W piątek składam zeznania w Sądzie Metropolitalnym

28.05.08, 14:26
Najgorsze jest to, że tam sprawy tak długo trwają, a i wyrok
niepewny wink
    • a.b1 Re: W piątek składam zeznania w Sądzie Metropolit 28.05.08, 16:22
      słuchaj, czy mogłabyś opisać jak doszłaś do tego etapu?
      • mona.blue Re: W piątek składam zeznania w Sądzie Metropolit 29.05.08, 12:49
        Pewnie smile

        Najpierw należy udać się do poradni prawnej, która jest przy sądzie.
        Tam prawnik (u mnie zarazem ksiądz, zresztą bardzo sympatyczny) z
        grubsza wysłuchał sprawy i stwierdził, że są podstawy, zeby składać
        pozew. Z tego co wiem, co często zgłaszanym powodem jest
        niedojrzałość emocjonalna przed ślubem lub uzależnienie od rodziców,
        lub np. to, że partner pił już przed slubem bądź używał przemocy
        wobec drugiej strony.

        Potem składa się pozew (z sądu dostaje się kilkanaście pytań na
        których opiera się pozew), dołącza się niezbędne dokumenty, m.in.
        wyrok rozwodowy i pozostaje czekać i to niestety na ogół długo.
        Ważne jest, aby w trakcie dowiadywać się o postępy sprawy, bo może
        ona "utknąć".

        Pozdrawiam,
        Mona
    • mindsailor Re: W piątek składam zeznania w Sądzie Metropolit 30.05.08, 07:24
      nieprawda, że sprawy trwają długo. moja trwa rok póki co i w czerwcu
      ma byc wyrok I instancji.
      nie martw sie, wszystcy beda bardzo chcieli uniewaznić Twoje
      małżeństwo! serio
      • mona.blue Re: W piątek składam zeznania w Sądzie Metropolit 30.05.08, 16:05
        Dzięki za nadzieję. Dziś składałam zeznania, ciężkie przeżycie wink
        • mindsailor Mona! 31.05.08, 20:48
          jak w sądzie? przezyłaś? pomogali Ci bardzo?smile
          • mona.blue Re: Mona! 31.05.08, 22:21
            Najgorsze było to czekanie wink Byłam ponad pół godziny wcześniej, a
            jeszcze ksiądz się spóźnił. To było gorsze niż strach przed cywilnym.
            Nawet mój były mąż się zjawił zeznawać, choć do ostatniej chwili
            nie był pewny, czy przyjdzie.

            Ale już po, jestem zadowolona, tylko martwię się, ile to jeszcze
            może potrwać.
            • marie.walewska Re: Mona! 31.05.08, 22:28
              Nie tak dlugo jak sie wydaje. Najdluzszy etap to chyba czekanie na
              przyjecie sprawy na wokande. Przynajmniej tak bylo u mnie. To ile
              sprawa trwa zalezy tez od miasta, od tego jak czesto chodzisz do
              sadu dowiadywac sie jak Twoja sprawa (mozna tez oplacac sprawe w
              malutkich ratach na miejscu), bo wtedy Twoja teczka "laduje na
              gorze" i od czynnikow nie znanych. Moja sprawa trwa poltora roku i
              jestem na etapie badania przz bieglego - czyli jakies 2 dlugosci
              przed Toba. Ale widzialam juz segregator z wydanymi wyrokami i byly
              tak sygnatury sporo wyzsze od mojej. Srednio w Warszawie to okolo 2
              lat, ale zdarza sie szybciej.
              • luka76 Re: Mona! 01.06.08, 00:58
                Kiedy Wy sie ludzie obudzicie - czy to ze jakis facet wam powie ze wasze
                mlzenstwo jest niewazne to wy bedziecie szczesliwi? a czy myslicie ze BOG tak
                chce? - nigdy nie zrozumiem uniewaznienia malzenstwa - to czytsa hipokryzja.,
                Pozdrawiam.
                • tricolour Nie chodzi o unieważnienie... 01.06.08, 01:02
                  ... ponieważ nie ma unieważnienia małżeństwa.

                  Chodzi o stwierdzenie nieważności czyli niezgody z procedurą zawierania
                  małżeństwa. Do tego wystarczy zwykły sąd.
                • marie.walewska Re: Mona! 01.06.08, 11:38
                  Tri jak zwykle celnie smile
                  Nikt mi nie powie, ze moje malzenstwo jest niewazne. Grupa ludzi,
                  specjalnie w tym kierunku przygotowana, powie mi, czy moje
                  malzenstwo bylo w sposob prawomocny zawarte. I jesli okaz sie, ze
                  nie bylo to bede szczesliwsza - bo bede wolna. A na razie nie
                  jestem.
                  Nie wiem czego Bog chce i prawdopodobnie nigdy sie nie dowiem, bo
                  nie jest latwo zostac swietym. I zeby uniknac hipokryzji wlasnie
                  nawet nie staram sie zgadywac jakie sa Jego plany. Po prostu
                  postepuje w zgodzie z wlasnym sumieniem i kilkoma przykazaniami i
                  wskazowkami - np. tymi o sadzeniu i o belce we wlasnym oku.
                  • mona.blue Re: Mona! 01.06.08, 15:03
                    Ja wierzę, że Bóg działa w naszym życiu również przez fakty naszego
                    życia, przez wydarzenia, przez ludzi. I dlatego wierzę w wyrok sądu
                    kościelnego, że Bóg ma nad tym swoją pieczę.

                    A co do planów Boga to trzeba Go o to pytać, jaki plan ma na nasze
                    życie, bo Jego plan jest najlepszy, i trzeba starać się ten plan
                    wypełniać smile
                    • mindsailor Re: Mona! 02.06.08, 07:22
                      a ja nie wierze w takie bzdury.
                      moje małżeństwo było ważne i żaden ksiądz, sąd czy nawet papież teo
                      nie zmieni. a cały proces to wymysł mojego męża. mi na tym
                      kompletnie nie zalezy. juz raz wyszłam za mąz kościelnie i nigdy
                      więcej.
                      zgadzam sie, że w większości przypadków proces to fikcja i
                      hipokryzja. wiem po swoim przykładzie i swojego znajomego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja