young_and_bored
22.05.08, 18:52
Dzisiaj, przed dwoma godzinami gdzieś w Polsce ad 2008:
Wracając z fajkami ze stacji benzynowej zobaczyłem samochód eks,
więc dyskretnie za nim pojechałem (po przeprowadzce nie byłem
pewien gdzie dokładnie mieszkają, przed paroma tygodniami ustaliłem
dopiero miejscowość). Zatrzymałem samochód przed posesją i wysiadłem.
Po chwili wyszła eks z mężem i zaczęli rozmowę przez parkan.
Oczywiście nie chcieli mnie wpuścić do dziecka, zapytani nie
zgadzali się też na przekazanie żadnego prezentu, gdybym go
przywiózł (mała niedawno miała imieniny) i byli oburzeni, że udało
mi się ustalić adres własnego dziecka (myślą, że przekupiłem
sędziego albo kuratorkę, bo musieli podać adres kuratorce, a ona
niedawno ich odwiedziła w ramach toczącego się procesu o kontakty).
W pewnym momencie zdenerwowana eks wyszła i zaczęła mnie okładać po
głowie, rozcinając m.in. lekko wargę, a obecny mąż zaczął ją
powstrzymywać.
Jakbym chciał to dowaliłbym i jej i jemu, tylko po co się bronić,
żeby pogrążyć się w sprawie o kontakty ? Zresztą nie byłem zaskoczony
reakcją byłej żony. Jak już mi dowaliła, to jej mąż zadzwonił na
policję.
Ja na to że jadę do lekarza i chciałem pojechać, to znowu się na
mnie rzucili, tym razem we dwoje, eks wyszarpała mi z kieszeni
kurtki mp3 playera, bo tamten mnie trzymał, a ja chroniłem portfel
(zabrali mi mp3 playera, bo myśleli że ich nagrywam). Odbiegłem
trochę, a oni skrzyknęli w między czasie jakichś sąsiadów, którzy
zaczęli się przyglądać. Potem wróciłem i mówię do tych sąsiadów, że
przyjechałem do dziecka, a tamci mnie napadli. To sąsiadom nagle
odechciało się interwoniować, i się ulotnili szczególnie że miałem
trochę krwi na wargach.
Kiedy pojawiła się policja, twierdzili, że wtargnąłem na teren ich
posesji i zaatakowałem, co nie miało miejsca. Jeden policjant
poszedł z eks do domu (była teściowa też tam była), trudno
powiedzieć co zgłosili. Ten drugi rozmawiał ze mną i z mężem eks,
pytał o sprawę w sądzie itp. Był zainteresowany i w sumie mi
przychylny, powiedział że napisze w notatce, że przyjechałem do
dziecka itp. Potem już sam w radiowozie mówił, że widział już taką
sprawę, ale gościowi potem zakazali kontaktów z dzieckiem, więc
żebym się lepiej nie powoływał na tą sytuację w sądzie, bo to mi
tylko może zaszkodzić.
Pytał się czy zgłaszam pobicie, ale sam mówił, że to nie ma sensu.
Nie mam obrażeń, świadkami są oni, a co do ich sąsiadów co w
najlepszym razie zeznają że widzieli szarpaninę.
Ten drugi policjant to jakiś przygłup, uparcie usiłował mi wmówić że
to ja ich napadłem i że narobiłem sobie problemów. W sumie nie
zdziwię się jak mi będą chcili zrobić sprawę ze sto-60- cośtam,
zakłócanie miru domowego czy coś w tym stylu. To standard.
Playera mi szkoda bo zdenerwowany zupełnie o tym zapomniałem i nie
zapytałem policjantów, zresztą i tak mała szansa że by mi oddali.
Na szczęście ostatnio skasowałem z niego bazę danych klientów mojego
pracodawcy (zachodnia firma ubezpieczeniowa). Do lekarza pojechałem
i dostałem skierowanie do chirurga, ale raczej nie będę sobie
zawracał dupy, bo pod kątem kontaktów i tak mi to nic nie da, wolę
jutro pojechać do pracy.