partnerstwo tak ale kiedy?

01.06.08, 09:40
koleżanka z pracy która siedzi obok mnie wiecznie zmartwiona ( to
widać) powiedziała mi niedawno ,ze jej maż ( dyr. techniczny jednego
z handlowych marketów) powiedział jej,ze bedzie dla niego
partnerem !!jeżeli przyniesie do domu taki sam kwitek z wypłatą jak
on .Oniemiałam i wydusiłam z niej *( a z zasady nie jestem
ciekawska) ile jest na tym kwitkuD9odam ,ze maja dwoje dzieci,
drugie ma rok wypłaty "partnerskiej"-5000 zł, ona zarabia około
18000 zł netto.A jak w zwykłym dniu wygląta to ich "patrnerstwo"
proszę= mają 2 dzieci, młodsze ma roczek, karmi piersia, wstaje w
nocy 2,3 razy w pracy wyglda jak zdjeta z krzyża,pózniej pędziła do
niedawna tramwajem do pracy, odbiera ( ona) dziecko ze szkoły,
gotuje obiady, pierze sprzata, pod nos meża podstawia smakołyki fakt
bardzo dobrze gotuje a ON- z pracy wraca zmeczony, w pracy nie wolno
mu przeszkadzać bo go rozprasza,dziecko ( starsze) wiecznie do niej
dzwoni, pózniej w domu ma byc cisza bo ON jest zmęnoczony i musi
odpocząć no ale KWITEK Z WYPŁATY, mnie osobiscie zwala z nóg .Nie
wspomnę ,że potrafi ją zwyzywać ( słyszałam niejednkrotnie) na
porzadku dziennym są okreslenia typu jaka ty jesteś brzydka, głupia(
ma ukończone wyzsze studia)===itp, przykładów mozna mnożyć.Zapytałam
ja dlaczego pozwala jemu na takie traktowanie usłyszałam ,że jest
wierzącą osoba i wiara jej nie pozwala na rozwód a poza tym kocha go
i wie ,ze jej rola to nadskakiwanie meżowi bez wzgledu na to w jaki
sposób on ja trakruje. Rozumiecie kobiety? bo ja czasami nie.
    • aron95 Re: partnerstwo tak ale kiedy? 01.06.08, 09:59
      >Zapytałam
      ja dlaczego pozwala jemu na takie traktowanie usłyszałam ,że jest
      wierzącą osoba i wiara jej nie pozwala na rozwód a poza tym kocha go
      i wie ,ze jej rola to nadskakiwanie meżowi bez wzgledu na to w jaki
      sposób on ja trakruje. Rozumiecie kobiety? bo ja czasami nie.


      Jak najbardziej normalne zachowanie
      Gdyby wszystkie miały takie zdrowe podejście problem rozwodów by nie istniał .
      Ona też ma fanaberie które on znosi

      • plujeczka Re: partnerstwo tak ale kiedy? 01.06.08, 10:03
        być może Aronie jst tak jak piszesz ,że znosi jej fanaberie ale
        wieksze zarobki męża nie daja powodu do takiego traktowania żony.W
        tym kraju kobiety nie zarabiajamniej od meżczyzn bo sa leniwe i do
        niczego sie nie nadaja ale dlatego ,że nie ma niestety płacowego
        równouprawnienia.
        • aron95 Równouprawnienie 01.06.08, 10:09
          to Wam bokami wychodzi a Wy cały czas o tym równouprawnieniu .
          Kobieta ma tyle ile wynegocjuje i na ile jej praca jest warta dla pracodawcy i
          nic tu do rzeczy nie ma równouprawnienie
          • aron95 Re: Równouprawnienie 01.06.08, 10:13
            Do wielu prac kobieta sie nie nadaje z prostej przyczyny - bo te zawody są za
            ciężkie dla niej . Gdyby rozpatrywać w tych kategoriach równouprawnienie to o
            nie by musiał facet walczyć .
            A kobieta do łopaty i węgiel fedrować .
            • alicja611 Re: Równouprawnienie 01.06.08, 10:30
              No i znowu wyszlo, ze dobre sa te kobiety, ktore godza sie na traktowanie ich
              jak niewolnice. Jak nie bije mawiala moja babcia to dobry maz, a rola nas kobiet
              jest cierpiec.... O dziwo, babcia naprawde odzyla po smierci dziadka. Ja nie
              chce byc zle traktowana, przepraszam bardzo. A jesli chodzi o prace kobiety maja
              dzis pole do popisu i nie chodzi tu o wegiel.
    • panda_zielona Re: partnerstwo tak ale kiedy? 01.06.08, 10:39
      A ja uważam,że facetowi z nadmiaru kasy i źle pojętego partnerstwa
      poprzewracało się w głowie.
      To co Ona ma zrobić? Dzieci potrzymać nad gazem,a sama na drugi etat
      do pracy,zarobić drugie pięc tys.i wtedy facio bedzie zadowolony?
      • salemka1 Re: partnerstwo tak ale kiedy? 01.06.08, 10:43
        Panda, jemu w ogóle najprawdopodobniej nie chodzi o kasę. Tylko o to, żeby żona
        wiedziała, że jest od niego zależna finansowo, więc musi robić wszystko w domu,
        bo on na dom zarabia... Takich idiotów jest wielu. Mój tez jakiś czas tak
        próbował i nawet się dawałam na to nabrać.. Na szczęście przejrzałam na oczy i
        go wyśmiałam.
        • panda_zielona Re: partnerstwo tak ale kiedy? 01.06.08, 11:11
          Powiedzenie żonie,która pracuje zawodowo wcale za nie małe
          pieniądze /5000/ i na drugim etacie w domu "będziesz dla mnie
          partnerem jak przyniesiesz 18 tys." to zwykłe draństwo.
          Inna sprawa,że ta kobieta zgadza się na takie traktowanie i temu się
          dziwię.
    • salemka1 Re: partnerstwo tak ale kiedy? 01.06.08, 10:41
      Nie, ja nie rozumiem. Ale fakt jest paru takich kretynów w moim otoczeniu też.
      Moim zdaniem pomylili oni rolę żony z rolą służącej. Bo tak naprawdę powinni
      zatrudnić slużącą, na wstępie określić co ona ma robić i za ile. Aron i Ty tez
      zamiast żony zatrudnij służącą. Bo w takim przypadku jak opisany zapytałabym się
      gdzie ma rachunek za żonę-niewolnika no i od kiedy handel niewolnikami w Polsce
      jest dozwolony.
      • manderla dziwne...bardzo 01.06.08, 11:10
        Kobieta, co zarabia 18 kawalków na rekę musi jezdzic tramwajem do
        pracy, sprzątać, prac, gotować i odbierac dzieci z przedszkola....

        Za 2 tys miesiecznie zrobiłaby to wszystko osoba wynajęta. A ona
        sama moglaby na mężu sie skoncentrować.... no i na sobie, rzecz
        jasna. wink
        • panda_zielona Re: dziwne...bardzo 01.06.08, 11:16
          No właśnie,teraz doczytałam i juz zgłupialam kto zarabia 5,a kto 18
      • misbaskerwill trochę się zapędzacie... 01.06.08, 11:30
        > gdzie ma rachunek za żonę-niewolnika no i od kiedy handel niewolnikami w Polsce
        > jest dozwolony.

        Handel niewolnikami to byłby, gdyby jeszcze żonę kolegom do łóżka wrzucałtongue_out
        Jeśli już - ta Pani sama za niego wyszła za mąż, więc sama się... sprzedała?
        A jeśli się nie sprzedała, tylko była ślepa, zakochana i bla bla bla - to czemu
        teraz dalej się sprzedaje?
        Przecież mąż jej paszportu nie zabrał, niech się zgłosi do najbliższego oddziału
        "La strada".
        Ja wiem, że zawsze wymówka się znajdzie - dzieci, brak kasy, ale...

        Do sedna - przykład wszystkich (bodajże co do jednego) uczestników tego forum
        pokazuje, że nie ma obowiązku tkwić w "niewolnictwie".
        Jest system prawny (alimenty), adwokaci, dokładne opracowania i fora, gdzie
        radzi się, jak wycisnąć z bogatego exa jak najwięcej sokówsmile
        Mamy XXI wiek - co drugie małżeństwo z różnorakich powodów się rozstaje, więc
        trudno udawać, że o takich rzeczach się nie wie, że czegoś się "nie da"...
        Wynika z tego, że opisana Pani robi to wszystko dobrowolnie.

        Naukowcy za pomocą algorytmów genetycznych udowodnili dawno temu, że układ
        partnerski jest układem najmniej opłacalnym energetycznie (np. finansowo),
        natomiast im większy podział ról, tym większe szanse łącznego rozwoju dla
        populacji z dwiema płciami.
        Zaznaczam, że w tych algorytmach nie jest narzucany podział ról - mówi się tylko
        o specjalizacji danej płci w konkretnych dziedzinach.
        Tak naprawdę - nie trzeba specjalnych wyliczeń, każde dziecko się z tą prostą
        tezą zgodzi...
        Partnerstwo jest dobre i sprawiedliwe, ale to kolejna forma komunizmu - wszyscy
        robią to samo, dostają to samo i... sami wiecie, jak wszyscy są wtedy szczęśliwi.

        Są i zawsze będą więc osoby (również mężczyźni - np. mężowie karierowiczek i
        znanych kobiet), które świadomie zgadzają się na taki układ, godzą się być tą
        "gorszą połówką" - jednak w zamian za sukces tandemu.
        Staroświecko takie poświęcenie nazywano kiedyś miłością i dbałością o ognisko
        domowe tongue_out

        A jeśli dalej twierdzicie, że Pani jest krzywdzona (ok, mąż ją nieładnie
        traktuje) - cóż, całe życie uczymy się bronić własnych interesów - w szkole, w
        pracy, w rodzinie, itd.
        Jeśli przyzwyczajamy partnera do określonego traktowania (obiadki, cleaning 24h
        & full service) - trudno oczekiwać, że dobrowolnie to zmieni.
        Trzeba umieć się szanować - nie wszyscy to potrafią, nadinterpretując miłość i
        lojalność jako zobowiązanie do prawie-niewolnictwa i zerowej krytyki partnera
        (sam miałem/mam z tym problemy).
        Co z tego wynika - że problem niestety tkwi w nas (tu konkretnie w tej Pani), w
        tym jak sami się postrzegamy, dopiero potem w najbliższym otoczeniu.
    • young_and_bored od początku albo wcale 01.06.08, 11:26
      Kobiety najpierw szukają charyzmatycznych mężczyzn z kasą a potem
      dziwią się, że ich pozycja w związku jest słabsza. Wszystko ma swoją
      cenę.
      Źródła teraz nie przytoczę, ale Amerykanie przeprowadzali badania
      nad szczęściem małżeństw. Wyszło im, że tradycyjny w latach 60'- 80'
      model amerykańskiej rodziny 2+2 z żoną przy dzieciach i zarabiającym
      na rodzinę mężem sprawdza się kiepsko.
      Najszczęśliwsze były małżeństwa dwojga białych, dobrze
      wykształconych ludzi, zarabiających na podobnym poziomie (czyli z w
      miarę ekwiwalentną siłą w związku) i utrzymujących relacje
      partnerskie.
      • misbaskerwill cenny głos:) 01.06.08, 11:40
        I to jest świetne podsumowanie, choć nie do końca zgodne z moją wypowiedzią (cóż
        - pisałem o efektywności algorytmów genetycznych, a satysfakcja w związku ma
        przede wszystkim aspekt psychologiczny).

        young_and_bored napisał:

        > Kobiety najpierw szukają charyzmatycznych mężczyzn z kasą a potem
        > dziwią się, że ich pozycja w związku jest słabsza.
        • young_and_bored No tak, 01.06.08, 11:45
          wypowiedzi nam się trochę rozjechały smile Moim zdaniem partnerstwo
          jest jednak lepsze od patriarchatu i należy dążyć do
          równouprawnienia. Po prostu Twoje poglądy w tym temacie wyglądają na
          nieco prawicowe, a moje na centrolewicowe - możemy się uszanować,
          ale nie dojdziemy do porozumienia smile
          • misbaskerwill moje poglądy prawicowe? 01.06.08, 12:46
            Czuję się obrażonywink

            Powiedzmy, że chwilowo są to poglądy pro-kapitalistyczne, gdyż obraz prawicy w
            naszym kraju został całkowicie rozmazany przez ludzi, których nazwiska przy tak
            pięknej niedzieli nie chcę nawet wymieniaćwink
            • misbaskerwill p.s. 01.06.08, 12:49
              to w sumie żadne poglądy, ja tylko przytoczyłem teorię efektywności ewolucji w
              układach genetycznych z płcią.
              W tej dziedzinie decydują liczby, a nie poglądy... pewnie inaczej niż w życiuwink
            • marek_gazeta Re: moje poglądy prawicowe? 02.06.08, 16:54
              No ale to nie to samo - wg mnie poglądy "prawicowe" obejmują poglądy prokapitalistyczne - to jest po prostu szersze pojęcie. A że w Polsce zawłaszczone przez socjalistów (w kwestiach gospodarczych) z PIS-u, to już inna sprawa.

              Podobnie jak "liberalne" PO - hehe, sami nie wiedzą, czy poza chęcią "kręcenia lodów" łączą ich jakiekolwiek wspólne poglądy na cokolwiek.
          • bozenadwa Re: No tak, 01.06.08, 12:48
            Juz nie chce byc taka koscielna ,chociaz jak juz pisalam,w bardzo
            trudnym okresie dot. mojego starszego syna,oparlam sie na
            wierze ,dosta;lam pomoc,i dlatego jest to dla mnie dzisiaj punkt
            odniesienia,Pisze o tym ,bo plujeczka w watku poruszyla kwestie
            pani ,ktora jest wierzaca i dlatego wlasnie nadskakuje mezowi,Nic
            bardziej mylnego ,kosciol nie ma takiego stanowiska ,aby wlasnie tak
            robic ,i dawac sie ponizac.Na terapii ,dot. przemocy jednym ze
            spotkan bylo,spotkanie z ksiedzem ,ktory uswiadamial kobiety ,ze
            maja takie same prawa jak mezczyzni ,ze to co pisze w starym
            testamencie ,juz nie ma odniesienia,I nakazywal wrecz seperacje ,tam
            gdzie byla jakakolwiek przemoc,no i pieknie opowiadal o godnosci
            kazdego czlowieka ,Nikt nie prawa wykorzystywac w jakikolwiek sposob
            dzugiego czlowieka.Zgadzam sie z MIsiem ,ze problem tkwi w
            Pani ,jesli sama sie nie szanuje ,nie ma co oczekiwac szacunku z
            zewnatrz,Konieczna praca nad poczuciem wlasnej wartosci.Jesli chodzi
            o partnerstwo ,to jak najbardziej ,Ale ono musi byc oparte na
            swiadomosci jaka jest rola zony ,matki i jaka jest rola meze
            ojca,Jaka szkoda ,ze niektorzy mezczyzni zapominaja o tym ,ze
            kobieta jest slabsza fizycznie ,,i jesli nie beda traktowali ja jako
            partnera ,to i Ona iOn ,nie beda tak naprawde
            szczesliwi.Apropos ,ksiezy w moim przypadku kilku ,uwazalo ,ze
            jesli maz nie szanuje zony ,to Ona nie ma obowiazku ,mu
            uslugiwac ,prac gotowac,i.t.d.
            • misbaskerwill logicznie:) 01.06.08, 12:58
              > Apropos ,ksiezy w moim przypadku kilku ,uwazalo ,ze
              > jesli maz nie szanuje zony ,to Ona nie ma obowiazku ,mu
              > uslugiwac ,prac gotowac,i.t.d.

              Tylko trzeba się umieć odważyć powiedzieć "nie". A to pierwszy (może najtrudniejszy) krok do bycia traktowanym na równi, ergo partnerstwa.
              • bozenadwa Re: logicznie:) 01.06.08, 13:12
                misbaskerwill napisał:

                > > Apropos ,ksiezy w moim przypadku kilku ,uwazalo ,ze
                > > jesli maz nie szanuje zony ,to Ona nie ma obowiazku ,mu
                > > uslugiwac ,prac gotowac,i.t.d.
                >
                > Tylko trzeba się umieć odważyć powiedzieć "nie". A to pierwszy
                (może najtrudnie
                > jszy) krok do bycia traktowanym na równi, ergo partnerstwa.
                I jeszcze trzeba miec swiadomosc,ze poprzez powiedzenie NIE ,moze
                juz nie byc malzenstwa.Ale.lepiej zyc w seperacji i miec swoja
                tozsamosc,niz nie zyc wogole.Nie wszystkie NIE koncza sie tak jak u
                mnie.CZaswm te NIE moze byc droga do czegos fajnego .
                • panda_zielona Re: logicznie:) 01.06.08, 13:21
                  Ta pani sam musi dojśc do takich wniosków.Żadne rady tutaj nie
                  pomogą,jeśli ma zakodowane,że stworzona jest do usługiwania.
                • zielona_ropucha Re: logicznie:) 01.06.08, 13:26
                  Ot,na temat...ja powiedziałam NIE piciu, skonczyło sie tak,że nie
                  mam rodziny...bo wymagałam szacunku,a tu "zonk"smileKasa jest bardzo
                  ważna,nie oszukujmy się, bo dowartościowuje człowieka,daje swobodę
                  wyboru,niezalezność, więcej odwagi...tylko szczęścia nie daje,za to
                  trzeba zapłacić sobą,a to już gorsze niż wydawanie pieniędzy.
          • marek_gazeta Centrolewicowe? 02.06.08, 16:51
            Znaczy, socjalista, który wierzy w Boga?
    • lilyrush Re: partnerstwo tak ale kiedy? 01.06.08, 18:58
      rozumiem, ze on zarabia 5 000 a ona 1 800?
      bo jeśli on 5 000 a ona 18 000 to dlaczego na nie ma służącej i jeździ do pracy
      tramwajem? A jeśli on w tym układzie 5 000 to powinien resztę odpracować w domu wink

      Jest jedna święta zasada-nie uszczęśliwiać kogoś na siłe. Skoro pani lubu to, co
      ma to niech ma
    • plujeczka musze coś sprostować 01.06.08, 22:27
      on zarabia 5 tys złotych a ona 1800 zł=czy to duzo czy to mało
      zapewne zalezy dla kogo.Ale chciałam wam dopisac coś co mnie zatkało
      tak nie pomyliłam słów zatkało.Otóz ta pani a moja koleżanka z pracy
      aby jej maz czuł sie panem domu, prawdziwym mężem, głową rodziny
      oddaje mu wszystkie zarobione przez siebie pieniadze co do złotówki
      w tym premie, nagrode z zysku, to wszysto wpłaca na jego konto tak
      aby on mógł mpoczuć sie panem nie tylko w takim sensie ,że ma nad
      nia i dziecmi panowanie ale również,że panuje nad finansami.Jak sama
      to okresliła chce go w ten sposób dowartosciować bo ON ( biedaczek)
      pochodził z rodziny w której mamuska nie bardzo sie syneczkiem
      zajmowała, nerwowy jest stąd tez nie umie być ok w stosunku do
      zony.O rany ale to nie moje słowa tylko jej....mnie trafił szlag jak
      mozna tak mysleć u progu XXI w.Dowaryosciowanie meża w ten
      spsób?...e ide spać bo sie tylko niepotrzebnie zdenerwuję zobaczymy
      co jutro dzień przyniesie i czym moja koleżanka mnie zaskoczy a co
      do jej wiary jest ogromna dla mnie to trochę pachnie dewotyzmem ale
      to moja opinia i przepraszam z góry jeżeli kogos uraziłam.Nie
      kosciołowa jestem to może mi trudno taki rodzaj poswięcenia docenić
      ale z tym dowartościowaniemmeża mówcie co chcecie ale " przegięła".
      • manderla Re: musze coś sprostować 01.06.08, 22:51
        To nie jest dewotyzm, tylko niewiara w siebie i swoje 'ja".
        Chory układ. On jej wmówił , ze ona jest niczym bez niego, i ona w
        to uwierzyła. jezeli mówimy o tego typie wierze, to faktycznie, moze
        ona i jest dewotką, ale tylko w tym kontekście.
        A on z kolei, niedowartościowanym, zakompleksionym dziadem, co szuka
        słabszego by mu dowalić. A ze sie tak składa, ze jest to jego
        żona....
        A na kim miałby się wyżyć? na własnym szefie? To przestałby w
        moment przynosić te 5 tys na kwitku wypłaty.
        Hehehe, pieprzony chojrak... jakich wielu...
        • tricolour Ale o co chodzi? 01.06.08, 22:53
          Zdaje się, że jedyną niezadowoloną jest Plujeczka... która w ogóle nie powinna
          się zajmować cudzymi sprawami.
          • manderla Re: Ale o co chodzi? 01.06.08, 23:06
            Tri, no ale czemu sie czepiasz?
            Kobiety tak mają, ze musza porozwazać rożne problremy, niekoniecznie
            własne. Czy to jest takie dziwne? i nie do zaakceptowania?
            Plujka siedzie z kolezanką w jednym pokoju, wiec chce czy nie chce
            jest narazona na nieszczesliwe miny kolezanek i wyczulona jest na
            ich problemy.
            I Plujeczka chciala się dowidziec co forum o tym myuśli, bo dla
            niej jest to niezrozumiałe, to zachowanie kolezanki. Bo ono jest
            faktycznie niezrozumiale.
            Czy cos w tym jest dziwnego? że się dzieli tym? I zadaje pytania? I
            chce usłyszec rózne opinie?
            Nie sądzę.
            • tricolour Masz rację... 01.06.08, 23:09
              ... a facet to buc, dureń i szkodnik. Jednym słowem: kawał sukinsyna.

              A baba głupia więc nie wiadomo kto winny bardziej.
              • plujeczka do TRI 02.06.08, 10:31
                od razu wyjasniam,nie zajmuje się cudzym zyciem poniewaz sama mam
                problemów po uszy .Skoro jednak w moim otoczeniu dostrzegam "
                ciekawe przypadki" piszą o nich na forum po to aby pokazać jaka
                róznorodność sytuacji rodzinnych, postaw, zachowań szykuje nam
                życie.Niejednym ku przestrodze, innym aby wyciągnęli właściwe
                wnioski a jeszcze innym aby w tych sytuacjach dostrzegli własne
                zycie " mocno pokręcone".I najwazniejsze aby sprowokować i zachęcić
                do dyskusji, każdy z was ma inny punku widzenia dobrze jest zatem
                miec do czynienia z intelig, ludźmi z forum właśnie za co bardzo Was
                szanuje i cenię.
        • panda_zielona Re: musze coś sprostować 01.06.08, 23:06
          I ocknie się dziewczyna za lat kilka może kilkanaście jak zostanie
          wymieniona na młodszy model.I bedzie płacz i zgrzytanie zębów,jak on
          mógł,"ja wszystko dla niego"
      • burza4 Re: musze coś sprostować 02.06.08, 11:05
        wiesz co? jakoś mi tej pani nie szkoda...

        jak dla mnie jest bezdennie głupia, skoro pozwala się tak traktować
        i wykorzystywać. Przy takich historiach zgadzam się ze
        stwierdzeniem, że każdy ma to, na co zasługuje.
      • triss_merigold6 Na głupotę nie ma lekarstwa 02.06.08, 11:05
        To pani problem, najwyżej poniesie swój krzyż. Co kto lubi. Nie
        szokuje mnie, mam taki przypadek w dalszym otoczeniu. Zero
        współczucia.
        • akacjax Re: Na głupotę nie ma lekarstwa 02.06.08, 12:42
          Problem w tym, że może on wypracował jakis przymus tego posłuszeństwa. tego na pozór często nie widać, wychodzi po czasie.
          Ale tu nam się historia kończy, bo gdyby owa pani tu była-mogłaby odpowiedzieć nam, albo tylko sobie..a tak...nazywamy ją głupią...a nie wiemy, czy to nie jest coś innego.
          Jedno jest pewne-na dnie czai się olbrzymi strach-tylko ona może go nazwać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja