub wręcz muszą być tak traktowane .
        > A facet który jej nie walnie od czasu do czasu to nie facet i
        będzie szukać tak
        > a
        > swego przemocowca
        Aron na BOGA!!!!! To nawt jakprowokacje ,ktora jest tutaj modna na
        forum NIE JEST SMIESZNE wtym watku
        • bozenadwa Re: Ale są kobiety 02.05.08, 12:48
          Przepraszam ma byc nawet jako prowokacja
        • sylwiamich Re: Ale są kobiety 02.05.08, 13:07
          bozenadwa napisała:

          > aron95 napisał:
          >
          > > które lubią lub wręcz muszą być tak traktowane .
          > > A facet który jej nie walnie od czasu do czasu to nie facet i
          > będzie szukać tak
          > > a
          > > swego przemocowca
          > Aron na BOGA!!!!! To nawt jakprowokacje ,ktora jest tutaj modna na
          > forum NIE JEST SMIESZNE wtym watku


          To Bożena nie jest prowokacja.Może to prawda?A może takie kobiey
          mają tak wdrukowana w swoje funkcjonowanie przemoc że bez niej czują
          się niebezpiecznie?
    • akacjax Re: kobieta i przemocowiec 02.05.08, 11:47
      Jak możesz takim kobietom naprawdę pomóc, jeżeli ich nie lubisz, nawet nie rozumiesz przyczyn ich zachowań(wynika to z Twojego postu).

      Od poczatku tego forum mało było o rozwodach z "przemocy", bo zostały oznaczone jakby inną kategorią. Teraz pojawia się tu dużo takich osób, a jest udowodnione, że nie znajdą one zrozumienia u osób, które z przemocą nie miały nic wspólnego, bądź tak wyparły zdarzenia ze swego życia, że nawet nie wiedzą, że to była przemoc.

      Pisanie o ofiarach przemocy, że są winne-jest wg mnie obraźliwe.
      • kajda28 Re: kobieta i przemocowiec 02.05.08, 12:33
        Nie trzeba kogoś lubić żeby chcieć mu pomóc zobaczyć że tkwi w patologicznym
        związku. Można kogoś nie lubić dlatego że popełnia te same błędy które samemu
        się popełniło, że dalej w tym tkwi, że nic nie robi. to chyba rodzaj bezmocy,
        bezradności...

        >Teraz pojawia się tu dużo takich osób, a jest udowodnion
        > e, że nie znajdą one zrozumienia u osób, które z przemocą nie miały nic wspólne
        > go, bądź tak wyparły zdarzenia ze swego życia, że nawet nie wiedzą, że to była
        > przemoc.

        to jak nie u tych to znajdą zrozumienie u innych osób, w czym to przeszkadza? a
        jak nie znajdą zrozumienia to może dotrze do nich że to nienormalne i bez
        poparcia społecznego i zaczną chcieć to zmienić.
      • sylwiamich Re: kobieta i przemocowiec 02.05.08, 12:37
        akacjax napisała:

        > Jak możesz takim kobietom naprawdę pomóc, jeżeli ich nie lubisz,
        nawet nie rozu
        > miesz przyczyn ich zachowań(wynika to z Twojego postu).

        Rozumiem przyczyny ich zachowań i rozumiem przyczyny swojego
        nielubienia.Takim kobietom się nie pomoże...ja napisąłabym że ich
        jej nie chcą.Nanga...że na nia jeszcze nie są gotowe.Jedno nei
        wyklucza drugiego.

        > Pisanie o ofiarach przemocy, że są winne-jest wg mnie obraźliwe.

        Akacjo...możesz stwierdzić że są niewinne i pogadajmy o tym.
        • takasoobie Re: kobieta i przemocowiec 02.05.08, 13:26
          Zgadzam się, niestety z Sylwią, że kobietom żyjącym całe lata w
          przemocowych związkach, trudno jest pomóc.Jest chyba w nich coś z
          syndromu ofiary.Czują się samotne, nieszczęsliwe, a jednocześnie
          kochają swojego oprawcę.Zgadzam się również się, ze problem w
          przerwaniu takiego związku tkwi tak naprawdę w maltretowanej
          kobiecie.Są kobiety, które wieją, gdy tylko zapali się im czerowne
          swiatełko, są takie, które tkwia w takich związkach całymi latami. I
          nie zgodzę się( po raz kolejny z nangąsmile, że na przemoc w rodzinie
          jest przyzwolenie społeczne.Co mogą pomóc służby pomagające w
          zwalczaniu przemocy( policja, sądy,ośrodki rodzinno- diagnostyczne)
          jezeli sama ofiara, wycofuje się na swoje dawne pozycje i wycofuje
          swoje zeznania z policji. Znam co najmniej dwa przypadki takich
          reakcji, o ktorych pisze sylwia, ze " jak to na męża policję" lub "
          nie mogę tak w sądzie, przecież to ojciec moich dzieci" Więc co moze
          zrobić sasiad, sasiadka, nauczyciel dzieci w szkole, przyjaciele,
          jeżeli ofiara sama nie chce sie wyzwolic?
          • bozenadwa Re: kobieta i przemocowiec 02.05.08, 13:44
            takasoobie napisała:

            > Zgadzam się, niestety z Sylwią, że kobietom żyjącym całe lata w
            > przemocowych związkach, trudno jest pomóc.Jest chyba w nich coś z
            > syndromu ofiary.Czują się samotne, nieszczęsliwe, a jednocześnie
            > kochają swojego oprawcę.Zgadzam się również się, ze problem w
            > przerwaniu takiego związku tkwi tak naprawdę w maltretowanej
            > kobiecie.Są kobiety, które wieją, gdy tylko zapali się im czerowne
            > swiatełko, są takie, które tkwia w takich związkach całymi latami.
            I
            > nie zgodzę się( po raz kolejny z nangąsmile, że na przemoc w
            rodzinie
            > jest przyzwolenie społeczne.Co mogą pomóc służby pomagające w
            > zwalczaniu przemocy( policja, sądy,ośrodki rodzinno-
            diagnostyczne)
            > jezeli sama ofiara, wycofuje się na swoje dawne pozycje i wycofuje
            > swoje zeznania z policji. Znam co najmniej dwa przypadki takich
            > reakcji, o ktorych pisze sylwia, ze " jak to na męża policję"
            lub "
            > nie mogę tak w sądzie, przecież to ojciec moich dzieci" Więc co
            moze
            > zrobić sasiad, sasiadka, nauczyciel dzieci w szkole, przyjaciele,
            > jeżeli ofiara sama nie chce sie wyzwolic?
            dlatego chyle czola dla programu ktory powstal .<w osrod ,interencji
            przed terapia obowiazkowo trzeba przejsc tzw, terapie
            psychoedukacyjna ,OK 20 spotkan w serii.Dopiero po drugiej serii
            dotarlo do mnie ze jestem chora ,ta choroba to
            wspoluzaleznienie ,Moze mialm gorzej bo nie bylam bita ,Duzo dalo
            mi ,ze dziewczyny z grupy ,naprawde maltretowane fizycznie ,ze mam
            gorzej ,Ja tego nie postrzegam .ze przemoc psychiczna jest gorsza od
            fizycznej ,poprostu trudniej ja zauwazyc ,i moze byc ,ze wcale
            • takasoobie czyli... 02.05.08, 13:57
              ...Bożena jesteś na dobrej drodze, zeby wyjść z tego bagna, czego Ci
              naprawdę życzę, żebyś nie zawróciła w połowie drogi. Ja mam TAKIE
              małżenstwo za sobą już dawno.Tyle tylko, że jak w którymś momencie
              zaczełam myśleć o sobie kategoriami mojego męża, to zapaliło się w
              mojej głowie czerwone nawet nie swiatło, ale wielka tablica i
              najzwyczajniej w świecie zwiałam, nie patrząc na konsekwencje czyli
              brak mieszkania, nędzną pensję i małe, ośmioletnie dziecko. I
              uważam, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Tobie
              Bożenko również takich życze.
              • bozenadwa Re: czyli... 02.05.08, 14:03
                Dziekuje z calego serca.
          • sylwiamich Re: kobieta i przemocowiec 03.05.08, 07:56
            takasoobie napisała:
            > nie zgodzę się( po raz kolejny z nangąsmile, że na przemoc w
            rodzinie
            > jest przyzwolenie społeczne

            A ja popieram nangę.W całej rozciągłości.Poczynając od naszych
            tradycji narodowychsmile)
            Najpierw nie donoś zaborcom, potem okupantowi, potem komuchom.Tak mi
            się skojarzyło gdy mąż mojej koleżanki wołał do niej konfidencie po
            zgłoszeniu faktu pobicia na policjęsmile)
            Poza tym w majestacie prawa kobieta jest skazana na porażkę.Nie ma
            porzepisów i mozliwości odseparowania się od przemocowca.jedyna
            alternatywą jest wyrwanie dziecka ze środowiska i pójście do domu
            samotnej matki.Kobieta mieszkająca dalej z przemocowcem i
            zgłaszająca sie o pomoc do Policji słusznie może się spodziewać
            eskalacji agresji....aż do zabójstwa.
            Kto pomoże?Gdzie instytucje zapewniające wszechstronną pomoc?
            To wszystko właśnie jest społecznym przyzwoleniem na przemoc.
            • manderla Sylwka! masz maila :) 03.05.08, 11:53
              jw
              na gg bede w poniedzilaek wieczorem
              m
              • sylwiamich Re: Sylwka! masz maila :) 03.05.08, 12:13
                manderla!!!jak Cię kopnę za tę Sylwkę!!To od Sylwestry.A ja mam na
                imię Sylwia.Sylwusia też nie radzę Ci mówić...wrrsmile)))
                • manderla Uch Ty moja Sylwestruńko ;-DDD 03.05.08, 12:18
                  sylwiamich napisała:

                  > manderla!!!jak Cię kopnę za tę Sylwkę!!To od Sylwestry.A ja mam na
                  > imię Sylwia.Sylwusia też nie radzę Ci mówić...wrrsmile)))

                  Dobra ok, trzeba bylo powiedzieć za pierwszym razem!!! A nie czekać,
                  aż Cie zmaltretuję psychicznie tą "Sylwką".
                  Ale wiem, o czym mówiszsmile
                  Nie cierpię jak ktos mówi do mnie Majka.
                  ....A teraz jak juz wiesz, to sie poznęcaj nade mną , proszszszę,
                  proszęęęę, pliiiizzzzz big_grin

                  pozdrawiam.
                  Odbierz, proszę maila , Sylwio smile
        • akacjax moja teoria 03.05.08, 09:39
          Jestem zwolennikiem teorii, która głosi, że tkwienie w przemocowym związku jest skutkiem złego dzieciństwa i wychowania.

          Oczywiście nie zawsze kończy się to jednakowo źle, wiele osób mimo złych przeżyć trafia potem na dobrych ludzi i pozwala sobie żyć inaczej-ale nimi tu sie nie zajmujemy.

          Wyjątkami od mojej teorii są osoby, które z różnych przyczyn zostały nagle odizolowane od bliskich i zostały poddane praniu mózgu. One też mogą pozostać z przemocowcem , mimo dobrego domu rodzinnego. Ale zazwyczaj te osoby najszybciej, po odzyskaniu kontaktu z rodziną uwalniaja się.

          Wg mnie ofiara nie jest winna, że jest ofiarą.
          • bozenadwa Re: moja teoria 03.05.08, 10:03
            akacjax napisała:

            > Jestem zwolennikiem teorii, która głosi, że tkwienie w przemocowym
            związku jest
            > skutkiem złego dzieciństwa i wychowania.
            >
            > Oczywiście nie zawsze kończy się to jednakowo źle, wiele osób mimo
            złych przeży
            > ć trafia potem na dobrych ludzi i pozwala sobie żyć inaczej-ale
            nimi tu sie nie
            > zajmujemy.
            >
            > Wyjątkami od mojej teorii są osoby, które z różnych przyczyn
            zostały nagle odiz
            > olowane od bliskich i zostały poddane praniu mózgu. One też mogą
            pozostać z prz
            > emocowcem , mimo dobrego domu rodzinnego. Ale zazwyczaj te osoby
            najszybciej, p
            > o odzyskaniu kontaktu z rodziną uwalniaja się.
            >
            > Wg mnie ofiara nie jest winna, że jest ofiarą.
            akacja ja calkowicie sie z taba zgadzam i to drugi juz raz
            dzisiaj ,ofiara nie jest winna temu ,ze jest ofiara ,totez
            wsciekanie sie na nia nic nie da ,jej trzeba pomoc i to ze
            wszystkich sil przynajmniej probowac .Najgorsze co moze sie stac ,to
            widziec przemoc i nie reagowac ,a co gorsza winic za to ofiare .
          • nangaparbat3 Re: moja teoria 03.05.08, 11:08
            akacjax napisała:



            > Wg mnie ofiara nie jest winna, że jest ofiarą.

            Własnie tak.
            Choc jednoczesnie - ktoś kto był jako dziecko ofiarą, moze prowokowac agresję,
            prowokowac w tym sensie, ze potencjalny agresor spodziewa się bezkarnosci.
            Ale nie mozna tu mowic o winie, nie mamy prawa potępiac. Nikt nigdy świadomie
            sobie takiego losu nie wybrał.

            Z tego co napisałaś z jedna tylko rzeczą sie nie zgadzam - ze ofiary przemocy
            >> nie znajdą one zrozumienia u osób, które z przemocą nie miały nic wspólnego<<<

            Co prawda sadzę, ze - przynajmniej w naszej kulturze - nie ma ludzi, ktorzy
            nigdy i w ogole nie mieli do czynienia z przemocą, jednak z tego co obserwuję,
            przynajmniej w szkole, przeciw przemocy protestuja najcześciej dzieci czy mlodzi
            ludzie chowani w szacunku i milosci, bez przemocy własie, czy raczej ze
            zdecydowanie mniejszą niż przecietna jej dawką.
    • drugiezycie Re: kobieta i przemocowiec 03.05.08, 08:58
      Kiedys zawiadomilam policje. Pomogło.
      Kobiecie, bo poczuła, że nie jest sama.
      Mężczyźnie, bo zrozumiał, że nie jest bezkarny.
      Najgorsza jest obojętność.

      Ale w przypadku przemocy fizycznej sprawa jest "prostsza". Tego się nie da nie
      zauważyć (choć można udawać).

      A na swoim podwórku latami miałam "prany mózg" i nie zwiałam. Choć wiedziałam,
      że tak nie powinno być, choć to bolało, choć byłam coraz bardziej upokarzana,
      mniej warta i "wszystkiemu winna".Nie akceptowałam,cierpiałam ale byłam za
      słaba, żeby coś odejść.
    • nangaparbat3 wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 11:13
      - podczas naszych dyskusji o przemocy i ofiarach - wiersz Broniewskiego. To go
      wklejam, w całosci, chociaz najwazniejsze sa tylko cztery słowa:

      ZA TO, ZESMY WINNI


      Ballady i romanse
      Broniewski Włądysław



      "Słuchaj, dzieweczko! Ona nie słucha...

      To dzien biały, to miasteczko..."

      Nie ma miasteczka, nie ma żywego ducha,

      po gruzach biega naga, ruda Ryfka,

      trzynastoletnie dziecko.



      Przejeżdżali grubi Niemcy w grubym tanku.

      (Uciekaj, uciekaj, Ryfka!)

      "Mama pod gruzami, tata w Majdanku..."

      Roześmiała się, zakręciła się, znikła.



      I przejeżdżał znajomy, dobry łyk z Lubartowa:

      "Masz , Ryfka, bułkę, żebyś była zdrowa..."

      Wzięła, ugryzła, zaświeciła zębami:

      "Ja zaniosę tacie i mamie."



      Przejeżdżał chłop, rzucił grosik,

      przejeżdżała baba, też dała cosik,

      przejeżdżało dużo, dużo luda.

      każdy się dziwił, że goła i ruda.



      I przejeżdżał bolejący Pan Jezus,

      SS-mani go wiedli na męki,

      postawili ich oboje pod miedzą,

      potem wzięli karabiny do ręki.



      "Słuchaj, Jezu, słuchaj, Ryfka, Sie Juden,

      za koronę cierniową, za te włosy rude,

      za to, żeście nadzy, za to, żeśmy winni,

      obojeście umrzeć powinni."



      I ozwało się Alleluja w Galilei,

      i oboje anieleli po kolei,

      potem salwa rozległa się głucha...

      "Słuchaj, dzieweczko!... Ona nie słucha..."
      • bozenadwa Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 11:29
        Nanga dzieki
      • manderla mi tez chodzi dość często po glowie 03.05.08, 11:34
        nangaparbat3 napisała:

        > - podczas naszych dyskusji o przemocy i ofiarach - wiersz
        Broniewskiego. To go
        > wklejam, w całosci, chociaz najwazniejsze sa tylko cztery słowa:
        >
        > ZA TO, ZESMY WINNI


        A mi sie przypominają inne słowa , chyba Broniewskiego również, acz
        głowy nie dam uciąć:

        "My mamy sztywne karki, kłaniać się uczono nas długo"

        >
        >
        >
        • bozenadwa Re: mi tez chodzi dość często po glowie 03.05.08, 15:22
          manderla napisała:

          > nangaparbat3 napisała:
          >
          > > - podczas naszych dyskusji o przemocy i ofiarach - wiersz
          > Broniewskiego. To go
          > > wklejam, w całosci, chociaz najwazniejsze sa tylko cztery słowa:
          > >
          > > ZA TO, ZESMY WINNI
          >
          >
          > A mi sie przypominają inne słowa , chyba Broniewskiego również,
          acz
          > głowy nie dam uciąć:
          >
          > "My mamy sztywne karki, kłaniać się uczono nas długo"
          >
          > >
          > > Manderla powiem tak ,ze nie wiem o co chodzi ,czy chodzi o to
          aby dokopac nandze ,bo spielyscie ,sie i ty masz teraz obowiazek za
          kazdym razem negowac jej wypowiedzi?? czy chodzi o to ,ze nie
          zgadzasz sie ztym ,co tutaj tyle powiedziano na forum ,Jesli nie
          rozumiesz mech .przemocy ,nie rozumiesz tych kobiet ,ktore nie
          potrafily sobie poradzic ,No to nie rozumiesz .Ale ja juz Ci
          pisalam ,co wtedy ,jak jednak tak jest ?? ze tri stosuje
          przemoc ,co wtedy ,jesli te kobiety maltretowane psychicznie nawet
          nie wiedzialy co sie znimi dzieje ,Wiesz fajna z Ciebie babka ,i
          masz naturalnie prawo do swojego zdania ,Ale tutaj chodzi o ludzkie
          cierpienie i co wtedy jak jednak nie masz racji ??? Odbieram Cie
          troche jakbys smiala sie z niwidomego ,ktory sie potknal ,bo nie
          widzial kraweznika i przewrocil , nie chce cie bron Boze atakowac i
          sie klocic ,o wyzszosc Swot takich czuy takich ,ale skoro czegos nie
          rozumiesz to nie wysmiewaj .
          > >
          • manderla Bożenko, wszystko jest o wiele prostsze 03.05.08, 15:47
            bozenadwa napisała:

            "My mamy sztywne karki, kłaniać się uczono nas długo"

            Manderla powiem tak ,ze nie wiem o co chodzi ,czy chodzi o to
            > aby dokopac nandze ,bo spielyscie ,sie i ty masz teraz obowiazek
            za
            > kazdym razem negowac jej wypowiedzi?? czy chodzi o to ,ze nie
            > zgadzasz sie ztym ,co tutaj tyle powiedziano na forum ,Jesli nie
            > rozumiesz mech .przemocy ,nie rozumiesz tych kobiet ,ktore nie
            > potrafily sobie poradzic ,No to nie rozumiesz .Ale ja juz Ci
            > pisalam ,co wtedy ,jak jednak tak jest ?? ze tri stosuje
            > przemoc ,co wtedy ,jesli te kobiety maltretowane psychicznie nawet
            > nie wiedzialy co sie znimi dzieje ,Wiesz fajna z Ciebie babka ,i
            > masz naturalnie prawo do swojego zdania ,Ale tutaj chodzi o
            ludzkie
            > cierpienie i co wtedy jak jednak nie masz racji ??? Odbieram Cie
            > troche jakbys smiala sie z niwidomego ,ktory sie potknal ,bo nie
            > widzial kraweznika i przewrocil , nie chce cie bron Boze atakowac
            i
            > sie klocic ,o wyzszosc Swot takich czuy takich ,ale skoro czegos
            nie
            > rozumiesz to nie wysmiewaj .


            Przyszedł mi na mysl Broniewski, to wszystko. a skąd przyszedł. A
            tak - pamiętam we wczesnej młodości jak wygłpupialismy sie z kuzynem
            moim, to chwytał mnie za kark i giął ku ziemi i powtarzał te słowa.
            Dla zabawy. Bawilismy sie po prostu i wygłupiali.
            Aczkolwiek, po jakimś czasie, kiedy nieraz czulam sie w stylu "swiat
            jest brutalny , i nie chce mi się żyć", wracały mi te słowa, jak
            mantra. Wlasnie po to, żeby się nie poddać.

            ps. sprawdziłam. faktycznie jest to Broniewski. Niestety, te słowa
            zostały użyte w kontekscie chwały rewolucji pazdziernikowej w jego
            wierszu. Ale cóz, nie tworczosc Broniewskiego jest tematem tego
            wątku.

            A w ogole, Bożenko, nie doszukuj się we wszystkim tzw "drugiego
            dna". Szkoda zdrowia. Życie, wbrew pozorom, jest o wiele prosztsze,
            ludzie, którzy Cię otaczają - też. Wiecej dystansu.
            • bozenadwa Re: Bożenko, wszystko jest o wiele prostsze 03.05.08, 16:02
              nie potrafie nabrac dystansu jesli chodzi o przemoc ,i
              prawdopodobnie to sie juz nie zmieni ,Zeby nie bylo ,bo na forum
              trudniej sie rozmawia ,Bron Boze nie uwazam ,ze stosujesz
              przemoc ,Poprosty piszemy w tym watku .I chodzilo mi o rowniez o
              Twoje wczesniejsze posty ,Okazuje sie ,ze sie uczulilam i mam
              alergie na to ,ze mozna mi powiedziec ,co mam czuc i co mam
              robic .Ale to minie mysle jak drzewa przestana kwitnac i
              pylic.Pozdrawiam
              • manderla Re: Bożenko, wszystko jest o wiele prostsze 03.05.08, 16:12
                bozenadwa napisała:

                Bożeno! W tym cytacie chodziło tylko o to,że jak sobie powiem, że
                jak powtarzam sobie, że mam SZTYWNY KARK, to daje mi to siłę!
                Sztywny kark. żeby niedoroby w stylu Twojego exa, a takich tez
                spotykałam w swoim zyciu, nie złamali mi tego karku!
                Rozumiesz?!
                Zeby pozostać sobą i się nie ugiąć. Nie dać się złamać!
                Czego i Tobie życzę.

                Jaśniej już nie potrafię powiedziec "co poeta miał na myśli".


                > nie potrafie nabrac dystansu jesli chodzi o przemoc
                • manderla I małe ps. 03.05.08, 16:20
                  Wolę sobię w kółko powtarzać, że mam sztywny kark, niż żem winna
                  czemukolwiek.
                  Bo nie jestem.
                  I Tobie też radzę.
                  • bozenadwa Re: I małe ps. 03.05.08, 16:36
                    manderla napisała:

                    > Wolę sobię w kółko powtarzać, że mam sztywny kark, niż żem winna
                    > czemukolwiek.
                    > Bo nie jestem.
                    > I Tobie też radzę.
                    Rady ??? te zawsze chetnie przyjmuje ((((((((.To ma byc ten znaczek
                    ktory oznacza usmiech ,Pozdrawiam i zycze milego dnia
      • akacjax Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 11:38
        Czy ja Cię nie zrozumiałam, czy czujesz się winna, a może tak się powinno wg Ciebie czuć społeczeństwo?

        A co do wcześniejszego postu (nie chce mi się tak skakać po wątku):
        >> nie znajdą one zrozumienia u osób, które z przemocą nie miały nic wspólnego<<<

        Jest takie powiedzenie syty głodnego nie zrozumie. Nie zrozumie nikt ofiary, kto nie poznał się na przemocy, tylko się złości, dziwi, ocenia-dlaczego ta głupia tam tkwi.

        Co do społecznych przyzwoleń: w naszym kraju nie ma dobrych procedur, nie ma przyznania rządowego-przemoc jest na wielką skalę. Są tylko pozory działań: jest zakaz zbliżania sie do ofiary, ale wprowadzicmoże go sąd. A gdyby to mogła-choćby tymczasowo robić policja-nie musiałyby ofiary uciekać z domu.
        Aby to wszystko działało do sejmu, policji i podobnych struktur powinno sie przeprowadzać wstępny test na przemocowca. I wtedy na interwencję domową nie jechałby policjant-domowy przemocowiec.
        • sylwiamich Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 12:12
          Jest współwinna.Winna, tak jak matka która zgadza się na to że ktoś
          zakatowuje jej dziecko.Winna tego zaniechania o którym mówi
          Broniewski.I współwinna ze społeczeństwem...bo ono nie pozwoliło jej
          się bronić.Zawiązało jej ręce i zabrało obronę.I współwinna z
          mężem...bo czy można powiedzieć że on wiedział co robi?I każdy
          ponosi karę.Ona ma chore dzieci.Społeczeństwo chorych członków.I na
          tej karze poprzestańmy.A co My możemy zrobić?Nie odwracać głowy gdy
          ktoś kogoś krzywdzi.Uświadaniać i reagować.
          Albo nie jest winny nikt...
          • bozenadwa Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 15:24
            sylwiamich napisała:

            > Jest współwinna.Winna, tak jak matka która zgadza się na to że
            ktoś
            > zakatowuje jej dziecko.Winna tego zaniechania o którym mówi
            > Broniewski.I współwinna ze społeczeństwem...bo ono nie pozwoliło
            jej
            > się bronić.Zawiązało jej ręce i zabrało obronę.I współwinna z
            > mężem...bo czy można powiedzieć że on wiedział co robi?I każdy
            > ponosi karę.Ona ma chore dzieci.Społeczeństwo chorych członków.I
            na
            > tej karze poprzestańmy.A co My możemy zrobić?Nie odwracać głowy
            gdy
            > ktoś kogoś krzywdzi.Uświadaniać i reagować.
            > Albo nie jest winny nikt...
            Sylwia przykro ,ze To TY wlasnie tak piszesz ,ale przynajmniej
            lepiej ,ze nikt nie jest winny ,niz ,ze winna jest
            ofiara ,Sylwia !!!!!
            • sylwiamich Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 22:48
              bozenadwa napisała:
              > Sylwia przykro ,ze To TY wlasnie tak piszesz ,ale przynajmniej
              > lepiej ,ze nikt nie jest winny ,niz ,ze winna jest
              > ofiara ,Sylwia !!!!!

              Ofiara czasami bywa współwinna.To się nazywa współuzależniona.Pomaga
              sprawcy robić to co robi.
              • tricolour Ciekawa teoria... 04.05.08, 00:27
                ... i taka mi bliska.
              • akacjax Re: wciąż chodzi mi po głowie 04.05.08, 15:15
                Mylisz pojęcia, w naszym kraju nieszczęśliwie funkcjonuje słowo-współuzależnienie-jako zespół cech osoby bliskiej choremu na zespół uzależnienia najczęściej alkoholowego.
                A przemoc stosują też osoby nieuzleżnione.

                Jeżeli wydaje Ci się, że bezradna ofiara pomaga sprawcy-to radzę Ci rzuć tę robotę.
                • sylwiamich Re: wciąż chodzi mi po głowie 04.05.08, 15:32
                  Przypatrz się zasadom panującym w rodzinie przemocowej.

                  > Jeżeli wydaje Ci się, że bezradna ofiara pomaga sprawcy-to radzę
                  Ci rzuć tę rob
                  > otę.

                  I poprzestańmy na argumatowaniu...będzie nam łatwiej rozmawiać
                  • wania46 Re: wciąż chodzi mi po głowie 04.05.08, 15:51
                    To wszystko bardzo klarownie wyjasnia Pia Mellody w "Toksycznych zwiazkach" i
                    "Toksycznej milosci" Na prawde warto przeczytac)
          • nangaparbat3 Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 17:37
            sylwiamich napisała:

            > Jest współwinna.Winna, tak jak matka która zgadza się na to że ktoś
            > zakatowuje jej dziecko.Winna tego zaniechania o którym mówi
            > Broniewski.I współwinna ze społeczeństwem...bo ono nie pozwoliło jej
            > się bronić.Zawiązało jej ręce i zabrało obronę.I współwinna z
            > mężem...bo czy można powiedzieć że on wiedział co robi?I każdy
            > ponosi karę.Ona ma chore dzieci.Społeczeństwo chorych członków.I na
            > tej karze poprzestańmy.A co My możemy zrobić?Nie odwracać głowy gdy
            > ktoś kogoś krzywdzi.Uświadaniać i reagować.
            > Albo nie jest winny nikt...

            Ja sobie wciąż stawiam to pytanie.
            I najczęściej myślę, ze w ogóle nie ma co mówic o winie - choc rozumiem, ze musi
            istniec prawo, sądy, kary i tak dalej.
            Ale prawda jest taka, ze przemocowiec nie jest przemocowcem, bo tak sobie
            zaplanował, świadomie postanowił.
        • nangaparbat3 Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 17:31
          akacjax napisała:

          > Czy ja Cię nie zrozumiałam, czy czujesz się winna, a może tak się powinno wg Ci
          > ebie czuć społeczeństwo?
          >
          Nie nie, w tej sprawie akurat nie mam poczucia winy.
          Rozumiem te słowa po prostu: zawsze jest winien kat, nie ofiara.
          Ale przez to, jak to zostalo w wierszu powiedziane, słowa nabieraja łebszego
          znaczenia - o tym, ze niemal zawsze - moze zawsze? - kat przerzuca
          odpowiedzialnosc na ofiarę.
          > Co do społecznych przyzwoleń: w naszym kraju nie ma dobrych procedur, nie ma pr
          > zyznania rządowego-przemoc jest na wielką skalę. Są tylko pozory działań: jest
          > zakaz zbliżania sie do ofiary, ale wprowadzicmoże go sąd. A gdyby to mogła-choć
          > by tymczasowo robić policja-nie musiałyby ofiary uciekać z domu.
          > Aby to wszystko działało do sejmu, policji i podobnych struktur powinno sie prz
          > eprowadzać wstępny test na przemocowca. I wtedy na interwencję domową nie jecha
          > łby policjant-domowy przemocowiec.
          Rzad jest taki jakie społeczenstwo - bo niby skad ma byc inny?
          I policja taka.
          I nauczyciele.
          I rodzice.
          Ale popatrz, jak często poszczególne grupy obwiniaja siebie nawzajem za całe zło.
          • bozenadwa Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 20:04
            A ja sie nanga zToba nie zgadzam Policja ci u nas bez zarzutu.Jak
            przjda na interwencja ,to tak zabezpiecza rodzine .ze ofiara tys
            dostanie niebieska karte ,A co porzadek musi byc ,((((((( to ma byc
            ten znaczek ,ktory ma oznaczac usmiech .Przepraszam ,ale jak ojawila
            sie misiulka to tak mnie ubawila ,ze nawet dystansu do przemocy
            nabralam .Okazuje sie ze kazdy pocos tu jest Pozdrawiam nanga i
            zycze powrotu do zdrowia ,
            • nangaparbat3 Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 20:27
              tez pozdrawiamsmile
              Troche bym pobronila policji - ostatnio miałam bardzo dobre doswiadczenia,
              własnie w sprawie przemocy w rodzinie, policjant stanął na wysokosci zadania - w
              ciagu tygodnia byla sprawa w sadzie rodzinnym. I tak bywa. Wszystko (prawie)
              zalezy od konkretnych ludzi, jak zawsze.
              • akacjax Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 20:38
                policjant do sądu-chyba z urzędu-czyli on dostał na interwencji
                Zazwyczaj to ofiara musi złozyć zawiadomienie o przestepstwie, potem
                przesłuchanie, no i czasem prokurator nie widzi podstaw do oddania do sądu.

                A co do naszego narodowego bagna-skoro oni jak my, my jak oni, to jakby nie
                było nadziei. A to wbrew zasadom o tym, że nadzieja umiera ostatnia.
                • nangaparbat3 Re: wciąż chodzi mi po głowie 03.05.08, 22:32
                  akacjax napisała:

                  > policjant do sądu-chyba z urzędu-czyli on dostał na interwencji
                  > Zazwyczaj to ofiara musi złozyć zawiadomienie o przestepstwie, potem
                  > przesłuchanie, no i czasem prokurator nie widzi podstaw do oddania do sądu.
                  >
                  Chodzilo o dziecko - policjant po prostu poszedł do tego sadu i osobiscie
                  załatwial - nie wiem, jak to zrobil, ale w ciagu tygodnia odbyła sie rozprawa.
                  Widac mu zalezało.
                  Co do nadziei, to chyba ona istnieje MIMO - inaczej na co komu nadzieja?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja