uzasadnienie terminów kontaktów

13.05.08, 12:53
Córka ma 2 lata i 4 miesiace.
Ja chcę aby m. widywał sie z córką w każdą środę od 16 do 18-19,, w 1 i 3 sobotę
od 9-18, i w 2 i 4 niedzielę w tych samych godzinach. Oczywiście godziny są do
ustalenia. Ale nie chcę, żeby m. brał małą na cały weekend np. co dwa
tygodnie. Nie wiem jeszcze co m. napisał we wniosku o ustalenie kontaktów.
Wczesniej mówił, że od piatku do niedzieli z noclegami.

Ja wolę, żeby te kontakty były częstsze , ale krótsze.

W uzasadnieniu chcę napisac między innymi , że:
1. córka od urodzenia spi ze mną, ze mną zasypia, i zaraz po przebudzeniu woła
mama - argument na noclegi u m.
2. m. do czasu złożenia przeze mnie pozwu nie interesował sie córką np.
wychodził z domu i wracał za trzy dni
3. córka ma mniej wiecej ten sam plan w tygodniu (od 7-16 u niani, a
popołudnie ze mną lub m.), chce , żeby czuła sie bezpiecznie
4. córka ma naczyniaka jamistego, m. do tej pory nie wie jak to się nazywa,
dla kuratorki powiedział, ż eto krawiaczek jest - to ewidentnie wskazuje, że
mało się interesuje co dolega małej
5. m. mówi, że córka gdy jest z nim jest smutna, nie chce sie bawić, ja czegoś
takiego nie obserwuje jak ona jest ze mna. ostatnio nawet stwierdził, że ona
dużo je.

Proszę o jakąs radę. Nie wiem co i jak napisać, aby moje terminy spotkac
córki z ojcem, były uwzglednione przez sąd.
Mój mąz leczył sie psychiatrycznie, sąd to uwzglednił wydając postanowienie o
powierzeniu mi opieki na czas procesu.
Ostatniej niedzieli m. miał przyjechac po małą , ale sie nie zjawił. Jak sie
póxniej dowiedziałam miał w sobote impreze u siebie, i zapewne odsypiał. czy
to też moz ebyć argument, ze nie chcę dawac małej na noc?
    • chalsia Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:09
      > Mój mąz leczył sie psychiatrycznie, sąd to uwzglednił wydając
      postanowienie o
      > powierzeniu mi opieki na czas procesu.

      to jest b. ważny argument
      Generalnie trzeba dodać, że dla dziecka w wieku 2 i pół roku
      najwazniejsze jest poczucie bezpieczeństwa, a zmiana miejsca spania
      na 2 noce połaczona z brakiem mamy przez długi czas się z tym kłóci.

      Co do proponowanego schematu spotkań - bez sensu, bo nie będziesz
      mogła z dzieckiem spędzić całego weekendu i np. wyjechać.
      Na dodatek przy takim małym dziecku rzeczywiście częstotliowśc ma
      większe znaczenie, więc IMHO lepszy byłby schemat taki:
      - sobota (lub niedziela) co dwa tyg w godz. 10-19 czy 9-18
      - od 16 do 19 w dwa dni robocze ustalone (np. pon i śr albo wt i
      czw)
      • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:19
        dziękuje za podpowiedź. Rzeczywiście, weekendy co dwa tygodnie są bardziej
        praktyczne, a w tygodniu może częściej widywac córkę. Tym bardziej, ze mieszkamy
        niedaleko siebie, więc dojazdy nie sa problemem.
      • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:23
        Wszystko zależy od relacji jakie są między ojcem i córką.
        IMHO zdecydowanie lepsze dla tego kontaktu byłoby spędzanie z ojcem
        całego dnia i nocy. To pozwala na nawiązanie normalnych relacji,
        ojciec nie staje się jedynie dostarczycielem rozrywek na parę godzin
        w tygodniu, tylko normalnym opiekunem.
        • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:31
          Sęk w tym, że córka nawet gdy jeszcze mieszkalismy razem, nie chciała spac z
          ojcem. Owszem leżała z nim w łózku wieczorem, ale gdy tylko ja wychodziłam z
          pokoju, biegła za mną. Nie było sytuacji, zeby ona sama zasnęła z ojcem. Dlatego
          nie chcę zgodzić się na noclegi beze mnie. Jeśli bedzie starsza, to jak
          najbardziej. Jednak teraz jest za mała, jeśli będzie płakała, to m. mi nie
          powie, a ona jeszcze nie potrafi powiedzieć takich rzeczy, że było jej źle czy
          dobrze.
          Za każdym razem pytam co robiła z tatą. Odpowiada tylko, ze jechała autem
          (oczywiście po swojemu). Więc te moje obawy nie wynikają z mojego widzimisię,
          tylko martwie, się, że ona bedzie tęskniła, a ja nic o tym nie bedę wiedziała.
          • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:38
            A dlaczego nie martwi Cię, że będzie tęskniła za ojcem.
            Ja wiem, że reprezentuję przeciwne stanowisko ze względu na
            sytuację, ale nie znoszę robienia z ojców opiekunów drugiej
            kategorii. IMHO nawet jeśli ojciec do tej pory miał kiepski kontakt,
            to teraz ma szanse na naprawienie tego z korzyścią dla dziecka.
            Jeśli tego kontkaktu teraz nie uda się nawiązać i będzie to
            spowodowane Twoimi lękami to za parę lat możesz być sfrustrowana
            tym, że ojciec całkiem się odwrócił od dziecka, ale jak ma być
            inaczej skoro nie ma szans na nawiązanie normalnego kontaktu z tym
            dzieckiem.
          • chalsia Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:44
            > Za każdym razem pytam co robiła z tatą. Odpowiada tylko, ze
            jechała autem
            > (oczywiście po swojemu). Więc te moje obawy nie wynikają z mojego
            widzimisię,
            > tylko martwie, się, że ona bedzie tęskniła, a ja nic o tym nie
            bedę wiedziała.

            Kobieto, MYŚL, MYŚL, MYŚL.

            Jasne, że będzie tęskniła, nie musisz się o to nawet pytać.
            Natomiast wcale nie musi tęskinić przez cały czas bycia bez Ciebie.
            A nawet jak tęskni TROCHĘ, to czy to źle??
            NIe da się dziecka ochronić przed życiem (chyba że się go nie
            urodzi) a tęsknota to tez jego składowa.

            I NIE PYTAJ dziecka co robiło z tatą. To bład!!
            A z doświadczenia Ci powiem, że i tak się dowiesz - ale kiedy
            indziej (później)- przy okazji rozmowy na jakiś temat dziecko samo
            Ci będzie o przeżtciach u ojca opowiadać - POD WARUNKIEM, że będzie
            miało do Ciebie zaufanie.
    • manderla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:16
      Sam wiek dziecka uzasadnia terminy spotkań takie, jakie Ty uwazasz
      za stosowne. To jest wlasciwie osesek. a takie dziecko zawsze
      najlepiej sie czuje z matką. I jak powiedziala porzedniczka,
      najwazniejsze jest dla niego poczucie bezpieczenstwa.
      To, co napisałas, jako uzasadnienie, jak najbardziej jest wazne.
      mozesz jedynie jeszcze uwypuklic niepunktualnosc i nieslownosc
      swojego m w kontekscie spotkan z dzieckiem.
    • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:35
      Sorry, oczywiście każdy patrzy ze swojej perspektywy, ale gdyby moja
      eks uzasadniała dobrem dziecka ograniczanie mi kontaktu do kilku
      godzin w momencie gdy dziecko codziennie spędza prawie 10 godzin z
      opiekunką (czyli obcą osobą), to by mnie to nieźle ubawiło.

      Ja wiem, że są czasem ojcowie którzy kiepsko się ze swej roli
      wywiązują, ale mimo wszystko jakoś mnie zawsze to jakoś jeży, gdy
      bliższą osobą dla dziecka ma być niania niż rodzic.
      • to.ja.kas Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:44
        I tu zgodzę się z Mazurem.
        Nic o tym nie wiem (ale przyznaje sie, ze nie znam dokładnie
        historii Królowej) by ojciec był dysfunkcyjny, by stanowił dla
        dziecka zagrożenie, by nie potrafił dziecku zapewnic podstawowych
        potrzeb czy bezpieczeństwa.
        Oczywiście, że małe dzieci czasem biegaja za mamą i nie chcą spac z
        ijcem...ale to nie powód by zabronic ojcu spedzac noce z dzieckiem.
        Dziecko powinno nauczyc się byc z mamą i z tatą. I wiedzieć, że przy
        tacie nic złego stać się nie może.
        A że tęskni?
        Dzieci w rodzinach niepełnych często tesknia za rodzicem którego nie
        ma. to nie powód do tego by separować dzieci od ojca.

        Podkreslam tak jak Mazur, jesli opiekunka jest osobą z która Mała
        zostaje na wiele godzin, tym bardziej takie prawa ma ojciec.
        Mała nigdy nie nauczy sie, że z tatą można wyjechać czy spedzic z
        nim weekend lub święta jak Królowa nie pozwoli na to.
        Bo kiedy bedzie ten odpowiedni czas?

        Oczywiście jeśli ojciec nie potrafi dziecku zapewnic opieki i
        obecność u ojca wiąże się z zaniedbaniem, niebezpieczeństwem to inna
        sprawa.
        Póki co ja w tym wątku tego nie wyczytałam.

        Pozdrawiam
        • chalsia Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:16
          > Nic o tym nie wiem (ale przyznaje sie, ze nie znam dokładnie
          > historii Królowej) by ojciec był dysfunkcyjny, by stanowił dla
          > dziecka zagrożenie, by nie potrafił dziecku zapewnic podstawowych
          > potrzeb czy bezpieczeństwa.
          > Oczywiście, że małe dzieci czasem biegaja za mamą i nie chcą spac
          z
          > ijcem...ale to nie powód by zabronic ojcu spedzac noce z
          dzieckiem.
          > Dziecko powinno nauczyc się byc z mamą i z tatą. I wiedzieć, że
          przy
          > tacie nic złego stać się nie może.
          > A że tęskni?


          eks nie był dysfunkcyjny (aczkolwiek czasami świadomie łamał dietę
          przeciwalergiczną dziecka). WIęź była nawiązana między dzieckiem a
          ojcem. Dziecko nie spało ze mną.
          Jednak to za mało na spędzanie nocy u ojca dla dzieci poniżej
          pewnego poziomu dojrzałości emocjonalnej. Moje dziecko źle znosiło
          noclegi u ojca (albo raczej ZMIANĘ miejsca wraz ze zmianą składu
          osobowego zajmującego się dzieckiem) aż do prawie końca 4-go roku
          zycia (było nerwowe, agresywne, sikało w majtki - było tak do około
          tygodnia po powrocie z weekendu u ojca). Przez cały ten czas
          dziecko nie osiagnęło jeszcze dojrzałości przedszkolnej, nie
          zaadoptowało się do przedszkola.
          Potem ojciec zerwał kontakt z dzieckiem na prawie rok - w tym
          czasie w końcu dziecko zaakceptowało przedszkole, ośiągnęło
          dojrzałość przedszkolną.
          No i jak ojciec objawił się znowu to ta zmiana miejsca spania wraz
          ze zmianą "składu obsługującego" już nie działała na dziecko
          negatywnie - weekendy u ojca okazały się być OK dla dziecka.

          Tak więc - rodzice mogą być "normalni" i wszystko OK, ale dziecko
          jeszcze nie dość rozwinięte emocjonalnie na nocowanie poza domem
          bez mamy. Po prostu należy poczekać i tyle, bo jednak dobro dziecka
          i jego potrzeby są ważniejsze niż potrzeby i prawa któregokolwiek z
          rodziców.
          • to.ja.kas Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:19
            chalsia napisała:

            > Tak więc - rodzice mogą być "normalni" i wszystko OK, ale dziecko
            > jeszcze nie dość rozwinięte emocjonalnie na nocowanie poza domem
            > bez mamy. Po prostu należy poczekać i tyle, bo jednak dobro
            dziecka
            > i jego potrzeby są ważniejsze niż potrzeby i prawa któregokolwiek
            z
            > rodziców.

            Zgadzam się, dlatego staram się ostrożnie diagnozować,podkreślając
            wielokrotnie, że nie znam sytuacji.
            Jako , że jestem zwolennikiem zaglądania w lustro i oglądania sie
            równiez od tyłu, chciałam by Królowa zastanowiła się nad tym
            aspektem od drugiej strony....moim zdaniem bardzo waznym.
      • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:48
        Od momentu gdy m. dostał pozew o rozwód przestał pracować, całymi dnaimi nie
        robi nic. A ja musze mała do niani wozić. To tez jest chyba nie ok? M. chce małą
        kiedy mu wygodnie, kiedy mu pasuje. pozatym jeśli nawet ją bierze nawet na te 3
        godziny po południu, to jest na tyle bezczelny, że podrzuca ją do swoich
        rodziców , a sam jedzie nie wiadomo gdzie.
        Może nie potrafię ubrac w słowa dobrze sytuacji. Ale ja naprawde nie utrudniam
        kontaktów.
        Ojciec kontakt z córa miał, bo raezm mieszkaliśmy, ale się nie interesowal, nie
        zajmował. Pozatym mała jakoś nie biegnie i nie zuca się na szyje jak go widzi.
      • chalsia Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:48
        > eks uzasadniała dobrem dziecka ograniczanie mi kontaktu do kilku
        > godzin w momencie gdy dziecko codziennie spędza prawie 10 godzin
        z
        > opiekunką (czyli obcą osobą), to by mnie to nieźle ubawiło.

        dla malucha w wieku przedprzedszkolnym 10 godz z opiekunką
        (zwłaszcza taka co od maleńkości siedzi z dzieckiem) we własnym
        domu to zdecydowanie co innego niż 10 godz z ojcem (z którym nie
        miało wczesniej tak dużego kontaktu) w domu ojca.
        Kazdy psycholog dziecięcy Ci to powie.

        Przecież często matki się skarżą na to, że ichj
        dzieci mają lepszą więź z nianiami niż z nimi samymi.
        • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:54
          Chalsiu ja to wiem i zdaję sobie sprawę z tego, że jestem stronniczy.
          Ale dobrze by było jakby dziecko w domu ojca też czuło się jak u
          siebie, ale na to trzeba czasu i przebywania tego dziecka w tym
          miejscu.
          Oczywiście Królowazła opisując szerzej sytuację rysuje obraz mało
          optymistyczny, a ja po prostu reaguję dosyć emocjonalnie.
        • to.ja.kas Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 13:55
          Każdy psycholog Ci powie Chalsiu również, że jeśli nie ma podstaw do
          ograniczania kontaktów, rzetelnych podstaw to nie nalezy tego robić.
          Powie Ci też, że fakt iz dziecko przyzwyczajone jest spać z mamą nie
          jest podstawa do tego by nie mogło spac u ojca.

          Ja wiem, że sprawa może nie jest dla mnie zupełnie jasna, bo nie
          znam szczegółów. Odnoszę się do tego co Królowa napisała.
          Jeśli facet walczy dla samego walczenia i ze złosliwosci to i tak
          bedzie miał w dupie terminy wizyt.\
          Fakt iż dziecko odwiedza równiez dziadków nie jest niczym złym, o
          ile nie przybiera to formy, takiej, że tata bierze, zawozi i w ogole
          nie poswieca dziecku czasu bo idzie na piwo.

          Opamiętajmy sie drogie Panie. Dziecko naprawde nie jest tylko nasza
          zabawka i własnoscia.
          W zyciu dzieje sie róznie.
          czasem mama zachoruje (odpukac), musi wyjechac itd i opieke
          przejmuje tata. Lepiej by dziecko nie miało wrazenia ze trafia do
          obcej osoby której nie zna...bo jak poznac kogos kto dwa razy w
          tygodniu zabiera na lody.
    • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:02
      Ile osób tyle zdań. dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Jednak zdania nie zmienię
      i na noclegi sie nie zgodzę. Mała podrośnie sama zdecyduje czy chce u ojca
      nocować czy nie.
      Przepraszam z_mazur wink
      • to.ja.kas Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:06
        Oczywiście, że to tylko Twoja decyzja.
        Ja tylko na koniec zwórcę ci uwagę, że trudno chcieć czegoś czego
        się nie zna, a Ty rysujesz jako groźne.

        Odpowiem za Mazura, że On napewno da sobie z Twoją decyzją radę.
        Powodzenia smile))))
        • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:09
          Gdybym miała więcej czasu opisałabym wszystko dokładnie. wtedy to wygladałoby
          groźnie. Sama czytam to forum i wiem, że ciężko wypowiedziec sie nie znając
          sytuacji od podszewki.

          A z_mazur na pewno da radę. W końcu jest z mazur smile a tu silni ludzie żyją
          • to.ja.kas Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:23
            Królowo zdaję sobie sprawę, że mamy zbyt mało informacji by
            powiedzieć "a właśnie, że to powinno być tak i tak". Dlatego zawsze
            warto filtrowac to co tu się słyszy i nie uważać iż ktoś o innym
            zdaniu wyraża je tylko po to by nam sprawić przykrość. I fajnie, że
            potrafisz rozgraniczyć te dwie sprawy: inne zdanie od chęci
            dokopania.

            Mój ex walczył o kontakty jak lew...do czasu ustanowienia
            rozwodu.....potem zniknął i nie ma go do dziś...przypuszczałam, że
            tak bedzie i zgodziłam sie na kazdy jego pomysł bo coi sie bede
            szarpac. Sedzina mu ograniczyła kontakty i władze, ale o to nawet
            starac się nie musiałam.
            Jeśłi Twój po prostu robi na złość, to mu się znudzi. Póki co gra bo
            przed sędzią wyjdzie na troskliwego ojca, pozniej zniknie publika,
            moze zniknąć i motywacja.
            Ale to moje doswiadczenia u Ciebie moze byc inaczej i zycze Ci by
            było inaczej.

            Pozdrawiam
            • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:43
              Właśnie u mnie bedzie chyba podobnie. M. zobaczył córkę, jak dostał pozew o
              rozwód, wcześniej córka była bo była, ale mamusia była od spacerków, zabawy i
              obiadków. Tatuś umiał tylko bajki włączyć i chipsy dać dziecku.

      • chalsia Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:18
        > i na noclegi sie nie zgodzę. Mała podrośnie sama zdecyduje czy
        chce u ojca
        > nocować czy nie.


        podstawowy błąd wychowawczy - dziecko nie jest od decydowania w
        takich sprawach - przynajmniej aż do czasu, gdy ma lat blisko
        dziesięc- nascie. Tak długo chcesz ograniczać kontakty między nią a
        a ojcem?
        Ponadto może być tak, że ona nigdy nie ośmieli się TOBIE powiedzieć
        o tym, że chciałaby spędzać całe weekendy z ojcem.
        I co Ty na tO?
        • to.ja.kas Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:24
          To bardzo ważne co Chalsia napisała.
          I bardzo prawdopodobne.
          Przemyśl to.
        • chalsia Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:33
          > > i na noclegi sie nie zgodzę. Mała podrośnie sama zdecyduje czy
          > chce u ojca
          > > nocować czy nie.
          >
          >


          zeby była jasność - uznaję wiedzę o dziecku matki,ktora się nim
          zajmuje, więc skoro ona uważa, że na noclegi u ojca jeszcze nie
          czas (a dzieciak obiektywnie maluch) - to zgadzam się z tym.

          Natomiast za jakiś czas (i dojrzałość przedszkolna jest tu bardzo
          dobrym probierzem) - jesli ojciec nie jest dysfunkcyjny - trzeba by
          powrócic do tematu, by w jak najlepszy dla dziecka sposób
          doprowadzić do tego, by jednak spędzało ono z ojcem co drugi
          weekend (wraz z nocowaniem).

          Czekanie na samodzielną decyzję dziecka w tej kwestii jest błedem.
        • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:38
          hmmm ale jeśli ją zapytam (oczywiście jak juz bedzie umiała przemyśleć , co
          odpowiedzieć) kochanie co powiesz na nocleg dzisiaj u taty?
          Jeśli odpowie tak i do tego bedzie szczęsliwa - to dlaczego mam sie nie zgodzić?
          Jeśli odpowie nie - że coś nie ma ochoty na to - to zmuszać nie bedę.
          Takie to będę decyzje mojej córki.

          A jeszcze jedno. Moja szwagierka jest psychologiem. Ale wyznaje zasadę, że w
          rodzinne sprawy się nie miesza. Do czasu, gdy potrzebne były interwencje Policji
          w moim małżeństwie. szwagierka zaprosiła mnie na kawę całkiem niedawno i
          zapytała czy chcę poznac jej zdanie na temat sytuacji jaką ona obserwuje, od
          poczatku mojego małżęństwa. W wyniku tego co usłyszałam poryczałam się jak bóbr.
          Bo nie sadziłam , że jest az tak źle. Na koniec usłyszałam, że podziwia, że mam
          tyle siły dzwigać te wszystkie problemy a jednocześnie, sprawiac , że moja córka
          jest radosnym i usmiechnietym dzieckiem, nad wiek tez rozwiniętym.
          • chalsia Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:45
            > Jeśli odpowie nie - że coś nie ma ochoty na to - to zmuszać nie
            bedę.

            nadal nie rozumiesz, że córka może się obawiać odpowiedzieć inaczej
            niż "nie", mimo, iż całym sercem chciałaby powiedzieć "tak".
            • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:48
              No chyba jednak nie rozumiem. Ja przed mamą tajemnic nie miałam i żyję w
              przeświadczeniu, że tak będzie z moją córką. Co czas pokaże zobaczymy.
              • chalsia Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:53
                > No chyba jednak nie rozumiem. Ja przed mamą tajemnic nie miałam i
                żyję w
                > przeświadczeniu, że tak będzie z moją córką. Co czas pokaże
                zobaczymy.

                buahahahahaha, no weź mnie nie rozśmieszaj. Ty NAPRAWDĘ nie
                rozumiesz, że dziecko może być inne i inaczej odczuwac niz Ty i niż
                Ci się wydaje? Porzuć przeświadczenie.
                Ty się nawet za 10 lat z takim podejściem możesz nie zorientować,
                że Twoja córka co innego Ci mówi a co innego myśli i czuje. Ba, ona
                nie będzie Ci w stanie nawet tego wyjaśnic.
                To TY jestes dorosła, jesteś rodzicem i na Tobie spoczywa obowiązek
                przemyślenia potencjalnych konsekwencji róznych Twoich działań na
                dziecko. Postawa "co będzie, to zobaczymy" nie jest w tej kwestii
                najlepszą z mozliwych.
                • to.ja.kas Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:57
                  Chalsia ma rację.
                  Ja przed moją mamą tajemnic nie miałam, co oznacza tyle, ze
                  wiedziała o mnie bardzo wiele, od pierwszego seksu włacznie...
                  Ale nie wiedziała jednak wielu rzeczy. Wiele rzeczy oszczedzam jej
                  do tej pory bo nie widzę powodu by ja stresować, martwic, by ja
                  informowac o wszystkim.
                  Nikt z nas nie mówi wszystkiego - wszystkiego.

                  Przemyśl o czym pisze Chalsia bo to ważne.
                  Jeśli Twój eks straci kontakt z dzieckiem na własne zyczenie wina
                  spadnie na jego głowę.
                  Jeśli utrudnienia i bezmyślność będzie po Twojej stronie,
                  odpowiedzialność za to poniesiesz Ty.....konsekwencje córka.

                  Przemyśl to.
                • young_and_bored Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 01:18
                  > buahahahahaha, no weź mnie nie rozśmieszaj. Ty NAPRAWDĘ nie
                  > rozumiesz, że dziecko może być inne i inaczej odczuwac niz Ty i
                  niż
                  > Ci się wydaje? Porzuć przeświadczenie.
                  > Ty się nawet za 10 lat z takim podejściem możesz nie zorientować,
                  > że Twoja córka co innego Ci mówi a co innego myśli i czuje. Ba,
                  ona
                  > nie będzie Ci w stanie nawet tego wyjaśnic.


                  [ri:-spekt'] smile
            • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 07:23
              chalsia napisała:

              > > Jeśli odpowie nie - że coś nie ma ochoty na to - to zmuszać nie
              > bedę.
              >
              > nadal nie rozumiesz, że córka może się obawiać odpowiedzieć
              inaczej
              > niż "nie", mimo, iż całym sercem chciałaby powiedzieć "tak".


              Ale może też tak być że córki o zdanie nie zapyta, a po latach dowie
              się : Bo Ty mi kazałaś jeżdzić.
              Myślę że jako matki mamy prawo wychowywać dzieci "po swojemu".Ja też
              pytam dzieci o zdanie.Decyzję podejmuję ja.Ale w ich sprawach ich
              zdanie jest decydujące.
              • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 07:34
                > Ale może też tak być że córki o zdanie nie zapyta, a po latach
                dowie
                > się : Bo Ty mi kazałaś jeżdzić.
                > Myślę że jako matki mamy prawo wychowywać dzieci "po swojemu".Ja
                też
                > pytam dzieci o zdanie.Decyzję podejmuję ja.Ale w ich sprawach ich
                > zdanie jest decydujące.

                Aż mnie trzęsie jak czytam taki tekst.
                A ojciec jeśli nie jest pozbawiony praw rodzicielskich też może
                wychowywać dziecko po swojemu?

                A jak Ci dziecko powie po latach: "bo ty mi kazałaś do szkoły
                chodzić", to też będziesz miała poczucie winy z powodu wyrządzonej
                dziecku krzywdy?

                To jest uczenie dziecka życia w społeczeństwie, stosowania się do
                norm społecznych i nie zawsze najważniejsze w tym jest wola i ochota
                dziecka. Karmisz je tylko słodyczami bojąc się, że kiedyś Ci
                wypomni "zmuszanie" do jedzenia szpinaku?
                • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 08:02
                  Z mazur...opanuj trzęsionkę i uśmiechnij sięsmile)
                  Jestem wielką zwolenniczką kontaktów z dzieckiem ojca.O ile jest to
                  w miarę normalny facet.Swojemu powinnam odebrać prawa rodzicielskie
                  wg niektórych osób.A mi to do głowy przyszło tylko w chwili jednej,
                  po ciężkim wkurzeniu gdy mi 2letniego syna po zapaleniu płuc
                  zostawił w brodziku pełnym wody.Gdy przyszłam, syn w tej zimnej
                  wodzie spał, mąż odlądał telewizorsmile)
                  Ja mówię o spytaniu dziecka czy chce jeżdzić do ojca.Czemu? Bo mi
                  matka kazała raz pojechać.Ojca nie było w domu, zostawiał mnie ze
                  swoja matką.Do dziś pamiętam tej jebany ogród różany....jak
                  labirynt.I ja, sama.Z dziećmi plebejskimi nie pozwolono mi się
                  bawić.Powyrywałam wtedy skrzydełka milionom biedronek.Nie mogę sie z
                  tym swoim barbarzyństwem uporać do dziś.Ach, tata wepchnął mnie do
                  basenu.Lęku przed wodą pozbyłam się kilka lat temu, pomimo zdobycia
                  patentu żeglarskiegosmile)Na tym wyjeżdzie dostałam 40 stopni gorączki
                  z tęsknoty.A mogła mnie nie zmuszać...
                  Bosz...może to przez to jestem taka okropna?smile))
                  • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 08:10
                    > Ja mówię o spytaniu dziecka czy chce jeżdzić do ojca.

                    A mnie podobnie jak Chalsi wydaje się, że takiego pytania nie
                    powinno się zadawać dziecku. Szczególnie gdy relacje między
                    rodzicami są nienajlepsze. Bo dziecko wpada wtedy w konflikt
                    lojalnościowy. Jak powiedzieć matce którą kocha, a która nienawidzi
                    ojca, że chce się do niego jechać, bo jego się też kocha?
                    • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 09:31
                      Ale moja córka nie wie, że ja jej ojca nienawidzę, bo ja go nie nienawidzę. Jako
                      człowiek jest mi obojetny.
                      Córka była świadkiem awantur, chcąc jej tego oszczędzić, wyprowadziłam się, bo
                      m. nie chciał. To m. mówił małej : twoja matka, to kretynka, Twoja matka jest
                      nienormalna - w dodatku przy mnie. Ja o ojcu córce nic nie mówię złego, uważam ,
                      że jest za mała, żeby jej mówic jaki jej ojciec był niedobry i zły , że aż
                      musiałam podjąć decyzję o rozwodzie. Kiedyś sie tego dowie. Ale nie mam zamiaru
                      wieszac kotów na m. bo zdaje sobie sprawę, ze to jej ojciec.
                      Ja z córką sama wypracowuje relacje. On niech zadba sam o swoje. A może to
                      zrobić, bo kontaktów mu nie ograniczam. Nawet dzisiaj wziął małą na czas kiedy
                      ja jestem w pracy. A w nocy dziecko spi, więc raczej to nie sprawi, że dziecko
                      bedzie mocniej związane emocjonalnie z ojcem.
                      • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 09:45
                        Nie chodzi o sen tylko o związane z dzieckiem obowiązki. Gdy
                        spotkania dziecka z ojcem ograniczają się do paru godzin, to takie
                        spotkania opierają się tylko i wyłącznie na sprawianiu dziecku
                        przyjemności. Nie pozwalają budować normalnych relacji rodzic-
                        dziecko. Nie ma obowiązków rodzica związanych z opieką nad dzieckiem
                        takich jak przygotowanie posiłku, pielęgnacja i higiena, układanie
                        do snu, poranna pobudka i przygotowanie śniadania, są tylko
                        przyjemnostki, a to uniemożliwia stworzenia normalnych relacji,
                        dlatego tak ważna jest możliwość spędzenia przez tego drugiego
                        rodzica z dzieckiem przynajmniej od czasu do czasu całego dnia
                        (włącznie z nocą).
                        • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 10:01
                          z_mazur napisał:

                          > Nie pozwalają budować normalnych relacji rodzic-
                          > dziecko. Nie ma obowiązków rodzica związanych z opieką nad dzieckiem
                          > takich jak przygotowanie posiłku, pielęgnacja i higiena, układanie
                          > do snu, poranna pobudka i przygotowanie śniadania, są tylko
                          > przyjemnostki, a to uniemożliwia stworzenia normalnych relacji,
                          > dlatego tak ważna jest możliwość spędzenia przez tego drugiego
                          > rodzica z dzieckiem przynajmniej od czasu do czasu całego dnia
                          > (włącznie z nocą).

                          Chyba moje wypowiedzi nie są dość obrazowe.
                          Moja córka ma ponad 2 lata. Ojciec miał przez ten czas możliwość nawiązania
                          normalnych relacji z nią. Ale wolał imprezy, wolał nie wrócic z pracy do domu,
                          bo po co. Przeciez matak wróci do domu z pracy i się dzieckiem zajmie. Nawet w
                          sylwestrowa noc, kiedy powiedział, ze wychodzi, bo jest sylwester, zapytałam, a
                          kto zostanie z małą? usłyszała: Ty, bo jesteś matką> Nie musze dodawać, ze przy
                          tym szyderczo sie uśmiechał. Co z tego, ze ja po powrocie z pracy z małą na ręku
                          mieszałam w garnku zupę, bo córa chciała bliskości, a ja byłam głodna, a tatus
                          zmeczony w fotelu siedział. Nie wspomnę o przygotowywaniu kapieli - mała kwili,
                          matka zasuwa z wanienką , ręcznikami, wodą, a tatuś śpi, bo zmęczony jest.
                          Naprawdę z_mazur ja nie mówię, że wszyscy faceci są tacy jak mój m., ale ty
                          zrozum, że są tacy, nawet całkiem dużo ich jest. I nie mów mi o nawiązywaniu
                          poprawnych relacji córka-ojciec, kiedy ojciec sam na własną prosbę ich nie
                          nawiazał, a teraz próbuje pokazac jaki z niego dobry ojciec. Ale nikomu przeciez
                          mówić nie bedę, co od niego usłyszałam. A usłyszałam coś takiego: po rozwodzie
                          bedę się z mała widywał w świeta i na urodziny. Więc tym bardziej nie rozumiem
                          po co ta cała szopka. Ale przeciez lepiej zwalić na matkę, że utrudnia kontakty.
                          • drugiezycie Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 10:21
                            A dlaczego masz nie mówić? Ja jestem zwolenniczką mówienia prawdy-zwłaszcza w
                            sadzie. Usłyszałaś takie słowa od m to je przytocz. Bo niestety tez uwazam, ze w
                            wielu przypadkach walka o kontakty m z dziecmi niewiele ma wspólnego z troska o
                            dziecko i jego dobrem. Głównym celem jest chec "dokopania" zonie. Mężczyźni,
                            którzy czesto nie zauwazali dzieci-nagle chca udowodnic jakimi sa dobrymi
                            ojcami.Ale to jest na pokaz a nie dla dziecka.I oby nie było tak, ze m jak
                            wywalczy te noce z dzieckiem, (czytaj dokopie Ci), zacznie miec znowu córe w
                            nosie. Uwazam, ze powinnas powiedziec w sadzie o swoich watpliwosciach i o tym
                            jak do tej pory wygladala opieka nad dzieckiem.
                          • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 10:42
                            Ok, ja nie wiem jak dokładnie wygląda Twoja sytuacja i nie do niej
                            konkretnie się odnoszę.

                            Poza tym, nawet na tym forum często można poczytać opinie matek, że
                            po rozwodzie ojciec poświęca dziecku więcej czasu i uwagi niż w
                            czasie małżeństwa. Nie musi być tak w przypadku Twojego męża, ale
                            może.

                            Ja po prostu nie rozumiem takiego podejścia. Ojciec chce kontaktów,
                            a matka za wszelką cenę chce mu je uniemożliwić. Jeśli ojciec nie
                            będzie chciał korzystać z tych praw, to nie będzie i tyle, nawet
                            jeśli sąd mu je przyzna. Ale jeśli dostanie te dwa weekendy w
                            miesiącu i będzie zabierał dziecko, to uważasz, że może mu się stać
                            krzywda? Ja uważam, że nie. Jeśli rzeczywiście będzie zabierał
                            dziecko i podrzucał dziadkom, to możesz zareagować, wnieść do sądu o
                            zmianę, ale dlaczego od razu utrudniać?
                            • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 13:29
                              z_mazur napisał:
                              > Ja po prostu nie rozumiem takiego podejścia. Ojciec chce
                              kontaktów,
                              > a matka za wszelką cenę chce mu je uniemożliwić. Jeśli ojciec nie
                              > będzie chciał korzystać z tych praw, to nie będzie i tyle, nawet
                              > jeśli sąd mu je przyzna.

                              Ależ ona nie utrudnia.Utrudniałaby gdyby ojciec miał takowe
                              zasądzone, miał chęci i czas, a ona nie pozwalałaby.
                              Mało tego...widzę w niej wiele uczciwości.Bo chce właśnie
                              unormowanej sytuacji.Sama mówi...jak będzie chciał, jak nawiąże
                              kontakty z dzieckiem...nocowanie nie jest wykluczone.A takie
                              przyznawanie " na wyrost" jest prawnym stwierdzaniem nieprawdy.Ja
                              rozumiem że ojciec.Ale czasami ojciec to obca osoba po
                              prostu...uczyciowo obca.
                              • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 13:57
                                Ja się w sumie z tym zgadzam.
                                Ale...
                                Dla mnie (to tylko i wyłącznie moja opinia) postawa autorki wątku
                                wynika z nadopiekuńczości. Sypianie z dzieckiem i lęk przed jego
                                nocowaniem w domu... Mojej córce zdarzało się już w tym wieku
                                nocować poza domem u obu babć i jakoś bez szkody dla jej rozwoju (a
                                myślę, że nawet z korzyścią) Skoro ojciec jest w stanie się
                                zaopiekować dzieckiem przez kilka godzin, w czasie których ona jest
                                w pracy, to da sobie radę z zaopiekowaniem się nim w nocy.

                                Obawiam się po prostu, że ta nadopiekuńczość, uniemożliwi ojcu
                                nawiązanie normalnych relacji z dzieckiem, co zniechęci go do
                                dalszych prób i w konsewkencji odsunie od dziecka. Mało jest takich
                                ojców jak jacekplacek. Mężczyźni szybko potrafią sobie
                                zracjonalizować ich odsunięcie od dziecka (tak często dzieje się w
                                związkach, matka zajmuje się wszystkim, na co ojciec skwapliwie się
                                zgadza, bo przecież ona i tak zrobi to lepiej). Moment rozstania i
                                trochę ambicjonalna postawa ojca w sprawie opieki nad dzieckiem to
                                szansa właśnie na to, że ojciec zacznie aktywniej udzielać się w
                                kwestiach dotyczących dziecka, jeśli mu się w tym momencie to
                                skutecznie uniemożliwi, to być może straci się na to szansę w
                                przyszłości.
                                • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:03
                                  No to ja się w sumie zgadzam z Tobąwink)
                                  I tez jestem nadopiekuńczą matką.Mój synuś codzinnie mnie woła na
                                  przedspaniowe przytulanie...ma 11 lat.I powiem Ci, że przy żadnym
                                  facecie nie czułam się tak bardzo na miejscuwink))
                                  • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:08
                                    a ja myslałam, ze jestem dobrą matką. a tu widzę , że ja nadopiekuńcza jestem.
                                    Ale ważne , że dla mnie i córki jest z tym dobrze.
                                    Moja córa, zamyka oczy i udaje, że spi. Robi z ust dziubek i czeka , aż całusa
                                    dostanie. raz jej ciocia całusa na dobranoc dała, to był krzyk,: mama !
                                    Jeśli nadopiekuńczością, jest próba zapewnienia własnemu dziecku poczucia
                                    bezpieczeństwa - to ja od dzisiaj głośno bede krzyczała, ze jestem nadopiekuńcza.
                                    • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:14
                                      > Ale ważne , że dla mnie i córki jest z tym dobrze.

                                      To, że Tobie jest z tym dobrze to pewne, ale że dziecku to już
                                      niekoniecznie. Rodzicielska odpowiedzialność nie polega na robieniu
                                      tego co chce dziecko, tylko tego co jest dla niego dobre.
                                      Przytulenie dziecka na dobranoc jak najbardziej, spanie z nim gdy
                                      nie zachodzi jakaś konieczność typu koszmary senne itp. już nie. To
                                      już nadopiekuńczość i robienie sobie przyjemności (fajnie jest spać
                                      z kimś w łóżku) kosztem dziecka i nie ma nic wspólnego z
                                      zapewnianiem poczucia bezpieczeństwa.
                                      • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:21
                                        Oooo...nie zgodzę się z Tobą.To co dziecko dostanie od Ciebie na
                                        początku...będzie procentować po latach.A czego dziecko się nauczy
                                        nie sypiając z matką?Niczego.A jak się czuje sypiając? Bezpiecznie,
                                        nei boi się ciemności, czuje bliskość.Jak dla mnie bomba.O ile nie
                                        przewidujesz żadnego gościa przez jakiś czas w swoim łóżku.Żeby
                                        potem mała nie czuął się odrzucona, gdy nagle jej miejsce będzie
                                        zajętewink))
                                        • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:27
                                          Oczywiście, że się nauczy - SAMODZIELNOŚCI, mówimy o dwuipółletnim
                                          dziecku, a nie niemowlaku
                                          To może Ty też zacznij sypiać z Twoim synem, nie będzie się bał
                                          ciemności, będzie się czuł bezpiecznie. Może ja też zacznę sypiać z
                                          moją córką...
                                          • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:31
                                            Czasami sypiam.Chociaż ma 11 latsmile)Jak kaszle całą noc, jak go
                                            brzucho boli.A w nocy to trzeba być samodzielnym? Czy spać?smile))
                                            • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:41
                                              W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać.
                                              A skoro w nocy trzeba spać, to jakie ma znaczenie czy śpi się samemu
                                              czy z kimś???

                                              O awaryjnych sytuacjach, kiedy spędzenie nocy z dzieckiem jest
                                              normalne chyba wcześniej pisałem.
                                              • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:43
                                                z_mazur napisał:


                                                > A skoro w nocy trzeba spać, to jakie ma znaczenie czy śpi się
                                                samemu
                                                > czy z kimś???
                                                >
                                                > O awaryjnych sytuacjach, kiedy spędzenie nocy z dzieckiem jest
                                                > normalne chyba wcześniej pisałem.


                                                Od 2 latka do dorosłości szmat drogi.
                                                > W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać.
                                                Mazurku...mogę sobei to jako sygnaturke ustawić? Plisss...smile))
                                                Włąśnei czegos takiego szukałam..smile))
                                                • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:47
                                                  > Od 2 latka do dorosłości szmat drogi.

                                                  Oczywiście, ale ustawianie w tym wieku sytuacji w ten sposób, że
                                                  dziecko musi ze mną zasypiać i spać... to już przejaw
                                                  nadopiekuńczości.

                                                  A co do sygnaturki, to jeszcze mnie nie spotkał taki zaszczyt. Z
                                                  dumą zgadzam się. smile)))))))))))))))))))))
                                                  • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:52

                                                    2 latka to dzidzia.I basta!!
                                                    ----
                                                    "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać." Autor: z-mazur
                                                  • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 14:59
                                                    Wiecie tak sobie czytam i juz wiem dlaczego się rozwodzę. może jakby mąż nie
                                                    przestał ze mną spać , gdy byłam w trzecim miesiącu ciąży (uciekła normalnie do
                                                    drugiego pokoju), to moze moja córa spała by sama, a ja bym się nie rozwodziła.

                                                    Ale to się wszystko zazebia. Nic się nie dzieje ot tak sobie.
                                                  • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:03
                                                    <<Długoterminowe badania wykazały, że dzieci, które nigdy nie
                                                    nauczyły się zasypiać samodzielnie, mają zwiększone ryzyko
                                                    występowania problemów z zasypianiem w późniejszym życiu. Naukowcy
                                                    na podstawie badań krótkoterminowych ustalili, że „dzieci, u których
                                                    stosowano interwencje ułatwiające zasypianie, po zastosowaniu
                                                    leczenia były spokojniejsze, bardziej przewidywalne, mniej drażliwe,
                                                    mniej się złościły i płakały.”

                                                    Mimo że uczenie dziecka samodzielnego zasypiania może być dla
                                                    wszystkich zaangażowanych w ten proces emocjonalnie nadwyrężające,
                                                    to według dr Mindell „rodzice muszą zrozumieć, że nie robią tego z
                                                    egoistycznych pobudek. Ich dzieci odnoszą z tego ogromne korzyści”.>>

                                                    Z naciskiem na ostatnie zdanie. smile)))
                                                  • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:12
                                                    z_mazur napisał:

                                                    > <<Długoterminowe badania wykazały, że dzieci, które nigdy nie
                                                    > nauczyły się zasypiać samodzielnie, mają zwiększone ryzyko
                                                    > występowania problemów z zasypianiem w późniejszym życiu. Naukowcy
                                                    > na podstawie badań krótkoterminowych ustalili, że „dzieci, u
                                                    których
                                                    > stosowano interwencje ułatwiające zasypianie, po zastosowaniu
                                                    > leczenia były spokojniejsze, bardziej przewidywalne, mniej
                                                    drażliwe,
                                                    > mniej się złościły i płakały.”

                                                    Biedne te wszystkie znerwicowane całe pokolenia dzieci śpiących w
                                                    jednej przyzbie z rodzicami..oj biedne.I te zwierzęta do których i
                                                    My się zaliczamy...oj biedne.A wszystko przez to że analfabecismile))

                                                  • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:16
                                                    > Biedne te wszystkie znerwicowane całe pokolenia dzieci śpiących w
                                                    > jednej przyzbie z rodzicami..oj biedne.I te zwierzęta do których i
                                                    > My się zaliczamy...oj biedne.A wszystko przez to że analfabecismile))


                                                    Może dlatego szlachta była szlachtą i arystokracja arystokracją, bo
                                                    nie musieli w jednej przyzbie sypiać z rodzicami, lepiej się
                                                    rozwijali, byli mniej znerwicowani itp. tongue_outPPP

                                                    Czy Tobie Sylwio zdarzyło się kiedyś przyznać komuś rację, albo
                                                    przynajmniej zostawić ostatnie słowo w dyskusji?
                                                  • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:22
                                                    z_mazur napisał:
                                                    > Czy Tobie Sylwio zdarzyło się kiedyś przyznać komuś rację, albo
                                                    > przynajmniej zostawić ostatnie słowo w dyskusji?

                                                    Nooo...byłam wtedy na porodówce i anastezjolog stwierdziła że może
                                                    by tak znieczulić?smile))Ten jeden, jedyny raz....smile))
                                                  • bozenadwa Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:31
                                                    sylwiamich napisała:

                                                    > z_mazur napisał:
                                                    > > Czy Tobie Sylwio zdarzyło się kiedyś przyznać komuś rację, albo
                                                    > > przynajmniej zostawić ostatnie słowo w dyskusji?
                                                    >
                                                    > Nooo...byłam wtedy na porodówce i anastezjolog stwierdziła że może
                                                    > by tak znieczulić?smile))Ten jeden, jedyny
                                                    raz....smile)) SYLWIA Ja CIe kocham ,nomalnie kocham
                                                    podpisano bozenadwa
                                                  • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:11
                                                    Hmmm no ja nie wiem, ale matki chyba inaczej pewne rzezcy odbierają niż ojcowie.
                                                    Moja córka przyzwyczaiła sie do spania ze mną to fakt. ja nic złego w tym nie
                                                    widzę. Ona nie przesypia całych nocy. Budzi się. Czasami chce pić, czasami
                                                    smoczka szuka, a czasami chce sie przytulić. Z tego co ja zauważyłam obserwując
                                                    moje dziecko - to dziecko potrzebuje pewnej stabilności. Źle znosi zmiany. To co
                                                    dla nas dorosłych jest błachostką, dla dziecka tak małego jest niewyobrażalnym
                                                    problemem. Jeśli teraz zaburze pewne relacje i poczucie bezpieczeństwa, córka
                                                    może przetać mi ufać. Zwyczajnie w świecie może zacząć się bać, że ją gdzieś u
                                                    kogoś na noc zostawię. Gdyby wcześniej m. się nią opiekował, usypiał i rano ją
                                                    budził to co innego. Ale w tej chwili sen kojarzy jej sie ze mną.
                                                    Stoje przy swoim, że na nocki sie nie zgodzę.

                                                    Sylwia sygnaturka super wink
                                                  • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:14
                                                    krolowazla napisała:
                                                    > Stoje przy swoim, że na nocki sie nie zgodzę.
                                                    >
                                                    > Sylwia sygnaturka super wink

                                                    I jeśli tak czujesz...rób co uważasz za słuszne.A sygnatura się
                                                    jeszcze nei wkleiła...popiszę posty to się dokleismile)
                                                  • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:19
                                                    > Hmmm no ja nie wiem, ale matki chyba inaczej pewne rzezcy
                                                    odbierają niż ojcowie.

                                                    Dlatego piszę o nadopiekuńczości, o którą bardzo łatwo w przypadku
                                                    gdy jest się samodzielną matką (ojcowie nawet samodzielni nie mają
                                                    takich skłonności)

                                                    > Moja córka przyzwyczaiła sie do spania ze mną to fakt. ja nic
                                                    złego w tym nie
                                                    > widzę. Ona nie przesypia całych nocy. Budzi się. Czasami chce pić,
                                                    czasami
                                                    > smoczka szuka, a czasami chce sie przytulić.

                                                    Przeczytałaś mojego poprzedniego posta? Może to wszystko dzieje się
                                                    właśnie dlatego, że śpisz z nią?
          • to.ja.kas Re: uzasadnienie terminów kontaktów 13.05.08, 14:45
            Królowa, nikt tu Ci nie ujmuje Twojego oddania dla cówki i tego, że
            chcesz dobrze.
            Mam nadzieję, że to wiesz?
            Jeśli chodzi o Twoją szwagierkę napewno ma lepszy pogląd na tą
            sprawę niż my.
            Trzymaj się.
            • sadaga Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 09:21
              Królowa doskonale rozumiem Twoją sytuację, gdyż sama jestem w
              podobnej. mojemu byłemu kontaktów nie ograniczam. z tym ze on synka
              na noce zabierać nie chce, więc nie mam takiego dylematu jak Ty. na
              pewno proste to nie jest. doradzę tylko tak - staraj się tak
              kształtować kontakty żeby było jak najlepiej dla córki. to
              najważniejsze. zresztą sama wiesz doskonale. pozdrawiam
    • aron95 Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:01
      krolowazla napisała:

      > Córka ma 2 lata i 4 miesiace.> Ja wolę, żeby te kontakty były częstsze , ale
      krótsze.
      >
      > W uzasadnieniu chcę napisac między innymi , że:
      > 1. córka od urodzenia spi ze mną, ze mną zasypia, i zaraz po przebudzeniu woła
      > mama - argument na noclegi u m.

      żaden argument - już najwyższy czas aby spała osobno i po przebudzeniu mogła
      wołać - tato

      > 2. m. do czasu złożenia przeze mnie pozwu nie interesował sie córką np.
      > wychodził z domu i wracał za trzy dni

      a co to ma wspólnego z możliwością z noclegów u ojca ?

      > 3. córka ma mniej wiecej ten sam plan w tygodniu (od 7-16 u niani, a
      > popołudnie ze mną lub m.), chce , żeby czuła sie bezpiecznie

      ojciec będzie dla niej niebezpieczny ?

      > 4. córka ma naczyniaka jamistego, m. do tej pory nie wie jak to się nazywa,
      > dla kuratorki powiedział, ż eto krawiaczek jest - to ewidentnie wskazuje, że
      > mało się interesuje co dolega małej

      A wiedza medyczna do kontaktów jest potrzebna ?

      > 5. m. mówi, że córka gdy jest z nim jest smutna, nie chce sie bawić, ja czegoś
      > takiego nie obserwuje jak ona jest ze mna. ostatnio nawet stwierdził, że ona
      > dużo je.
      >
      Jak dużo je to chyba dobrze

      > Proszę o jakąs radę. Nie wiem co i jak napisać, aby moje terminy spotkac
      > córki z ojcem, były uwzglednione przez sąd.
      > Mój mąz leczył sie psychiatrycznie, sąd to uwzglednił wydając postanowienie o
      > powierzeniu mi opieki na czas procesu.
      > Ostatniej niedzieli m. miał przyjechac po małą , ale sie nie zjawił.

      to jakieś argumenty są
      • krolowazla Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:21
        aron95 napisał:


        > żaden argument - już najwyższy czas aby spała osobno i po przebudzeniu mogła
        > wołać - tato
        >

        jakoś tego nie robiła, jak jeszcze mieszkaliśmy razem. pomijam fakt, że na 7
        poranków w tygodniu tatusia nie było 3.

        >
        > a co to ma wspólnego z możliwością z noclegów u ojca ?
        >

        A jaką ja mam gwarancję, z emój m. bedzie akurat tej nocy w domu, może mu się w
        środku zechce wyjść na imprezę, to byłoby całkiem normalne takie wyjście o 2 w nocy.



        >
        > A wiedza medyczna do kontaktów jest potrzebna ?
        >
        No nie rozśmieszaj mnie. to jest dziecko, trzeba umiec rozpoznac co się z
        dzieckiem dzieje. a tego naczyniaka ona ma od urodzenia i tylko tatus mówi, ze
        to krwiak. DZiecko bedzie miało goraczkę, a ten powie, że się zgrzało.


        > >
        > Jak dużo je to chyba dobrze

        Sęk w tym, że je tyle samo co w poprzednim tygodniu. Ale wtedy akurat musiał
        sam kupic jej jedzenie. I pewnie niexle dała mu po kieszeni.
        >
        • bozenadwa Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 15:42
          Ja tez kiedys tak myslalam ,ze dzieci maja byc samodzielne w wieku 5
          lat .Moja corka Przez rok przychodzila do mnie co noc domnie do
          lozka.Po roku stuknelam sie w czolo i nastepne 5 lat bylysmy
          wyspane ,boani ja nie musialamsie budzic w nocy ,ani moja
          corka .Och! gdzie te czasy.
          • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 16:02
            A ja sobei myślę...pozwól Mazurku że popolemizuję z Tobą...co znaczy
            słowo "samodzielność"?I co oznacza w jakim wieku? Moje dzieci spały
            ze mną długo. Nie chodziły do pzredszkola bo uspołecznianie mogłam
            im zapewnić z innymi dziećmi w domu, piaskownicy, w gościach.Nie
            jestem miłośniczką badań.Ujęły one płaczliwość dzieci, kłopoty z
            zasypianiem.A czy zajęły się zaufaniem do drugiej osoby, umiejętność
            budowania dobrych relacji z innymi ludżmi, poczuciem własnej
            wartości, lękami? Nie.Jak dla mnie ludzi robią dzieci, potem szybko
            chcą sie ich pozbyć...oddzielne łózko, żłobki, opiekunki,
            pzredszkola.Sa sytuacje w których jest mus oddzielenia...ale to nie
            jest dobre.Samodzielność to nie to samo co brak czułości.
            • nicol.lublin ogólnie ustosunkowując się do sytuacji 14.05.08, 18:05
              moje dziecko jest dokładnie w tym samym wieku co twoje. dużo mówi,
              też ma alergię. z tatusiem nie mieszka od listopada.
              poczatkowo spotykała się z tatusiem u siebie w domu, potem zaczął ją
              zabierać do siebie na dzień, aż zaczęła zostawać na noc (może
              miesiąc-dwa po wyprowadzce). pierwszym razem umierałam z tęsknoty i
              myślałam co tam u niej. a ona bawiła się cudownie i tylko raz
              zapytała o mnie, wcale nie płakała (tak mówi mój mąż). teraz te
              spotkania to mix wszystkich tych możliwości, z tym, że my nie
              mieszkamy w tym samym mieście i tata małej pracuje (duzo wyjeżdża).
              wszystko jest ok, mała cieszy się na widok taty i chetnie do niego
              jeździ).
              moje dziecko zasypia ze mną, potem odnoszę ją do łózeczka do jej
              pokoju. czasem - jak marudzi w nocy - to śpi ze mną, bo nie chce mi
              się wstawać trzeci raz jak zapłacze. jedno ci powiem - jak jesteśmy
              w domu oboje, to nie pozwoli ojcu położyć się nawet obok na łóżku,
              tylko płacze i mnie woła, a do ojca (dziadka również) wygania. a gdy
              zostaje sama z tatą (z dziadkiem) jest ok. może u ciebie też by tak
              było?
              i na koniec. u mnie bardzo pomogło odstawienie smoczka - jakoś przed
              drugimi urodzinami. mała przestała w ogóle budzić się w nocy. jakby
              co - pisz na priv, mogę podpowiedzieć jak to zrobić bezboleśnie.
            • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 19:35
              Jessuuu a jaki związek ma zaufanie do drugiej osoby, ze spaniem w osobnym łóżku? Wystarczy, że dziecko może liczyć na to, że jeśli przypadkiem się obudzi w nocy bo przyśni mu się coś złego to zawsze może przyjść do rodzica i zostanie przytulone i ukojone.

              I tu nie chodzi o pozbycie się dziecka. Kurcze tak się powołujesz na stare czasy ja w wieku 5 lat ganiałem sam po podwórku z braćmi i kumplami, teraz 5 letnie dziecko jest "uspołeczniane" w piaskownicy i w gościach pod czujnym okiem nadopiekuńczej matki. Znam 15 latków którzy życiu autobusem nie jechali i nie oddalili się od domu więcej niż do szkoły bez towarzyszenia rodzica. Matki odprawadzające i przyprowadzające 8-9 latków ze szkoły, bo przecież to tylko okazanie troski i opiekuńczości, a potem lamenty na "RiCD" jaki to ten mój mężczyzna maminsynek uzależniony od mamusi. smile))))))

              I czy czułość musi oznaczać całonocne przytulanie? Ja przytulam moją 15-letnią córkę, ale to nie znaczy, że żeby okazać jej czułość muszę z nią spać.

              Dla mnie to co piszesz, to jest szukanie usprawiedliwień dla zachowań, które nie wynikają z podudek dotyczących dziecka, tylko z zaspokajania własnych potrzeb matek, bo można się tak fajnie zapomnieć w opiece nad dzieckiem, gdy w innych obszarach życie nam dokopuje.
              • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 22:31
                Zmazur...dobra.Ja też ganiałam po podwórku jako pięciolatka.Mój syn
                też gania.I sam chodzi do szkoły od pierwszej klasy.Sam jeżdzi na
                rowerze po mieście.I potrafi zrobić sobie jajecznicę i dogotować
                obiad.Od lat nie robię im śniadania i koalcji...mają rączki
                zdrowe.Moja córka jeżdzi z moją matką do szpitala, sama chodzi do
                lekarza...ma 13 lat.Jesli chodzi o SAMODZIELNOŚĆ...jest oki.Ale
                siedzą mi na kolanach, przytulają się, i lubią ze mną
                spać...czasami.Bo mają po naście lat.A królowej córka ma 2.Do
                cholery..nie porównuj jej z 15 latką.Bo ta sypiać już by pewnie
                mogła nie z tatusiem.
                Dla mnie dziwne jest karmienie piersią 6 latki, ale spanie z 2 latką
                nie.


                > Dla mnie to co piszesz, to jest szukanie usprawiedliwień dla
                zachowań, które ni
                > e wynikają z podudek dotyczących dziecka, tylko z zaspokajania
                własnych potrzeb
                > matek, bo można się tak fajnie zapomnieć w opiece nad dzieckiem,
                gdy w innych
                > obszarach życie nam dokopuje.

                No cóż...jak dla mnei w taki sposob można wytłumaczyć wszystko i
                wszystko zochydzić.
                • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 23:46
                  > Dla mnie dziwne jest karmienie piersią 6 latki, ale spanie z 2 latką
                  > nie.

                  A dla mnie tak, szczególnie codzienne i jeszcze używane jako argument w kwestii opieki nad dwuipółletnim dzieckiem.
                  • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 14.05.08, 23:50
                    Mówił Ci już ktoś, że lubisz korzystać z erystyki w dyskusji?
                    • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 15.05.08, 09:15
                      z_mazur napisał:

                      > Mówił Ci już ktoś, że lubisz korzystać z erystyki w dyskusji?

                      A gdyby mi ktoś powiedział że lubię to łatwo byłoby mi się skupić na
                      skirowaniu rozmowy na inne tory....np:
                      -Czy lubię? Jakże łatwo ludziom przychodzi przypisywanie innym uczuć
                      których nie czująsmile))
                      Zresztą...nie ma co się kłócić...zobaczyłbyś mnie jak przemawiam!!
                      Wiesz...ostatnio usłyszałam na swój temat taką opinię:
                      Pani Sylwio!!Jak pani przemawia to cała sala jest skupiona na
                      Pani.Jak Pani to robi?I nawet jak mówi Pani bzdety to ludzie tego
                      zupełnie nie zauważają, jest Pani taka świetna.Czemu nie zajmie się
                      Pani polityką?Byłąby Pani ozdobą każdej debaty!!

                      smile)))))
                  • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 15.05.08, 09:08
                    z_mazur napisał:
                    > A dla mnie tak, szczególnie codzienne i jeszcze używane jako
                    argument w kwestii
                    > opieki nad dwuipółletnim dzieckiem.

                    I masz prawo do swojego zdania.Zwłaszcza gdy połączy się to z opieką
                    nad dzieckiem.Ale juz oddzielnie to się nie zgadzam.A co do
                    Królowej...ona podaje to jako argument.A tak naprawdę chyba nie o to
                    jej chodziło.Tylko o fakt braku zainteresowania ojca dzieckiem?
                    • z_mazur Re: uzasadnienie terminów kontaktów 15.05.08, 09:33
                      >Tylko o fakt braku zainteresowania ojca dzieckiem?

                      Który przejawia się, tym że ojciec chce żeby przyznano mu więcej
                      czasu z dzieckiem. smile)))

                      Ja właśnie na to staram się uczulić, że może to jest dobry moment na
                      to, żeby ojciec aktywniej zaczął uczestniczyć w życiu dziecka i że
                      może lepiej byłoby to wykorzystać... właśnie tą jego ambicjonalną
                      chęć pokazania jakim jest dobrym ojcem, a nuż mu tak zostanie. smile)))

                      Zawsze uważałem, że na tym forum najciekawsze dyskusje toczą się
                      jakby "przy okazji" innych wątków. smile)))
                      • sylwiamich Re: uzasadnienie terminów kontaktów 15.05.08, 09:38
                        To coś na dzień dobry!!

                        www.samorost2.net/natusvatbu/
    • krolowazla A jednak m. ma w nosie córkę 20.05.08, 13:28
      Widział sie z nią w środę , potem w piątek. Chciał być z córką w sobotę. Rano
      napisałam eska, że za godzinę ją przywiozę, bo mam po drodze. odpisał, że nie ma
      czasu. W niedzele po południu zadzwoniłam. Ledwo mówił, pijany w sztok, hałas
      niesamowity, muzyka, krzyki. Jak sie dowiedziałam od piatku miał w NASZYM
      MIESZKANIU imprezę. Ludzie przewalali sie tabunami. Poniedziałek cisza. dzisiaj
      zadzwonił: jak mała? wporzadku - odpowiadam. cześć - odpowiedział i się rozłaczył.

      I co w takiej sytuacji ja mam zrobić? Przeciez nie będe dzwoniła i prosiła, zeby
      mała wział. najbardziej mnie wkurza, że w piatek powtarzał córce, ze w sobotę ja
      weźmie. Ona cały czas powtarzała: tata juto, juto. rano wstała, mówię córcia
      ubieraj się , pojedziemy do taty. Cholera gdybym wiedział, ze tak m. zrobi, nie
      mówiłabym, przez to mała płakała. Pół dnia powtarzała, tata buma (zeby jechac do
      taty) sad
      • to.ja.kas Re: A jednak m. ma w nosie córkę 20.05.08, 13:32
        Królowo czyli najprawdopodobniej scenariusz będzie taki o jakim
        pisałam Ci wczesniej.
        2,5 letnie dziecko ma słabą pamięć. Jak tata obiecał coś tydzień
        temu, ba wczoraj to na drugi dzień ono nie pamięta. Masz nauczkę by
        rano Małej nie przypominac o tym, że tata przyjedzie bo może się
        okazać ze tata będzie miał to w nosie.
        Ojciec będzie pewnie walczył w sądzie o prawa z których potem i tak
        nie skorzysta (znam to)...jednym słowem problem masz z głowy.
        Szkoda bo z dwulatkiem nawet nie mieszkając z nim na codzień można
        fajną więź nawiązać (dziadkom to zazwyczaj wychodzi najlepiej).

        Trzymaj się.
Pełna wersja