inspiracja1
18.05.08, 19:28
az mnie drazni. tu czytam co innego a w kancelarii slysze co innego. wyraznie
czytam, ze nie ma juz spraw pojednawczych a prawnik mi wmawia, ze sa
obligatoryjnie.
zaproponowal mi nawet spotkanie mediacyjne (w osrodku pomocy rodzinie) aby
porozmawiac o tym co jeszcze mamy do uzgodnienia czyli alimenty. spotkanie
bylo. koszmarne. tylko krzyki, placz i oskarzenia. ale w sumie owocne.
jestesmy juz raczej zgodni co do wszystkich kwestii.
pytanie moje do doswiadczonych bo mojego doradce nie uwazam za znawce tematu
(?!) - czy sensem jest pisac teraz na niecaly miesiac przed sprawa jakies
pismo procesowe, w ktorym informuje, ze takie spotkanie sie odbylo i ze za
bezcelowe uwazam wyznaczanie sprawy pojednawczej (kurcze, o tej sprawie
powiedzial mi moj prawnik i prawnik z tegoz osrodka. kto sie myli?)?
wiem, ze pisaliscie tu na ten temat cale elaboraty, czytalam. ale bardzo sie
pogubilam jesli dwoch prawnikow mowi mi o sprawie pojednawczej.
wykazcie sie cierpliwoscia i powiedzcie co robic. chcialabym aby rozwod zostal
orzeczony na pierwszej rozprawie jesli to mozliwe (mamy maloletnie dziecko) i
chce zrobic wszystko aby sadowi w tym pomoc
pisac? nie pisac?