czarownica_8
23.05.08, 13:26
Kilka miesięcy temu powiedziałam mężowi, że chcę się z nim rozwieść.
Bardzo oddaliliśmy się od siebie, nic już nas nie łączyło. Przyznał,
że jest między nami bardzo źle, prosił jednak, żebyśmy spróbowali
naprawić nasze relacje. Żadne z nas jednak nie miało pomysłu jak to
zrobić.
To co go martwiło, to kwestie finansowe i zabezpieczenie na starość
dla niego (rozstanie ze mną bardzo pogarszało jego sytuację
finansową). Mówił też, że wciąż mnie kocha i zależy mu na mnie.
Po wielu rozmowach decyzja na 100% została podjęta: rozwodzimy się.
On wtedy natychmiast zarejestrował się w serwisie randkowym i po
miesiącu poznał nową kobietę. Teraz spotykają się, zdarza się, że
nie wraca na noc (cały czas razem mieszkamy, zmiany mieszkaniowe
jeszcze przed nami), planują wspólne wyjazdy wakacyjne. Wydaje się
być zaangażowany.
No i co o tym myślicie: jak można tak szybko zmienić front?
Zaznaczam, że nie czuję zazdrości o niego jako o mężczyznę, bo moje
uczucia do niego już się skończyły, raczej zazdroszczę mu tego, że
tak szybko i leciutko wylądował (a dla mnie to trudna sytuacja i do
tego jestem sama...)
Ale pytam bardziej, żeby zrozumieć jego motywację, bo w głowie mi
się to nie mieści. 10 kwietnia jeszcze mnie "kochał", a 30 kwietnia
już ostro sms-ował z nową babą. Wydaje mi się, że to znaczy, że albo
tak naprawdę mnie nie kochał albo ta nowa znajomość niewiele dla
niego znaczy. A może faceci tak mają? Co o tym myślicie - proszę o
wypowiedzi panie i panów. A może znacie podobne sytuacje z własnego
życia?