Rozwód - pozytywnie...Co przed!?

23.05.08, 19:58
Rozwód, decyzje; jak żadne; mają nie tylko wpływ na nas samych.
Dzieci, rodzice, dotyczy wszystkich, w reszcie my sami.
Nie warto podejmować tej decyzji będąc pod wpływem gwałtownych, negatywnych
emocji.
Nabierz dystansu, naładuj akumulatory, nie zamykaj się w czterech ścianach, z
których każda zwie się porażka.
Wiem, nie da się przejść przez to morze emocji suchą nogą!
Niemniej rozwód może być wspaniałym początkiem, może razem znajdziemy w Twojej
sytuacji oparcie...
    • aron95 Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 23.05.08, 20:24
      Pewnie że może być wspaniałym początkiem , lub totalna klapą .

      A Ty to kto ? Psycholog ? Świadek Jehowy ? Kaznodzieja czy ki cholera ?
      • bozenadwa Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 23.05.08, 20:34
        Aron ,NIESTETY jescze gorzej niz KI CHOLERA !!!!!
        • ja_adam Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 23.05.08, 20:36
          Jeśli ma być gorzej....to po co rozwód!!
          Zastanówcie się o czym mówicie!
          Rozwód nie może wynikać z założenia, że może być lepiej...
          (najczęściej problemy powstają te same w kolejnym związku)
          To ważniejsza decyzja jak małżeństwo.
          • aron95 Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 23.05.08, 21:05
            A kto mówi że rozwód wynika z założenia że powinno byc lepiej .
            Ja rozwód nie brałem aby było lepiej ,tylko z konieczności .
            W małżeństwie było mi dobrze a druga strona była odmiennego zdania
            • sylwiamich Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 05:46
              Pan kilka dni temu ząłożył swoje forum...psychologia
              pozytywna.Zaklina na nim miejsca parkingowe(zaklepuje siłą
              umysłu).Właśnie rozwaliliście główne przesłanie....przekaz mu się
              mało pozytywny zrobił..hahaha
              • bozenadwa Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 07:08
                sylwiamich napisała:

                > Pan kilka dni temu ząłożył swoje forum...psychologia
                > pozytywna.Zaklina na nim miejsca parkingowe(zaklepuje siłą
                > umysłu).Właśnie rozwaliliście główne przesłanie....przekaz mu się
                > mało pozytywny zrobił..hahaha

                Sylwia muzyka ,ktora pan proponuje,a wazniejsze sposob sluchania
                jej ,Jest jeszcze lepszy niz pozytywny przekaz
                pt.szczawie
                • sylwiamich Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 07:37
                  Hehe...skrót PP...czyżby jakaś filia? Oczywiście nikt nie doceni
                  mojego przedniego humoru...a ja bez złośliwościwink)
              • ja_adam Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 09:19
                Osoba poszukująca miejsca na zatłoczonym parkingu bywa zdenerwowana. W takim
                stanie trudno dostrzec wolne miejsce, poszukiwanie bardziej przypomina
                chaotyczny przejazd przez parking niż poszukiwanie.
                Człowiek opanowany (spokojny,przecież to miejsce będzie mieć!) będzie miał
                większa perspektywę postrzegania, zauważy więcej rzeczy, to że jest inny
                parking np. źle oznaczony parking podziemny, że właśnie ktoś wsiadł do samochodu
                itd. Jestem pewien, że Ty na co dzień także wizualizujesz.
                Macie racje przesadziłem z tymi szczawiami. Głupie to byłe, ale po pierwszych
                wpisach uznałem, że rozmowa nie ma sensu.
                Jeśli uraziłem, przepraszam
                • bozenadwa Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 10:27
                  ja_adam napisał:

                  > Osoba poszukująca miejsca na zatłoczonym parkingu bywa
                  zdenerwowana. W takim
                  > stanie trudno dostrzec wolne miejsce, poszukiwanie bardziej
                  przypomina
                  > chaotyczny przejazd przez parking niż poszukiwanie.
                  > Człowiek opanowany (spokojny,przecież to miejsce będzie mieć!)
                  będzie miał
                  > większa perspektywę postrzegania, zauważy więcej rzeczy, to że
                  jest inny
                  > parking np. źle oznaczony parking podziemny, że właśnie ktoś
                  wsiadł do samochod
                  > u
                  > itd. Jestem pewien, że Ty na co dzień także wizualizujesz.
                  > Macie racje przesadziłem z tymi szczawiami. Głupie to byłe, ale po
                  pierwszych
                  > wpisach uznałem, że rozmowa nie ma sensu.
                  > Jeśli uraziłem, przepraszam
                  Fajnie ,ze przepraszasz,ale osoby piszace na tym forum sa mocno
                  okaleczene,czesto po traumatycznych przezyciaciach.I wlasnie te
                  przezycia czynia je otwartymi na drugiego czlowieka ,co za tym idzie
                  posiadaja. doswiadczenie ,swego rodzju madrosc ,i pokore do
                  zycia .Totez, nie zabardzo trafiles z .tym parkingiem.Pomijajac moj
                  osobisty osad tego co chcesz uprawiac na swoim forum ,wynikajacy z
                  tego ze sama zajmowalam sie na swoje nieszczescie takimi sprawami
                  przez 20 lat ,No moze ,rzeklabym ,ze bardzej suptelniej i
                  inteligetniej.To niestety dales juz,na samym poczatku dowod na to,
                  co moze z czlowiekim zrobic ,np. sluchanie tego typu muzyki ,przy
                  zgaszonych swiatlach cyt.Dziś w nocy zamknij się w pokoju, zgaś
                  światła i puść na max tą muzyczkę
                  (+lekkie kołysanie, gibanie)
                  muzyczki juz wolalam nie cytowac, plus ogolne glupoty ,ktore
                  probujesz wcisnac innym.Czlowieku Ciebie juz nie ma .Zycze Ci aby
                  udalo Ci sie kiedys z tego wyjsc ,Przerazajace jest tylko to ,ze
                  moze uda Ci sie wciagnac innych.
                  • ja_adam Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 11:09
                    --->"Totez, nie zabardzo trafiles z .tym parkingiem."
                    Parking, to jeden z wielu wątków, po prostu jeden z wielu. Jednakże pokazujący,
                    że nastawienie do problemu może poszerzać dostęp do wielu mądrzejszych
                    rozwiązań, czego brakuje wielu osobom doświadczanych przez małżeńskie problemy.

                    --->"Pomijajac moją osobisty osad, (...)No moze ,rzeklabym ,ze bardzej
                    suptelniej i inteligetniej."
                    To pomiń! nie udowadniaj mi hipokryzji i zacietrzewienia.

                    ---->"...co moze z czlowiekim zrobic ,np. sluchanie tego typu muzyki"
                    Każdy dobiera muzykę wg własnych upodobań, moje propozycje mogą Tobie nie
                    odpowiadać a jakże, innym tak. Banalnie proste i nie rób z tego scen.

                    ---->"Czlowieku Ciebie juz nie ma .Zycze Ci..."
                    Obawiam się, że Twoje doświadczenia wcale nie wyszły Ci na dobre.

                    Życzę Ci mniej jadu.
                    • tricolour Zupełnie się nie przejmuj... 24.05.08, 11:31
                      ... Bożena aspiruje do forumowej mądrości i sypie radami jak z rękawa. Zna z
                      góry przyszłość, ogólnie przytula i współczuje. Także życzy żeby się czegoś trzymać.

                      Pod jednym warunkiem: trzeba się jej przypodobać. W przeciwnym przepadku jesteś
                      wrogiem i wyzwalasz agresję.

                      Przyzwyczaisz się. Ze swojej strony proponuję lekceważenie.
                      • ja_adam Re: Zupełnie się nie przejmuj... 24.05.08, 11:36
                        Zakochałem się w bożenie od pierwszego jej postu.
                        • tricolour A jeśli ona zakochała się w Tobie... 24.05.08, 11:37
                          ... to będzie fajowo.

                          smile)
                          • ja_adam tricolour. 24.05.08, 11:44
                            pewnie ten związek zakończy się najpiękniejszym rozwodem świata
                            wink
                            • tricolour W każdym razie... 24.05.08, 11:47
                              ... zwracam też uwagę, byś nie przesadzał z lukrowaniem. Jeśli jesteś wredny, to
                              bądź wredny, jeśli lubisz głęboko sie schylać gdy nie ma potrzeby - to sie chyl
                              licząc z konsekwencjami - forum wrażliwe jest na wszelkie przejawy choćby
                              lekkiej hipokryzji i udawania.

                              Oczywiście nie jest też ono pozbawione hipokryzji...
                      • bozenadwa Re: Zupełnie się nie przejmuj... 24.05.08, 14:33
                        tricolour napisał:

                        > ... Bożena aspiruje do forumowej mądrości i sypie radami jak z
                        rękawa. Zna z
                        > góry przyszłość, ogólnie przytula i współczuje. Także życzy żeby
                        się czegoś trz
                        > ymać.
                        > k
                        > Pod jednym warunkiem: trzeba się jej przypodobać. W przeciwnym
                        przepadku jesteś
                        > wrogiem i wyzwalasz agresję.
                        >
                        > Przyzwyczaisz się. Ze swojej strony proponuję lekceważenie.
                        Tri zostawilam Cie w spokoju ,dla dobra ludzi w nim piszacych i dla
                        przeslania tego forum.wiec o co chodzi ?,ze Bozena znowu cos
                        zaczyna??? Robisz to na dodatek cudzymi rekami,Zauwazylam ze bronisz
                        kosciola i dotkryn w nim zawartych,Wiec ,Tym bardziej nie rozumiem
                        obrony tego co oferuje Adam .dobrze byloby abys poczytal na ten
                        temat .Naturalnie to jest moja propozycja tylko ,a nie, ze Cie do
                        czegos namawiam.
                        • tricolour Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 20:55
                          ... po prostu pisałaś, że "upadlam" ludzi a Ty sama nagle taki tekst" ogolne
                          glupoty ,ktore probujesz wcisnac innym.Czlowieku Ciebie juz nie ma .Zycze Ci aby
                          udalo Ci sie kiedys z tego wyjsc ,Przerazajace jest tylko to ,ze moze uda Ci sie
                          wciagnac innych"

                          Chrześcijańsko i z sercem na dłoni witasz naszego kolegę, który niefortunnie
                          zaczął, ale przeprosił - wytykasz u innych takie zachowania, jakie sama uprawiasz.
                          • bozenadwa Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 21:28
                            tricolour napisał:

                            > ... po prostu pisałaś, że "upadlam" ludzi a Ty sama nagle taki
                            tekst" ogolne
                            > glupoty ,ktore probujesz wcisnac innym.Czlowieku Ciebie juz nie
                            ma .Zycze Ci ab
                            > y
                            > udalo Ci sie kiedys z tego wyjsc ,Przerazajace jest tylko to ,ze
                            moze uda Ci si
                            > e
                            > wciagnac innych"
                            >
                            > Chrześcijańsko i z sercem na dłoni witasz naszego kolegę, który
                            niefortunnie
                            > zaczął, ale przeprosił - wytykasz u innych takie zachowania, jakie
                            sama uprawia
                            > sz.
                            Ciesze sie do do mnie nic nie masz ,a obrona tego co oferuje nam
                            Adam moze swiadczyc tylko o Twojej niewiedzy na temat programowania
                            umyslu.
                            • tricolour Masz rację. 24.05.08, 21:30
                              Nic nie wiem na temat programowania umysłu. Mój umysł jest wolny jak ptak i tego
                              wszystkim życzę.

                              smile)
                            • panda_zielona Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 22:42
                              bozenadwa napisała:
                              obrona tego co oferuje nam
                              > Adam moze swiadczyc tylko o Twojej niewiedzy na temat
                              programowania
                              > umyslu.

                              A to można zaprogramować umysł?
                              Ciekawe jak to się robi?
                              I chyba trzeba mieć jakieś predyspozycje.
                              • pucioipucio Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 22:49
                                Np sekty tak działają. Nie wiem czy o to chodzi ale człowiekowi w kryzysie
                                psychicznym albo emocjonalnym można różne rzeczy wmówić.
                                • to.ja.kas Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 23:01
                                  Ale nie ma co ludxi w kryzysie traktowac jak niepełnosprytnych
                                  umysłowo i strzec ich przed adamami czy kimkolwiek innym
                                  • pucioipucio Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 23:04
                                    Każdy napisze to co sam uwaza za słuszne i z tego rodzi sie dyskusja. Po to są
                                    fora internetowe.
                                    • to.ja.kas Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 23:06
                                      Dobrze jednak jak sie dyskutuje z argumentami nie z osobą smile)))

                                      Co do programowania umysłu....oj ciężko ze mną by było, bo ja wsio
                                      pod dyskusję poddaję smile)))
                                      • pucioipucio Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 23:09
                                        Autor wątku poległ w przedbiegach przecząc swoim teoriom własnym zachowaniem
                                        więc podyskutowac mozna co najwyżej o byłych cghętnych na seks. tongue_outPPPP
                                        • to.ja.kas Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 23:11
                                          eee mozesz ze mną podyskutowac, bo ja nie zzauwazyłam by poległ :-
                                          )))))

                                          Moze trochę był niekonsekwentny....ale któz z nas nie jest,
                                          zwłaszcza prowokowany smile)))))

                                          Mój były chyba nie ma na mnie ochoty (mówie o mężu), były narzeczony
                                          nawet jak ma to nie przejawia jakiś niecnych zamiarów.....wiec ja
                                          tylko teoretycznie prawić mogę smile))))
                                          • pucioipucio Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 23:26
                                            Poległ. Jak mój były słodzi "kocham cię, jesteś najwspanialsza, szaleję za tobą,
                                            chcę twojego dobra, blablabla w kółko..." a jak tylko powiadomiłam "jeśli to i
                                            to nadal się nie zmieni to odejdę" to z miejsca tekst "ty głupia jesteś,
                                            wredna, taka śmaka, jak możesz!" big_grinDDDDD Ale nuuudne schematy tongue_outPPP Poza tym
                                            to nie są niecne zamiary, to dla dobra big_grinD mojego rzecz jasna!tongue_outPPP
                                            • to.ja.kas Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 23:29
                                              Nie poległ tongue_outPPPP
                                              Ustawiłam sobie drzewko od najstarszego by to przeanalizowac tongue_outPP


                                              Oczywiście, ze dla Twojego dobra te propozycje eksa....cobyś nie
                                              ciarpiała z powodu jakowys braków smile)))

                                              No fajny jest a Ty go nie doceniasz smile)))
                                        • panda_zielona Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 23:30
                                          A ja myślę,że po prostu się wycofał na swoje forum.
                                          Tutaj tylko rzucił tematem smile
                                          A wlazłam na tamto forum i wstępniak "dlaczego pozytywnie" nawet do
                                          mnie przemawia.Zawsze mówiłam,że optymiści żyją dłużej i są
                                          szczęśliwści.
                                          • to.ja.kas Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 23:31
                                            Napewno czesciej sięusmiechają....a o ten usmiech warto zabiegac ;-
                                            ))))
                                            • panda_zielona Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 24.05.08, 23:45
                                              I tym z tym optymistycznym akcentem udaję się do łóżka pod
                                              kołderkę,gdzie moja jamniorka.Hehe nikt jej dzisiaj nie wywali smile)))
                                              buźka
                                              • pucioipucio Re: Ja do Ciebie nic nie mam... 25.05.08, 00:01
                                                big_grinD Dobranoc. Jak mi się znudzi termofor to może zadzwonię po byłego big_grinDDDD
              • ja_adam Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 09:23
                Tak, to nadal jest główne przesłanie.
                Jak mówiłem na wstępie forum...nie zawsze nam o wychodzi.
                Podobnie Ty Sylwio jesteś przesympatyczna!
                • sylwiamich Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 10:05
                  Ja adamie nie trawię psychologii pozytywnej...to zalewanie betonowym
                  lukrem...a na róż jestem uczulona jak każda rasowa blondyna
                  • ja_adam ---->sylwiamich 24.05.08, 11:43
                    sylwiamich napisała:
                    ---->" Ja adamie nie trawię psychologii pozytywnej...to zalewanie betonowym"
                    Sylwio, cukierki lukrowe są strasznie twarde, jak beton, a w środku mięciutki
                    karmelek. Wiem co masz na myśli, sam bywam szorstki, trochę we mnie
                    despotycznego tyrana, wredny..ech nie będę się dalej pogrążał wink
                    Nie mniej myślę, że doświadczeni przez życie doceniamy piękno sami będąc
                    betonem. Trudno nas wtedy wzruszyć ciepłym słowem, lekkim banałem. Rusza nas
                    tylko wyrwane, ociekające krwią serce.
                    Jesteśmy na co dzień utwardzani, "ziemię" trzeba spulchniać.
            • ja_adam aron! 24.05.08, 09:37
              aron95 napisał:
              > Ja rozwód nie brałem aby było lepiej ,tylko z konieczności.
              > W małżeństwie było mi dobrze a druga strona była odmiennego zdania

              Nie wyobrażam sobie, by mężczyzna chciał na siłę zatrzymać przy sobie kobietę,
              chyba że prowadzi dom publiczny.
              Dla mnie takie podejście jest poniżej godności.

              Fakt, czasami jedno z dwojga na siłę chce dosłownie rozwalić związek pod wpływem
              chwilowych emocji, ale wtedy na I rozprawie się nie skończy, więc będzie czas na
              opamiętanie, także finansowe...
              • aron95 Re: aron! 24.05.08, 10:42
                Toteż nie trzymałem , pomogłem spakować, zawiozłem gdzie chciała
                • ja_adam Re: aron! 24.05.08, 11:14
                  Mam nadzieję, że oboje teraz jesteście zadowoleni
                  Pozdrawiam
                  • phokara Mam taką refleksję w temacie... 24.05.08, 11:22
                    ... że właściwie to się zgadzam z przesłaniem wyjściowym i nawet je
                    wcieliłam w życie; tylko tak jakby to trwało i rodziło się w bólach.
                    Trzeba brać na to poprawkę.
                    Nikt nie jest tak z miejsca 'oświecony', żeby łykać tego typu rady w
                    stanie totalnej rozwałki. Trzeba najpierw wywalić z siebie złość
                    wszelką i inne takie 'pozytywne' klimaty. Nie ma cudów.

                    • ja_adam Re: Mam taką refleksję w temacie... 24.05.08, 11:25
                      No więc właśnie! Typowe jest doświadczanie rozwodu poprzez ból "porodowy".
                      A dlaczego rozwód nie ma być najpiękniejsza randką, ostatnią?
                      • phokara Re: Mam taką refleksję w temacie... 24.05.08, 11:54
                        > A dlaczego rozwód nie ma być najpiękniejsza randką, ostatnią?

                        No to już lukier na torcie. Nie przechodziłeś przez to, co?

                        Muszą być 'bóle', bo przemiana tego wymaga. Nie znam człowieka,
                        który się przerobił na lepsze taplając się w radości i leżąc w
                        puchowej kołderce. To fikcja.

                        Choć urzekła mnie ta teoria 'najpiękniejszej, ostatniej randki'.
                        Jeśli o mnie chodzi to była nawet niezwykle namiętna - do dziś mam
                        po niej dziurę w ścianie, tak walnęłam kubkiem z kawą w mojego exa.
                        Pechowo nie trafiłamsmile Dzisiaj śmiejemy się z tego oboje, ale w
                        tamtym momencie naprawdę nie było w tym grama radości ani piękna.

                        • ja_adam Phokara 24.05.08, 14:33
                          phokara napisała:
                          Nie przechodziłeś przez to, co?
                          -Dwa razy..Było wzorowo. Za pierwszym razem mieliśmy już po rozprawie randkę,
                          nad Motławą, już nie trzymaliśmy się za ręce ale było super, kawa, kameralne
                          miejsca, szczere rozmowy.
    • tricolour Nieodpowiedniej formy użyłeś... 23.05.08, 20:38
      ... takiej mentorskiej, to Cię ochrzanili.
      • ja_adam Re: Nieodpowiedniej formy użyłeś... 23.05.08, 20:40
        szczawie...
        • tricolour Niekoniecznie... 23.05.08, 20:41
          ... po prostu nie spodobała się Twoja wypowiedź.
        • bozenadwa Re: Nieodpowiedniej formy użyłeś... 23.05.08, 20:44
          ja_adam napisał:

          > szczawie...
          To nowa forma pozytywnego przekazu ,?????
          • phokara Re: Nieodpowiedniej formy użyłeś... 24.05.08, 09:53
            Tak.
            Ja na przykład uwielbiam zupę szczawiową. Pyszna jestsmile
    • elein Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 12:24
      Czy to coś na kształt akcji tych osobników w długich białych sukienkach
      wręczających na ulicy kwiatek, a potem miło proszących o "rewanżowy" datek ?
      • tricolour Miód płynie z ust Twoich... 24.05.08, 12:44
      • elein Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 13:04
        A z treści "pozytywnego" przekazu wynika, że jak datku nie dostanie to z miejsca
        język zmienia na mniej pozytywny. Chyba muzyczka akurat się skończyła.
        • bozenadwa Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 13:16
          elein napisała:

          > A z treści "pozytywnego" przekazu wynika, że jak datku nie
          dostanie to z miejsc
          > a
          > język zmienia na mniej pozytywny. Chyba muzyczka akurat się
          skończyła.
          Cos kolo tego elein ,cos kolo tego......Z ta roznica .ze tamci sa
          juz na tyle wyzej w swoim rozwoju duchowym ,ze jak ktos ich nie
          slucha to pomyslao kims zle, a nawet i czasam nie pomysla.Aa nasz
          kolega poprostu w mysl pozytywnego myslenia i wlasnego rozwoju ,na
          dzien dobry Niesluchajacych go szcawiem prostu w te niedomyslne geby
          • bozenadwa Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 13:21
            Cholerka ten moj jad znowu pomylij litery.Ma byc
            naturalnie ,SZCZAWIEM prosto w te niedomyslne geby.
          • elein - pozytywnie abstrahując 24.05.08, 13:52
            Moja pierwsza przygoda z "Nawracającym na lepsze życie" wyglądała tak: początek
            studiów,ja poszukująca wewnętrznie(jak większość w tym wieku) sensu życia,
            śpieszę przez park na dworzec. Zaczepia mnie Miły Pan prosząc o chwilę rozmowy,
            zadając pytania,itd zatrzymałam się bo widzę, ze człowiek życzliwy i "troszczy
            się o mnie w słowach mówiących o miłości" więc nie wypada go zbyć, siedzimy w
            parku a on mnie "nawraca" przekonany o tym, że musi mnie nawrócić (na końcu
            dopiero wysłuchał,że jego hasła juz przerabiałam w sobie dawno temu), wręcza
            ulotki, namawia do przyjścia na spotkania, gdy wreszcie mnie wypuścił(nie był
            zainteresowany moimi planami na ten dzień a tylko tym co chce on mi powiedzieć i
            do czego namówić) i mogłam pobiec na dworzec, okazało się, że zwiał mi autobus
            na który kupiłam wcześniej bilet za ostatnia studencką kasę i musiałam nieżle
            kombinować, zeby dojechać gratis do domu, do tego w w/w parku jakiś ptaszek z
            drzewa zostawił mi we włosach ślad po swoim wcześniejszym obiedzie, który to
            ślad zaschnięty nosiłam nieświadomia przez resztę dnia na głowie. Poziom mojego
            ówczesnego wqu.. na w/w pozytywne nawracanie, gdy już ciemną nocą dotarłam do
            domu, spowodował zdecydowany wzrost mojej asertwność przy kolejnych spotkaniach
            z "życzliwymi, mnie nawracającymi" smile


            Co do Adama, to dziwię mu się, że zwyczajnie nie zaprosił wprost osób tu
            piszących do zajrzenia na jego forum...bo chyba o to mu chodzi. Ale może dobrze,
            ze tak od razu odkrył głębokość treści które chce przekazać. Nie ma tego złego
            coby..itd.
            • bozenadwa Re: - pozytywnie abstrahując 24.05.08, 14:13
              NA SZCZESCIE odkryl swoja prawde na samym poczatku.
    • panda_zielona Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 20:49
      Nie wiem kim jesteś i jaki jest cel Twojego przesłania.
      Nie mniej jednak zgadzam się z Tobą,że
      > Nie warto podejmować tej decyzji będąc pod wpływem gwałtownych,
      negatywnych
      > emocji.
      > Nabierz dystansu, naładuj akumulatory, nie zamykaj się w czterech
      ścianach, z
      > których każda zwie się porażka.
      Myslę,że trzeba jednak wyrzucić z siebie te negatywne emocje i
      dopiero potem "rozwód może być wspaniałym początkiem" nowego życia.
      A pozytywne myślenie to taki nic nie znaczacy dla mnie slogan.
      • to.ja.kas Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 21:35
        Nie wiem czy trzeba przezyc negatywne emocje bo jak pisałam juz sto
        razy rozwód mojej sis pokazuje ze można go przezyc dokładnie tak jak
        opisuje Adam (witam). Ona twierdzi, ze to iż tak przeszli rozwód, ze
        to iż do tej pory sie rozwiedli zawdzieczają temu, że zakończyli je
        zanim narosły żale i negatywne emocje.
        Może kluczem do sukcesu jest zakończyć związek w porę???wink)))
        • panda_zielona Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:01
          to.ja.kas napisała:

          > Może kluczem do sukcesu jest zakończyć związek w porę???wink)))
          Tylko,że nie dla każdego ta pora jest taka sama.
          Przykład Twojej sis jest chyba dość wyjątkowy.
          • to.ja.kas Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:07
            Wyjatkowy, ale jak dobrze poszukać to okazuje się, ze zdarza się
            czesciej niz myslimy...ja i moj eks narzeczony to kolejny przykład.
            To o czym pisze Adam a spowodować rzadko spotykane reakcje na
            sytuacje kryzysowe....to, że komuś nie wyszło nie znaczy, że nie
            mozna. O spokój i dobre relacje warto zabiegać.

            Nie zajrzałam jeszcze na forum Adama (pewnie predzej czy pozniej to
            zrobie), ale mysle, ze warto zanim zaczniemy drzec koty spróbowac
            się dogadac tak by po rozwodzie zamiast rzucac w siebie kamieniami
            iść na kawę (da się, serio)...

            • panda_zielona Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:19
              Cholera,no zgadzam się Tobą.smile

              • to.ja.kas Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:20
                <cmok>.....bo ja mądra dziewczynka jestem tongue_outPPP
          • pucioipucio Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:17
            Moi znajomi rozwiedli się w zgodzie i spokoju. Bo to zawsze byli bardzo wyważeni
            i spokojni ludzie. Porozmawiali ze sobą i zaklepali rozwód, nawet niewiele osób
            o tym wiedziało.
            Mój były gdy się rozstawaliśmy też chciał późniejszej przyjaźni... Zaproponował
            wprost, że choć będziemy razem to on by chciał żebyśmy się nadal spotykali i ma
            też nadzieję, że nawet kiedy juz będę z kimś innym to od czasu do czasu pozwolę
            mu wpadać do siebie na seks i pieszczoty... Powalający pozytywny typ... Żadnego
            problemu nie dostrezgał i nie docierało do niego że ja sobie takiej przyjaźni
            nie życzę.
            • pucioipucio Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:18
              miało być

              Zaproponował wprost, że choć NIE będziemy razem to on by chciał żebyśmy się
              nadal spotykali i ,,,itd
              • panda_zielona Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:33
                pucioipucio napisała:

                > miało być
                >
                > Zaproponował wprost, że choć NIE będziemy razem to on by chciał
                żebyśmy się
                > nadal spotykali i ,,,itd

                Też mialam taką propozycję,tyle,że rozstaliśmy kilka ładnych lat
                temu nie z mojej winy.Ja w międzyczasie zmieniłam miejsce
                zamieszkania,ale odnalazł mnie jakimś cudem i jakby nic się nie
                stało chce wrócić do tego co było.
                • pucioipucio Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:45
                  Ja to mam szczęście takie do wszystkich byłych facetów, wracają jak bumerangi po
                  kilku latach jak tylko im się coś u konkurencji nie układa.. żona nie rozumie,
                  żadna inna się nie znalazła... normalnie jako koło ratunkowe się zatrudnię tongue_outPPP
                  I zdziwiony taki, ze jako były jest traktowany jak były a nie obecny...
            • to.ja.kas Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:19
              O rany to nawet mojej sis i byłemu szwagrowi do głowy by nie
              przyszło smile)))
            • panda_zielona Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:24
              No faktycznie,bardzo powalajaco pozytywny,ale bez przesadyzmu.Toż to
              już byłaby perwersja smile
              • to.ja.kas Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:25
                e tam zaraz perwersja...jak widać były aspekty za które bardzo cenił
                byłą żonę....smile)))))
              • pucioipucio Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:28
                Nie nie , w łóżku nie miewał sadystycznych zapędów big_grinDDDD
                On ogólnie bardzo kochał ludzi i przyjacielski wobec kobiet był tongue_out
                Tylko ja taka be kłótliwa się okazałam. >P
                • to.ja.kas Re: Rozwód - pozytywnie...Co przed!? 24.05.08, 22:29
                  skoro byłas kłotliwa a on pchał sie do łozka to moze nie miał
                  sadystycznych ale masochistyczne zapedy miał zapewne smile))))))
                  • dzimi_dzimi Ja jestem takim pozytywnym przykładem jak sis Kaś 25.05.08, 09:15
                    Też z Żoną rozstałem się w przyjaźni.
                    Do tej pory pamiętamy o swoich urodzinach, świętach i składamy sobie
                    życzenia.
                    Jak jest w kraju to spotykamy się na kawie.
                    Ciężko było.
                    Ale cieszę się, że się udało.
                    To procentuje dobrym samopoczuciem dla mnie samego.
                    Co do programowania mózgu, to chyba zbyt szybko wysnuto pogląd, że
                    można zrobić to przez internet i że taki jest cel Adama.
                    Ja też popieraqm pozytywne myślenie i jeśli to oznacza programowanie
                    mózgu to ja wolę programować się in plus, niż na wieczne marudzenie.
                    smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja