dno

08.05.08, 23:23
Jednak nie mogę sie powstrzymac, zeby tego nie napisac, wrocił - w realu -
temat kiedys poruszany: panowie, którzy rozwodząc sie, sami wnoszą o
ograniczenie im praw rodzicielskich.
Nie wiem, jakimi pobudkami sie kierują.
Mogę sobie wyobrazic, jak poczuje sie dziecko, kiedy sie o tym dowie.
Dno.
    • sylwiamich Re: dno 08.05.08, 23:29
      Pragmatyzmem...zony mieli najlepsze to i zaufanie mająsmile)
      Nanga...ja jutro do fabryki na 6smile))Nie zapodawaj mi tu o północy
      nowych tematówsmile)
      • nangaparbat3 Re: dno 08.05.08, 23:44
        Nie sądziłam, ze jestes fabrykantkąsmile
        • aron95 sylwiu a co produkujesz ? 08.05.08, 23:51
          cos mi się wydaje że tego produktu , jak najmniej , dla naszego
          dobra
    • z_mazur Re: dno 09.05.08, 08:26
      A może to techniczny zabieg ułatwiający życie matce dziecka (nie potrzeba kombinować gdy potrzebna jest na coś zgoda obojga rodziców), nie przekładający się na relacje ojca z dzieckiem?
      • nangaparbat3 Re: dno 09.05.08, 10:51
        Żadna ze znanych mi matek nie dopominała się, nie sugerowała.
        Chyba nadmiar empatiii...
        • chalsia Re: dno 09.05.08, 12:14
          > Żadna ze znanych mi matek nie dopominała się, nie sugerowała.

          wystarczy poczytać samomamę
          • nangaparbat3 Re: dno 09.05.08, 12:20
            To znaczy?
            • chalsia Re: dno 09.05.08, 15:08
              znaczy, że na samodzielnej mamie bardzo często przewijają się posty, że matka
              chciałaby ograniczyć prawa rodzicielskie ojcu dziecka
              • nangaparbat3 Re: dno 09.05.08, 15:12
                Chalsia, pewnie są matki, które maja powody. Albo matki-zołzy.
                Ale ja tutaj piszę o zupełnie innej sytuacji, o dwóch, jakie znam z zycia:
                inicjatywa jest wyłacznie po stronie ojca.
      • nangaparbat3 ps 09.05.08, 10:53
        Poaza tym - od lat jestem "samotna matką", ojciec ma pełnie praw - nie
        zauwazyłam, zeby pojawialy sie jakiekolwiek inne problemy procz tych, jakie
        ewentualnie sami sobie wygenerujemy.
    • zielona_ropucha Re: dno 09.05.08, 15:48
      Samam chciałabym,żeby ojciec mojego dziecka korzystał ze swoich
      praw...czasem korzysta,ograniczyć mu..chciałabym,bo to mniej
      kłopotów w kwestiach formalnych,a w zyciu różnie bywa,ale jak
      napisałaś nie proponuję tego ,bo chyba tylko dziecku bym
      zaszkodziła,a trudności paszportowe,szkolne,szpitalne i takie
      tam...jakos trzeba dać radę.Popaprane to wszystkosad
      Dziwny jest teeeeeeeen światsmile
      • nangaparbat3 Re: dno 09.05.08, 16:38
        >>>a trudności paszportowe,szkolne,szpitalne

        Ropuszko, trudnosc paszportowa pojawia sie raz na 10 lat (na 1 dziecko). W
        szpitalu ojciec przy dziecku powinien byc, niezaleznie o p[rzepisów prawa. A o
        szkolnych trudnosciach to juz nic nie wiem -
        • akacjax Re: dno 09.05.08, 16:51
          W sytuacji, gdy rozwód wiąże się z wyjazdem jednej ze stron w daleki świat-lepsze jest to ograniczenie na papierze, by ułatwićformalności temu, kto z dzieckiem zostaje.

          Dla mnie dnem jest posiadanie praw rodzic. i nie korzystanie z nich. To jest dno!

          A o człowieku, który sam chce ograniczenia praw-bo wydaje mu się, że sie tym sposobem z obowiazków uwolni-mogę powiedzieć-niedorozwój.
          • nangaparbat3 Re: dno 09.05.08, 17:00
            Niech Ci bedzie niedorozówj, zgoda.
            Co do pierwszego przypadku - duza odleglośc - oczywiscie tez zgoda, byle by to
            było skutkiem porozumienia sie rodziców co do.
        • zielona_ropucha Re: dno 09.05.08, 17:02
          Czasami mozna drugiemu szkodzić przez osoby trzecie(tu dziecko)i nie
          zgadzać się na proponowane przez matkę rozwiazania z czystej
          przekory,mam wrażenie,że jest to taka demonstracje siły,bo przecież
          o nic innego w tym wszystkim nie chodzi...ojciec jest
          kontaktowy...ale pojawia się i znika nie wiadomo na ile,później
          robiąć pretensje np.o wybór szkoły...inna sprawa,że nauczyłam sie po
          prostu unikać kłótni i mówię:tak,tak,a robię swojesmile
    • clio11 Re: dno 09.05.08, 16:22
      Tacy panowie chcą po prostu mieć z tzw "bani" -wszelkie obowiązki
      cedują niniejszym dobrowolnie na matkę.

      Mała, ale konkretna ściąga na temat orzekania o władzy
      rodzicielskiej:
      www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=24537
    • young_and_bored Pobudki chłopa w sądzie 09.05.08, 21:13
      Ich wnioski w zakresie ogrniczenia władzy wcale nie musiały wynikać
      z olania dzieci czy też chęci zrobienia żonom dobrze, tylko z faktu,
      że faceci chcieli żeby im sądy czarno na białym ustaliły konkretne
      terminy spotkań z dziećmi (ograniczając tym samym ich władzę do
      konkretnych uprawnień).
      Takie rozwiązanie równie dobrze mogli zasugerować prawnicy.
      • maza15 Re: Pobudki chłopa w sądzie 09.05.08, 21:37
        Domagają się ograniczenia PRAW rodzicielskich,WŁADZY rodzicielskiej.
        A może powinno być,domagają się ograniczenia OBOWIĄZKÓW
        rodzicielskich? zobowiązań? odpowiedzialności?
        Przecież wielu nie widzi potrzeby płacenia alimentów, wychowywania
        dziecka równiez.
        • young_and_bored nie wiem jak powinno być, 09.05.08, 21:51
          napisz do jakiegoś posła, może wniesie interpelację w tej sprawie
          • maza15 Re: nie wiem jak powinno być, 09.05.08, 21:52

            pomyslę nad tym!
    • misbaskerwill nie zgadzam się... 10.05.08, 21:36
      Pobudki facetów mogą różne - podejrzewam że często to porady niedouczonych prawników, którzy mówią, że tak będzie szybciej/łatwiej.

      Ja nie widzę w tym nic złego. Dlaczego?
      Otóż mam nieograniczone prawa rodzicielskie. Nic z tego wynika.
      Sąd od prawie roku wie, że ex ukrywa przede mną miejsce pobytu naszego syna, jego przedszkole, nie pozwala mi go zabierać do domu i t.p.
      Każdy pierwszoklasista domyśli się, że w takim wypadku nie może być mowy o jakimkolwiek sprawowaniu władzy rodzicielskiej, nawet ograniczonej. Dla sądu jednak to nie takie proste, bo przecież "chodzi o dobro dziecka", które do tej pory jest kojarzone z interesem matki. Praw rodzicielskich mi nie zamierza ograniczyć (jak domaga się tego matka), ale jednocześnie boi się zmusić matkę do tychże praw respektowania.

      Ogólne meritum jest takie - jeśli dziecko mieszka wyłącznie z jednym rodzicem, drugi rodzic niejako automatycznie staje się rodzicem drugiej kategorii. Prawdziwe "pełne prawa rodzicielskie" obojga rodziców mogą występować co najwyżej przy wychowaniu naprzemiennym (bynajmniej nie uważam że to wariant idealny).
      Niektórzy faceci są prostolinijni do bólu - chcą mieć na papierze to co jest w rzeczywistości. A pełne prawa rodzicielskie faceta, któremu sąd pozwala łaskawie spotykać się z dzieckiem raz w tygodniu to przecież fikcja.
      • nangaparbat3 Re: nie zgadzam się... 10.05.08, 23:18
        Misiu,
        przeciez nie mam na mysli sytuacji takiej jak Twoja, to oczywiste.
        Przy patologicznej ex rozgrywajacej wojne dzieckiem - faktycznie, jest to
        zrozumiałe. Choc powiedzialabym, ze niezbyt madre, bo daje sie matce jeszcze
        jeden argument do ręki, jak dziecko podrosnie na tyle by pojąc, bedzie mogla mu
        wymachiwac przed nosem papierem zaswiadczajacym pieknie o tym, ze tatus z niego
        zrezygnowal.

        Mnie chodzi o przypadki, kiedy zona zachowuje sie zupelnie normalnie, nie robi
        numerów, a pan exmąż wychodzi z taka inicjatywą - to jest oddanie walkowerem, i
        tyle.
        Oczywiscie od ex oczekiwalabym zadbania o to, by ex nie czuł się "rodzicem
        drugiej kategorii", co nie jest łatwe.
        Pstatnio sama zlapalam się na tym, ze o ważnych wydarzeniach z zycia corki nie
        powiedzialam exowi, dopiero po chwili refleksji - ze przeciez gdybysmy mieszkali
        razem, na pewno bym mu opowiedziala - zrobiłam to. KU wielkiemu zadowoleniu
        córki, zresztą.

        Dla mnie takie wystapienie Z GóRY o ograniczanie praw jest absolutnie
        kompromitujace - ale jeszcze raz podkreślam, z góry, zanim sie okaże, ze ex
        wredna i numery robi.
        • misbaskerwill A ja obstaję przy swoim;) 10.05.08, 23:42
          Za dużo napisałem o własnej sytuacji, więc powtórzęwink

          Po pierwsze, uważam Twoje postępowanie za chwalebne i zarazem wyjątkowe. Wierzę, że zdarzają się takie relacje z ex jak u Ciebie, ale jest to raczej ogon krzywej Gaussa (nie chciałem powiedzieć margines, bo przecież to wyjątkowo pozytywny margineswink ).

          Po drugie, dalej twierdzę że w standardowym przypadku "nieograniczona władza rodzicielska" rodzica niebędącego z dzieckiem jest z praktycznego punktu widzenia fikcją.
          Faktem pozostaje, że panowie dobrowolnie ograniczający sobie władzę rodzicielską - sami zawiązują sobie węzeł u szyi...
          Moim zdaniem, postawa ta wynika wyłącznie z ich naiwności/niewiedzy. Nie przewidują, że kiedyś ich dziecko odbierze taki "papier" emocjonalnie, a nie jako "zwykłą czynność formalną".

          I wracając do mojej sytuacji, jednakwink - nie zgodziłem się na ograniczenie moich praw rodzicielskich (sprawa jest w toku).
          • nangaparbat3 Re: A ja obstaję przy swoim;) 11.05.08, 00:02
            No widzisz - Ty sie nie zgodziłeś, choc akurat przy tym wszystkim co sie dzieje,
            trudno by sie było przyczepic.
            Myślisz, ze oni tak z bezmyslnosci?
            Po pewnej dziwacznej rozmowie z z bratem doszłam do wniosku, że panowie nawet
            bardzo inteligentni i wrażliwi i w ogole OK myślą wyłącznie jednotorowo, widząc
            tylko jeden aspekt sprawy. Obiecałam sobie pamietac to doswiadczenie i wyciagac
            wnioski, zanim sie jakiegoś o cos czepnę. I oczywiscie nie dotrzymałam słowa.
            Byloz by wiec tak, ze oni tak sie fiksują na ewentualnych klopotach
            formalno-urzędniczo-technicznych, ze nawet nie przyjdzie im do głowy, ze to
            jednak jakiś akt przynajmniej częsciowego wyrzeczenia sie dziecka?
            Chyba tak moze byc.
            • young_and_bored Re: 11.05.08, 00:34
              Może i wnosząc o ograniczenie praw są głupsi niż ustawa przewiduje,
              i to właśnie miałem na myśli tytułując "pobudki chłopa w sądzie".
              Natomiast nie zgodzę się z Twoim ukrytym i bezpodstawnym zarzutem,
              że oni tych dzieci wcale nie kochają, nie masz wystarczających
              danych żeby wysnuwać tak pochopne wnioski.
              • nangaparbat3 Re: 11.05.08, 00:49
                Jesli zarzucałam, że dzieci nie kochaja, to rzeczywiscie bardzo starannie ten
                zarzut ukryłam, nawet przed samą sobąwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja