julka1800
05.05.08, 23:07
4 dni odpoczynku od wszystkiego: pracy, domu, zajec, klotopów i tej
calej mieszaniny zobowiazan i ukladów. 4 dni z myslami, wlasnymi, w
niczym nie zmaconej ciszy; soczysta zielen wokól, tafla jeziora
pokryta delikatnymi falami i horyzont...daleko, daleko
Dlaczego to piszę tu i teraz? Dlatego, ze kilka lat temu (tak, tak)
tu rozpoczelam wirtualne zycie, a teraz - dlatego, ze za chwile mija
5 rocznica mojego (naszego?) rozwodu. Podsumowanie? Nie, a moze...
Dzieki owemu wirtualnemu zyciu poznalam kilka milych osób, nie bede
wymieniac, i z nimi mam nadzieje utrzymac dalej kontakt, kilka
chcialabym jeszcze poznac, zobaczymy czy sie uda
I najwazniejsze: chce Wam napisac o przemysleniu ostatnich dni...
Wiele razy pytalam sama siebie: czy jestem szczesliwa? I nie umialam
sobie odpowiedziec. Bo coz to szczescie jest? I wreszcie znalazlam
odpowiedz. I moge powiedziec: tak jestem szczesliwa

), sama z
soba. I nie wiaze sie to z zadnym konkretnym wydarzeniem ani
mezczyzna w moim zyciu. Po prostu jestem. A widok moich dzieci,
usmiechnietych, dopielnia to uczucie. I syn, ktory ostatnio
przytulajac sie powiedzial "Mamus ty to fajna jestes i jezdzisz
(autem) jak prawdziwy facet"

PP.
A mowia ze mezczyzni nie lubia sie przytulac
Pozdrawiam wszystkich, tych na zakrecie i tych na prostej.