pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci

07.05.08, 09:08
Istnieje opinia, że rozwód to dla dzieci dramat, koszmar, że
rozstanie rodziców jest negatywną determinantą ich przyszłości.
Tymczasem ja, po przeprowadzeniu się z malutkiej miejscowości do
większej(co nie miałoby miejsca, gdyby nie rozwód oczywista)
dokonałam małego podsumowania ostatnich kilku, porozwodowych lat:
syn-zaczął w tym czasie i skończył najlepsze gimnazjum w mieście,
żadnych kłopotów wychowawczych, świetny sportowiec (reprezentant
szkoły, potem województwa);
córka-świadectwa z czerwonym paskiem, równolegle do zajęć szkolnych
bierze udział w szeregu inicjatyw społecznych, spore grono
koleżanek, kilka kółek zainteresowań, dodatkowo szkoła artystyczna.

Nie popadły w złe towarzystwo, nie piją i nie palą. W odróżnieniu od
mnóstwa dzieciaków z pełnych rodzin, szlifujących wieczorami
miejskie bruki-są zawsze w domu o 20-ej.

Wczoraj córka powiedziała do mnie-wiesz, mamo, pamiętam jak
płakałam, gdy mieliśmy wyprowadzać się z X, a dziś za Chiny Ludowe
nie chciałabym tam wrócić!

Czy Wasze dzieci w czasie "porozwodowym" wyniosły z tej styuacji
same negatywy? Czy obraz dziecka z niepełnej rodziny-zaniedbanego,
sprawiającego problemy wychowawcze, często wagarowicza-to nie
stereotyp i mit?

    • hela37 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 09:51
      Moje dzieci dopiero kiedy ex sie wyprowadził zaczęły w miarę normalnie
      funkcjonowac.Wrócił spokój w domu żadnych awantur i czekania w jakim stanie
      wróci tata brak nerwowej atmosfery....Syn był w ostatniej klasie podstawówki i
      miałam z nim problemy- stał sie agresywny,kłamał,opuścił sie w nauce a teraz
      /III kl.gimnazjum/ uczy sie dobrze,odnalazł sie w nowej sytuacji, ma nowe
      zainteresowania/sport/ zupełnie inne życie.pewnie że widzę jak czasami brakuje
      mu ojca ale jak kiedys powiedział że wie że w każdej chwili może liczyć na mnie
      - uspokoiłam się.Cięzko jest samemu borykac sie z tym wszystkim ale czas robi swoje
      • sbelatka nie czytam 08.05.08, 00:44
        tego co napisaliscie bo mam wlasne zdanie na ten temat.
        Mozliwe,ze z jakiegos powodu moze to byc dla dzieci dobre
        rowiazanie. i mozliwe Clio ze w twoim domu przed rozwodem zycie dla
        twoich dzieci bylo koszmarem..
        jesli jednak nie... to nie machaj czerwonymi paskami na swiadectwach
        szkolnych bo to naprawde niewiele znaczy...w kontekscie zycia i
        urazow niewidocznych golym okiem.
        Niestety w ramach terapii malzenskiej polecono nam ksiazke
        #Dwadziescia lat pozniej#...oczwiscie nie ma sie co zadreczac i
        samobiczowac skoro juz tak sie stalo, ze musielismy sie rozwiesc.

        Ale nie upatrujmy w tym szans dla naszch dzieci.
        • sylwiamich Re: nie czytam 08.05.08, 08:03
          Wszyscy mamy takie samo zdanie.Jeśli wyjdzie się od przeanalizowania
          sytuacji małżeńskej i wyjdzie na rodzinę patologiczną..rozwód to
          wybawienie.Jeśli ktoś zostanie porzucowny, a małżęństwo było do tej
          pory dobre (to skąd porzucenie jeśli była miłość), to strona
          porzucona twierdzi nie bez powodu że rozwód to dramat.A jeśli się
          potraktuje rozwód jako oderwany od czegokolwiek to jest on
          zakończeniem tego co miało trwać, więć tez porażka.
    • plujeczka Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 09:56
      u mnie rozwód w toku ale sam fakt nie zamieszkiwania z nami mojego M
      dla córki jest na swój sposób zbawienny,w domu jest cicho,
      spokojnie, nie ma awantur i córka nie obrywa od własnego ojca
      podczas mojej nieobecności w domu. Nauka ok, studiuje, maturę zdała
      śpiewająco mimo tego ,ze akurat przed maturą tatuś znikł i
      pozostawił nas bez środków do życia.Również nie pije i nie pali ale
      widze jak trudno jest jej odnależć się np w zwiazku z chłopakiem,
      sadzę ,że w przyszłości bedzie miała utrudnione relacje damsko-
      męskie i nieukrywam ,ze tego się boję.Może tez fakt ,ze nasze sprawy
      wciaż się toczą i trwa walka w sądzie , m nie utrzymuje z córka
      absolutnie zadnych kontaków też robi swoje. Reasumując jest nieżle
      mam nadzieję ,ze w przyszłości bedzie lepiej i co najwazniejsze
      NIGDY nie chciałybysmy powrotu do tego co było.Wiem tez z tego
      forum ,ze inne kobiety maja jednak po rozwodzie lub trakcie rozwodu
      kłopoty z dziećmi ale sadzę ,ze się odezwą, pozdrawiam
    • sylwiamich Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 09:57
      clio11 napisała:
      Czy obraz dziecka z niepełnej rodziny-zaniedbanego,
      > sprawiającego problemy wychowawcze, często wagarowicza-to nie
      > stereotyp i mit?

      Niestety nie jest mitem.Z mojej praktyki zawodowej wynika że jest
      prawdą.Ale czy rozwód jest jedyną przyczyna takiego stanu rzeczy?
      Czy tylko odkrywa to co było niwidoczne? Braki prawa, biedę,
      słabości i niewątpliwy wpływ genów???
    • zuza145 ZERO pozytywów!!!!!!!!!!!!! 07.05.08, 10:24

      Dzieci były i są przyjacieskie, było i są i=uczestnikami zajęć, były
      i są fajne i nie sprawiają kłopotów 9 debilne określenie bo to nie
      przedmioty i swoje humory mogą mieć).
      Dzieci nie dorastały w domu patologicznym lub choćby takim gdzie
      były kłótnie.
      Dzieci przeżywają stratę ojca- bo były i są przyzwyczajone że
      rodzina była super i wszyscy byli razem.
      a teraz jesteśmy tylko troje.
      Dzieci straciły baaaardzo dużo- nie przebywają na codzień z ojcem.
      Rozsypało się to co było- a było super.
      Więc sorki dziewczynby- zero totalne pozytywów.
      U u moich dzieci. TYLKO strata.
    • aron95 Znam takich 07.05.08, 10:56
      co gdyby mieli się gdziekolwiek wyprowadzić to tylko Chiny .
      Tak samo z tymi pozytywami - złudne
    • cathy_bum Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 12:07
      Wychowawczyni mojej córki ostatnio stwierdziła, że Młoda w tym roku
      szkolnym zrobiła się znacznie bardziej radosna i śmiała. Przestała
      się przejmowac drobiazgami i bać wielu rzeczy. Co prawda w związku z
      tym więcej gada na lekacjach i rozrabia, ale nadal uczy się bardzo
      dobrze. Z pewnością za to jest teraz wyraźnie szczęśliwym dzieckiem.
      Mam może dla niej mniej czasu, bo wiele się dzieje... Ale też ten
      czas spędzamy bardziej ze sobą niż obok siebie. Kiedyś brakowało mi
      często siły na żarty i beztroskie ploteczki o szkolnych miłościach.
      Mamy ze sobą świetny kontakt. A ja cieszę się, jak widzę, że Młoda
      próbuje stawiać czoła wyzwaniom. Przestaje reagować histerycznie na
      wiele problemów.
      Tata? Ma z nim teraz lepszy kontakt niż kiedykolwiek przez całe
      swoje życie. Dawniej orzeczenie psychologa o "więzi szczątkowej",
      teraz tata bywa kompanem i stał się kimś ważnym.
      Znam jednak rodziny gdzie rozwód powoduje, że dzieciaki chodzą
      kompletnie samopas i cała rodzina rozpada się w drobny mak. Pytanie
      jednak, na ile mocne były jej fundamenty, jeśli kryzys tak łatwo je
      zburzył...
      • mary171 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 13:37
        Pozytywy:
        Młody nie widzi i nie słyszy awantur, a więc ma spokojniejsze życie
        i ma uśmiechniętą i spokojną mamę, któa nie boi się czy mąz ja
        oszukuje i zdradza czy tym razem mówi prawdę.
        Negatywy: cała reszta czyli brak tzw. normalnej roidziny. Kontakty z
        ojcem ma dobre, my ze sobą też, a wiec nie widzi naszej nienawiści,
        bo jej nie ma smile
        • to.ja.kas Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 13:42
          Pozytywy:
          Pierwszy raz usłyszałam od Małej po 2 tygodniach od
          wyprowadzki "mamo jak ja lubie jak Ty się śmiejesz, a teraz w końcu
          to robisz".
          Poza tym jest wesoła, otwarta, szczęśliwa, gaduła (to ma po mnie).
          Uczy się nieźle. Ma plany. Mamy ze sobą dobry kontakt...i nie widzę
          jej wystraszonych oczu....bardzo ją kocham
      • takasoobie Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 13:48
        Uważam, że stereotypem jest stwierdzenie, że dzieci z
        niepełnych/rozwiedzionych rodzin jest potencjalnymi kandydatami na
        narkomanów, przestępców, alkoholików itd. Takie dzieci są również w
        pełnych rodzinach.Myślę,że znaczący wpływ na dziecko rozwiedzionych
        rodziców mają wciąż i nadal rodzice.Sprawa zasadnicza to postawa
        matki w czasie rozwodu i po.Matki, bo to z nią najczęsciej zostaja
        dzieci.Kobiety często, zwłaszcza w przypadku zdrady, przemocy, czują
        się pokrzywdzone.Czasami ten status osoby pokrzywdzonej pozostaje im
        na długie lata.Jak więc dziecko/dzieci mają sie harmonijnie
        rozwijać, skoro wyrastają w poczuciu krzywdy. Zwłaszcza, że dosyć
        często skrzywdzone matki traktują dzieci jako element prztetargowy
        pomiedzy matka i ojcem.Ojciec, który uwił sobie nowe gniazdko i to,
        że zapomniał o "starej" żonie, jest niejako standardowe.
        Niewybaczalne jest natomiast, jeżeli zapomina o "starych" dzieciach
        jest niewybaczalne.Bo dzieci tak samo kochają ojca i matkę, tak samo
        za nimi tesknią i tak sami ich obydwojga brakuje. Matkę po
        rozowodzie mają na codzień.Często mają dosyć jej emocji, zwlaszcza
        jak na całe lata przyjmuje status pokrzywdzonej. Z ojcem rzadki
        kontakt albo wcale.Wtedy najłatwiej uciec w wszelkiego rodzaje
        patologie. Wiele więc zależy od postawy matki. Po mojemu jezeli
        matka nie manipuluje przy rozwodzie dziecmi, nie utrudnia ojcu
        kontaktu ( o ile on tego oczywiscie chce), nie traktuje rozwodu jako
        największej tragedii życiowej tylko jako porażke wtedy dzieciom jest
        naprawdę duzo łatwiej odnaleźć sie w nowej sytuacji.
        • sylwiamich Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 14:10
          pięknie to opisałaś...matka jako bufor..święta prawdasmile))
        • nangaparbat3 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 14:16
          Wiesz co,
          niby masz racje, ale, na Boga, czy nie za wiele odpowiedzialnosci zrzucasz na
          matke?????
          A co, kiedy mąz odchodząc mowi: nigdy cie nie kochałem, zaluję, ze sie z tobą
          ozeniłem - i tak dalej.
          To nie takie rzadkie przypadki.
          Do tego jej rodzina: co ty teraz zrobisz, co z toba bedzie, a tek s..syn, nie
          puszczaj do niego dzieci, na pewno zboczony
          I tak dalej, i tak dalej.
          My tak strasznie wsiakamy w indywidualnną odpowiedzialnosc, ze przestajemy
          dostrzegac odpowiedzialnosc grupy, chocby najblizszej rodziny. Przecież ktos tę
          kobietę powinien wspierac - sensownie wspierac, dodawac jej sił - bo skad ona ma
          je brac? A z tego co widzę, najczesciej albo robi sie z nia jeszcze wiekszą
          ofiarę, albo nakręca sie ja przeciwko exowi - a najczęsciej dwa w jednym.
          Fajnie powiedziec - wiele zalezy od postawy matki. Ale moze warto pamietac, ze
          wiele zalezy od tego, jak sie tę matkę traktuje.
          • sylwiamich Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 14:26
            Póżniejsze traktowanie matki wynika z jej wcześniejszego traktowania
            i z tego coście z nią uczyniki (wypadkowa tegoż właśnei wychowania i
            cech charakteru)
          • takasoobie Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 14:44
            Nanga nie czarujmy się, że najczęściej największa odpowiedzialność
            spada na matkę. Nawet jezeli z ex są relacje poprawne, to w
            najlepszym wypadku jest to ojciec weekendowy. A z matką są dzieci
            przez pozostałe dni w tygodniu.Oczywiście, że ta odpwiedzialność
            jest momentami przytłaczająca.Ale od tego matka ma albo raczej
            powinna miec rozum, by dzieci chronic, zwłaszcza male.Przed sama
            soba czyli swoimi wszystkimi negatywnymi emocjami towarzyszącymi
            rozwodowi, przed lamentem rodziny i stereotypami środowiska. Wiem,
            ze czasami wyć się chce z nadmiaru tej odpowiedzialności, ale dzieci
            to lokata, choc czasami bez gwarancji zysków smile Zaznaczyłam w
            poprzednim poście, że trudniej jest kobietom zdradzonym, porzuconym.
            Bo takie rozwód burzy nie tylko cały dotychczasowy ład, ale także
            poczucie własnej wartości.Ale nie można własnych klęsk przenosić na
            dzieci. To je zabija, niszczy. Znam porzucone kobiety, które calymi
            latami żyją w poczuciu klęski, przegranej, krzywdy, tylko dlatego,
            ze kiedyś one same podjęly zła decyzję, wyboru takiego a nie innego
            partnera i ojca dla swoich dzieci. Jak przy takiej matce
            dziecko/dzieci mogą sie czuć szczesliwe? Zgadzam sie, że dużo
            zależy od postawy rodziny, przyjaciół, znajomych. Wsparcie dla matki
            jest niezbędne, zeby przetrwac ten najtrudniejszy okres. Wsparcie
            jest potrzebne, żeby nie zgłupieć od nadmiaru odpowiedzialności. Ale
            tak jak napisałam wcześniej, matka nie jest bezwolną istotą w rekach
            rodziny.To ona decyduje co dla jej dzieci jest najlepsze. A na pewno
            dobry kontakt z ojcem, bez zadnych manipulacji, histerii jest
            potrzebny dzieciom do ich stabilnego i harmonijnego rozwoju.
            • nangaparbat3 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 14:59
              Pewnie, oczywiscie, masz racje, pierwsza sie podpisze.
              Ale tez rozumiem, ze mozna sie w tym nie wyrobic. Mozna sie zapętlic w zale,
              poczucie upokorzenia, zazdrosc i nienawisc.
              Moze powinno sie organizowac grupy wsparcia dla samotnych matek? Opuszczonych
              zon? Prawdziwe, nie netowe?
              • sylwiamich Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 15:01
                No...i zatrudnić Trismile))
                • clio11 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 16:21
                  który na pierwszej terapii zbiorowej zrobiłby im takie pranie mózgu,
                  że wpadłyby w jeszcze większą depresję, ogoliły głowy, posypały
                  popiołem i popełniły zbiorowe seppuku <rotfl>

                  • zuza145 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 16:51
                    najbardziej kurewsko działa ( sorki mam dzisiaj nastrój taki) więc
                    najbradziej działa że musze sama- owszem umiem i robię, ale czasami
                    to mi brakuje jakiegoś żródła energii- niestety nie jestem z tych
                    poświęcalskich generalnie- odrobinę egoizmu zaczęłam chodować w
                    stylu Loreal.
                    Ale bywa źle i przytłacza- wtedy póki co jedno robię- nic nie robię
                    emocjonalnie- i przeczekuję.
                    Nie mam innego lekarstwa.
                    • akacjax Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 17:04
                      Generalnie kazdy musi czasem odpocząć, a jak sięma wszystko samej do zrobienia łatwo nie jest. Cała sztuka w tym, by znaleźć swój sposób na odpoczynek-mimo...

                      Na dzieci źle działa brak zdrowej rodziny-jak sięz tym uporajaokaże się, gdy sami założą(lub nie) swoją rodzinę. Reszta do tylko fragmenty-całość można ocenić po latach.
                      Na pewno można ze stanu beznadziei dojść do stanu pożądanego-to kwestia czasu, świadomości, pracy nad sobą. Ale dzieci z rodzin niestabilnych mają trudniej.
                      • takasoobie Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 17:08
                        A na czym według Ciebie polega ta trudnosc? Bo nie za bardzo
                        rozumiem...
                        • akacjax Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 17:27
                          Często ostatecznie nie jest istotne, czy rozwód nastąpił, czy nie. Piszę ogólnie-rodzina niestabilna, niezdrowa-bo i pełnych to czasem dotyczy.
                          Poczytaj stary wątek-znaleziony przypadkiem, a tam (tu błogosławię Scri-że skopiował, bo latami artykuł był, teraz zniknął z sieci) artykuł o DDRR.
                          Ale moje doświadczenie mówi, że sam fakt rozwodu nie jest istotny, reszta i tak wpływa na dziecko. Skutki w dorosłości.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=28168606&a=28168606
                    • takasoobie Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 17:05
                      I bardzo dobrze zuza, ze przeczekujesz.Kazdy pojedynczy rodzic ma
                      takie chwile, a zdrowy egoizm jest najbardziej wskazany.Mnie
                      osobiscie najbardziej wkurzaja matki-Polki( przepraszam jezeli kogoś
                      uraziłam), które dla potomstwa złote góry, dla siebie okruchy ze
                      stolu.
                      Clio ja chyba też niespecjalnie lubie wszelkiej masci psychologów i
                      podobnych lekarzy duszsmile Niektórym na pewno pomagają. W moim
                      przypadku ja sama jestem dla siebie najlepszym terapeutą.Potrafie
                      zdefiniowac swoje emocje, nazwac je i znaleźć ich źródło.
                  • nangaparbat3 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 19:22
                    A moze - skonczyłby jak Eurypides (podobno), rozszarpany na kawałki przez
                    szalejace kobiety?
                    Nieobliczalne, nigdy nie wiadomo, w która strone to pojdzie.
                    Szukałam niedawno grupy wsparcia dla pana, ktorego zona stosuje przemoc - nie
                    znalazłam. Do damskiej oczywiscie nie mogł byc zaproszony, psycholog powiedzial,
                    ze byłoby to dla niego niebezpieczne.
        • cathy_bum Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 19:26
          Powinni zapis Twoich słów wręczać rozwodzącym się rodzicom, a
          zwłaszcza temu z nich, które z dziećmi zostaje.smile) Bo łatwo z
          poczucia własnej krzywdy skrzywdzić własne najukochańsze dzieci..
    • maza15 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 07.05.08, 20:48

      Pozytywów rozwodu dla dzieci nie widzę.
      Z perspektywy czasu nie widzę też negatywów.
      Nigdy nie były swiadkami awantur,przemocy,bo w naszym domu tego nie
      było.Ojciec zawsze o nie dbał,szanował,kochał.
      Tak jest do tej pory. Widuje się z nimi minimum dwa razy w
      tygodniu,interesuje ich sprawami,pomaga itp.
      Dzieci nie sprawiają mi problemow wychowawczych.
      Czy zatem nic się nie zmieniło?...zmieniło.Ale jest stabilnie.
      "Czy obraz dziecka z niepelnej rodziny-zaniedbanego,sprawiającego
      problemy wychowawcze,często wagarowicza-to nie stereotyp i mit?"
      Moim zdaniem stereotyp. Rodziny niepełne,to nie zawsze patologia.



      .
      • z_mazur Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 10:01
        Ja myślę podobnie, pozytywów nie widzę, a że obyło się bez
        negatywów, to chyba kwestia indywidualna.

        Są jednak takie momenty, gdy trochę żałuję, że zafundowaliśmy to
        naszej córce.
    • clio11 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:04
      Więc może dostrzeganie pozytywów to domena tej strony, która była
      stroną inicjatywna, jeśli chodzi o rozwod?

      • z_mazur Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:10
        Nie. Myślę, że dużo zależy od powodów rozstania. Gdy jest to
        przemoc, awantury, nałóg, to pewnie da się znaleźć pozytywy i to bez
        większego problemu. W przypadku gdy powody rozstania są inne,
        zdrada, róznice charatkeru (w przypadku gdy nie powodują one
        ciągłych ostrych konfliktów) i na dodatek oboje rodzice mają dobre
        relacje z dzieckiem i poświęcają mu dużo uwagi, to trudno w takim
        rozstaniu dopatrzeć się pozytywów dla dziecka.
        • sylwiamich Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:22
          A brak miłości?
          • z_mazur Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:27
            No dobra, ale chodzi o kontekts tego braku miłości. Związki
            przeważnie rozpadają się gdy przynajmniej jedno przestaje kochać.

            A gdy rozstaje się dwoje niekochających się ludzi, którzy jednak
            potrafili pokojowo współżyć pod jednym dachem, to nadal nie widzę
            pozytywów samego rozstania dla dziecka.
            • sylwiamich Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:29
              z_mazur napisał:

              > No dobra, ale chodzi o kontekts tego braku miłości. Związki
              > przeważnie rozpadają się gdy przynajmniej jedno przestaje kochać.
              >
              > A gdy rozstaje się dwoje niekochających się ludzi, którzy jednak
              > potrafili pokojowo współżyć pod jednym dachem, to nadal nie widzę
              > pozytywów samego rozstania dla dziecka.


              Tacy ludzie się nie rozstają raczej? Kochali się , ale zdradzili?
              Kochali się, ale drobne sprzeczki są od tej miłości ważniejsze?Nie
              panimaju
              • z_mazur Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:43
                Wszystko zależy od wieku dziecka. Do okresu nastoletniego dziecka
                nie interesują wzajemne konflikty rodziców, o ile nie przeradzają
                się w otwartą walkę, której dziecko staje się świadkiem, albo
                uczestnikiem. Dla niego istotniejsze jest posiadanie na wyciągnięcie
                ręki dwojga kochających JE rodziców.
        • nangaparbat3 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:31
          Słuchaj, z tego ze nie kazde złe małzeństwo sie rozwodzi nie wynika, że nie
          kazde rozwiedzione było złe. Kazde było.
          U nas była tylko zapasc komunikacyjna, za to głeboka. I jak sie rozstalismy,
          dziecko odzyło.
          teraz, po latach, mogę sie zastanawiac, które jej problemy sa skutkiem rozwodu.
          Niedawno był, bardzo poważny. Moja mama: to dlatego, ze jej brakuje ojca.
          OK, wszyscy troje rozmawialismy z psychologiem - i wtedy okazalo sie, ze jej
          ojciec dokładnie w tym samym wieku co ona miał identyczny problem. A jest z jak
          najbardziej pełnej rodziny.
          I dalej: problem ten jest scisle zwiazany z komunikacja własnie - wiec ja bym
          się zastanawiala, czy przypadkiem nie jest tak, ze te same problemy powoduja
          rozpad małzenstwa i są przyczynami problemów, jakie maja dzieci - ale te
          ostatnie spowodowałyby i tak, niezaleznie od rozwodu.
          Mnie sie zdaje, ze to jak z adoptowanym dzieckiem: jak sie w wieku lat nastu
          zaczyna buntowac wszyscy (łącznie z nim samym) są przekonani, ze to dlatego, ze
          adoptowany. Tak jakby rodzone dzieci nigdy sie nie buntowały, nie dawały
          popalic, nie zachowywaly idiotycznie etc.

          Natomiast: na pewno fatalne oddziaływanie ma ukrywanie faktu rozwodu rodziców
          (dosc powszechne).
          No i oczywiście tragedia, jesli rodzice wykorzystuja dziecko do "przyłozenia"
          temu drugiemu.
          • z_mazur Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:39
            Tu nawet ja z moją tendencją do uogólniania mam problemy ze
            znalezieniem jakichś ogólniejszych prawd.

            Przypuszczam, że na każde dziecko które po rozstaniu
            rodziców "odetchnęło" można znaleźć inne, dla którego rozstanie
            rodziców niezależnie od przyczyn było traumą samą w sobie i
            zaburzyło jego ogląd rzeczywistości już na zawsze (poczucie, że
            nawet tak wydawałoby się dla dziecka oczywista sprawa jak dwoje
            rodziców razem nie jest niczym pewnym).

            Niektórzy psychologowie twierdzą (z czym ja się nie do końca
            zgadzam), że walka o utrzymanie małżeństwa mimo wszystkich różnic,
            nawet gdy rodzice przestali się kochać, jeśli nie prowadzi do
            otwartych konfliktów pomiędzy małżonkami jest dla dziecka dobrym
            wzorcem i pozwala odpowiednio shierarchizować pewne wartości.
            • sylwiamich Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:45
              z_mazur napisał:
              > Niektórzy psychologowie twierdzą (z czym ja się nie do końca
              > zgadzam), że walka o utrzymanie małżeństwa mimo wszystkich różnic,
              > nawet gdy rodzice przestali się kochać, jeśli nie prowadzi do
              > otwartych konfliktów pomiędzy małżonkami jest dla dziecka dobrym
              > wzorcem i pozwala odpowiednio shierarchizować pewne wartości.
              >


              No ...i w tym sa jakies emocje...walka o małżeństwo.A taka rodzina
              gdzie brak tych emocji?A zresztą....czy małżęnstwo nie jest pustym
              pojęciem gdy brak w nim miłości?Bo rodziną jest się dotąd, dopóki
              jesteśmy dla siebie ważni i sobie pomagama.
            • nangaparbat3 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:49
              z_mazur napisał:

              > Tu nawet ja z moją tendencją do uogólniania mam problemy ze
              > znalezieniem jakichś ogólniejszych prawd.
              >

              Im bardziej ogolne, tym mniej prawdziwe.

              >
              > Niektórzy psychologowie twierdzą (z czym ja się nie do końca
              > zgadzam), że walka o utrzymanie małżeństwa mimo wszystkich różnic,
              > nawet gdy rodzice przestali się kochać, jeśli nie prowadzi do
              > otwartych konfliktów pomiędzy małżonkami jest dla dziecka dobrym
              > wzorcem i pozwala odpowiednio shierarchizować pewne wartości.
              >

              Tu sie zupełnie nie zgodze - uwazam, że lepszy otwarty konflikt niż ukrywanie
              przed dzieckiem, ze konflikt jest.
              Dziecko i tak wyczuwa, ze cos nie tak, a nawet spytac nie moze, co sie dzieje.
              Kompletna schiza. Bo dziecko wtedy sie boi, ale ze swoim lękiem zawsze bedzie
              zupełnie samo - bo przecież "nie ma zadnego konfliktu".
              Ciarki po plecach latają.
              • sylwiamich Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 11:54
                J anorm,alnie czytam bez zrozumienia ....albo jak prawdziwa kobieta
                dopowiadamsmile))
              • z_mazur Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 08.05.08, 12:00
                Życie pod jednym dachem dwojga ludzi zawsze wywołuje konflikty,
                których dziecko niekoniecznie musi być świadkiem. I nie chodzi o
                ukrywanie, tylko o nieangażowanie dziecka w nie. Nigdzie nie pisałem
                o ukrywaniu.

                Chodzi po prostu o sytuację, że skoro teraz rozpada sie ponad 1/3
                małżeństw, to co się działo z dziećmi, które wcześniej były w tych
                małżeństwach gdy statystyki wyglądały inaczej i część z tych
                małżeństw się nie rozpadała? Czy wszystkie te dzieci skorzystały na
                rozwodzie rodziców? Moim zdaniem nie.
                • sbelatka Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 03.08.08, 11:03
                  zdecydowanie zgadzam sie z_mazur w zasadzie ze wszytskim co
                  napisales w tym wątku....

                  i jeszcze jedno - duzo sie tu pisalo o milości...
                  mysle, ze spokojnie mozna twozryć DOBRE rodziny, gdzie ludzie sie
                  wspieraja, sa dla siebie ważni..a nie ma tam MILOSCI.. rozumiem
                  rozumianej jako pożadanie skrzyzowane z czyms tam..

                  Mozliwe, ze wstarczy zaufanie, prawośc, poczucie odpowiedzialności,
                  zasady, przyjaźń... może jeszcze coś...
                  Jesli takie zjawiska wystepuja w rodzinie - to przekłada sie to na
                  spokój i poczuie bezpieczeńtwa...dla dzieci
                  a dzieciom naprawde to wystarcza...
                  • lampka_witoszowska Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 03.08.08, 12:52
                    zaufanie, wspieranie się, pomoc, szacunek - ba! do tego przyjaźn -
                    to są dokładnie składowe miłości, które dzieciom są potrzebne do
                    normalnego, stabilnego rozwoju - co wiecej, jeśli rodzice potrafią
                    tworzyc taką fajną, stabilną rodzinę, to im też najwyraźniej to służy

                    jeśli do tego fajnego obrazka rodziny nie dodaje sie deklaracji
                    miłości miedzy rodzicami albo rozkwitłej miłości erotycznej - to
                    dziecku to na pewno nie szkodzi

                    gorzej, jeśli mamy pełną deklarację miłości, chocby kilka razy
                    dziennie, a emocje furczą po całym domu i mamy wieczne emocjonalne
                    trzęsienie ziemi...
                    może rodzicom tak kochającym potrzeba zastrzyku adrenaliny, ale
                    dzieciom?!

                    podsumowując - jeśli się lubia, szanują, przyjaźnią, żyją w zgodzie -
                    to dla mnie to dokładnie jest miłosc
                    i dom
                    dla dzieci i rodziców

                    inen miłości to mniej lub bardziej wypaczony obraz namiętności, w
                    który wklejono dzieci
    • e-wojciech Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 09.05.08, 22:55
      Ja mam prawie 10 letnią córkę. Ze względu na nią odkładałem kwestie rozwodu. W
      naszej rodzinie powodem do czekającego mnie za jakiś czas rozwodu nie były
      jakieś fizyczne zdrady, moje pijaństwo, czy przewaga ważności kolegów nad
      rodziną. Powodem stały się nieporozumienia z zoną, o to że praca i władza w
      pracy zdominowała jej życie do tego stopnia, że do domu wraca zmęczona,
      zdenerwowana, wyładowuje się na mnie i na córce, że jedynym sposobem na spokój
      jest całkowita uległość obojga nas wobec niej.
      Dziś już tego tematu nie odkładam, składam pozew i rozpocznie się zamknięcie
      pewnego etapu w życiu.
      Zastanawiałem sie wiele razy, czy będą jakieś POZYTYWY dla córki z takiego
      obiegu sprawy. Dziś sądzę, że tak. Może z czasem zmienię zdanie (aczkolwiek
      wierzę, że tak nie będzie). Dziecko w toksycznym związku, tez nie rozwija się
      dobrze. U nas jest tak, że ja i zona jesteśmy sami chyba lepszymi ludźmi niż
      razem. Może więc jednak dziecko wyjdzie na tym lepiej. Pożyjemy - zobaczymy i
      obym się nie mylił.
      • nangaparbat3 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 09.05.08, 22:57
        Czy córka bedzie mieszkac z Tobą, czy z przemeczona, sfrustrowaną, znerwicowaną
        matką?
        • e-wojciech Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 09.05.08, 23:43
          Wybierze sama z psychologiem, ale mam nadzieję że jeżeli nie bedzie mieszkać ze
          mną, to z rozumiejącą swoje błędy i "naprawioną" matką. Jeżeli będzie dziać się
          jej krzywda, wówczas zrobię wszystko by ją odebrać matce, ale wówczas jeżeli
          będzie krzywdzona, a nie dla swojej ambicji. Co do jej rozwoju, to nie zamierzam
          zaniedbać dbania o jej rozwój, o naukę, itp. Do tej pory przez wszystkie lata
          byłem przy każdym jej wystepie, na uroczystościach i we wszystkich ważnych
          chwilach obok niej. I nie pozwolę, by ktokolwiek ograniczał mi do tego prawa.
          • nangaparbat3 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 10.05.08, 01:16
            Wojtku, tu nie chodzi o Twoje ambicje. Piszesz:

            >>>Powodem stały się nieporozumienia z zoną, o to że praca i władza w
            pracy zdominowała jej życie do tego stopnia, że do domu wraca zmęczona,
            zdenerwowana, wyładowuje się na mnie i na córce, że jedynym sposobem na spokój
            jest całkowita uległość obojga nas wobec niej.

            W jaki sposób córce mialoby byc lepiej po Waszym rozwodzie, jesli zostanie z
            matką? Czy matka bedzie spokojniejsza, bedzie miala wiecej czasu, wróci jej -
            dzieki rozwodowi - pogodny, radosny nastrój sprzed lat?
            Jesli teraz jest nie do zniesienia - dlaczego chcesz z nia zostawic córkę?
            To troche tak, jakby ktos rozwodził sie z powodu alkoholizmu współmałzonka, ale
            dzieci zostawiał.
            • e-wojciech Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 03.08.08, 08:00
              nangaparbat3 napisała:


              > W jaki sposób córce mialoby byc lepiej po Waszym rozwodzie, jesli zostanie z
              > matką? Czy matka bedzie spokojniejsza, bedzie miala wiecej czasu, wróci jej -
              > dzieki rozwodowi - pogodny, radosny nastrój sprzed lat?
              > Jesli teraz jest nie do zniesienia - dlaczego chcesz z nia zostawic córkę?
              > To troche tak, jakby ktos rozwodził sie z powodu alkoholizmu współmałzonka, ale
              > dzieci zostawiał.

              Życie napisało własny ciąg. Sprawa w toku (bez orzekania o winie, ale z
              wnioskiem o powierzenie opieki nad córką mnie), a ja ostatni raz córkę widziałem
              pod koniec czerwca. Najpierw wyjechała do dziadków na wakacje, a w tym czasie
              moja zona wyprowadziła się z domu zabierając pod moją nieobecność rzeczy córki i
              swoje. Parę dni temu szwagier, który pomagał jej się wyprowadzić przywiózł jej
              córkę i zabrała ją ze sobą. Nie mam teraz żadnego kontaktu (nawet
              telefonicznego) i nawet nie wiem gdzie jest (poza tym, że w mojej miejscowości).
              • sbelatka Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 03.08.08, 10:56
                e-wojciechu... no przykro mi, ze sprawy przybrały taki obrót..

                ale ciesze sie, ze podniosłes przy okazji ten wątek. Bo wydaje mi
                sie ważny.
    • salemka1 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 10.05.08, 16:34
      Przeczytałam sobie to wszystko i myślę, że gdybacie wszyscy sobie. Bo to tak
      naprawdę zależy od dziecka. Jak to przyjmie, czy jest psychicznie silne, czy nie.
      Moi rodzice rozwiedli się jak miałam jakieś dwa lata. Mama musiała tyrać na dwa
      etaty, bo "tatusiowi" odechciało sie dzieci utrzymywać. Więc ja spędzałam cały
      tydzień u jakiejś tam opiekunki, bo mama wracała wieczorem i jeszcze dorabiał
      korepetycjami. Siorka miała koło 10 lat, więc już sama jako tako się sobą
      zajmowała. Więc tu chyba apel do tatusiów, coby jednak dalej normalnie dzieci
      utrzymywali.
      U mnie efekty rozwodu? Nerwica od 3 roku życia związana z tym, że mama mnie
      wiecznie gdzieś zostawiała. Jak już ją dorwałam w weekend, to jak mi znikała na
      5 minut tak sie darłam, że cała okolica słyszała. I niestety zostało mi do aż do
      wieku szkolnego.
      Okres buntu: był. W liceum. Nie wiem, czy tak samo go bym przechodziła gdyby
      rodzice byli razem, czy inaczej a może w ogóle. Wagary były, trwało to mniej niż
      rok. I się skończyło. Maturę zdałam, na studia poszłam, potem na drugie.
      A teraz? Mam bardzo twardą skorupę, ale są takie chwile, że rozpadam się na
      kawałeczki. W małżeństwie? No i właśnie, sama nie wiem, czy to jest konsekwencja
      rozwodu rodziców, ale chyba tak. Nie wiem, jak powinna wyglądać normalna
      rodzina. Nie obserwowałam tego, gdzie kto ma swoje miejsce, jakie są relacje.
      Byc może stad wynika trochę problemów z moim małżeństwem? Z ojcem kontaktu nie
      utrzymuje. Kiedyś jak byłam mała moja mama prosiła go, żeby przyjeżdżał do nas.
      Prosiła go moja babcia. Czasem przyjechał. Potem sie zorientowałam o co chodzi i
      wywaliłam na zbity pysk, bo stwierdziłam ,że jak ojciec nie chce utrzymywać
      kontaktu z własnym dzieckiem, to nie jest to ojciec tylko dawca plemników.
      Czasem sie widujemy z racji uroczystości rodzinnych, mówię mu dzieńdobry, bo
      mnie mama nauczyła kultury wink
      No i to tyle.
    • aron95 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 11.05.08, 07:15
      • sauber1 Re: pozytywy rozwodu jeśli chodzi o dzieci 03.08.08, 12:50
        Pozytywne minusy rozwodu, a pozycja dawcy plemników? Szczerze to większość tu
        kłamie, wymyśla, przedstawia opowiadane produkty, marzenia, wyimaginowany świat
        odwzorcowywany na przeżyciach przodków. To wszystko bzdura, bo jakie ma dziś
        znaczenie czerwony paseczek, czy zażyła znajomość z ks. proboszczem? Chodzenie
        po bagnie też wciąga, a sztuką wielką jest potrafić cieszyć się chwilą. Szkoda
        dzieciaków, one niczego niewinne, czasem to częciej przesieradełko powinno się
        prać tylko i ta przesadna pruderia, że niby nie wypada na trawnik. A tak, to
        chyba chciałem powiedzieć tylko, że następne pokolenia nieinaczej ułożą sobie
        życie, znają już smak i pozytywy, a może to wszytko się wydaje, może to sen
        tylko...
        • lampka_witoszowska Re: i na marginesie... 03.08.08, 13:10
          powtórzę po raz kolejny, ja jestem dzieckiem z rozbitej rodziny,
          rodzice rozwiedli się, jak miałam 3 lata
          tatus nie poczuwał sie do bycia tatusiem
          trochę sie ze mną pospotykał, potem mu sie odechciało - generalnie
          kontaku nie mieliśmy, jedynie przez ok. 4 lata, parę razy w roku

          za to ojczym był Złotym Człowiekiem, zastąpił ojca (i czesto matkę,
          bo prędziej do Niego szłam z problemami)

          mamie za ten rozwód jestem wdzieczna, ale dostałam od życia Ojczyma,
          więc wizerunek rodziny mam, super relacje z obojgiem - normalnie
          rodzina z pełnym powodzeniem "zrekonstruowana" - i co? i czeka mnie
          drugi rozwód

          do tego jestem totalnie samodzielna i maniakalnie samowystarczalna -
          na tym punkcie mam pełnego fioła (pomijając niepłatny wychowawczy,
          gdy z finansami muszę polegac na pomocy, a i tak główkuję, jak
          złożyc firmę)

          i drobna uwaga: coraz częściej psychologowie mówią o znaczeniu tego
          nieszczęsnego wychowawczego - że mając matkę ok. 3 lata ze sobą,
          dziecko uczy się ufac bliskim relacjom z drugim człowiekiem...
          ja byłam podrzucana każdej kochającej cioci, babci, dziadkowi i
          nianiom, kto był pod ręką - do 3go roku życia miałam pełny dom ludzi
          i 3 nianki, mama wróciła do pracy, i to zmianowej

          mam nadzieję, że będę z Młodą ile wlezie, za 20-30 lat Wam opowiem,
          czy to o to chodziło, by umiała stworzyc szczęsliwą rodzinę

          bo może szuka się nie tam, gdzie trzeba? moze czepiamy się rozwodów,
          a sprawa leży w systemie opieki nad maluchami?
Pełna wersja